Jump to content
Dogomania

KTO MIAŁ LUB MA PSA CHOREGO NA NERKI ?


Recommended Posts

Posted

Udało mi sie w nia wcisnac-choc nie powinnam..jednego kabanosa i 5 małych rogalików 7 days....nic innego nie chciała ruszyć.....teraz czekam czy tego nie zwymiotuje:(
Trzęsa jej sie łapki....lezy cały czas.
Ale tak sie ucieszyła jak mnie zobaczyła-widziałam taka ulge w jej oczach:(:(

Posted

Ania+Milva i Ulver napisał(a):
Udało mi sie w nia wcisnac-choc nie powinnam..jednego kabanosa i 5 małych rogalików 7 days....nic innego nie chciała ruszyć.....teraz czekam czy tego nie zwymiotuje:(
Trzęsa jej sie łapki....lezy cały czas.
Ale tak sie ucieszyła jak mnie zobaczyła-widziałam taka ulge w jej oczach:(:(


W takiej sytuacji to niech ona je byle co byle coś zjadła.
Mam nadzieję że bedzie lepiej
Uszy do góry.

Posted

Ania+Milva i Ulver napisał(a):
Udało mi sie w nia wcisnac-choc nie powinnam..jednego kabanosa i 5 małych rogalików 7 days....nic innego nie chciała ruszyć.....teraz czekam czy tego nie zwymiotuje:(
Trzęsa jej sie łapki....lezy cały czas.
Ale tak sie ucieszyła jak mnie zobaczyła-widziałam taka ulge w jej oczach:(:(


Nie mogę tego czytać..... jakbym widziała moją Gaję... :-(
Tyle, że ja nie mogłam patrzeć na jej cierpienie... :-(

... ciągle tu zaglądam w nadziei, że komuś się uda wygrać z tą za przeproszeniem cholerną chorobą... :-(

trzymaj się Aniu...

Posted

Aniu- jezeli duzo wymiotowala, to moze zachwialy jej sie elektrolity , u nerkowcow nastepuje to duzo szybciej niz u zdrowych psiakow , dlatego moze drza jej lapki . Miskowi drzaly wszystkie miesnie , ale chyba juz po pierwszej kroplowce przeszlo . Nie wiem czy nerkowcom mozna by podawac elektrolity doustnie , zeby nie meczyc kroplowkami , tylko ze chyba przedtem trzeba by zrobic test na to czego ma za malo a czego za duzo. Moj wet uczulil mnie, ze nawet jak raz zwymiotuje to juz nalezy obserwowac i byc przygotowanym na kroplowke , na szczescie na razie zdaza mu sie to sporadycznie.

Posted

Jest bez zmian, tzn. cos tam je, ale same niedozwolone rzeczy-chrupek nawet nie tknie.....nie widziałam aby wymiotowała na razie.
Ale co z tego...ona sie meczy, a ja nie mam sił jej tego oszczędzić. Jak widze gdy ożywia sie na spacerku albo gdy bawimy sie piłeczką.....mysle sobie, moze nie jest tak źle...ale gdy wracamy do domu-leży cały czas na łóżku, na mojej poduszce:-(
Cały czas rozmyślam jak to zrobic, kiedy...wtorek, sroda a moze sobota.....
Dlaczego własnie Milva...........:placz::placz:

Posted

Ania+Milva i Ulver napisał(a):
Jest bez zmian, tzn. cos tam je, ale same niedozwolone rzeczy-chrupek nawet nie tknie.....nie widziałam aby wymiotowała na razie.
Ale co z tego...ona sie meczy, a ja nie mam sił jej tego oszczędzić. Jak widze gdy ożywia sie na spacerku albo gdy bawimy sie piłeczką.....mysle sobie, moze nie jest tak źle...ale gdy wracamy do domu-leży cały czas na łóżku, na mojej poduszce:-(
Cały czas rozmyślam jak to zrobic, kiedy...wtorek, sroda a moze sobota.....
Dlaczego własnie Milva...........:placz::placz:


Nie wiem co mam powiedzieć mogę Cię tylko wirtualnie przytulić i pogłaskać Milve.
Będziesz wiedziała kiedy jest ten moment serce Ci podpowie.

Posted

Nie mysl moze o tym, skoro ozywia sie na spacerach to jeszcze ma wole zycia . Daj jej teraz tyle milosci ile tylko mozesz .
Nawet nie wiem jak moglabym pocieszyc cie w takiej sytuacji.

