SylwiaN Posted October 3, 2007 Posted October 3, 2007 ["] Strsznie mi przykro favolka! Dopiero co minął miesiąc jak odszedł od nas Misio , a moj drugi pies Kajtek bardzo poważnie zachorowal , ma podejżenie dyskopatii z zespolem konskiego ogona. Czy to jakies przeklenstwo ciąży nademną ? Quote
moni@ Posted October 4, 2007 Posted October 4, 2007 favolka trzymaj się dzielnie... Madi obecnie leczony jest na świerzb. Trwa to już miesiąc ale jest znaczna poprawa. Ciągle coś się jego czepia, a że mieszkamy w centrum, bardzo łatwo o taką zarazę (wiadomo - bezpańskie dachowce są wśród nas) Zmieniliśmy też karmę na Arion Lamb&Rice. Więcej siusia (ponoć przez większą zawartość węglowodanów) Karma ta jak widziałam jest polecana przez goldeniarzy i właścicieli labków. Zobaczymy. Jak na razie cieszę się, że karma jest tańsza (przestałam ufać Renalowi - nie uważacie że jest trochę przechwalony lub się "popsuł"?) Mam też dostęp do 20kg worków (pakowane dla hodowców). Czochranki dla wszystkich nerkowców. Quote
favolka Posted October 5, 2007 Posted October 5, 2007 Od kiedy dowiedziałam się ze moja Sunia choruje...czytałam tu wasze posty...i liczyłam ze oszukam czas i chorobe i nigdy nie "przeniose" sie myślami........za teczowy most:( Quote
mataforgana Posted October 12, 2007 Posted October 12, 2007 witam wszystkich... zaczęłam czytać ten temat kilka dni temu, ale dopiero dzisiaj przyszedł do mniej mail aktywujący konto i mogę zacząć pisać. moja półtoraroczna kundelka Iskra w nocy z soboty na niedzielę mocno wymiotowała. rano się trzęsła, podejrzewałam więc, że ma gorączkę. a że do tego doszła dziwna u niej osowiałość, w niedzielę z rana pojechaliśmy do lecznicy dr Jachmana. początkowo wyglądało to na niegroźne zapalenie krtani, ale pani doktor podczas badania, stwierdziła, że Iskrze czuć z pyska mocznik. natychmiast zrobiono badanie krwi. wyniki i diagnoza zwaliły mnie z nóg. kreatynina - ponad 7 mocznik - ponad 300 ostra niewydolność nerek wywołana najprawdopodobniej silnym zatruciem i tylko 'przykro mi, ona nie ma szans...' i tak zaczęła się walka o Iskrę. mała codziennie dostaje 5 zastrzyków, po 2 ampułki Furosemidu przed każdą kroplówką, 3-4 kroplówki dziennie i wczoraj dostała jeszcze Lespewet w tabletkach. wyniki cały czas ma bardzo złe. kreatynina skacze od 6 do 8. mocznik ciągle bardzo wysoki. nasza wetka przeciera oczy, bo ona w tym stanie powinna być półprzytomna, a tymczasem po Kudłatej kompletnie nie widac choroby. bawi się normalnie, ciągnie na spacery. tylko w parku nie biega tyle co zwykle i więcej śpi... od niedzieli do przedwczoraj Iskra miała głodówkę. żyła glukozą z kroplówek.. w środę dostała puszkę Royala dla nerkowców. po 2 łyżeczki co 2h. apetyt ma ogromny, a karma szalenie jej smakuje więc buntuje się, że dostaje tak mało. cały czas walczymy o nią i nie zamierzamy się poddawać. ona chce żyć. jest moim najkochańszym słonkiem i nie wyobrażam sobie mojego świata bez niej... Quote
tufi Posted October 12, 2007 Posted October 12, 2007 Przykro witac w tym gronie :( Sprobuj podawac jeszcze Ipakitine - to w sumie podstawowy lek u nerkowcow. Trzymam kciuki za lepsze wyniki i zdrowko Iskierki :) Quote
mataforgana Posted October 15, 2007 Posted October 15, 2007 ech, mała dostaje Ipakitine w zastrzykach od początku... po dzisiejszych badaniach ręce mi opadły... wyniki bez zmian od piątku, krea i mocznik trzymają się jak wściekłe... Iskra jeszcze tydzień będzie na kroplówkach, potem przerwa, bo przecież nie możemy jej płukać non stop przez nie wiadomo ile czasu... dostanie potem same leki ale bez kroplówek... mam załamkę... Quote
