Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Dzieki, Joasiu :lol:. Własnie sprawdzałam konto i sa pieniądze od Ciebie.
Krecik dostał 200 zł :multi:.
Na razie i tak mam za duzo na głowie, zeby miec czas z nim jechać. Musimy poczekac, az się trochę nam zrobi luźniej. Mam maluszka Ewcię od ewab na odkarmianiu, pełno swoich maluchów, sukę po operacji, mamuske z rodzeństwem Ewci, Lori i Melę, obie trochę kłopotliwe w użyciu, bo najchetniej nie opuszczałyby łózka w ogóle, każdy spacer to przeprawa, jutro operacja Oskara.

  • Replies 473
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='Jaaga']Odnosnie karmy. Dzwonił kurier, ze ją przekazali, ale do Mikołowa, zamiast na Katowice. Musiałby zrobić zwrot, albo po nia przyjedziemy. Wysyłam więc dzis męża, bo nie wiadomo ile znowu trwałoby, jak byłby zwrot.[/QUOTE]
Nie rozumiem, dlaczego karma pojechała do Mikołowa. Chyba nie było pomyłki w adresie? Udało się ją przywieźć?

Posted

Właśnie kurier dostał adres w Mikołowie, bo podobno jest tam ta sama ulica. Wolałam, żeby Andrzej pojechał po nia, niż miałby być zwrot, bo nie wiadomo, ile potrwałoby ponowne wysłanie.
Karmę już wsuwa z apetytem Majka.

Posted

[quote name='Jaaga']Malibo, Krecik podobno gorszą kupę ma po suchej karmie, którą dostaje. Jak je mięso, to nie, ale mama nie zawsze gotowanym dysponuje. Krecik pojedzie na badania krwi, wiec zapytamy lekarza o karmę, jak będą znane wyniki.

Wszystko jak zwykle rozbija się o pieniądze, bo przy 72 zł na koncie na czyszczenie zębów, nie da się zrobić cudów. U nas czyszczenie ultradźwiękami kosztuje 120-150 zł. O badaniach serca nawet nie mówię. Na podkłady mama nie ma pieniędzy, więc radzi sobie jak może.[/QUOTE]

Jaago, rozumiem ze czyszczenie ultradzwiékami jest bezinwazyjne? Tzn nie moze dojsc do uszkodzenia dziásla i nie ma ryzyka zakazenia krwi beztlenowcami, o których pisala mailbo. moze zamiast standardowego plukania i antybiotyku przed, warto byloby zrobic tá metodá ultrasound?

Posted

Emilio, Krecik ma uzebienie w takim stanie, że pewnie i tak bedzie miał coś usuwane, więc bezkrwawo się nie obedzie. Lekarz usuwa wszystkie zęby, które ruszają sie lub są chore. Swoim wczesniej też dawałam czyścić ultradźwiękami i za każdym razem cos miały wyrywane. Tak samo była krew. Różni się tylko tym, ze powierzchnia zębów jest idealnie gładka i kamień ponownie powinien sie później osadzać. Ta metoda ma tez swoich przeciwników. Podobno moze uszkadzać szkliwo.
mam swojego lekarza, który usuwa kamień tradycyjnie, na koniec poleruje zęby pastą. Wiem za to, że dobrą narkozę stosuje, no w przypadku Krecika zgodził się wziać mniej za zabieg.

Posted

Krecik ma chora wątrobę, a Stomorgyl ma w składzie metronidazol siekający wątrobę, więc nie wiem, czy lekarz zdecyduje się go uzyć. Najpierw i tak bedą badania. Chyba koło wtorku bedziemy mieć wolne popołudnie, to pojedziemy z nim.
Intestinala nie dostał z tej samej przyczyny. Do tego już jest grubaskiem, a po tym pewnie jeszcze bardziej utyłby. mam i tak ma problem z jego jedzeniem, bo jest wiecznie głodny i denerwuje sie przy pustej misce.

Posted

Mama była z Krecikiem w Mikołowie. Czekamy na wyniki badań. P. doktor zobaczyła jego brzuch, dlaczego nie jest w stanie normalnie chodzić. Musi być koniecznie operowany, bo miał źle zrobioną kastrację lub operację guza. Ma coś -albo zostawione jedno jądro, albo taki guz, to go bardzo ciągnie i uniemożliwia normalne funkcjonowanie. Na dotyk nie da się rozróżnić. Jego wiek oceniła na 17 lat. Operacja jest konieczna bez względu na ryzyko, bo nie można pozwolić mu cierpieć z tego powodu.
APSA, czy on miał w dokumentach zapisane, że był kastrowany, czy tylko miał usuwany nowotwór z jednym jądrem, o którym była mowa od początku?
Powiedziała, że dla niej to pies do eutanazji, ale jeśli mama chce go operować, to żeby zrobiła to u dr. Parczyka w Chorzowie, bo może go zaintubować i tam ma operacja najwieksze szanse powodzenia.

Od razu, jak przyjechał, to go dotykałam i czułam, że na brzuchu wszystko jest naciągnięte jak struna, do tego stopnia, że nie jest w stanie normalnie nóg ustawiać. Myslę, ze to może byc również przyczyna jego nietrzymania kału i moczu.

Posted

Miał wpis o kastracji, ale nie ręczę za zgodność wpisu z faktami :roll:
Ile ta operacja by w przybliżeniu kosztowała?
I ile zostało Wam po dzisiejszej wizycie z pieniędzy od jkp?
U mnie krecik ma 100 zł, jakby była potrzeba, to napiszę prośbę o dofinansowanie ze skarpety im. Talcott.

