sota36 Posted November 16, 2008 Posted November 16, 2008 Grazko tak trzymaj!!!!!!!!!!!!! Bo tak na prawde tylko my ludzie jestemy odpowiedzialni za te cztery kudlate lapy:) ktore pokochlismy calym serduchem! I nie mozemy ich zawiesc! Quote
Grazka77 Posted November 16, 2008 Posted November 16, 2008 ...właśnie dlatego tak sie boję, żeby Go nie zawiść !!! - dzieki Waszej pomocy - nie poddamy się!! Quote
egradska Posted November 16, 2008 Posted November 16, 2008 wciąż zagladam na ten wątek, chociaż od marca minęło już trochę czasu... Ostatnio na forum krakvetu widzialam wypowiedź o sposobach leczenia nerek w USA. Może dam wątek a Grażka przy okazji wizyty u dr Neski zapyta o zdanie? Quote
saganka Posted November 16, 2008 Posted November 16, 2008 Daj watek , ja bywam u Neski regularnie i regularnie z nia dyskutuje na te tematy.. Co do karm - mojemu tez te karmy nie smakuja za bardzo, dlatego mu czesto zmieniam. Najbardziej chyba smakowala mu karma trovetu i hillsa.. Najmniej boscha. Ja czesto daje do suchego puszke, wtedy lepiej wchodzi ;) Albo serek bialy i ipakitine. Kombinuje po prostu. no i wlasciwie przy kazdym badaniu sprawdzam poziom fosforu we krwii, to pokazuje, czy karmie go wlasciwie. Grazka, moze sie okazac, ze Twojemu piesiowi uda sie pomoc. Nawet psy z pnn moga zyc dlugo pod warunkiem zapewnienia im dobrych warunkow, odpoweidniej diety i kontroli u specjalisty. Quote
egradska Posted November 16, 2008 Posted November 16, 2008 Dziewczyny, na tym forum gdzieś jest wątek o chorych nerkach u kota, kilka wypowiedzi, m.in kogos z USA. Nie mogę na szybko znaleźć: Forum o psach i kotach chodzi mi o tę wypowiedz: Mieszkam w USA, mam staż opieki nad trzema kotami z niewydolnością nerek. Kotka żyla 21 lat, drugi kot ma w tej chwili 17 lat z niewydolnością nerek od 1999 roku (właśnie przeszedł poważna chorobę nie związaną z nerkami i kreatynina podniosła sie po raz pierwszy ponad 3, well, podniosła sie powyżej 4 ale udało sie zbić po chorobie), trzeci 14-latek z podejrzeniami o niewydolność (nie do końca pewne). Z zafascynowaniem czytam o metodyce leczenia CRF (niewydolności nerek) w Polsce i zauważam ze nie jest to leczenie skuteczne w porównaniu z amerykańskim i ma straszne uboczne skutki tu praktycznie nie spotykane zupełnie. I zastanawiam sie dlaczego... Na przykład tak niskich wynikach kreatyniny (kreatynina 2,2-6 to bardzo początkowe stadium rozwoju CRF, u nas koty z crea powyzej 4 sa zwykle stabilne) i tak początkowym stadium choroby nie powinno byc widać zadnej anoreksji jeszcze. A wyraźnie widać. Dlaczego? Czy przypadkiem nie jest to wina furosemidu? U nas sie stosuje furosemid WYLACZNIE kiedy jest hiperkalcemia lub choroby sercowe. Nigdy na niewydolność nerek. Ma to wewnętrzną logikę: niewydolność nerek powoduje odwodnienie organizmu, wiec przydałoby sie dodać plynow; furosemid wypłukuje elektrolity i wodę - wiec podawany często zaburza wewnętrzną regulacje organizmu i powoduje jego chroniczne odwodnienie. A stad tylko krok do anemii, choroby serca i diabli wiedza co jeszcze. Plyny podskórne podawałam kotce z choroba serca, lasix (furosemid) tylko doraźnie jak mi sie wydawało ze serce nie działa tak jak powinno, po czym zwykle biegłam do weta. Plyny podawałam jej przez 5 lat (międzyczasie leczyliśmy lymfome - skutecznie - chemoterapia i plyny były bardzo potrzebne). Kot dostaje w tej chwili 