Jump to content
Dogomania

KTO MIAŁ LUB MA PSA CHOREGO NA NERKI ?


Recommended Posts

Posted

Gazuś napisał(a):
Pagaj, czyli właściwie badnia kontorle co 2-3 miesiące mogą nie wykazać nawet najmniejszych zmian - a potem już nie ma ratunku?

Taka historia zdarzyła się niedawno jednej z właścicielek pięknej labradorki.
Kompleksowe, rutynowe badania robione kilka miesięcy wcześniej nie wykazały żadnych niepokojących objawów.
Pies z ciężką niewydolnością nerek cieszył się cały czas dobrym samopoczuciem. Nie było żadnych objawów.
Pogorszenie choroby przyszło nagle.
Pies po tygodniu nie żył.
:-(

Posted

czasem zastanawiam sie, czy taka szybka smierc nie jest lepsza.
Ja juz nie wytrzymuje nerwowo, zyjac z ta swiadomoscia, ze Raptus jest chory i niedlugo juz go nie bedzie. U nas to nie jest sinusoida, wyniki stale sie pogarszaja, nawet gdyby sie na jakis czas poziom kreatyniny zatrzymal to bym sie cieszyla, a jego jest coraz wiecej - ile jeszcze go przybedzie. :( Jedyne pocieszenie, ze Raptus nie cierpi, nic mu nie dolega, gdyby jeszcze bylo chlodniej to by bylo lepiej.

Posted

Wiem, że to trudne, ale spróbujcie o tym nie myśleć, cholera, pamiętam, że jak tylko pomyślałam sobie, uświadomiłam sobie, że Pagaj umiera, od razu w bek, jak tylko na psa popatrzyłam. To mnie wykańczało.

Kati ciesz się każdą chwilą wspólnie spędzoną, potem je będziesz wyraźnie widzieć i wspominać ze wzruszeniem. To bezcenne.

No i trzymaj się.... jakoś.
Myślę o Tobie i o Cortinie.
:calus:

Posted

Pagaj, to nie takie latwe, szczegolnie, ze wyjechalam na 4 miesiace i przez ten czas moge jedynie przez telefon dowiedziec sie co sie dzieje z
Raptusem :( Gdybym wczesniej wiedziala, ze Raptus zachoruje i tak sie potocza jego losy, nigdy nie zaplanowalabym tego wyjazdu.
Na razie Raptus dzielnie sie trzyma i nie widac po nim ze jest chory, jedynie jewst bardzo chudy. Sil tez ma coraz mniej, przez tydzien dostaje zastrzyki na wzmocnienie, a potem najprawdopodobniej kroplowki, ale o tym zadecyduje wet po badaniach. dodatkowo pije ziola i specjalna wode mineralna.
Pamietam Pagaj co przeszlas, ja juz tyle nocy przeplakalam, a przeciez Raptus jeszcze dosyc dobrze sie trzyma, wiec nnawet nie chce myslec co bedzie dalej. :( Znowu mam lzy w oczach jak o tym pisze. :(
Dlatego uwazam, ze szybka, nawet niespodziewana smierc jest lepsza. Szczegolnie w przypadku starszych psow, bo do konca ciesza sie beztroskim zyciem, bez tych koszmarnych wizyt u weta. Tak bylo z moim pierwszym psem - w ciagu niecalej doby zachorowal i umarl. Bol byl pewnie taki sam, zycie przez sama smiercia wygladalo calkiem inaczej.
Na razie staram sie nie myslec o tym co kazdego czeka (jednych wczesniej, innych pozniej), tylko teraz mysle o momencie, gdy wroce do domu (w polowie pazdziernika) i bedziemy sie cieszyc razem z Raptusem z mojego powrotu.

Posted

Kati napisał(a):
Dzieki, ze pamietacie o nas.
Raptus dostaje kolejne lekarstwa, ale zastanawiam sie nad wizyta u jakiegos innego weta.

Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości - to nie ma się co zastanawiać.
Co dwie głowy to nie jedna. I ty tez będziesz choć troszkę spokojniejsza, jeśli będziesz miała pewaność, że pies jest jest w dobrych, weterynarskich rękach.

Ściskamy.

Posted

Bez zastanowienia pojechalabym z nim do innego weta, ale ze wyjechalam to nie jest takie latwe przekonac rodzicow. Naszemu wetowi brakuje pomyslow co jeszcze da sie zrobic, mama zaczela chodzic do innej wetki (w tej samej klinice), ale nasz wet raczej nie popiera jej metod leczenia, ona tez konsultuje nasz przypadek z innym wetem. zobaczymy co bedzie jak skonczy brac te leki (jakie beda wyniki badan) i dopiero wtedy pojada z Raptusem gdzies do innego weta. Moze uda mi sie ich namowic na wyjazd do Wroclawia, a jak nie to dopiero po moim powrocie na pewno tam sie wybierzemy.

  • 2 weeks later...
Posted

niestety z Raptusem jest coraz gorzej (mozna sie bylo tego spodziewac, bo przeciez lepiej juz nie bedzie), kreatynina powyzej 9, mocznik powyzej 300, jest bardzo slaby i nie chce jesc. Czesto trzeba wnosic go po schodach (bardzo schudl, wiec nie ma z tym wiekszych problemow).
Rodzice pojechali z nim do innej lecznicy, tam wet potwierdzil wszysto to co mowil nasz wet, ale wszystko dokladnie wyjasnil. Wiele rzeczy tez doradzil, np. zeby zaczac dawac normalne jedzenie, jak juz wcale nic nie je, bo przeciez musi jakos nabrac sil. Teraz juz tylko tam jezdza z Raprusem na kroplowki i zastrzyki wzmacniajace. Nie mieli tez problemow z zalozeniem wenflonu, co duzo mniez stresowalo Raptusa.
Jedna wetka z tej lecznicy niedawno stracila swojego boksera wlasnie z powodu chorych nerek, wiec tez ma doswiadczenie z ta choroba.
Ten wet opowiadal, ze robil jednemu psu dialize otrzewnowa, ale juz nigdy wiecej tego nie zrobi. Pies strasznie sie meczyl, a efektu nie bylo zadnego.

Posted

Czytam te posty i czytam, jestem przerazona, moj Atos odszedl z powodu tych cholernych nerek, ale mia prawie 13lat. Wiem, ze ciezko Wam, ale to tylko slowa, nie jestem w stanie oddac. tego co czuje serducho. Walczcie, walczcie - A Ty Psi Przyjacielu - trzymaj sie!!!

Posted

Kati, tak bardzo mi przykro...:-( Nie pisałam w tym wątku, ale śledziłam walkę Raptuska z chorobą i miałam ogromna nadzieję, że uda mu się oszukać los
Nie jestem pewna, ale chyba dawno temu miałam okazję poznać Raptuska (jeździłyście do Tomka na szkolenie?)
Słowa nic tu nie pomogą, ale całym sercem jestem z Tobą

Posted

Tak, jezdzilismy do Tomka, Niestety nie nerki bezposrednio byly przyczyna podjecia tej decyzji, tylko anemia, ale podobno dzieki temu mniej cierpial.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...