tufi Posted October 15, 2007 Posted October 15, 2007 Nie słyszałam jeszcze o Ipakitine w zastrzykach, jaka jest różnica w działaniu między tymi a zastrzykami a standardową Ipakitine w proszku? Trzymam kciuki za Iskierkę, bądźmy dobrej myśli! Quote
Avocado Posted October 18, 2007 Posted October 18, 2007 [quote name='SylwiaN']Misia juz nie ma . Ostatnia nac byla koszmarem . Nie bylo sensu dluzej walczyc . Moje serce placze ... Bardzo mi przkro Sylwia z powodu Misia :-(:-(:-( Wspolczuje i jednoczesnie wspieram...odpoczywaj w spokoju slodki Misiu! Quote
Mruszka Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 Witam wszystkich bardzo serdecznie. To mój pierwszy post na dogo, ale czytam to forum od dłuższego czasu. jestem też właścicielką suni chorej na nerki. Przeczytałam cały wątek ponad miesiąc temu, popłakałam się w trakcie nie wiem ile razy, ale jakoś nie mogłam się dopisać. Piszę natomiast teraz, żeby dać iskierkę nadziei wszystkim walczącym o ukochane czterołapki. Moja Kajusia ma w końcu od kilku tygodni wyniki w normie i jest jak nowa!!! Ale od początku. Moja sunia ma 15 lat i jest kundelkiem. Cała sprawa zaczęła się u nas od zapalenia jelit w czerwcu. tydzień antybiotyku, pies zdrowy. Jednak po paru dniach dostała strasznej gorączki i okazało się, że w związku ze spadkiem odporności wywiązało się śródmiąższowe zapalenie płuc. bezpośrednią przyczyną były kłopoty z krążeniem, bo psica ma przerost przegrody i od paru lat bierze juz leki kardiologiczne. Zapalenie płuc przechodziła bardzo ciężko, kolejne antybiotyki nie pomagały, w końcu po prawie dwóch tygodniach jakieś dwa skojarzone ze sobą zadziałały, oprócz nich jakiś super lek na odporność, dodatkowe leki na serce i pies zaczął dochodzić do siebie. Dodam, że Kaja przez cały czas nie miała apetytu, więc zaczęło się karmienie strzykawką... gorączka spadła można było psa zabrać ze szpitala do domu. Nawet zaczęł jeść, więc wszystko zaczęło dobrze wyglądać. Trzy dni później znowy straszny kryzys, pies przestał jeść, ruszać się, chowała się tylko pod stół, wymiotowała żółcią. Badania wykazały mocznik 120 i kreatynine 5, co oznaczało, że mamy polekową niewydolność nerek, co u 15 letniego psa oznaczało bardzo poważny stan. Całodzienne kroplówki nie pomogły, po 5 dniach zdecydowaliśmy się na dializę otrzewnową. Pies poczuł się odrobinę lepiej, po trzech dniach dializ mocznik spadł do 40 kreatynina do 3. Dalej woziłyśmy ją na codzienne kroplówki, psica jednak cały czas była strasznie słaba, nie chciała w ogóle chodzić, ale najgorszy był totalny jadłowstręt. Była przez cały czas karmiona strzykawką, na zmianę przeze mnie i przez moją mamę. Każde karmienie oznaczało walkę z broniącym się, plującym, trzęsącym się psem. Albo poprostu trzymała tą zmiksowaną papkę w pysku, aż wszystko wyciekło bokami. Kaja zawszsze była grymaśnym niejadkiem, szansa na to, że będzie sama jadła jakąkolwiek karmę nerkową była równa zeru. Z resztą nie miała przez ten cały czas ochoty dokładnie na nic. Schudła z 12 do 7 kg, do tego doszła atrofia mięśni, bo mijały włąśnie 2 miesiące od tego jak pies przestał praktycznie sam chodzić. Wynoszona na siusiu kładła się. Do tego doszła anemia, więc dla wspomożenia organizmu zdecydowałyśmy się na transfuzję, która niestety nie dała jednak wyraźnej poprawy. W pewnym momencie