75 ml Lactated Ringers dziennie przy kreatyninie powyżej 3. Fosfor jest idealnie w srodku normy, potas jest OK (daje tabletki), mocz jest rozcienczony (GRF) -ale tego nalezy sie spodziewac, wszystko inne w normie poza mocznikiem ale na mocznik nie zwracam uwagi bo kto by sie przejmował pierdołami. Prawde mowiac nie rozumiem logiki podawania lasix w leczeniu wyłącznie niewydolności nerek. Niedawno odkryłam mrożoną karmę z Nowej Zelandii (same zwierzęce białko! - no prawie...) - kupiłam a jakże kot sie zażera az mu uszy chodzą. Ponieważ schudł poważnie w czasie choroby bardzo mnie to cieszy ze sie zajada. A przecież powinien cierpieć na zgagę, nudności, wymioty itp bo ma niewydolność nerek co wyklucza zażeranie sie... I tu następne pytanie: Czy przypadkiem wymuszanie jedzenia niskobiałkowej diety u kota z tak niskimi wynikami niedoczynności nie powoduje szybszego rozwoju choroby? U nas niskobiałkowe diety nerkowe zwykle oferowane sa kotom które sa otyłe (choć to nie zawsze dobry pomysł bo straszne ilości węglowodanów w tych dietach zwykle sie odkładają taka pulchniutka warstewka naokoło kota - czyli tłuszcz sie przesuwa po prostu) albo w ostatnim stadium rozwoju choroby kiedy juz wiele innych metod upadło. Międzyczasie teoria jest - karm kota wysokiej jakości białkiem, które wytraci niewiele fosforu a jak wytraci to sie doda związki aluminium do diety, które ten fosfor zwiaza i wydziela z organizmu razem z kałem. Dotad dokąd nefronów nie brak im więcej krwi dociera do nerek tym lepiej. A tego bez białka nie da sie osiągnąc. Poza tym, im dluzej nie ma anemii tym dluzej sa szanse na brak postępów w chorobie, itp. Ostatnie pytanie: nic nie znajduje o dodawaniu suplementów wspomagających trawienie, absorpcje, przeciwdziałających stanom przewlekłym zapalnym - niewydolność jest zwykle właśnie takim stanem zapalnym - czy sa one wogole stosowane w leczeniu w Polsce? U nas nie da sie obyć bez zastrzyków B12 i bez oleju lososiowego (EFAs) + wit. E. a wątek jest tu: Forum o psach i kotach Quote
Grazka77 Posted November 16, 2008 Posted November 16, 2008 saganka napisał(a):Daj watek , ja bywam u Neski regularnie i regularnie z nia dyskutuje na te tematy.. Co do karm - mojemu tez te karmy nie smakuja za bardzo, dlatego mu czesto zmieniam. Najbardziej chyba smakowala mu karma trovetu i hillsa.. Najmniej boscha. Ja czesto daje do suchego puszke, wtedy lepiej wchodzi ;) Albo serek bialy i ipakitine. Kombinuje po prostu. no i wlasciwie przy kazdym badaniu sprawdzam poziom fosforu we krwii, to pokazuje, czy karmie go wlasciwie. Grazka, moze sie okazac, ze Twojemu piesiowi uda sie pomoc. Nawet psy z pnn moga zyc dlugo pod warunkiem zapewnienia im dobrych warunkow, odpoweidniej diety i kontroli u specjalisty. Dietę i specjalistów zapewnimy mu na pewno - tylko niech da radę zwyciężyć - chociaż on wcale nie wie że mu coś dolega - na wczorajszym spacerku wybrał się na przegląd łąki - a nóż jakiś zając :) Quote
Grazka77 Posted November 16, 2008 Posted November 16, 2008 FUROSEMID - to pewnie to właśnie Pufi dostaje. To co czytam z tego amerykańskiego leczenia - to brzmi logicznie. Wydrukuje i zapytam Quote
