Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

O Romku może wiecie z mojego wątku. Zabrałam go, kiedy bardzo źle się czuł. Okazało się, że ma nowotwór wątroby i nerek. Bardzo cierpiał, to już nie był ten pies, co kiedyś. Zmarnował w schronisku dziesięć lat, bo w międzyczasie był zwracany. Pomogłam mu odejść, gdy cierpienie wzięło górę nad wszystkim.

Romek 950/08

2h67jpe.png   30t07ih.jpg   s2wciq.jpg

Posted

Roberta zabrałam w grudniu. Nie znalazł się inny dom dla niego, a on nie mógł już czekać. Zrezygnowany i obolały (dziś to wiem) nie wstawał z legowiska. Miał mocznicę, nerki nie pracowały, przyplątała się anemia. A kręgosłup to był największy z jego bólów. Ale był taki szczęśliwy! Chodził krok w krok za mną, cieszył się jak szczeniak gdy mnie widział, póki ból nie stał się nie do zniesienia. Stary, bardzo stary pies...

Robert 1575/14

6q9k6v.jpg   slh3sj.jpg

Posted

Józefina nie ruszała się ze strachu z legowiska. Ale wyciągnęłyśmy ją na spacer, zaczęła wychodzić na wybieg. W końcu znalazł się odpowiedni dom z ogródkiem, z właścicielami, którzy mieli do czynienia z lękliwym psem, bo latem zaadoptowali z Paluch  już jednego. Przychodzili długo, Józefina opuściła schronisko na własnych nogach.

 

Józefina 1942/15

2wcjy8p.jpg 

 received_1104024582964223_2.jpg.316d0cb3 20160207_145025.thumb.jpg.7f5334b0c72118

Posted

Homer był wielokrotnie wyciągany na badania przez wolontariuszkę Jadwigę do ortopedy, do stomatologa, do internisty. Był chudy strasznie zarobaczony, miał stare złamanie nogi. Wreszcie poszedł do adopcji! Ale nie wyglądał już wtedy jak na tym zdjęciu, o nie! Był starym, schorowanym psem.

Homer  798/14

349a2kj.png

Posted

O tego psa też było kilka telefonów, ale ludzie rezygnowali, kiedy dowiedzieli się, ze jest stary. W końcu znalazła się właściwa osoba, która zaadoptowała Luisa, bo po prostu jej się podobał i pokochała go bez względu na wiek i krzywe zęby ;-)

Luis 60/16  

12571324_999126323486588_539258128_n.thu  IMG_7458.thumb.jpg.7651591385e8fa237473fIMG_9338.thumb.jpg.7254c030f6a7b73ca1fe2

Posted

Czternaście telefonów o yorczkę. Prawie wszyscy wycofali się po usłyszeniu o jej wieku i problemach zdrowotnych. "Na wołowej skórze by nie spisał" uzasadnień POMOCY temu właśnie pieskowi. Platynka pojechała do Siedlec, do pani, która przez cztery lata miała taka suczkę "z odzysku", śmiertelnie chorą i zaniedbaną. Platynka miała już u niej druga operację guzków na listwie. Obie są bardzo szczęśliwe.

Platynka 218/16

IMG_20160203_160715.thumb.jpg.19effc863e IMG_20160227_224408.thumb.jpg.f4d32db0e0

Posted

Olenka 395/16 w schronisku najpierw ogolono ją do łysa, potem chciano uśpić. W końcu zoperowano: sterylizacja, mastektomia, usunięcie śledziony. Po operacji wyła z bólu stojąc na czterech sztywnych łapach. Zabrałam ją do domu.

IMG_9062_2.thumb.jpg.32620d5c205156d76b5    2r6ppxx.jpg 2z8w2fc.jpg

Posted

Dziś poszedł do adopcji struszeczek Lewi, do wolontariuszki, która ma już kilka takich biedaków. Miał wydarzenie, ale nie było amatora. Nie mógł już czekać: kulał na łapy, czuł się coraz gorzej.

Lewi 823/15

12829226_471086306418768_468748387498650

Posted

Niestety kilka psów z geriatrii lub szpitala odeszło za TM.

Barabasz. Stary, wielki schorowany owczar. Ledwie chodził. Pewnego dnia poszedł z opiekunką na spacer, a gdy po godzinie zajrzała na niego, już nie żył. Lekarze twierdzą, że to było serce. Być może (nie leczono go w tym kierunku), może po prostu nadszedł jego koniec. W schronisku był bardzo krótko.

barabasz.png.b7f5319dc040a7e4838c1259e92

Posted

Mysza-tak roboczo nazwałam tę suczkę. Monstrualnie gruba (20kg, powinna ważyć 10), nie ruszała się z legowiska, nie wstawała. Lekarze nawet nie wiedzieli, dlaczego nie chodzi. A jednak wstała i poszła na krótki spacer. Jedyny w schronisku i ostatni w jej życiu, bo wreszcie zrobiono jej badania i wykryto mocznice i nowotwór śledziony. Została uśpiona. Na zdjęciach prawie nie widać jej męki i cierpienia.

