Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Jaaga napisał(a):
Dziwne, bo on nikogo nie próbował ugryźć. Może się zdenerwował nowymi zapachami.
Dajcie znac, jak coś bedzie wiadomo.

Na pewno sporo stresu się nałożyło: podróż, obcy ludzie. On ogólnie nie przepada za kontaktem fizycznym, a tu jeszcze jakaś baba wyciąga łapy i chce go podnosić - przegięcie! To było takie ostrzegawcze "Przesadzasz!".

Z chodzeniem jednak wyraźnie gorzej. W sobotę pewnie nakręcenie stresem dodało mu sił. Krecik niedowidzi (w słabym świetle długo się wgapia, zanim rozpozna), niedosłyszy, ale szuka kontaktu wzrokowego, reaguje na dźwięki.
Dziś rano grzecznie załatwił się na spacerze, zobaczymy co zastanę po pracy.
Wieczorem do weta i wtedy zobaczymy, czy będzie miał jakikolwiek zabieg.

Ta operacja, o której była dotychczas mowa, miała dotyczyć blizny/złego zszycia skóry w okolicach pośladkowych, co powoduje dyskomfort/ból przy chodzeniu. Weterynarz, u której była Jaaga sugerowała operację właśnie tego, o ile stan psa by na to pozwalał (gw niej nie pozwalał).

  • Replies 473
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

APSA, chodziło głównie o usunięcie jądra/guza, tego co zostało po poprzedniej operacji. Plastyka przy okazji. Krecik ma ucisk na jelito i dlatego prawdopodobnie załatwia się na raty, a robi to kilka razy na dobę. Gdyby usunac źródło ucisku, to pewnie potrafiłby się normalnie załatwiać.

Posted

Czy my na pewno cały czas piszemy o tym samym psie?
Pies, który był u mnie przez kilka dni sierpnia i przyjechał obecnie pod wieloma względami nie zgadza się z opisami Jaagi i jej mamy.


[quote name='Jaaga 23 sierpnia']
Kolejnym problemem jest to, co ma miedzy tylnymi łapami. Jest wykastrowany, ale jakos tak dziwnie, że wszystko go ciągnie i źle przez to chodzi.
Zgadza się, że pies dziwnie chodzi, szczególnie tylnymi łapami, choć przednimi też. "Na oko" widzę zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa i/lub stawów.
Obejrzałam dokładnie okolice prącia, moszny, pachwin. Ja tam nic niepokojącego nie widzę.


[quote name='Jaaga15 października']Mama była z Krecikiem w Mikołowie. Czekamy na wyniki badań. P. doktor zobaczyła jego brzuch, dlaczego nie jest w stanie normalnie chodzić. Musi być koniecznie operowany, bo miał źle zrobioną kastrację lub operację guza. Ma coś -albo zostawione jedno jądro, albo taki guz, to go bardzo ciągnie i uniemożliwia normalne funkcjonowanie. Na dotyk nie da się rozróżnić. Jego wiek oceniła na 17 lat. Operacja jest konieczna bez względu na ryzyko, bo nie można pozwolić mu cierpieć z tego powodu.
APSA, czy on miał w dokumentach zapisane, że był kastrowany, czy tylko miał usuwany nowotwór z jednym jądrem, o którym była mowa od początku?
Powiedziała, że dla niej to pies do eutanazji, ale jeśli mama chce go operować, to żeby zrobiła to u dr. Parczyka w Chorzowie, bo może go zaintubować i tam ma operacja najwieksze szanse powodzenia.

Od razu, jak przyjechał, to go dotykałam i czułam, że na brzuchu wszystko jest naciągnięte jak struna, do tego stopnia, że nie jest w stanie normalnie nóg ustawiać. Myslę, ze to może byc również przyczyna jego nietrzymania kału i moczu.
Teraz psa obejrzało niezależnie dwoje lekarzy dr nauk wet., specjalistów chorób psów i kotów. Dokładne badanie palpacyjne niczego takiego nie wykazało. Nie ma żadnego guza. Skóra jest miękka, nienaciągnięta. Nie stwierdzono objawów bólu w tych okolicach. Jedyne co faktycznie ma między tylnymi nogami to niewchłonięty worek mosznowy.
(Wszystko jest napięte w momencie, jak się psa przewraca na bok lub grzbiet, a on się przed tym broni.)
W usg jamy brzusznej również nie stwierdzono żadnego guza.
W związku z tym na psie nie ma czego operować.


