shirrrapeira Posted August 17, 2010 Posted August 17, 2010 Wczoraj dokładnie o 15:32 Axel, mój kochany goldenek pojechał w swoją ostatnią podróż. Został uśpiony. Wcześniej dowiedzieliśmy się, że miał nowotwór śledziony z przerzutami na wątrobę i do tego w niedzielę całkowicie sparaliżowało Mu tylne nogi. Na ostatnim spacerze był o 13, potem już nie wstał, starał się, ale jego ukochane tylne nóżki odmówiły Mu posłuszeństwa. Nie mógł się podnieść, płakał żałośnie, tak piszcząco szczekał. W nocy z niedzieli na poniedziałek prawie z mamą nie spałyśmy, bo tym płaczem nie dawał nam spać, serce nam się krajało, że on tak cierpi. Mama była u weterynarza, ale o stwierdził, że nie można Mu już pomóc, że owszem można Mu przedłużyć życie,ale będzie cierpiał, będzie musiał dostawać zastrzyki co kilka godzin, że musimy podjąć decyzję, tę najtrudniejszą. Tata nie chciał jeszcze Axla oddawać w objęcia Morfeusza na zawsze, prosił by Axel zrobił jeszcze jeden wysiłek, ale On już nie mógł. Jego ciało już było zmęczone, więc wspólnie podjęliśmy decyzję, że należy dać Mu godnie odejść. Ja pożegnałam się z nim tutaj, w domu. Do weterynarza pojechali tylko moi rodzice, jakoś przenieśli tego naszego kochanego olbrzyma. W samochodzie już nawet się nie trząsł, wiedział, że to Jego ostatnia droga, że zaraz przekroczy tęczowy most, gdzie nie będzie Go już nic bolało.Popatrzył się mamie ostatni raz w oczy, mama ucałowała Jego pyszczek, dostał zastrzyk usypiający i położył głowę na łapkach i spokojnie zasnął. To był taki typowy golden: wiecznie radosny, wiecznie merdający ogonem. Miał bardzo dobre życie, nie chcieliśmy by cierpiał, mama nawet powiedziała, że nie miał wzroku by Go stamtąd zabrać, ale że to już jest na niego pora. Miał 12 lat i 5 miesięcy bez 4 dni... Miał piękne oczy, jak dwa węgielki, wpatrzone w nas i w jedzenie. Śmieciarz i upierdliwiec, ale najukochańszy. Kiedyś już pisałam w tym dziale o moim Bosiku, a teraz do Bosika i Jogisia dołączył Axel. A teraz pocieszcie mnie, powiedzcie że podjęliśmy dobrą decyzję. Oczywiście ryczę jak to piszę. Jego przód, przednie łapy, mózg miały wielką wolę życia. Nie sikał od niedzieli od 13 do poniedziałku, nawet u weterynarza się nie zsikał. Jeszcze pęcherz miał bardzo silny, nigdy się nie zsikał. Jeszcze jadł z apetytem, ale już tylna część ciała już nie chciała żyć. Takim chcę Go zapamiętać, jako młodego, zdrowego psa... Wszyscy bardzo cierpimy z tego powodu. Ludzie na mnie patrzą jak na idiotkę, że tak można rozpaczać za psem. A jakaś baba powiedziała, że jak był tyle lat to już sobie mógł zdechnąć, bo już był wystarczającą ilość czasu. Dla właściciela, który kochał swojego zwierzaka, to nigdy nie jest wystarczająca ilość czasu. Ja chce żeby on wrócił...Dodajcie mi otuchy, powiedzcie, że nie jestem głupia. Quote
Guest Elżbieta481 Posted August 18, 2010 Posted August 18, 2010 Nie jesteś głupia-jesteś dobrym człowiekiem.Umiesz kochać,a to wielki dar.Ja uważam,że jesteś wybrańcem bo kochałaś,kochasz i będziesz kochać swego Przyjaciela.Płaczesz?Taki płacz przynosi ukojenie,bo płaczemy po tych naszych ukochanych i wyjątkowych Przyjaciołach. Kiedyś przyjdzie dzień,że ten płacz będzie w sobie miał słodycz miłości i tęsknoty.My płakaliśmy kiedy odchodziły nasz zwierzeta choć byli i tacy co w głowę się stukali.Co oni tam wiedzą?My wiemy co to znaczy ten ogon merdający gdy wracasz do domu,ten mokry nos wtulony w człowieka.Głupcom wybaczamy-mądrzy nas zrozumieją.Życzymy Tobie ukojenia. Elżbieta i Waldek Quote
Igiełka Posted August 18, 2010 Posted August 18, 2010 Ten Kto nie doświadczył utraty przyjaciela nie jest w stanie sobie wyobrazić jak człowiek się wtedy czuje. Nie przejmuj się tutaj Cię rozumiemy. Ból tęsknota i pustka po stracie.:-(:-( Quote
