Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 318
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

halcia napisał(a):
Tez tu wisze w oczekiwaniu na wiesci...


Eeee to na pewno wieczorkiem będą - teraz najważniejsze jest spotkanie z nowymi właścicielami i wyjazd do nowego domu.

Posted

No i pojechali... smutno, kurczę :(
Na szczęście miłość od pierwszego wejrzenia! Gosia nie została ugryziona w łydkę przez Kretbulla :) Dał się wziąć na rączki, głaskać, potem sam wskakiwał na kolanka. Oczywiście Krecha robiła mu konkurencję (czyżby też chciała być zabrana?!?!?!?!). Przy wyjściu, przekazany w objęcia Gosi Krecik nie protestował, nie wyrywał się, nie piszczał. W samochodzie wylądował w objęciach gosinej przyjaciółki Soni, bo Gosia prowadziła. Nie wydawał się przerażony czy spanikowany - raczej ciekawie ruszał noskiem. Wyjechali ok. 16-tej, więc pewnie dotrą na miejsce po 20-tej. Mają się odezwać jak minęła droga. Mam nadzieję, że Kretolinio grzecznie zasnął, bo dziś od samego rana szalał z Kreską, biegał po ogrodzie i nie spał ani chwili. Z drżeniem serca czekam na wieści jak wypadnie zapoznanie z braciszkiem Maksiem i... idę wytrzeć oczy i wysmarkać nos!

Posted

On się dał pokochać od pierwszego dnia! Wysłałam Ekianie na maila ostatnie fotki z prośbą o wstawienie... A następne będą już z nowego domku, mam nadzieję, że nie będziemy musiały długo czekać :)

Posted

Tak to jest z tymi pożegnaniami ale najważniejsze że psiak ma kochający DS i że jego historia jest jedną z wielu tych szczęśliwie zakończonych.
Przecież mogło być zupełnie inaczej gdyby nie trafił na Nutusię ...
Ja zawsze w takich chwilach myślę o tych bidach które drżą gdzieś pod śmietnikiem lub płotem i mam świadomość że większość nigdy nie doczeka się pomocy.

Posted

Nutusiu trzymam za Ciebie, zeby szybciutko Ci wyschły oczka.
Teraz wiesz co czułam, jak "mój" Krechulec trafił do Was. Ciężko na duszy, cieżkie powieki, ciężko na sercu, choć radość rozpiera na myśl, że następna bieda będzie juz w życiu tylko szczęśliwa. Oby jak najwiecej takich szczęliwych zakończeń

Posted

Krecik właśnie wystaje w kuchni z Maksem bo liczą, że dostaną coś gratisowo, a Mąż tylko im stara się wytłumaczyć że nie ma nic dla nich więcej. Już i tak wystali parówkę i smakołyka, więc na obecną chwilę starczy. Póki co, Krecik czuje się w miarę dobrze, jednak jeszcze troszeczkę niepewnie. Opanował już miskę, kanapę i łóżko w sypialni. Na dworek boi się wychodzić, bo przepaścią są schody, a my mieszkamy na pierwszym, więc trochę ich jest do pokonania. Na razie go znosimy, jednak potem trzeba będzie coś wymyślić, żeby sam zaczął schodzić. Póki co, najważniejsze jest dla mnie, aby poczuł się jak u siebie w domu.

Jak przybył do domku, to od razu ustawił sobie Maksia, pewnie z przerażenia i teraz Maks nie skacze już na niego jakby go chciał zjeść ze szczęścia, ale podchodzi z dystansem. Mimo to, nadal jest to główny obiekt zainteresowań Maksiątka i przez to, poza tą wysępioną parówką i smakołykami to nic dzisiaj nie zjadł i patrzy tylko jak Krecik wcina, pewnie nawet by mu nie przeszkadzało to, że zjadł i z jego miski. Jednak myślę, że jak się żołądek odezwie u Maksia to trafi do miski na czas :).
Kreciolino jest niewidomy jednak radzi sobie świetnie, mój Mąż nie chce uwierzyć, że On wcale nic nie widzi, bo zachowuje się tak jakby widział. Najbardziej podoba mi się jak wyłoży się na kanapie brzuchem do góry i pomrukuje. Przez chwilę myślałam, że mu się to nie podoba, jednak pamiętam słowa Natusi, że ten typ tak ma :).
Szkoda mi siedzieć, przed komputerem jak widzę te dwie rozkosze, dlatego w wolnych chwilach opiszę coś więcej. Na razie posiedzę trochę z maluchami. Właśnie Maks znowu zaczął swoje rytuały zapraszania Kretka do zabawy.

Posted

Z godziny na godzinę jest coraz lepiej. Teraz Krecik i Maksio są na etapie ustawiania sobie pozycji w grupie, czyli małe przepychanki słowne, ale nie groźne. Raczej na przemian się straszą, bo każdy chce być ważniejszy :). Krecik szybko się uczy i nawet nie boi się tak bardzo wychodzić na dworek, pod warunkiem, że go zniosę ze schodów. Zauważyłam też, że czuje się lepiej jak Maksio jest blisko niego, wtedy pewnie stawia kroki i dawaaaaaaaj przed siebie. Teraz Krecio śpi, razem ze swoim nowym Pańciem. Także życzymy wszystkim dobrej nocki całą rodziną :). Zwłaszcza dla Natusi i jej Męża.