[quote name='Jaaga 15 października']Tylko, że operacja jest konieczna. APSA miała go w domu, więc chyba dotykała, co on ma pod brzuchem. Tam wszystko jest naciągnięte do granic mozliwości od prącia po odbyt. Bez względu na to, czy to jądro czy nowotwór, to trzeba poprawić mu, to co tam ma, zrobić po prostu plastyke, żeby wreszcie bez bólu mógł chodzić. P. doktor powiedziała, że jego zęby sa drobiazgiem w stosunku do tego, co ma zrobione po tej schroniskowej operacji.
jw.


[quote name='Jaaga 18 października']Dostałam wyniki na maila. Wstawiam:

KRECIK 15.X.2010


L 32 400
Hb 9,2
Ht 32%
Erytrocyty 4 660 000

Rozmaz : pał.18, seg.41, mono.12,eoz.11, limfo.15, mielocyt 1, metamielocyt 2

AspAT 187 U/l
AlAT 231 U/l

Mocznik 17,4 mmol/l
kreatynina 237,8 umol/l
AP 372 U/l

Ze względu na duży, bolesny guz w kanale pachwinowym, bardzo zły stan ogólny psa, jego cierpienie, trudności w poruszaniu się, wiek - 17 lat kierując się dobrem psa powinno się go poddać eutanazji.
Opłata za badanie 53,50
Dla porównania wyniki krwi z sierpnia:

AspAT 28 U/l (norma 1-37)
AlAT 90 U/l (norma 3-50)

Mocznik 41,1 mg/dl (norma 20-45)
kreatynina 0,9 mg/dl (norma 1,0-1,7)

i teraz z listopada:

AspAT 67 U/l (norma 1-37)
AlAT 160 U/l (norma 3-50)

Mocznik 32,0 mg/dl (norma 20-45)
kreatynina 0,6 mg/dl (norma 1,0-1,7)

Wskaźniki wątrobowe są wyrażone w tych samych jednostkach. Wygląda na to, że u mamy Jaagi skoczyły pod niebo, po czym na powrót opadły.
Mocznik i kreatynina są w różnych jednostkach, nie mam przelicznika, więc nie będę porównywać z wynikami mikołowskimi.
Porównując wyniki sierpniowe i listopadowe mamy:
kreatynina była OBNIŻONA (a nie przekroczona), obecnie jest obniżona jeszcze bardziej, co jest charakterystyczne przy chorobach wątroby.
Mocznik był i jest w normie.
Egro => pies ma dobrze funkcjonujące nerki i żadnego płukania nie potrzebuje.

Na usg (skan powinnam mieć juto) stwierdzono zmiany w prostacie, powiększoną śledzionę, zmiany w wątrobie, złogi w pęcherzyku żółciowym, powiększony żołądek. Nerki, jelita bez szczególnych zmian, żadnych guzów nie stwierdzono.

Bardzo niepokoi mnie to wskazanie do eutanazji z powodu, który nie istnieje w rzeczywistości.


[quote name='Jaaga']APSA, chodziło głównie o usunięcie jądra/guza, tego co zostało po poprzedniej operacji. Plastyka przy okazji. Krecik ma ucisk na jelito i dlatego prawdopodobnie załatwia się na raty, a robi to kilka razy na dobę. Gdyby usunac źródło ucisku, to pewnie potrafiłby się normalnie załatwiać.
To też się nie zgadza.
U mnie Krecik sika zwykle raz dziennie, kupę robi raz lub dwa, na raz, tylko się przy tym przemieszcza (podobnie jak mój drugi pies ze zmianami zwyrodnieniowymi kręgosłupa).

