Jump to content
Dogomania

KTO MIAŁ LUB MA PSA CHOREGO NA NERKI ?


Recommended Posts

Posted

mmu nawet jeśli Zibi miałby być spokojniejszy, to zawsze zdrowy Zibi, prawda? ;)

gasparo wtorkowy tort Buni będzie pyszny, no bo przecież zrobiony z sercem:loveu:

Romas (też wcześniej przekręcałam na Romans :oops: ) i malawaszka - cieszę się, że Zuzia i Bolo zdrowieją:multi: Tarmoszki dla wszystkich słoneczek na czterech łapkach;)

Nasz Madox ma mieć badanie kontrolne 14 października a że 14 wypada w sobotę to pewnie przejdziemy się do weta 12 (żeby w piątek mieć wyniki - Matko Boska w piątek 13 :-o ). Madox czuje się bardzo dobrze (tak wzrokowo mogę stwierdzić). Zobaczymy co powiedzą wyniki:roll:

Posted

No to ciesze sie ,ze u kolejnego psiaka diagnoza nerkowa okazała sie fałszywa .Mmu ,witamy Zibiego w gronie bezjajecznych :-) ,moze jeszcze nie teraz ale mysle ,ze juz niedlugo.To bardzo dobra decyzja.

Gasparo ,ucałowania dla Buni , dwulatki :-) .Mam nadzieje, naprawde mam nadzieje ,ze bedzie jeszcze miala wiele ,wiele urodzin.

No i trzymam kciuki za badania Madoxa.

Mnie spotkala takie szczescie ,ze nie tylko pies czuje sie lepiej ale i koteczka.
Moja koteczka ma zwyrodnienie kregoslupa.No i cierpi bardzo .To rzadkie schorzenie u kotow.Az przykro patrzec jak kuleje i zastanawia sie przed kazdym skokiem na kanape ( a sprobujcie zabronic kotu skakac).
Wet . zasterpujacy moja stala pania dr. dal nam probnie Rimadyl.Oczywiscie podaje b. malutka daweczke.Nie ma doniesien na temat leczenia kotow tym specyfikiem ,leczy sie tylko stare psy ze zwyrodnieniami stawow.
I o cudzie koteczka po dwoch dniach przyjmowania lekow przestala utykac na tylnie nozki !!!! Bosz... co za ulga ,chyba bede mogla jej podawac ten lek i dzieki temu powstrzymac choc na jakis czas bol u niej .
Dopytuje jeszcze na forum krakvetu czy ktos slyszal o stosowaniu tego leku u kotow.Ale tak czy siak chyba bede go podawac skoro kotka tak ładnie zareagowala.
Mam juz dosc tych chorob moich zwierzakow ,czuje sie taka bezradna.

Posted

Romas napisał(a):
No to ciesze sie ,ze u kolejnego psiaka diagnoza nerkowa okazała sie fałszywa .Mmu ,witamy Zibiego w gronie bezjajecznych :-) ,moze jeszcze nie teraz ale mysle ,ze juz niedlugo.To bardzo dobra decyzja.

Gasparo ,ucałowania dla Buni , dwulatki :-) .Mam nadzieje, naprawde mam nadzieje ,ze bedzie jeszcze miala wiele ,wiele urodzin.

No i trzymam kciuki za badania Madoxa.

Mnie spotkala takie szczescie ,ze nie tylko pies czuje sie lepiej ale i koteczka.
Moja koteczka ma zwyrodnienie kregoslupa.No i cierpi bardzo .To rzadkie schorzenie u kotow.Az przykro patrzec jak kuleje i zastanawia sie przed kazdym skokiem na kanape ( a sprobujcie zabronic kotu skakac).
Wet . zasterpujacy moja stala pania dr. dal nam probnie Rimadyl.Oczywiscie podaje b. malutka daweczke.Nie ma doniesien na temat leczenia kotow tym specyfikiem ,leczy sie tylko stare psy ze zwyrodnieniami stawow.
I o cudzie koteczka po dwoch dniach przyjmowania lekow przestala utykac na tylnie nozki !!!! Bosz... co za ulga ,chyba bede mogla jej podawac ten lek i dzieki temu powstrzymac choc na jakis czas bol u niej .
Dopytuje jeszcze na forum krakvetu czy ktos slyszal o stosowaniu tego leku u kotow.Ale tak czy siak chyba bede go podawac skoro kotka tak ładnie zareagowala.
Mam juz dosc tych chorob moich zwierzakow ,czuje sie taka bezradna.