Posted

Przepraszam, że dopiero teraz, ale przed chwilką odczytałam maila Nutusi :(
W weekend byłam w szkole i na pocztę przychodzi mi tyle mailów z wątków na dogo, że idzie oczopląsu dostać :)

Wstawiam fotki Kretbulla :)



Krecia mordka :)




Profil :)




Słodki!!!!!:loveu:

Posted

Dzięki Ekiano za wstawienie zdjęć! Znam je przecież, sama robiłam, a jednak oczy znowu m się spociły :( Oczywiście nie wytrzymałam i zadzwoniłam wczoraj rano... dobrze, że wieczorem mieliśmy gościa, bo nie wiem czy bym się powstrzymala... :) Dowiedziałam się, że w drodze Kretko był grzeczny, drzemał u Soni na kolankach albo rozprawiał się z kostką na tylnym siedzeniu. W nowym domku zaczął od "ochrzczenia" dywanu, co zostało przyjęte z wyrozumiałością i zrozumieniem:) Szybko opanował topografię, a przede wszystkim którędy na lóżeczko! Niestety, dziabnął Maksia - najprawdopodobniej ze strachu jednak. U nas początkowo na Kreśkę też burczał. Dopiero gdy się przekonał, że a) nie jest dla niego zagrożeniem i b) nie odpuści tak łatwo :), zaczęli się bawić i poszłoooooo! Mam nadzieję, że z Maksiem będzie podobnie (na szczęście obaj są w tej samej kategorii wagowej...) Z opowieści Gosi wynikało i wynika, że Maksio bardziej zestrerowany niż Krecik! Cieszy mnie, że powoli dochodzą do porozumienia, skoro już wespół w zespół wytargowali parówkę! :)
Gosia, Bartek - DZIĘKUJĘ!

Posted

Dzisiaj nastąpił przełom w relacjach Krecika i Maksia, mniej więcej od godziny 9 rano zaczęli się bawić i z małą przerwą na sen bawią się do tej pory. Cieszy mnie to ogromnie, bo wczoraj był dzień kłótni i przepychanek. Mam nadzieję, że konflikt został zażegnany i że od tej pory już będą tylko razem psocić. Myślę, że Krecik już się zadomowił u nas, skoro dokazuje z Maksem, apetyty ma za trzech a nawet pokusiłabym się o stwierdzenie, że za czterech, na podwórku załatwia wszystkie swoje potrzeby a i nawet chętnie chodzi na spacery. Troszkę się jeszcze boi, bo u nas jednak dużo samochodów, nie to co u Natusi, spokój i cisza, ale z każdej strony miliony dźwięków. Jednak z Maksem biegając czuje się bardziej pewnie. Dzisiaj jedziemy na wizytę do weterynarza, bo chciałabym go zaszczepić, żeby się nie zaraził niczym wstrętnym na Śląsku i ogólnie zapisać do jego nowego lekarza.
Jak mąż przywiezie z pracy aparat, a już dzisiaj mu o tym mówiłam, bo zabrał mi go ukradkiem do pracy, to wyślę kilka zdjęć :)

Posted

Uffff, Małognia - dziękuję za wieści, bo... już miałam dzwonić! :) Baaaaaardzo się cieszę, że się chłopcy dogadali. To oczywiście było do przewidzenia, ale im szybciej, tym lepiej :) Apetycik Kretolkowi dopisywał od samego początku - nawet tego dnia po narkozie spałaszował miseczkę do czysta i węszył za dokładką. Musicie uważać, żeby go zbytnio nie zatuczyć, tym bardziej że odjajkowany jest. Pamiętaj, że jak mu sierść odrośnie będzie czarną, puchatą kuleczką! :) Fajnie, że się pewniej czuje przy Maksiu na spacerkach - nasz Doktor mówił, że niewidome psiaki powinny mieć swoich towarzyszy-przewodników, a wtedy funkcjonują zupełnie normalnie. Takim przewodnikiem dla Kretka była Niteczka i prawdopodobnie dzięki niej w trakcie tułaczki Krecik nie wpadł pod samochód! Do miejskich dźwięków też się przyzwyczai... Ciekawe jak go oceni Wasz weterynarz. Na zdjęcia czekam przestępując z jednej kończyny na drugą i już szykuję maxi paczkę chusteczek!

Posted

Aaaaa.... jeszcze dodam, że wczoraj Kreśka - najwyraźniej w ramach protestu, że została w domu z mega nudziarzami (bez Kretka), wyżarła cukier z cukiernicy, która stała na stole (wchodzenie na stół pojęła za przykładem Krecika!:)). I na kolejny znak protestu, że po powrocie do domu zabraliśmy Łośkę do lekarza i Krecha znów została w domu tylko w towarzystwie Lesia i kotów - wygryzła łośkowe posłanie gąbkowe na wylot!!!! (pomimo, że zostawiliśmy jej superaśnego i mniamuśnego gryzaka!). No nie wiem, czy dobrze zrobiliśmy wyprawiając Kretolinia na Śląsk... :)

Posted

AMIGA napisał(a):
Kresiu, protestuj, protestuj, to może się uda Pańcię przekonać, że MUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUSISZ mieć towarzystwo do szaleństw :evil_lol:


Pańcia to nawet jest już przekonana, tylko musimy do wiosny poczekać, bo te 10 godzin poza domem... :( A takiego "towarzysza" to trzeba uczyć i socjalizować, żeby potem domek znalazł i z adopcji nie wracał.
Protestant wczoraj dokończył dziurę w łośkowym posłanku i sforsował drzwi do łazienki, czyli uzyskał dostęp do papieru toaletowego. Ale wieczorem, jak pojechaliśmy z Nocką i Łośką do Doktora - zawiesiła protest :)

Posted

Nutusia napisał(a):
Ale wieczorem, jak pojechaliśmy z Nocką i Łośką do Doktora - zawiesiła protest :)



Nie łudziłabym się, że to już na zawsze ten protest jest zawieszony. Niskopienne z Krakowa potrafią być uparte :evil_lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...