diabelkowa Posted August 18, 2010 Posted August 18, 2010 [*] dl Axelka , podjeliscie wlasciwa decyzje Quote
mysza 1 Posted August 18, 2010 Posted August 18, 2010 Strasznie mi przykro, bardzo współczuję. Ja właśnie tu weszłam z tęsknoty za moim Hugiem, który odszedł w nocy z soboty na niedzielę 8 sierpnia :( Też nowotwór śledziony ale nie wiedzieliśmy, że go ma. Guz pękł i nie Huguś miał krwotok, odszedł na stole, pod koniec operacji. Quote
katik Posted August 19, 2010 Posted August 19, 2010 Bardzo mi przykro. :( Wiem co czujesz. Bardzo trudno pożegnać przyjaciela, a jeszcze trudniej podiąć tą ostateczną decyzję. Mój pies odszedł 4 lata temu, a wszystko doskonale pamiętam, jakby to było wczoraj. I wspomnienia tak samo bolą. :( Trzymaj się. Quote
shirrrapeira Posted August 24, 2010 Author Posted August 24, 2010 Już minął tydzień odkąd tutaj napisałam. Nie mogę się przyzwyczaić,że jego nie ma. To tak bardzo boli. Kawał serca jest zakopany razem z nim. Bardzo za Nim tęsknię. Na szczęście jestem teraz na urlopie i nie jestem w domu, ale co będzie jak wrócę. Wszystko będzie mi przypominało o Axelku. Z czasem ból straci na sile, ale i tak będzie bardzo silny. Axel był wyjątkowym psem...Przepraszam na tym wątku, że nie wywiązałam się ze zobowiązań,ale zrobię to najszybciej jak będę mogła. Quote
Beta&Czata Posted August 24, 2010 Posted August 24, 2010 Wiem, co czujesz. Ja już raz przez ro przechodziłam (sama musiałam podjąć decyzję i sama przeprowadziłam Gamę na Drugą Stronę, nikogo z rodziny wtedy przy mnie nie było). Moja Czata ma już prawie 14 lat i od ubieglorocznego udaro "to" spojrzenie. I wiem, że nie będe jej na siłę trzymać po mojej stronie TM. Gdy nadejdzie jej czas, wierzę, że da mi znak, ze to już pora... Ściskam Cie gorąco. Elżbieta Quote
malagos Posted August 25, 2010 Posted August 25, 2010 Jestesmy z Tobą, trzymaj się... Podjeliście jedyną, słuszną decyzję, najtrudniejszą w zyciu. Shirra, pozostał w domu jakis pies, czy moze.... ? Quote
jambi Posted August 25, 2010 Posted August 25, 2010 shirrrapeira napisał(a): Takim chcę Go zapamiętać, jako młodego, zdrowego psa... ...Dodajcie mi otuchy, powiedzcie, że nie jestem głupia. I takim go pamiętaj! Nie, nie jesteś głupia. I podjęłaś słuszną decyzję. Pozwoliłas mu godnie odejść. Znacznie gorzej byłoby gdyby w cierpieniu musiał czekac na śmierć... ja tę decyzję podejmowałam kilkanaście lat temu, do tej pory łzy napływają mi do oczu na wspomnienie o moim ukochanym psie. Kolejnemu zwierzakowi pozwoliłam czekać... nie miałam odwagi podjąć decyzji... potem żałowałam Quote
shirrrapeira Posted August 25, 2010 Author Posted August 25, 2010 Malagos jest na szczęście z nami, jeszcze jeden psiak Oskar, nasz kochany śmieszek, ale Axel był i jest dla nas wyjątkowym psem. Mama napisała nawet, że Oskar świecił światłem odbitym od Axla,że teraz jak by to światło zgasło. Oskar przez kilka dni był nawet smutny, a teraz wrócił do normy, wariuje, zapomniał, że miał braciszka. Zresztą Axel po śmierci Bośka zachowywał się okropnie, w ogóle za nim nie tęsknił. Był strasznie nieznośny, a teraz Jego zabrakło. Ja jestem na urlopie teraz w innym mieście i tu nic nie przypomina mi Axelka, ale jak zobaczę goldena to żal ściska mi serce, że Jego już nie ma. Oskar ma 4 lata, 5 miesięcy i 3 dni. Quote
Igiełka Posted August 27, 2010 Posted August 27, 2010 Ma tak samo gdy zobaczę na ulicy sunię innej rasy. Quote