Mój doktor (u którego mam praktyki) mówi, że jeżeli kotkowi Rimadyl pomaga to można mu podawać. Można mu wierzyć, bo to lekarz z dużym doświadczeniem. Mam nadzieję, że będzie jej troszkę lżej. Pozdrawiam serdecznie Anna

Posted

Dziekuje ,ze sie zapytalas.Ja nawet napisalam do producenta Rimadylu ale nie odpowiedzial mi i sadze ,ze nie odpowie bo nie jestem wet.Koteczka odmłodniala i wczoraj nawet biegala galopem co juz dawno jej sie nie zdazalo :-)

Posted

Bardzo się cieszę, że jej pomaga. Jakby co to można też dawać Metacam. Najpierw zstrzyk a potem do domu zawiesina. Ale, póki rimadyl pomaga to nie ma takiej potrzeby. Uściskaj swoje zwierzaczki ode mnie.

Posted

Nie wiem co robić! Z Bunią jest bardzo źle. Wczoraj bardzo osłabła, przestała jeść i pić, ale jeszcze wstawała. Dziś już nie chce wstać. Jak spróbowała, to się zatoczyła i oparła o ścianę i nie chciała zrobić ani kroku.
Zjadła odrobinę miksowanej karmy strzykawką (ok. 100 ml, potem już wypluwała) i wypiła odrobinę wody. Rano jeszcze sama wyszła siusiu. Teraz trzeba było ją znieść na rękach, ale posadzona na trawie nie wstała nawet na nogi. Siedziała tak 10 min i przewróciła się na bok, więc wnieśliśmy ją spowrotem. Nasz wet proponuje jeszcze spróbować podłączyc kroplówkę, ale nic nie mówi, czy to jeszcze może coś dać.
Czy jest sens stresować ją jeszcze wizytami w lecznicy, wenflonami, pobieraniem krwi? A jeśli trzeba podjąć tą ostateczną decyzję, to kiedy jest na to pora? Już, czy jeszcze poczekać? Siedzę z kluczykami w ręku i nie mogę podjąć decyzji. Jechać już, czy czekać aż dzieci wrócą i się z nią pożegnają? A może lepiej, żeby jej nie widziały w aż tak kiepskim stanie?
Boże, żeby tak ktoś za mnie zadecydował!
Dziś miał być tort, a nie podróż za Tęczowy Most!!!
To okropnie boli!

Posted

[quote name='gasparo']Nie wiem co robić! Z Bunią jest bardzo źle. Wczoraj bardzo osłabła, przestała jeść i pić, ale jeszcze wstawała. Dziś już nie chce wstać. Jak spróbowała, to się zatoczyła i oparła o ścianę i nie chciała zrobić ani kroku.
Zjadła odrobinę miksowanej karmy strzykawką (ok. 100 ml, potem już wypluwała) i wypiła odrobinę wody. Rano jeszcze sama wyszła siusiu. Teraz trzeba było ją znieść na rękach, ale posadzona na trawie nie wstała nawet na nogi. Siedziała tak 10 min i przewróciła się na bok, więc wnieśliśmy ją spowrotem. Nasz wet proponuje jeszcze spróbować podłączyc kroplówkę, ale nic nie mówi, czy to jeszcze może coś dać.
Czy jest sens stresować ją jeszcze wizytami w lecznicy, wenflonami, pobieraniem krwi? A jeśli trzeba podjąć tą ostateczną decyzję, to kiedy jest na to pora? Już, czy jeszcze poczekać? Siedzę z kluczykami w ręku i nie mogę podjąć decyzji. Jechać już, czy czekać aż dzieci wrócą i się z nią pożegnają? A może lepiej, żeby jej nie widziały w aż tak kiepskim stanie?
Boże, żeby tak ktoś za mnie zadecydował!
Dziś miał być tort, a nie podróż za Tęczowy Most!!!
To okropnie boli!

boszzze.... gasparo.....
straszne co piszesz..... :-( siedzę w pracy i płaczę..... :-(
to taka ciężka decyzja.... i jeszcze dzieci.....
:-( :-( :-( :-(

Posted

[quote name='gasparo']Nie wiem co robić! Z Bunią jest bardzo źle. Wczoraj bardzo osłabła, przestała jeść i pić, ale jeszcze wstawała. Dziś już nie chce wstać. Jak spróbowała, to się zatoczyła i oparła o ścianę i nie chciała zrobić ani kroku.
Zjadła odrobinę miksowanej karmy strzykawką (ok. 100 ml, potem już wypluwała) i wypiła odrobinę wody. Rano jeszcze sama wyszła siusiu. Teraz trzeba było ją znieść na rękach, ale posadzona na trawie nie wstała nawet na nogi. Siedziała tak 10 min i przewróciła się na bok, więc wnieśliśmy ją spowrotem. Nasz wet proponuje jeszcze spróbować podłączyc kroplówkę, ale nic nie mówi, czy to jeszcze może coś dać.
Czy jest sens stresować ją jeszcze wizytami w lecznicy, wenflonami, pobieraniem krwi? A jeśli trzeba podjąć tą ostateczną decyzję, to kiedy jest na to pora? Już, czy jeszcze poczekać? Siedzę z kluczykami w ręku i nie mogę podjąć decyzji. Jechać już, czy czekać aż dzieci wrócą i się z nią pożegnają? A może lepiej, żeby jej nie widziały w aż tak kiepskim stanie?
Boże, żeby tak ktoś za mnie zadecydował!
Dziś miał być tort, a nie podróż za Tęczowy Most!!!
To okropnie boli!