Posted

Na kolacje zjadła 3 parówki......i trochę kiełbaski-była głodna.Ale chrupek nie ma mowy aby ruszyła....spróbuje kupić może puszkę renala....
Obiecałam sobie juz dawno , że jak przestanie jesc to jej ulżę w cierpieniu....
Ta choroba jest okropna:(:(

Posted

Witamy po malej przerwie.
Bigos mi wczoraj falszywy alarm zrobił, ale spanikowalam dość mocno - duzo krwi mu lecialo z siusiaka, najpierw jak galaretka ze skrzepami, a pozniej coraz rzadsza i bardziej przezroczysta. Spakowalam go do auta i pojechalismy do weta - wet obejrzal i powiedzial, ze to raczej cos mechanicznego, ale mamy obserwowac, a siusiak juz czysciutki, bez zadnych sladow, USG wyszlo ok - a ta cysta, ktora ma miedzy pecherzem a prostata wyglada na szczatkowe narzady rozrodcze suki...

Badania krwi za to lepsze - mam wrażenie, że to dzieki lekom na serduszko, ktore samo funkcjonuje sprawniej i odciaza nerke.
Mocznik ma 52,6, norma do 45, mial ostatnio ok. 80; a kreatynina na stalym poziomie - i to tez duzy sukces - norma do 1,7 a ma 3,1, max mial 3,4.
Bigos jest na trovecie, ktory najbardziej mu sluzy i widac to tez po wynikach krwi; z lekow: ipakitine, wit.C, wit. E plus beta-karoten, enarenal 10mg, digoxin 200 mikrog.


Aniu - mysle, ze bedziesz wiedziala, kiedy to juz nadejdzie, a tymczasem korzystajcie z wiosny ile sil. Trzymajcie sie, trzymam kciuki, zeby to juz jeszcze nie nadchodzilo...

Posted

Tufi-gratuluje wyników-oby tak dalej!!!!:p:p

A u nas bez zmian....Milva je teraz tylko parówki-kupiłam dzis cały kilogram....niestety wymiotowała dziś-zwymiotowała chrupkami, które ostatnio jadła 2 dni temu troche....:shake:
Przed chwilka przyniosła mi piłeczke i troche sie pobawiłysmy w domku, bo na dwór beze mnie nie chce wychodzić.
Jak ja ja kocham.....

Posted

Aniu przytul ją ode mnie proszę Cię... myślę o Was ciągle. Bardzo nie chcę żeby to już było TO.

Czy to się tak stało po odstawieniu tych leków których nie można ciągle brać?

Posted

Tak w sumie to po tych lekach jest to pogorszenie...jeszcze jakis czas działały no i troche ten mocznik wypłukały, ale teraz znowu wszystko powróciło.....ale i tak duzo pomogły. O ponad 2 miesiące nam przedłuzyły wszystko.....

A Milvunie wyściskałam!!!!!:)
Ona ostatnio ma bardzo ochote na przytulańce.....

Posted

Aniu- a czemu nie mozna brac tych lekow dluzej ? Bo jezeli ich brak wywoluje gorsze skutki niz ich zbyt dlugie branie, to moze warto jednak dalej podawac.
Ciekawe z tymi parowkami, jak Misiasty byl tak bardzo chory to tez jadl tylko parowki :)

Posted

Jak ja szczerze nienawidzę tej choroby!!!! :shake:
Aniu, trzymam mocno kciuki za Milvę, żeby zdarzył się jakiś cud.

A ja mam traumę, bo moja Żabka od kilku dni więcej pije. Jestem przerażona... boję się iść do weta. Ja po prostu nie przeżyję, jeśli jeszcze raz będę musiała ze swoim psem przechodzić to piekło.

Posted

Dzis o 4 rano wymiotowała......
Rano na sniadanie zjadła pół parówki-spróbuje jeszcze w dzien jej dac.
Co do tych leków nie wiem...ona w tej chwili nie chce nic ruszyc nic jak w środku jest Ipakityne-na siłe jej do pyska wlewam.....
Czy ja ja męczę...?

Wet mówi,ze mozna robic znowu kroplówki i to co wczesniej, ale przy jej stadium to przedłuzanie życia na siłę....w sumie czeka na moja decyzję.

Posted

Boże, dlaczgo to nie jest sen z którego się można obudzić...

A podawanie tych tabletek co wcześniej Wam wysyłałam nie ma już sensu? Bo mogę kupić jakby co.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...