shirrrapeira Posted August 30, 2010 Author Posted August 30, 2010 Dzisiaj już wracam do domu. Dom będzie na mnie czekał, ale czy będzie taki sam? Nie, nie będzie. Będzie jakiś inny, smutny. Nie będzie w nim mojego Axelka. Mojego goldusia kochanego, który zawsze się cieszył na mój widok, który merdał wiecznie ogonem, który nawet w ostatnich chwilach swojego życia, patrzył w nas swoimi pięknymi oczami, wiedząc że mu pomożemy. To już dwa tygodnie, jak Jego nie ma a mnie się wydają wiecznością. Nie dopuszczam do siebie myśli, że Jego już nie ma, że jest gdzieś tam bez nas, zagubiony i samotny, bez nas swoich ludzi, zutylizowany i będący teraz kupką popiołu. Nie ma już mojego czarnego noska i pięknych, ciemnobrązowych oczek, tak zawsze w nas pięknie wpatrzonych. Miał bardzo mądry wzrok. bardzo nas kochał, jak i My jego. Czemu już musiał od nas odejść, czy bardziej był potrzebny tam, za TM? Czy Bogu był potrzebny kolejny psi Anioł? Może powróci do nas w innym futerku. Tam za nim tęsknię... Mama dostała czekoladę z orzechami z apteki za to, że oddała Axla lekarstwa, już nie są Mu potrzebne...I teraz uważam, że jako Pańcia się leniłam, za mało zdjęć Mu robiłam, ale ja myślałam, że on będzie jeszcze przez co najmniej kilka lat, a tu los zadecydował inaczej, przegraliśmy te walkę, mimo że lekarstwa dostawał codziennie. Tak mi smutno bez niego. Może kiedyś ból będzie mniejszy, ale czy na pewno? Trzymajcie za mnie kciuki, za mój powrót do domu i za to by smutek był lżejszy, żebym miała chęć do pracy i uśmiech na twarzy. Jak smutne będą teraz Święta, gdy Ciebie już nie będzie? Nie będziesz czempił i czekał na smakołyki. Za wcześnie od nas odszedłeś... Axelku pamiętam. Zapalcie świeczuszkę za niego. Niech za Tęczowym Mostem niczego Mu nie zabraknie, by miał jedzenie, wodę i zabawki i kogoś, przy kim mógł by zasnąć. I by miał rękę do głaskania, przecież tak bardzo lubiłeś pieszczoty i głaskanko. Trzymaj się mój malutki. ['] Dla Axelka. Quote
katik Posted August 30, 2010 Posted August 30, 2010 Shirrapeira, trzymaj się. Powroty do pustego domu sa bardzo trudne, ale Axel na pewno jest teraz przy Tobie. ['] Quote
shirrrapeira Posted September 1, 2010 Author Posted September 1, 2010 Mój ukochany Axelek. Czy ma tam za Tęczowym Mostem zabawki, czy ma jedzonko i spacerki i czy jest tak samo namolny jak u nas? Czy ma rękę by Go stale głaskała? Tęsknię. Quote
Igiełka Posted September 1, 2010 Posted September 1, 2010 Wiem......Rozumiem.......i myślę że napewno jest te PSIE NIEBO A Psiaki są tam zdrowe i szczęśliwe. Quote
shirrrapeira Posted September 6, 2010 Author Posted September 6, 2010 Minęło już trzy tygodnie odkąd nie ma tego cudownego psa, zostały zdjęcia i wspomnienia i łzy. Tylko tyle nam pozostało. Niby jest tak samo, chodzimy do pracy, jemy, spacerujemy, ale kogoś nam brak. tym kimś był Axel. Obejrzyjcie zdjęcia Axelka, z Jego galerii. Pa Axelku ['] Quote
shirrrapeira Posted September 19, 2010 Author Posted September 19, 2010 Już minął miesiąc i trzy dni odkąd nie ma Axla. Tęsknię za nim... Quote
Justysia i Grześ Posted December 23, 2010 Posted December 23, 2010 Naprawdę bardzo nam przykro, że Axelka nie ma już z Wami :( Niestety tak skonstruowany jest ten świat... Axelku biegaj szczęśliwie tak gdzie jesteś (*) A my chcielibyśmy złożyć jeszcze życzenia Pogodnych Świąt i Spełnienia marzeń w Nadchodzącym Roku Twojej Pani, całej rodzinie i wszystkim, którzy zaglądają na wątek Trzymaj się shirrrapeira... Chociaż nie przestaniesz za nim tęsknić to z czasem będzie łatwiej - po prostu zrozumiesz, że taka jest kolej rzeczy. Zwierzęta od nas odchodzą, ale to czego nas nauczyły zostaje w nas na zawsze i musimy się nauczyć wyciągać z tych nauk jak najwięcej podczas życia z każdym następnym futrzakiem. Ściskamy cieplutko Quote
Igiełka Posted February 16, 2011 Posted February 16, 2011 mówią: czas nie leczy ran, czas przyzwyczaja do cierpienia.. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.