taki całkowity bezruch psa zaczął nam grozić zastoinowym zapaleniem płuc i w konsekwencji ...wiadomo czym. Przez ten cały czas oczywiście pies jeździł na codzienne kroplówki, całe łapki miała popuchnięte, nie było gdzie wbijać wenflonów. Mocznik utrzymywał się na stałym poziomie ok. 70, kreatynina 2,3. Wtedy też zdecydowałam, że muszę ją jednak zmusić do ruchu, bo jak nie to nasza walka nie ma juź szans. Kupiłam szelki żeby nie szrpać Kajuni za szyję i zaczęłąm dosłownie włóczyć psa za sobą. trzeba było ją odnieśc kawałek od domu, to sama łapka za łapką powolutku wracała. I pewnego dnia... sama pobiegła. A po spacerze przyszła do miski. !!!!!!!!! i wyszła wreszcie spod stołu i wdrapała się na wersalkę!!! W tamtym momencie nastąpił z dnia na dzień tak spektakularny zwrot akcji, że nie mogłam w to uwierzyć. Jakiś czas potem mocznik wzrósł nam do 110, ale kreatynina trzymała się na poziomie 1,9 więc zrobilyśmy kolejną dializę, żeby odciążyć nerki. Spadło do 40 i 1. I na tym poziomie się utrzymywało. Trzy ostatnie badania wykonywane w odstępach ok. tygodniowych wykazują, że wszystko jest całkowicie w normie!!!. 9 października świętowaliśmy w domu pierwszy od początku czerwca dzień bez wyjazdu do weta!!!! Od tamtej pory jeżdzimy tylko dwa razy w tygodniu na wlew podskórny, tzw. "bulkę" :p Pies odżywiony kroplówkami jest jak nowy :multi: Skacze,szczeka, chodzi po 2-3 km dziennie. Dopiero teraz wiem, ta walka miała sens. Nie wiem sama ile razy opłakałm, to że moja najdroższa, najukochańsza towarzyszka wszystkiego odchodzi. Kaja była ze mną wszędzie przez większą część mojego życia. W dodatku chodziła ze mną na prawdę prawie wszędzie. Na imprezy, na koncerty, do knajpy, do koleżanki na noc, na egzaminy na studiach, a ostatnio nawet czasem do pracy. W czasie jej choroby płakałam przy jej karmieniu, bo wiedziam, że doprowadziłam do tego, że mój pies się mnie boi i że mnie nie lubi. Płakałam z nią pod stołem, jak widziałmże nie może sie podnieść. W nocy spałam z nią na jej kocyku ( w łóżku rzecz jasna) i buczałam, bo nasłuchiwałam, któy oddech będzie ostatni. Zaplanowałm gdzie ją pochowam i w co ją zawinę. Ale czułam, ze obie nie jesteśmy gotowe do tego rozstania. Ona mimo wszystko się nie poddawała więc ja też nie mogłam. I na szczęście udało się. Przepraszam was wszystkich, że się tak straszliwie rozpisałam, ale musiałam. Chciałam wszystkim prowadzącym to wyczerpującą walkę powiedzić: Miejcie jeszcze nadzieje, nam się na razie udało. Mam świadomość, że nie przedłużę piętnastolatce życia w nieskończoność. Ale Kaja w tej chorobie dała mi coś ważnego. Przekazała taką informację: warto walczyć o każdy dzień kiedy jestem z tobą i dobrze się czuję. Teraz każdy jej podskok, szczeknięcie i spacer, kiedy gania w trawie ma znaczenie i się nim cieszę jak głupia. Psie Carpe Diem. Quote
Jagoda Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 Mruszka, serdecznie gratuluję, jesteś bardzo dzielna! Dzięki, ze podzieliłaś się z nami swoją historią. Proszę Cię o podanie namiarów na lekarza, który tak kompetentnie i fachowo zajął się Twoim psiakiem. Może jeszcze komuś pomoże. Quote