Gasparo- wiem co czujesz, przeszłam dokładnie przez to samo :-(
Fox odszedł na tydzień przed 2 urodzinami.

Myślę cały czas o Was- nawet nie wiesz jak ciężko jest coś doradzić, tym bardziej że zdaję sobie sprawę co czujecie. Wy wiecie najlepiej- kochacie ją, jesteście Jej rodziną, i to wy odnajdziecie właściwy moment na decyzję. Ten kto kocha, to po prostu czuje kiedy nadchodzi czas.

Przytul ją mocno, nie płacz przy niej, a potem idź do drugiego pokoju i tam dopiero sie zastanawiaj. STRASZNIE CIĘŻKO mi o tym mówić, ale Fox przed swoim odejściem zachowywał identycznie.

Najlepiej znasz swoje dzieci- czy będą w stanie sie pożegnać, czy nie- ale pamiętaj o jednym- jeśłi zdecydowalibyście się na ten tak trudny krok, to na wszystko patrz przez przyzmat tego, co może wystraszyć/przerazić sunię. Jeśłi to mają być jej ostatnie chwile, to niech je spędzi w miłości a nie w lęku- potem będizecie płakać, potem będzie czas na to aby pograżyć sie w smutku- dopóki jest z Wami, powinna mieć spokój, ciepło, bez cierpienia i stresu.
I jest to najtrudniejsza rzecz w życiu, ale TRZEBA tak sie zachowywać.

Jestem z Wami cały czas.

Posted

Nie dałam rady - nie pojechałam. Dzieci wróciły ze szkoły i widać było, jak pies ożywa. Gdy usłyszała, że wchodzą podniosła się z wielkim wysiłkiem i jak pijana przydreptała do przedpokoju, tradycyjnie zabrała Martusi worek z kapciami i patrzyła z taką radością i miłością, choć nie miała siły machać ogonem. Ogonek cały czas podkulony pod siebie. Dzieciaki na mnie nakrzyczały, że nie tego ich uczę. Że nie pozwalam nigdy się poddawać, więc dlaczego nie chcę walczyć. I chyba mają rację. Bunia chce, żeby dać jej jeszcze szansę. Martusia, jak zwykle niezawodna, była w stanie namówić ją na 5-minutowy spacer wokół domu i siusiu, i na zjedzenie strzykawką zupy. Karolina lekcje odrobiła na kolanie siedząc w legowisku obok psinki. Tylko Kacper nie bardzo zdaje sobie sprawę z całej sytuacji, choć był bardzo zdziwiony, że nie chciała przyjść "jeść z nim kolacji" - zawsze mu sprząta ze sliniaka to co spadnie i zjada mu z ręki skórki od chleba, których Kacper nie je. A dziś skórki zostały.
Poczekamy do jutra. Jeśli nie będzie gorzej, może spróbujemy jeszcze wspomóc ją kroplówką i zobaczymy, jaka będzie reakcja.

Gosiu - masz rację. Staram się jak mogę podchodzić do psa z uśmiechem i czułością, żeby nie denerwować jej naszym "dziwnym zachowaniem". Dobrze powiedziała dziś moja Martusia - nie możemy przy niej płakać, bo pomyśli, że coś złego zrobiła i będzie czuła się winna, a to nie jej wina, że jest chora. Rozczula mnie ten mój 8-letni człowieczek ze swoją mądrością życiową.
Idę, spróbuję jeszcze trochę przemycić Buni wody. Może choć parę łyków. Oj, ciężka noc przede mną i przed psinką.
Dzięki wszystkim, że jestecie myślami z nami. To bardzo pomaga.

Posted

Ja też większość nocy nie przespałam tylko myślałam o biednej psince, i całej Waszej rodzinie.Nie jesteście sami, wszyscy jesteśmy myślami razem z Wami, CAŁY CZAS.
Cokolwiek wybierzecie, wiem- jestem o tym przekonana- będzie podyktowane miłością do suni. Trafiła do wspaniałego domu, do ludzi prawdziwie ją kochających, i z pewnością i teraz to czuje. I to jest najważniejsze.

Posted

Dziś o 16.00 pożegnaliśmy Bunię. Walczyła dzielnie do końca. Dostała kroplówki i mieliśmy nadzieję, że jeszcze da radę powalczyć, ale przy obrzęku płuc poddaliśmy się. Odeszła słysząc nasze zapewnienia, jak bardzo ją kochamy.
Ta pustka jest ogromna.
Dziękuję, że byliście z nami.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...