anorektyczna.nerka Posted September 19, 2010 Posted September 19, 2010 A wg. mnie wina leżała po stronie i właścicielki i po stronie rodzica. No bo kto normalny idzie sobie do domu i zostawia takie małe dzieci? Przecież ot nie takie trudne domyślić się, ze dziewczynka będzie miała daleko młodszego brata i np. będzie się bawić z koleżankami. I nie wierzę w to, ze ta matka obserwowała dzieci z okna, bo równie dobrze mogłaby być z nimi na placu. A prawdfa jest taka, że mamusia zrzuca odpowiedzialność na właścicielkę. Co do właścicielki, to nie powinna spacerować po tym osiedlu skoro jest zakaz. No i kładnia się wychowanie psa. Nie wiem jakie są szczegóły, ale pies zdaje się najpierw warczy, potem gryzie, ale tu nie jestem pewna, behawiorystą nie jestem. Co do brania odpowiedzialności. Dlaczego ja mam być odpowiedzialna za to że jakiś idiota leje mojego psa? Wczoraj byłam z benem, spotkaliśmy M. i ta hm.. panna lekkich obyczajów zaczęła mnie wyzywać i na koniec skopała mojego psa. Dobrze że jej nie oddał, za to idiotka dostała ode mnie po pysku i darła się na mnie że jej nos złamałam. Pies mi kulał do końca dnia.. więc sory., ale jak ktoś ma mi psa szarpać i bić to dlaczego on ma nie ugryźć? Przecież na każdy pies jest dogoterapeutą i zadaniem rodzica jest nauczenie swojego dziecka takich oczywistych rzeczy! Quote
Martens Posted September 19, 2010 Posted September 19, 2010 filodendron napisał(a):Więc jaki cel/sens ma mieszanie do tego rodziców dziecka? 30 szwów na twarzy syna to jest wystarczająca kara. Taki, że może do nich dotrze, że przykrości spotykające 5-latka pozostawionego samego "w wielkim świecie", to nie tylko wina właściciela psa, kierowcy samochodu czy pecha... Niekaranie rodziców to w tym momencie niemal jak pogłaskanie ich po głowie i przyznanie, że wszystkiemu winna wstrętna baba z psem. Jeśli dziecko jest za małe, żeby zrozumieć, że nie maca się obcych psów, że nie wybiega się na ulicę, że nie wsiada się z nieznajomym do samochodu - to nie powinno pozostawać samo poza domem czy zamkniętą posesją. I to jest fakt niezaprzeczalny. Na zachodzie owszem, właścicieli psów spotykają drakońskie kary za pogryzienia, ale równie drakońskie kary spotykają rodziców za niedopilnowanie dziecka z tragicznym skutkiem - z pozbawieniem wolności i odebraniem praw rodzicielskich włącznie. Gdyby ktoś zajmował się dzieckiem na tym placu zabaw, cała sytuacja nie miałaby miejsca i to jest fakt niezaprzeczalny - na równi z tym, że gdyby kobiety z psem tam nie było czy inne gdyby, to też by się nic nie stało. FigabaS napisał(a):Ktokolwiek by się zbliżył do psa, niezaleznie od tego, z jakim zamiarem i intencjami - za pogryzienie odpowiada właściciel psa. Możecie się buntować i na tym koniec. Pies nie ma prawa sam decydować o ataku na człowieka czy inne zwierzę. A szkolenie psa jest po to, by pies nauczył się to rozumieć i podporządkował się opiekunowi w każdej sytuacji. Na tę chwilę to taka sama utopia jak myślenie, że z miast znikną pozostawione bez opieki małe dzieci... I za pogryzienie psa nie zawsze odpowiada właściciel, bo trochę jeszcze sprawiedliwości na tym świecie zostało ;) Quote
Werulkowa Posted September 19, 2010 Posted September 19, 2010 Dopóki ludzie nie zaczną myśleć, przewidywać i być odpowiedzialnymi (i odpowiedzialnymi rodzicami, i odpowiedzialnymi właścicielami psów) takie historie niestety będą się zdarzały. W moim bloku mieszka pani, która wychodzi ze swoim ON-kiem luzem i do tego z małym najwyżej 4-letnim dzieckiem, ciekawa jestem kim zajmie się w jakiejś kryzysowej sytuacji i druga sytuacja dziewczynka ok 7 letnia jest wyprowadzana przez młodą suczkę kundelka, ale wielkości labka, sama! Już kilka razy zmieniałam kierunek spaceru, zawracałam, żeby zejść im z drogi, bo psima ma zwyczaj lecieć do każdego psa, człowieka, a dziecko wisi u smyczy. Gdzie są rodzice? Przecież to w końcu źle się skończy! Tylko odpowiedzialność ludzi może coś zmienić. I przewidywanie, myślenie na wyrost. Sama mam niezbyt przyjazną psom sukę, która ma już prawie 10 lat, nie pogryzła się z żadnym psem, ale jak idę na spacer to głowę mam jak słonecznik i nawet tam gdzie zagrożenie jest minimalne, że coś będzie nie tak - omijam z daleka, zwłaszcza dzieci i to nie tylko te małe, także nastolatki. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.