Na rtg wyraźne są zwyrodnienia między kręgami w kilku miejscach. W tych odcinkach kręgosłup jest sztywny, to boli, dlatego pies jest wygięty i stąd u niego objawy bólowe. Padło hasło "spondyloza", przy czym nie mam pełnego zaufania do lekarki, która mi interpretowała radiogram.
Zalecane byłoby leczenie niesterydowymi lekami p.zapalnymi i p.bólowymi, tylko ze względu na wątrobę i biegunkę, którą dostał po karmie hills senior (mój błąd) wstrzymujemy się z tym. Jutro jedziemy na akupunkturę.
Konieczne leczenie wątroby, wskazane podawanie leków rozpuszczających złogi.
Sporo leków mam w domu, więc nic nie kupowałam, będzie dostawał hepatil+essentiale na wątrobę i boldaloin na złogi.

Krecik wyraźnie niedowidzi i niedosłyszy, ma objawy demencji, potrafi się lekko "zawiesić". Dostałam na to lek poprawiający krążenie (Karsivan), który powinien mu tę demencję trochę ograniczyć.
Jak na takiego dziadka, Krecik jest fajnym, kontaktowym zwierzakiem. Główny problem, to że rzeczywiście zdarza mu się robić w domu (ale nie pod siebie), a teraz przy sporym mrozie błyskawicznie marzną mu łapki i na dworze już nic nie zrobi.

Posted

APSA, przecież dałam Ci telefon do p. doktor w Mikołowie. Mogłas sama zadzwonić. Czyli co sugerujesz, że inny pies tam pojechał, bo nie bardzo rozumiem?
Przecież wyniki kopiowałam z maila od lekarza. Pewnie w poczcie dalej je ma, więc Ci potwierdzi, jak zadzwonisz. Po co ironia odnosnie wyników, tego tez nie rozumiem, przecież ja tej krwi nie badałam.
Jesli wydzielasz mu jedzenie, to może rzeczywiście robi kupę raz dziennie, u mojej mamy sama byłam świadkiem, jak załatwiał się w domu. Ciągle za nia chodził i wiecznie szurał nosem w misce.
Możesz mi wyjaśnić po co mama chciałaby, zeby jechał do Warszawy, skoro nie ma nic do operowania? Zadzwoń może do dr. Lewickiej i sama dowiedz się, jakiego psa badała.
Tel. (32) 7385197.

Posted

Jaaga - czytaj ze zrozumieniem, bardzo Cię proszę. To już kolejny wątek, gdy na opak interpretujesz to, co ktoś próbuje Ci przekazać.

APSA nie sugeruje, że sobie wymyśliłyście te wyniki, wizyty u weta albo że podmieniłyście psy do badania, no błagam. Wyraźnie pisze, że obraz Krecika i jego stanu przekazany przez Was jest odmienny od tego, co ona aktualnie obserwuje i co obserwują i badają tutejsi weterynarze.
Ja rozumiem jej irytację - my, sugerując się Waszymi obserwacjami i zdaniem Waszych zaufanych wetów, rozważaliśmy najpierw eutanazję Krecika, a potem, wedle zaleceń, przepłukiwanie nerek, operację usunięcia guza itd.
I nic się nie zgadza, a Krecika badają aktualnie najlepsi warszawscy weterynarze.
Stąd ironia, że jest tak, jakbyśmy mówili o 2 różnych psach.

W kwestii tego, jak Krecik zachowywał się u Twojej mamy - skoro Twoja mama mówiła, że np. Krecik załatwia się w domu kilka razy dziennie, ma biegunkę, jest zdemenciały, wyraźnie widać, że odczuwa silny ból - ok, przecież nikt tego nie kwestionuje.
Póki co, u APSY zachowuje się nieco inaczej. To przecież możliwe - wystarczy zmiana karmy, sposobu karmienia, stres, spadek lub wzrost formy itd.
Nie rozumiem zdania "jeśli wydzielasz mu jedzenie" - starszy pies, w zależności od indywidualnych potrzeb, je kilka porcji dziennie, mniejszych lub większych, w stałych porach. Przecież chyba nie jest u Twojej mamy tak, że stoi pełna miska i pies je co chwilę ?