Mruszka Posted October 24, 2007 Posted October 24, 2007 Dzięki. Ciężko było bardzo, ale dobra forma psiny wszystko wynagradza. A leczymy sie na Stefczyka w Lublinie. Na temat tej lecznicy można usłyszeć różne bardzo skrajne opinie, ale z punktu widzenia kogoś kto od 15 lat korzysta z usług weterynaryjnych w tym mieście dosyć regularnie (Kajusia + 5 koteczków + koń) to najlepsze miejsce jakie znam. Przede wszystkim mają zaplecze diagnostyczne. Zwierzęta leczy się bardzo ciężko i nie da się tego zrobić wróżąc z fusów. Poza tym, pomimo przyjmowania naprawdę przemysłowych ilości pacjentów lekarze mają indywidualne i profesjonalne podejście do każdego - i zwierzaka i człowieka. Także od nas wielkie dzięki dla doktor Anety Jurczuk, która jest naszym lekarzem prowadzącym, dla doktor Marty Popiel i Artura Sokołowskiego, którzy też cały czas wspierali leczenie czynnie i koncepcyjnie, oraz last but not least dla szefa doktora Iwanickiego, który cierpliwie odpowiada na pytania moje od wszesnych godzin rannych do późnych nocnych i dzięki któremu Centrun na Stefczyka istnieje. Podziękowania należą się też oczywiście całemu personelowi technicznemu i obsłudze klienta. Jakby coś to służę wszystkim radą na temat technik wpychania do pyska żarcia i leków. Jestem ekspertem. Quote
sylwiasong Posted November 12, 2007 Posted November 12, 2007 Witam Dawno nie pisałam w tym wątku bo u nas było dobrze i chciałam trochę zapomnieć o chorych nerkachJ.Ale niestety od około 10 dni już dobrze nie jestLSonia skończyła cieczkę ok. 23 października, także odczekaliśmy trochę i w poprzedni czwartek tj. 08.11 pojechaliśmy na AR/UP do Wrocławia na badania aby m.in.sprawdzić stan narządów rodnych po przebytej cieczce. Tym bardziej, że pies od kilku dni był apatyczny, cale dnie spal, apetyt na szczęście był, ale widziałam ze cos mu dolega, lizał się tez w okolicach intymnych. To była jej 3 cieczka, a po 1 cieczce tez wystąpiły komplikacje bo wykryto płyn w trzonie macicy i było leczenia antybiotykiem wtedy. Znowu ciągle przełykał ślinę, mamlał pyszczkiem, i tak „strzelał” zębami albo faflami, jakby ciągle czul jakiś dyskomfort w pyszczku. Zrobiliśmy tam tez badania krwi calą morfologie i biochemie: profil nerkowy, trzustkowy, wątrobowy, glukozę, białko, albuminy i wszystko wyszło bardzo ładnie. Nawet mocznik niziutki jak jeszcze nigdy. Wyszły tylko podwyższone albuminy 36 a norma jest do 35.Badanie moczu tez ok., tyle ze wysoki ciężar właściwy 1060, ale Sonia właśnie w ostatnim dniach wcale wody nie pila tylko jak jej dawałam strzykawką do pyska. Wiec wet powiedziała ze Sonia może być trochę odwodniona. Temperaturę miała ok., tylko znów gardło zaczerwienione, może dlatego właśnie tak ciągle przełyka ślinę i rusza pyszczkiem. A leukocyty w krwi w normie ,także nie wskazywało nic na stan zapalny w organizmie. Na USG wyszło, ze macica wypełniona jest gęstym echogennym płynem, jajniki ok., nerki tez w miarę dobrze wyglądają-bynajmniej nie gorzej. Byliśmy na konsultacji u położnika i kazał jej dawać antybiotyk Szotafen 5 dawek co 3 dni i wlewkę domaciczna. Oczywiście po powrocie do Wielunia pojechałam z wszystkimi wynikami do moich wet i w piątek dostała już 1 zastrzyk i wlewkę dziś jedziemy na kolejny. Połoznik we Wrocławiu nam powiedział ze jak wszystko się w macicy uspokoi –za 3 tyg jedziemy na USG kontrolne -to należy się umawiać na zabieg sterylizacji, we Wrocławiu zastosują narkozę wziewna i taka nie będzie miała negatywnego wpływu na jej dystroficzne nerki. Najgorsze jest to ze o ile w sobotę się dobrze czuła , wariowała, nie spala zbyt dużo, to wczoraj znowu przespała ¾ dnia i cala noc, jest taka apatyczna, z jedzeniem na szczęście jeszcze nie jest tak źle, ale nie poznaje psa bo ona lubiła się dużo bawić a teraz cały dzień przesypia, ciągle