Posted

Przy mnie lekarz potwierdzał, że kilka miesięcy po przybyciu Krecika do schronu wykonano zabieg kastracji w związku z faktem, że na jądrach były guzy. Ale tak jak napisała APSA - za schroniskowych wetów żadna z nas nie ręczy.

Rozumiem, że ta wetka to zaufany lekarz ? Mierzi mnie, gdy jakiś wet od razu zaczyna od "ten pies nadaje się do eutanazji".
Oczywiście jeśli to jedyne rozwiązanie, trzeba operować. Czekamy na info o kosztach, gdyby brakowało pieniędzy, zapożyczymy się.

Posted

Co do samego hasła "eutanazja", to moja bardzo dobra i wysoce zaufana wetka ma m.in. tę wadę, że go nadużywa i zbyt łatwo to sugeruje :roll: I na pewno ona nie jest jedyna. (Chociaż jak się ma do czynienia głównie z ludźmi, którzy chcą walczyć za wszelką cenę do samego końca, to w efekcie łatwo można przegiąć w drugą stronę.)
EOT

Czekamy na wyniki badań. Jeśli ta operacja miałaby mu znacząco poprawić komfort i główna opiekunka Krecika czyli Twoja Mama jest za operacją - to ja też jestem za.

Posted

malibo57 napisał(a):
Nie chcę walczyć za wszelką cenę (kosztem psa), ale najpierw wykorzystuję dostępne możliwości, a potem rozważam decyzje ostateczne.


Amen.
Poczekajmy na wyniki badań. A co wykazało usg ?

Posted

Przeciez nie napisałam, że Krecik ma zostac uśpiony, tylko takie jest osobiste zdanie p. doktor. Operacja jest konieczna, bo go to podobno boli. Jesli nie jest to jądro, to w takim razie guz. Zresztą, co to za zycie, skoro psa stale boli i odczuwa dyskomfort przy każdym ruchu.
USG nie miał robionego, bo operować go trzeba i tak. Na razie mama zapłaciła 50 zł za badania. 20 zł musiała dac na paliwo, bo ona nie ma samochodu i prosiła kogos o zawiezienie. Wyniki bedą później, bo zostały oddane do laboratorium.

Jesli to byłby nowotwór, to słowo eutanazja i tak tu padnie, bo na pewno moja mama nie bedzie patrzeć na powolne umieranie psa.
Operacja pewnie bedzie w granicach 300 zł, bo zazwyczaj tyle płacimy.

Posted

Sam fakt, że pies ma nowotwór, nie zawsze oznacza, że cierpi i odczuwa ból.
Najlepszym dowodem na to jest pies APSY, który został adoptowany rok temu "na dożycie", bo już w schronisku wyglądał jak śmierć i miał zdiagnozowany nowotwór. Myślę, że widząc go, wielu lekarzy sugerowałoby eutanazję. Ale codzienny kontakt z psem pokazał, że on wciąż, wbrew wszelkim zasadom i przewidywaniom, cieszy się życiem.
Oczywiście, każdy przypadek należy rozpatrywać indywidulanie.
Decyzja Twojej mamy będzie dla nas kluczowa. Ona najlepiej będzie w stanie ocenić, czy nadszedł ten czas.

Posted

To fakt - nie każdy nowotwór boli. Nasz kiciuś Dzionek ponad rok temu miał zdiagnozowanego guza szczęki. Wypadły mu wszystkie zęby z jednej strony. Lekarz mówił, że nic nie można poradzić, że po prostu można mu pozwolić żyć, dopóki będzie jadł i normalnie funkcjonował. I tak jest - apetyt ma za trzech (nauczył się nawet suche jeść - po prostu połyka!). Wzrost guza się zatrzymał i Dzionek żyje można powiedzieć pełnią życia!
Nieustająco trzymam kciuki za Krecika. Tak bardzo odżył w domku, widać, że ma wolę i chęć do życia - może wytrzyma operację i wszystko dobrze się skończy...

Posted

Tylko, że operacja jest konieczna. APSA miała go w domu, więc chyba dotykała, co on ma pod brzuchem. Tam wszystko jest naciągnięte do granic mozliwości od prącia po odbyt. Bez względu na to, czy to jądro czy nowotwór, to trzeba poprawić mu, to co tam ma, zrobić po prostu plastyke, żeby wreszcie bez bólu mógł chodzić. P. doktor powiedziała, że jego zęby sa drobiazgiem w stosunku do tego, co ma zrobione po tej schroniskowej operacji.

Koszt badań i rachunek mama bedzie miała przy wynikach, bo p. doktor powiedziała, ze zrobi je w zalezności od potrzeb, od tego, jakie bedą wyniki podstawowe.

Posted

O schroniskowych wetach wiele się słyszy - rzadko dobrego... Nasz Doktor jeździł pomagać do schronu (społecznie), a ponieważ był i jest bardzo zaangażowany w to, co robi i oprócz tego,że jest lekarzem, jest przede wszystkim człowiekiem - szybko dano mu do zrozumienia, żeby sobie odpuścił i podziękowano za współpracę. W takich warunkach nigdy nie będzie dobrze w polskich schronach - i nie można tu wszystkiego zwalić na przepełnienie.

Posted

Niestety, wiesci są gorsze. Wczoraj zadzwoniła jeszcze do mamy p. doktor, z wiadomością że Krecika nie można operować. Podobno jest w stadium terminalnym i ma tak złe wyniki, że nie nadaje sie już do narkozy i zabiegu. Dzis mam dostać je na maila, to wstawię.
Mama chyba nie potrafi zdecydować się na eutanazję, przynajmniej na razie.
P. doktor powiedziała, że jeśli ktoś z Was chce z Nią porozmawiać, to mam podac telefon.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...