IMG_9078.jpg.65038814029b22b8f2ee8033f4fIMG_9089.jpg.745722dc1f12c1f0e4d2e1c708f

Posted

Jerzyk-odebrany interwencyjnie z podwórka, na którym leżał na mrozie. Sparaliżowany, z nieczynnym pęcherzem, kilkunastoma pociskami śrutowymi w całym ciele, nowotworem kręgu i wątroby. Wyciągnęliśmy go do lecznicy i po badaniach po prostu uśpiliśmy, chociaż czekał na niego dom. W schronisku męczył się dziesięć dni.

.12615136_454512141409518_239588067955389

Posted

Colin- przez dwa miesiące wył z bólu w szpitalu schroniskowym. Wszyscy twierdzili, że boi się ludzi, bo był źle kiedyś traktowany. W lecznicy zewnętrznej okazało się, że ma zaawansowany nowotwór twarzoczaszki, złamaną kość jarzmową, zaatakowane podniebienie, język i przełyk. Tego samego dnia podjęliśmy decyzję-najlepszą dla niego. Był pięknym i kochanym psem, mówił o swoim cierpieniu, ale nikt go nie słuchał.

IMG_20160113_131956.thumb.jpg.6c46674659 IMG_20160120_161327.thumb.jpg.0367d9829a

Posted

W piątek zmarł w szpitalu Misiek 2222/06 po zabiegu stomatologicznym ekstrakcji i czyszczenia zębów. wszyscy jesteśmy w szoku, że ocenianego na siedemnaście lat, w złym stanie ogólnym poddano zabiegowi nieratującemu życia.

 

Misiek 2222/06

11qiw76.png  IMG_9312.thumb.jpg.1d20a09e90421e9de136f Misio po lewej.

Posted

Dziś zmarł Wiktor. Dostał ataku padaczki i opiekunka już nie zdążyła do lecznicy. Ale i tak wiadomo było, że wkrótce ta śmierć nastąpi. Miał dom przez ostatni miesiąc życia.

  • 3 weeks later...
Posted
O 28.03.2016o16:19, Koszyczek napisał:

Jerzyk-odebrany interwencyjnie z podwórka, na którym leżał na mrozie. Sparaliżowany, z nieczynnym pęcherzem, kilkunastoma pociskami śrutowymi w całym ciele, nowotworem kręgu i wątroby. Wyciągnęliśmy go do lecznicy i po badaniach po prostu uśpiliśmy, chociaż czekał na niego dom. W schronisku męczył się dziesięć dni.

.12615136_454512141409518_239588067955389

ten "wspaniały" poziom opieki weterynaryjnej na "Paluchu" z czego wynika? młodzi weci, którzy nic jeszcze nie umieją? Leniwi i bez powołania, którym się nie chce? Brać wetów i leczenie tylko wybranych przypadków? Tych parę opisów o koszmarnych cierpieniach zwierząt, którym w schronisku w porę nikt nie pomógł, przeraża.

 

  • 5 weeks later...
Posted

Do domu pojechała też Terka. Do starszej Pani, która kilka lat temu adoptowała i pochowała teraz suczkę. Kiedy Pani przybyła do schroniska, powiedziano jej, że JEST ZA STARA na psa. Wyszła z płaczem. Jej sąsiadka ( z którą przyjechała) zadzwoniła do mnie i spotkałyśmy się razem w schronisku. Oczywiście wróciła do domu z Terką. Interweniowałam u dyrektora, że wielokrotnie ludzie wychodzą zniesmaczeni, smutni, a nawet zapłakani, bo traktuje się ich, jakby już leżeli na katafalku. A tak naprawdę w schronisku nie ma psa, zwróconego po śmierci właściciela, który byłby zaadoptowany z Palucha. Przybywają takie psy, ale pochodzące od prywatnych właścicieli. A czy możemy odpowiadać za wnuczki, które kupiły 95-letniemu dziadkowi yorczka???

Była też pewna pani, 85 lat, też odmówiono jej suczki (chociaż miałaby zapewnioną opiekę w razie co), wyszła z przeświadczeniem, że wolontariuszka i opiekunka "namawiały się" w jej obecności. Napisała podanie do dyrektora i przywiozła je osobiście. No i wyjechała z owa suczką!

Terka 175/16

011600178_mini.jpg

Posted

Nieśmiała Agatka też w końcu powędrowała do domu, też do starszej Pani, do domku z ogródkiem. Po Agatkę przyjechała synowa. W momencie adopcji dowiedziałysmy się, że Agatka miała mikrofilarie i natychmiast należy podac jej druga dawkę advocata! Z tymi weterynarzami nie dojdę do ładu. Kiedy pytam o zdrowie psa, nie maja czasu odpowiedzieć, albo nie mają pojęcia, co się dzieje.

Agatka 37/16

12705619_473831339469021_7387800659919189662_n.jpg

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...