ziewa tylko i strzela tymi faflami. Jestem załamana i już zaczynam panikować ze to może jakaś straszna choroba, dziś naczytałam się o babeszejozie i nie wiem czy to czasem nie jakaś utajona jej postać, chociaż na kleszcze była zabezpieczana i nigdy nie znalazłam żadnego na jej krótkim futerku. Dodatkowo od 2 tyg ma problemy z żołądkiem co jakiś czas zdarza jej się biegunka, dostaje teraz 2 razy dziennie proszek na jelita enterofernest , ale nie zawsze pomaga. Ostatnio tez brala scanomune na odporność prze ok. 2 tyg, nie wiem może znowu jej to podawać? Mój pies jest dla mnie wszystkim, nie chce żyć bez niej bo wtedy życie wydaje mi się bez sensu, to mój największy skarb, a nie wiem jak mogę jej jeszcze pomoc, koszty się dla mnie nie liczą bo wole sama sobie wszystkiego odmówić byle ona była zdrowa…. Błagam poradźcie co to może być, czy takie apatyczne zachowanie i ciągle spanie może być spowodowane tymi zmianami w macicy? Czy to ja tak męczy, czy może to gardło? Moja wet będzie jej jeszcze chyba pobierać wymaz z gardła i wysyłać do lab do Lodzi. Kiedyś Sonia miała gronkowca na pyszczku, może teraz ma gronkowca w gardle i dlatego tak ja to męczy? Poradźcie nam cos i pocieszcie, proszę Quote
sylwiasong Posted November 12, 2007 Posted November 12, 2007 Witam Dawno nie pisałam w tym wątku bo u nas było dobrze i chciałam trochę zapomnieć o chorych nerkachJ.Ale niestety od około 10 dni już dobrze nie jestLSonia skończyła cieczkę ok. 23 października, także odczekaliśmy trochę i w poprzedni czwartek tj. 08.11 pojechaliśmy na AR/UP do Wrocławia na badania aby m.in.sprawdzić stan narządów rodnych po przebytej cieczce. Tym bardziej, że pies od kilku dni był apatyczny, cale dnie spal, apetyt na szczęście był, ale widziałam ze cos mu dolega, lizał się tez w okolicach intymnych. To była jej 3 cieczka, a po 1 cieczce tez wystąpiły komplikacje bo wykryto płyn w trzonie macicy i było leczenia antybiotykiem wtedy. Znowu ciągle przełykał ślinę, mamlał pyszczkiem, i tak „strzelał” zębami albo faflami, jakby ciągle czul jakiś dyskomfort w pyszczku. Zrobiliśmy tam tez badania krwi calą morfologie i biochemie: profil nerkowy, trzustkowy, wątrobowy, glukozę, białko, albuminy i wszystko wyszło bardzo ładnie. Nawet mocznik niziutki jak jeszcze nigdy. Wyszły tylko podwyższone albuminy 36 a norma jest do 35.Badanie moczu tez ok., tyle ze wysoki ciężar właściwy 1060, ale Sonia właśnie w ostatnim dniach wcale wody nie pila tylko jak jej dawałam strzykawką do pyska. Wiec wet powiedziała ze Sonia może być trochę odwodniona. Temperaturę miała ok., tylko znów gardło zaczerwienione, może dlatego właśnie tak ciągle przełyka ślinę i rusza pyszczkiem. A leukocyty w krwi w normie ,także nie wskazywało nic na stan zapalny w organizmie. Na USG wyszło, ze macica wypełniona jest gęstym echogennym płynem, jajniki ok., nerki tez w miarę dobrze wyglądają-bynajmniej nie gorzej. Byliśmy na konsultacji u położnika i kazał jej dawać antybiotyk Szotafen 5 dawek co 3 dni i wlewkę domaciczna. Oczywiście po powrocie do Wielunia pojechałam z wszystkimi wynikami do moich wet i w piątek dostała już 1 zastrzyk i wlewkę dziś jedziemy na kolejny. Połoznik we Wrocławiu nam powiedział ze jak wszystko się w macicy uspokoi –za 3 tyg jedziemy na USG kontrolne -to należy się umawiać na zabieg sterylizacji, we Wrocławiu zastosują narkozę wziewna i taka nie będzie miała negatywnego wpływu na jej dystroficzne nerki. Najgorsze jest to ze o ile w