saganka Posted November 16, 2008 Posted November 16, 2008 Co do tego tekstu o leczeniu w Stanach - Neska jest zalamana podawaniem odwadniaczy.. Stan zwierzakow pogarsza sie wtedy czesto dramatycznie. Wyniki, zwlaszcza u zwierzakow z mocznica, sie strasznie pogarszaja. NIestety nasi weci nie chca sluchac, ze robia w ten sposob krzywde.. Co do reszty - to sie dopytam. Tez slyszalam, ze nie chodzi tylko o ilosc bialka, ale takze o jakos. Quote
Grazka77 Posted November 16, 2008 Posted November 16, 2008 ... właśnie spaliłam kurczaka (obiad Pufcia i moj) - ja siedze przy kompie a woda sie zupełnie wygotowała - dobrze ze był z pietruszka to trochę mniej smierdzi:)) Quote
Grazka77 Posted November 16, 2008 Posted November 16, 2008 saganka napisał(a):Co do tego tekstu o leczeniu w Stanach - Neska jest zalamana podawaniem odwadniaczy.. Stan zwierzakow pogarsza sie wtedy czesto dramatycznie. Wyniki, zwlaszcza u zwierzakow z mocznica, sie strasznie pogarszaja. NIestety nasi weci nie chca sluchac, ze robia w ten sposob krzywde.. Co do reszty - to sie dopytam. Tez slyszalam, ze nie chodzi tylko o ilosc bialka, ale takze o jakos. Właśnie byliśmy na podwórku i Pufi sikał i sikał (kolega Pufcia z sasiedniej posesji nie miał szans w znaczeniu terenu :) ) - czyli o to tez muszę jak najszybciej zapytać Quote
saganka Posted November 16, 2008 Posted November 16, 2008 Wyslalam do dr Neski maila z pytaniem, jak to jest, zacytowalam ta osobe ze Stanow - zobaczymy co nam odpowie. My na poczatku, gdy leczylismy sie u innych lekarzy, tez dostawalismy odwadniacze, bylo to dziwne, bo moj Bruno i tak wtedy sikal jak opetany.. Dopiero dr Neska nam je odstawila. Quote
Grazka77 Posted November 16, 2008 Posted November 16, 2008 jak będziesz miała odpowiedz to daj znać!! Quote
saganka Posted November 16, 2008 Posted November 16, 2008 Ma odpowiedz. Dr Neska jak zwykle niezawodna :p "co do leków odwadniających to stosowanie ich ma cel tylko wtedy gdy zwierze ma tendancje do retencji (zatrzymywania płynów w organizmie), a dzieje się to min. przy równoczesnej niewydolności nerek. Co do kotów to większośc kotow z CKF ma tendencje do odwadniania się, więc dodatkowe podawanie leków odwadniających nie ma sensu. Co do diety niskobiałkowej to będę się twardo trzymać zdania, że jest ona podstawą i może ta Pani i jej wet. mają odmienne doświadczenia, ale wszyscy naukowcy i osoby specjalizujące sie w chorobach nerek zalecją dietę niskobiałkową. Dodam tylko, że CKF u kotów rozwija się znacznie wolniej niż u psów i pomiar kretyniny nie jest jedynym parametrem jaki bierzemy tu pod uwage (niska masa mięśniowa może fałszować poziom niewydolności nerek)" Quote
jaanna019 Posted November 17, 2008 Posted November 17, 2008 a ja poprę panią doktor. Koty z podwyższoną kreatyniną mogą żyć całkiem długi okres czasu a psy nie. Zwróćcie też uwagę na to, że diety kocie ogólnie są bogatsze w białko niż psie. Zupełnie inaczej je przyswajają. Quote
Grazka77 Posted November 17, 2008 Posted November 17, 2008 saganka napisał(a):Wyslalam do dr Neski maila z pytaniem, jak to jest, zacytowalam ta osobe ze Stanow - zobaczymy co nam odpowie. My na poczatku, gdy leczylismy sie u innych lekarzy, tez dostawalismy odwadniacze, bylo to dziwne, bo moj Bruno i tak wtedy sikal jak opetany.. Dopiero dr Neska nam je odstawila. ... i co poprawiło się po odstawieniu tych moczopędnych lekarstw?? Quote