Posted

Co sugeruję?
najrozsądniejsza sugestia, która mi przychodzi do głowy, to trzymać się z daleka od tego weta z Mikołowa, bo znajdzie w psie coś, czego w nim nie ma i zaleci eutanazję.

To ja nie rozumiem. Krecik jest stary, zdemęciały, załatwia sie w domu (wskaż mi proszę miejsce, gdzie napisałam inaczej). Ale nie zgadzają się GRUBE faskty dotyczące jego stanu zdrowia.
Diagnoza: guz, chore nerki, zalecenia: eutanazja lub ewentualnie operacja. Z tego NIC nie ma pokrycia w obrazie żywego psa, którego mam przed sobą w rzeczywistości.
Co mi da telefon do lecznicy? Leżeli dr Lewicka jest świecie przekonana, że wymacała guza i ma to zapisane w komputerze, to będzie mnie do tego przekonywać, że tak było. Co mi da rozmowa z obcym lekarzem, któremu nie ufam?
Żadnemu nie ufam, dlatego Krecika pokazałam niezależnie dwóm specjalistom, bo jeden mimo że jest z najlepszych, mógłby coś przeoczyć. Mogę go jeszcze pokazać chirurgowi i zapytać o opinie o przeprowadzonej kastracji i ewentualnych wskazaniach do reoperacji.

Czy wydzielam karmę? Oczywiście że tak! A jak inaczej mam karmić 4 psy, z których każdy je co innego? Wsypać do wspólnej miski i wymieszać?
Krecikowi przyda się też odchudzanie, przy jego dolegliwościach każdy dodatkowy kilogram (a od sierpnia przybrał z półtora) przybliża go do stanu, w którym już nie da rady samodzielnie sie poruszać.

Mogę jeszcze zasugerować, że Krecik cierpi na rozdwojenie jaźni i w zależności od szerokości geograficznej ujawnia inne ego. U ludzi się tak zdarza, że każde alter-ego choruje na inne choroby :roll:
Inna ewentualność: cierpimy z Dadą na zbiorową schizofrenię i to my podkładamy wyniki innego psa.

Rozumiem, że jeżeli lekarz coś twierdzi, to opiekun psa (Twoja Mama) się tego trzyma.
Nie rozumiem natomiast ZUPEŁNIE diagnozy dr Lewickiej i uważam, że jest to poważny błąd w sztuce.

Posted

APSA napisał(a):
Co sugeruję?
najrozsądniejsza sugestia, która mi przychodzi do głowy, to trzymać się z daleka od tego weta z Mikołowa, bo znajdzie w psie coś, czego w nim nie ma i zaleci eutanazję.

To ja nie rozumiem. Krecik jest stary, zdemęciały, załatwia sie w domu (wskaż mi proszę miejsce, gdzie napisałam inaczej). Ale nie zgadzają się GRUBE faskty dotyczące jego stanu zdrowia.
Diagnoza: guz, chore nerki, zalecenia: eutanazja lub ewentualnie operacja. Z tego NIC nie ma pokrycia w obrazie żywego psa, którego mam przed sobą w rzeczywistości.
Co mi da telefon do lecznicy? Leżeli dr Lewicka jest świecie przekonana, że wymacała guza i ma to zapisane w komputerze, to będzie mnie do tego przekonywać, że tak było. Co mi da rozmowa z obcym lekarzem, któremu nie ufam?
Żadnemu nie ufam, dlatego Krecika pokazałam niezależnie dwóm specjalistom, bo jeden mimo że jest z najlepszych, mógłby coś przeoczyć. Mogę go jeszcze pokazać chirurgowi i zapytać o opinie o przeprowadzonej kastracji i ewentualnych wskazaniach do reoperacji.

Czy wydzielam karmę? Oczywiście że tak! A jak inaczej mam karmić 4 psy, z których każdy je co innego? Wsypać do wspólnej miski i wymieszać?
Krecikowi przyda się też odchudzanie, przy jego dolegliwościach każdy dodatkowy kilogram (a od sierpnia przybrał z półtora) przybliża go do stanu, w którym już nie da rady samodzielnie sie poruszać.