sobotę się dobrze czuła , wariowała, nie spala zbyt dużo, to wczoraj znowu przespała ¾ dnia i cala noc, jest taka apatyczna, z jedzeniem na szczęście jeszcze nie jest tak źle, ale nie poznaje psa bo ona lubiła się dużo bawić a teraz cały dzień przesypia, ciągle ziewa tylko i strzela tymi faflami. Jestem załamana i już zaczynam panikować ze to może jakaś straszna choroba, dziś naczytałam się o babeszejozie i nie wiem czy to czasem nie jakaś utajona jej postać, chociaż na kleszcze była zabezpieczana i nigdy nie znalazłam żadnego na jej krótkim futerku. Dodatkowo od 2 tyg ma problemy z żołądkiem co jakiś czas zdarza jej się biegunka, dostaje teraz 2 razy dziennie proszek na jelita enterofernest , ale nie zawsze pomaga. Ostatnio tez brala scanomune na odporność prze ok. 2 tyg, nie wiem może znowu jej to podawać? Mój pies jest dla mnie wszystkim, nie chce żyć bez niej bo wtedy życie wydaje mi się bez sensu, to mój największy skarb, a nie wiem jak mogę jej jeszcze pomoc, koszty się dla mnie nie liczą bo wole sama sobie wszystkiego odmówić byle ona była zdrowa…. Błagam poradźcie co to może być, czy takie apatyczne zachowanie i ciągle spanie może być spowodowane tymi zmianami w macicy? Czy to ja tak męczy, czy może to gardło? Moja wet będzie jej jeszcze chyba pobierać wymaz z gardła i wysyłać do lab do Lodzi. Kiedyś Sonia miała gronkowca na pyszczku, może teraz ma gronkowca w gardle i dlatego tak ja to męczy? Poradźcie nam cos i pocieszcie, proszę Quote
sylwiasong Posted November 12, 2007 Posted November 12, 2007 Witam Dawno nie pisałam w tym wątku bo u nas było dobrze i chciałam trochę zapomnieć o chorych nerkachJ.Ale niestety od około 10 dni już dobrze nie jestLSonia skończyła cieczkę ok. 23 października, także odczekaliśmy trochę i w poprzedni czwartek tj. 08.11 pojechaliśmy na AR/UP do Wrocławia na badania aby m.in.sprawdzić stan narządów rodnych po przebytej cieczce. Tym bardziej, że pies od kilku dni był apatyczny, cale dnie spal, apetyt na szczęście był, ale widziałam ze cos mu dolega, lizał się tez w okolicach intymnych. To była jej 3 cieczka, a po 1 cieczce tez wystąpiły komplikacje bo wykryto płyn w trzonie macicy i było leczenia antybiotykiem wtedy. Znowu ciągle przełykał ślinę, mamlał pyszczkiem, i tak „strzelał” zębami albo faflami, jakby ciągle czul jakiś dyskomfort w pyszczku. Zrobiliśmy tam tez badania krwi calą morfologie i biochemie: profil nerkowy, trzustkowy, wątrobowy, glukozę, białko, albuminy i wszystko wyszło bardzo ładnie. Nawet mocznik niziutki jak jeszcze nigdy. Wyszły tylko podwyższone albuminy 36 a norma jest do 35.Badanie moczu tez ok., tyle ze wysoki ciężar właściwy 1060, ale Sonia właśnie w ostatnim dniach wcale wody nie pila tylko jak jej dawałam strzykawką do pyska. Wiec wet powiedziała ze Sonia może być trochę odwodniona. Temperaturę miała ok., tylko znów gardło zaczerwienione, może dlatego właśnie tak ciągle przełyka ślinę i rusza pyszczkiem. A leukocyty w krwi w normie ,także nie wskazywało nic na stan zapalny w organizmie. Na USG wyszło, ze macica wypełniona jest gęstym echogennym płynem, jajniki ok., nerki tez w miarę dobrze wyglądają-bynajmniej nie gorzej. Byliśmy na konsultacji u położnika i kazał jej dawać antybiotyk Szotafen 5 dawek co 3 dni i wlewkę domaciczna. Oczywiście po powrocie do Wielunia pojechałam z wszystkimi wynikami do moich wet i w piątek dostała już 1 zastrzyk i wlewkę dziś jedziemy na kolejny. Połoznik we Wrocławiu nam powiedział