saganka Posted November 17, 2008 Posted November 17, 2008 To jest tak jaka napisala Pani Doktor - moczopedne maja sens wtedy gdy psy zatrzymuja wode w organizmie, moj nie zatrzymywal, wrecz przeciwnie, mial wielomocz. Czy sie poprawilo? Najwazniejsze w tej chorobie jest to, ze sie nie pogorszylo.. Niestety. Bo my mamy pnn. Bedziemy chorowac juz do konca zycia. Wiec ustabilizowanie jest w tej sytuacji najwazniejsze. Quote
Grazka77 Posted November 17, 2008 Posted November 17, 2008 Właśnie wróciliśmy od dr Neski - wspaniały człowiek - dokładnie zbadała naszego piesia. Pobrała tez krew i mocz. Czekamy na wyniki. W środe USG i wtedy będzie diagnoza, ale podejrzewa pnn. Nie wiem czy to lepiej czy gorzej???. Chociaż bylismy w gabinecie prawie 2 godziny zapomniałam zapytac o tyle spraw. Czy do puszek tez dodawać ipatikine i oliwe z oliwek. Czy moze jeść chleb, bułki, rybe. Pufi zawsze podjadał to co my. Ja jem jablka on razem ze mną - czy wolno owoce? Tyle pytań i ten strach Dziękuję za kontakt do dr Neski i za rady i za wsparcie !!! Quote
saganka Posted November 18, 2008 Posted November 18, 2008 Ja dzisiaj tez bylam u dr Neski i pytalam o Twojego piesia, generalnie podobno nie jest tak zle! Tylko prostate macie powiekszona podobno, a czasem problemy u psow z ukl moczowym sa takze wtorne do prostaty. ja bym jeszcze sie nad nia zastanowila, zrobila usg i pomyslala nad kastracja. Quote
Grazka77 Posted November 18, 2008 Posted November 18, 2008 Dziekuję!!! Jutro po południu idziemy na USG. Mamy właśnie zwrócić szczególną uwagę na prostatę. Staram sie jak mogę myśleć pozytywnie. Dziś w pracy opowiadałam jak szczegółowe było badanie i ile czasu pani doktor nam poświęciła - koleżanka podsumowała - ja dla siebie tez poproszę takiego lekarza. Na pewno będziemy sie starali zrobić wszystko co najlepsze dla naszego Pufcia. Boję sie tylko żeby nic nie zaniedbać. A jak sie czuje Twoj piesek ?? Quote
saganka Posted November 19, 2008 Posted November 19, 2008 MOj Bruno wczoraj mial kastracje wlasnie.. Bo tez ma prostate powiekszona, a biorac pod uwage nerki, to zrobilismy to teraz, poki wszystko jest w miare ok. Dr Neska zajela sie nim baaardzo troskliwie, mmial minimalna dawke wziewnej, pozniej byl dodatkowo przeplukany, zeby jak najszybciej pozbyc sie swinstwa z organizmu. Jutro sprawdzimy co na to nerki.. Generalnie przeszedl ta kastracje nad podziw dobrze! Tylko jestesmy cali poobijani od tego abazura, bo ma wielki jak na bernardyna :eviltong: Daj znac, co wyjdzie na usg. Trzymamy kciuki za Was!! Quote
egradska Posted November 19, 2008 Posted November 19, 2008 Hm, moj Ramuś 6 lat temu miał guzy na prostacie i dopiero kastracja pomogła... PNN zdiagnozowano mu 5 lat później... Być może jest tu zwiazek przyczynowo-skutkowy, może gdybyśmy go wczesniej wykastrowali... ech, teraz to ja mogę tylko gdybać:shake: Quote
saganka Posted November 19, 2008 Posted November 19, 2008 Wiesz, uklad moczowy i plciowy u psow jest bardzo blisko, czasem zakazenie hula sobie od jednego do drugiego, a poza tym antybiotyki bardzo kiepsko penetruja prostate.. Ale to tylko takie gdybanie.. Tak czy inaczej my sie zdecydowalismy na kastracje chocby z tego wzgledu, ze i tak bysmy za chwilke robic ja musieli, bo prostata nie wygladala jak u 2,5 letniego psa tylko u 5cio letniego. A w tym momencie nerki jeszcze pozwalaly na zabieg. Quote
Grazka77 Posted November 19, 2008 Posted November 19, 2008 Mamy już wyniki USG. Mnie to niewiele mówi. Wysłałam je do Dr Neski i czekamy co mamy robić dalej. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.