Mogę jeszcze zasugerować, że Krecik cierpi na rozdwojenie jaźni i w zależności od szerokości geograficznej ujawnia inne ego. U ludzi się tak zdarza, że każde alter-ego choruje na inne choroby :roll:
Inna ewentualność: cierpimy z Dadą na zbiorową schizofrenię i to my podkładamy wyniki innego psa.

Rozumiem, że jeżeli lekarz coś twierdzi, to opiekun psa (Twoja Mama) się tego trzyma.
Nie rozumiem natomiast ZUPEŁNIE diagnozy dr Lewickiej i uważam, że jest to poważny błąd w sztuce.



Apsa, zrozumiałam że to mama jechała z innym psem, dlatego dałam telefon, zeby to zweryfikować. Moja mama ma kilkanaście psów i nie była w stanie pilnowac wydzielania karmy wiecznie proszącemu o nią Krecikowi. Stał wpatrzony w nią i trzaskał miską, sama widziałam. Jak nic nie dostał, to właził w miskę i ją wylizywał, podchodził do mamy i znowu prosił. Mama tez ma sukę z mocznicą, którą musi karmić osobno, niewidomego psa z cukrzycą, który nie może tknać zwykłego jedzenia, więc nie da rady pilnowac wagi Krecika. To fizycznie niewykonalne. Zlitowała się nad nim, bo nikt go nie chciał, a miał być umierający. Dr Lewicka to potwierdziła i przysłała mi wyniki badania krwi.
Sama próbowałam odchudzić swoją sukę przed wystawami. Po 3 mies. stosowania diety schudła pół kilo, bo nie da sie upilnowac psa w takim stadzie.

Posted

Mój Boże!
Mnie w tym wszystkim nie dziwią sprzeczne diagnozy, różnica w wynikach badań - często są przekłamania, jak mocz jest badany "z paska", krew w ludzkim laboratorium.
Mnie szokuje i dziwi i oburza jedno: wskazanie do eutanazji lub reoperacja bez skierowania do specjalistów, czyli pewnik. Co to ma być?
Implikacje są przerażające.
Mam nadzieję, że to nie ta pani doktor...zajmowała się Majką?

Posted

przekazałam Apsie ok 2 kg karmy hills hepatic

ja gadam na wetow schroniskowych i ich diagnozy ale ta pani i tak ich przebiła...

przez kilka tygodni miałam 7 psów, które jadły 6 rożnych karm - kazdy dostawał swoja miskę, proste

Posted

[quote name='morisowa']przez kilka tygodni miałam 7 psów, które jadły 6 rożnych karm - kazdy dostawał swoja miskę, proste
I na dokładkę jeden był właśnie odchudzany i zgodnie z założeniem schudł (choć nieco mniej niż oczekiwałem...).
Przecież utrzymywanie właściwej ilościowo i treściowo diety dla starszych chorych psów to sprawa w wielu przypadkach nawet nie kluczowa, a prawie życia i śmierci. Przeciążenie organizmu (nerek, wątroby, serca), obciążenie kośćca mięśni. To wszystko powoduje nie tylko skrócenie życia, ale przede wszystkim dyskomfort i cierpienie staruszków.

Posted

morisowa napisał(a):
przekazałam Apsie ok 2 kg karmy hills hepatic

Nawet więcej, czuć ciężar :) Dziękuję!


Co do całości sytuacji to mam totalny mętlik, szczególnie, że dostępne w necie opinie o tej wetce są raczej pozytywne.
Z wynikami krwi jest jeszcze taka ewentualność , że lecznica lub laboratorium pomyliło próbówki.

Posted

malibo57 napisał(a):
Mam nadzieję, że to nie ta pani doktor...zajmowała się Majką?