ze jak wszystko się w macicy uspokoi –za 3 tyg jedziemy na USG kontrolne -to należy się umawiać na zabieg sterylizacji, we Wrocławiu zastosują narkozę wziewna i taka nie będzie miała negatywnego wpływu na jej dystroficzne nerki. Najgorsze jest to ze o ile w sobotę się dobrze czuła , wariowała, nie spala zbyt dużo, to wczoraj znowu przespała ¾ dnia i cala noc, jest taka apatyczna, z jedzeniem na szczęście jeszcze nie jest tak źle, ale nie poznaje psa bo ona lubiła się dużo bawić a teraz cały dzień przesypia, ciągle ziewa tylko i strzela tymi faflami. Jestem załamana i już zaczynam panikować ze to może jakaś straszna choroba, dziś naczytałam się o babeszejozie i nie wiem czy to czasem nie jakaś utajona jej postać, chociaż na kleszcze była zabezpieczana i nigdy nie znalazłam żadnego na jej krótkim futerku. Dodatkowo od 2 tyg ma problemy z żołądkiem co jakiś czas zdarza jej się biegunka, dostaje teraz 2 razy dziennie proszek na jelita enterofernest , ale nie zawsze pomaga. Ostatnio tez brala scanomune na odporność prze ok. 2 tyg, nie wiem może znowu jej to podawać? Mój pies jest dla mnie wszystkim, nie chce żyć bez niej bo wtedy życie wydaje mi się bez sensu, to mój największy skarb, a nie wiem jak mogę jej jeszcze pomoc, koszty się dla mnie nie liczą bo wole sama sobie wszystkiego odmówić byle ona była zdrowa…. Błagam poradźcie co to może być, czy takie apatyczne zachowanie i ciągle spanie może być spowodowane tymi zmianami w macicy? Czy to ja tak męczy, czy może to gardło? Moja wet będzie jej jeszcze chyba pobierać wymaz z gardła i wysyłać do lab do Lodzi. Kiedyś Sonia miała gronkowca na pyszczku, może teraz ma gronkowca w gardle i dlatego tak ja to męczy? Poradźcie nam cos i pocieszcie, proszę Quote
mataforgana Posted November 25, 2007 Posted November 25, 2007 heh... znowu my... przepraszam, za wprowadzenie was w błąd - Ipakitine w zastrzykach nie ma, to ja się pomyliłam, bo podczas rozmowy z wetką tamtego dnia byłam kompletnie skołowana... u nas wzloty i upadki, ostatnio - spadamy na dno... bardzo się ucieszyłam, kiedy Iskierka po odłączeniu od kroplówek czuła się dobrze a wyniki zaczęły się poprawiać. krea spadła do 6, a mocznik do 240. niestety, nie nacieszyłam się tym zbyt długo... z małą znów jest gorzej. w krytycznym momencie kreatynina wyszła ponad 10... obecnie spadła kilka dni temu do 8. i już było troszkę lepiej... a teraz... od wczoraj rośnie... z 8,12 do 8,6 wczoraj i 8,8 dziś... jestem załamana... i niedobrze u nas, bo skończyły mi się pieniądze... nie mogę przy tym przyznać się rodzinie, że potrzebuję je na leczenie Iskry... bo każą mi ją wreszcie uśpić... jestem załamana po prostu... :( Quote
SylwiaN Posted November 26, 2007 Posted November 26, 2007 Sylwiasong, wlasciwie to ciezko cos ci doradzic czy podpowiedziec . Moj kundelek tez od kilku dni stale spi , nawet wieczorem nie chce wychodzic na spacer , tylko sik pod domem i biegiem z powrotem. Moze to kwestia pogody, moze nasze psy to meteoropaci :) Jesli boli ja gardlo, to moze wlasnie tak mlaskac i strzelac . kajtek chorowal bardzo czesto na gardlo , po tym jak napil sie wody z beczki na deszczowke i mial podobne objawy , ale oczywiscie to nie znaczy , ze tak jest u twojej suni . Pamietam , ze chcialas ja wysterylizowac , co sie stalo, ze tego nie zrobilas, moze wywalenie tego wszystkiego zmniejszylo by ilosc problemow zdrowotnych Soni ? metaforgana , bardzo mi przykro , chyba nikt nie potrafi zrozumiec cie lepiej niz ludzie na tym nieszczesnym watku . Dla Misia bylabym w stanie sprzedac samochod , dzialke i wlasna watrobe, zeby tylko miec kase , ale zadne pieniadze nie uratowaly mu zycia . Zycze ci z calego serca , aby twojej suni sie udalo !! Chociaz mina zaraz 3 miesiace od smierci Misia ,jak tylko weszlam na ten watek zryczalam sie jak bobr. Quote