Nie. Wyraźnie pisałam, że była diagnozowana w Tychach u specjalisty neurologa, RTG robiła lekarka, która tylko w tym się specjalizuje i razem konsultowały wyniki. Badania były robione na weterynaryjnym sprzęcie przy mnie. W sumie tam konsultowało ją 3 lekarzy. Przypominam, że majka nawet chodzić nie umiała, tylko się przewracała, więc jest różnica.

Krecika mamie było żal uśpic, wbrew zaleceniom lekarskim własnie dlatego, ze "na oko" dobrze się trzymał. Krew była wysyłana do laboratorium.

Mama nie ma kilku, tylko kilkanaście psów i jedzenia nie jest w stanie upilnować. Ja tez nie wydzielam psom jedzenia. Jedzą, ile chcą i same sobie regulują. Chorym oddzielnie daje diety i tyle.

  • 2 weeks later...
Posted

[quote name='malibo57']APSA, co zrobił Krecik, że zasłużył sobie na taki tytuł? Duże szkody?:diabloti:
Zjadł próg :diabloti:


"No co???"


Świadkowie nie mogą wyjść ze zdumienia:


A potem zmęczony pracami remontowymi zajął posłanie Tytusa:


Zaległy opis usg:


Przydałoby się za jakiś czas powtórzyć badania krwi i usg, żeby sprawdzić, jak ta wątroba ze złogami w woreczku. Kretostwór był dotychczas na dwóch zabiegach akupunktury. Ja nie widzę wyraźnej różnicy, ale osoby, które widziały go w zeszły weekend i wczoraj twierdzą, że lepiej chodzi. Jeszcze kilka zabiegów przed nim.
Za drugim razem już nie próbował gryźć pani doktor :)

Kreciasty przeprowadził się z powrotem do domu z ogrodem, zamieszkał pod W-wą w hotelu u Astaroth. Mam nadzieję, ze to już ostatnia przeprowadzka w jego życiu, dość się na starość napodróżował. Potrzeba 'tylko' uzbierać ok 200 zł deklaracji, żeby mógł spokojnie dożyć swoich dni.
W tej chwili Krecik ma sponsora na leczenie,
ok 15 zł deklaracji od Kmurdz
oraz nie-wiem-jaką i nie-wiem-czy-stałą deklarację spoza forum

Posted

Na wątek Szkodników trzeba Kretostwora wysłać! :) Choć po minie widać, że to jednak nie on... Apsa, skąd się bierze takie "staromodne" szelki?... Bardzo bym takie chciała nabyć dla mojego Lesia.

Posted

[quote name='Nutusia']Na wątek Szkodników trzeba Kretostwora wysłać! :) Choć po minie widać, że to jednak nie on... Apsa, skąd się bierze takie "staromodne" szelki?... Bardzo bym takie chciała nabyć dla mojego Lesia.
Są dostępne w staromodnych zoologikach (w mojej okolicy w jednym z trzech).

Jeszcze trochę stwora:




Wersja nakolankowa :crazyeye:


Wresja dla Malibo ;-)


Posted

Każdego, nawet najmniej kontaktowego psiaka z demencją można sobie połóżyć na kolanach i cyknąć mu fotkę . Czy to ma o czymś świadczyć?
Zupełnie nie rozumiem, dlaczego podważacie słowa Jaagi,ze psiak był niekontaktowy,tym bardziej,ze nie widziałyscie go osobiście.
U Jaagi i jej mamy od dłuższgo czasu tymczasujemy wiele psów, z reguły sa to psy z problemami, Albinka z niedowładem, stary ON-ek,Oskar, który teraz czeka na kolejna juz operację, wiele psiaków z brakami w socjalizacji, po przejściach traumatycznych, które u nich dochodza do siebie .
Jestem zawsze spokojna,ze psiaki mają bardzo dobra opiekę, bo zajmuja sie nimi osoby , które kochają zwierzęta , robią wszystko, co w ich mocy,zeby im pomóc.

Jeśli chodzi o Krecika, to jakoś APSA nie zostawiła u siebie u siebie tego "kontaktowego", bezproblemowego staruszka, tylko szybko go odesłała do hotelu:cool3:.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...