mataforgana Posted November 30, 2007 Posted November 30, 2007 nie udało nam się ;( po ponad 2 miesiącach walki, po wielu górkach i dołkach... nie udało się... wczoraj uśpilismy Iskierkę... była w strasznym stanie, pogorszenie przyszło strasznie gwałtownie... w środę przestała jeść, słaniała się na łapach... w czwartek rano z dziąseł zaczeła lecieć jej krew, na języku pojawiły się białawe wybroczyny... ;( odeszła, zasnęła spokojnie w czwartek w południe... byłam z nią do końca, przestała oddychać przytulona do mnie... ;( mój mały kudłaty kundel... moja Iskierka nadziei zgasła... ['] ['] ['] :( Quote
SylwiaN Posted November 30, 2007 Posted November 30, 2007 (*) Pozostala man tylko nadzieja, ze kiedys spotakmy sie z naszymi psiakami w Krainie Wieczej Szczesliwosci .:-( Quote
tufi Posted December 1, 2007 Posted December 1, 2007 Bardzo mi przykro... U nas wyniki średnie - szczególnie te związane z czerwonymi krwinkami, mocznik 83, kreatynina 2,9. Quote
malawaszka Posted December 4, 2007 Posted December 4, 2007 okropny jest ten wątek :-( dawno tu nie zaglądałam, a teraz przyszłam zapalić światełko dla Iskierki [']... za miesiąc minie rok od odejścia mojego Bolusia... Quote
sota36 Posted December 4, 2007 Posted December 4, 2007 Iskiereczko - oswietl Teczowy Mostek swym cieplem! Dla Ciebie Skarbie [*] Nienawidze tego watku! Nienawidze! Quote
tufi Posted December 7, 2007 Posted December 7, 2007 Kupiłam Bigosowi nową karmę - chyba najtańszą w tej chwili na rynku. Trovet mu się znudził, Royal Canin był poniżej przeciętnej, Eukanuba dość droga. Oto moje nowe rozwiązanie: BOSCH Special Light Low Protein - 9,50zł/kg SL Special Light jest specjalną karmą dla wszystkich psów, u których ze względu na nadmierne lub nieprawidłowe zaopatrzenie w składniki odżywcze występują zaburzenia w przewodzie pokarmowym, w okrywie włosowej, czy stanie ogólnym. Ze względu na bardzo niską zawartość białka i substancji mineralnych karma SL Special Light nadaje się przede wszystkim dla psów ze schorzeniami układu moczowego (nerki, moczowód), ponieważ obciążenie tych narządów wydzielniczych w przypadku przekarmienia jest znacznie zredukowane dzięki karmie SL Special Light Skład: Białko surowe 13,00% Tłuszcz surowy 4,50 % Włókno surowe 2,00 % Popiół surowy 4,50 % Woda 10,00 % Wapń 0,70 % Fosfor 0,50 % Sód 0,20 % Wskazówka: Przy stałym karmieniu zaleca się dodawanie od czasu do czasu wysokowartościowego białka (np. chudego twarogu). Póki co bardzo, bardzo, bardzo mu smakuje, nie zagląda nawet do misek dziewczynek. Mamy worek 12,5kg - po skonsumowaniu z ciekawości zrobimy badania kontrolne i sprawdzimy, jak organizm na nią reaguje. Myślę, że będzie ok. Quote
Katerinas Posted December 7, 2007 Posted December 7, 2007 Tak zawsze boję się tu zaglądać... :-( :-( ['] Niedługo minie rok jak pożegnałam Gajkę :-( -------- Ale zaglądam z innego powodu. Robiąc porządki w apteczce domowej znalazłam pełne opakowanie Cocarboxylasum ampułki do zastrzyków (5 sztuk; proszek w jednych, płyn w drugich). Ważne do 9.2008 Może ktoś z Was potrzebuje? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.