cuciola Posted April 21, 2006 Posted April 21, 2006 ja w to wszystko nie wierze! tak nie moze byc :( zdrowiejcie mi psiaczki kochane! Quote
I-w-o-n-a Posted April 21, 2006 Posted April 21, 2006 Bruce ma niecałe 9 lat. Dziś cały dzień leży pod wolno spływająca kroplówką, pobraliśmy krew i właśnie czekam na wyniki mocznika, kreatyniny, morfologii i chorób odkleszczowych. Bruce nie sika już krwią, nabawił się niestety zapalenia pęcherza. Od rano nie wymiotował więc jest ciut lepiej. Łatwiej utrzymuje równowage, jest bardziej przytomny. Ale od połudna znowu zaczeło się troche pogarszać :-( Ma wolne tętno i w ogóle tak dziwnie oddycha. Ale jest troszke lepiej, to jest najwazniejsze. Jeszcze jakby tylko coś zaczął jeść..... Od wczoraj schudł mi 1 kg..... :-( :-( :-( Quote
I-w-o-n-a Posted April 21, 2006 Posted April 21, 2006 Właśnie dostałam wyniki krwi. Choroby odkleszczowe wykluczone. Mocznik - 32 mmol/l !!!!! :-( :-( :-( :-( Kreatynina - 10 mg/dl :-( :-( :-( :-( Leukocyty - 24 hemoglobina - 14 Hematokryt - 48% Najgorsze jest to że on jest cały czas na lekach i kroplówkach, więc tak naprawde te wyniki są jeszcze gorsze...... Lekarz powiedział że niestety nie mogą mu już pomóc............ :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( Quote
an3czka Posted April 21, 2006 Posted April 21, 2006 I-w-o-n-a napisał(a):Właśnie dostałam wyniki krwi. Choroby odkleszczowe wykluczone. Mocznik - 32 mmol/l !!!!! :-( :-( :-( :-( Kreatynina - 10 mg/dl :-( :-( :-( :-( Leukocyty - 24 hemoglobina - 14 Hematokryt - 48% Najgorsze jest to że on jest cały czas na lekach i kroplówkach, więc tak naprawde te wyniki są jeszcze gorsze...... Lekarz powiedział że niestety nie mogą mu już pomóc............ :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( Iwona trzymaj się... Quote
betty_labrador Posted April 21, 2006 Posted April 21, 2006 biedny Bruce :( we wrzesniu jeszcze tak fajnie biegal i skakal :( tragiczne to jest, patrzec na cierpienie ukochanego psa. Quote
dorotak Posted April 21, 2006 Posted April 21, 2006 I-w-o-n-a napisał(a):Lekarz powiedział że niestety nie mogą mu już pomóc............ :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( O rany, I-w-o-n-a :( :shake: :( Quote
.Ania. Posted April 21, 2006 Posted April 21, 2006 Własnie przeglądnęłam końcówkę wątku. Spotkaliśmy się z Foxikiem w święta w lecznicy. Akurat złożyło się, że i Foxik i moja sunia przyszły z niewydolnością nerek. A teraz znalazłam ten wątek... :-( Cały czas trzymam kciuki za Foxa odkąd go zobaczyłam, w końcu cuda się zdarzają.... Iwona, a Wy walczie nadal. Póki psiak funkcjonuje, walczcie bo zawsze jest nadzieja. Moja sunia też byław takim stanie w zeszłym tygodniu, nic nie jadła, wymiotowała, w zasadzie była tak słaba, że bałam się, że za chwilę odejdzie. Ale po kilku dniach, codziennych kroplówek,mnóstwa leków staneła na nogi i zaczęła odzyskiwac siły. Miała dużą anemię, hematokryt 25, a hemoglobina 8 - nikt nie dawał jej zadnych szans. Mocznik 220, kreatynina 9,5. Teraz już nie ma anemii, natomiast mocznik ma 180, ale kreatynina znowu 11,5. Jest nadal bardzo źle, ale ona czuje się lepiej i to jest najwazniejsze. Przestała wymiotować, natomiast nadal nie ma apetytu. Wet powiedział, że mamy ją karmić strzykawką zmiksowanym royalem renalem. i tak robimy już drugi tydzień, a przez to ona ma siłe do walki. Często było tak, że wszystko zwymiotowała, ale nie zawsze. Nie wiem ile będzie jeszcze zyła, może kilka dni, może tydzien, ale może dużej, natomiast póki jest jakaś nadzieja, to będziemy walczyć. Wy też walczcie! Trzymam kciuki z Bruca, Foxika i inne psiaki. Quote
Toller Posted April 21, 2006 Posted April 21, 2006 Flaire napisał(a):W moim przypadku nie nie tyle chodzi o zaufanie (które w końcu muszę do jakiegoś weta mieć, bo sama nie potrafię, np. zoperować psa), ile o to, że zawsze wierzyłam, że to ja sama jestem w końcu odpowiedzialna za zdrowie mojego psa (i, nb, moje własne). Tak więc, w miarę moich możliwości, wszystko sprawdzam. Mam np. wyniki badania krwi Misi sprzed dwóch lat, które zostały określone przez weta jako "w normie". W tych wynikach było kilka wartości, które nie mieściły się w zakresach podanych tam norm. Ja każdą z tych "nienormalnych" wartości zakreśliłam i każdą z osobna jak i wszystkie razem przedyskutowałam z wetem - no i przeszperałam net za informacjami na ich temat. W końcu wet miał rację - psu nic nie dolega i wyniki nadal ma "w normie". Za to ja trochę więcej wiem na temat wyników jej badań i całkiem mi z tym dobrze. :-) Czyli ja nie byłam odpowiedzialna? Dlatego ze nie sprawdziłam jakie są normy, których nie miałam na wydruku? Dlatego że uwierzyłam gdy wet powiedział ze jest OK, a nie było żadnych objawów, i pies zachowywał się normalnie? Wybacz, ale nikt nie może powiedzieć że nie byliśmy odpowiedzialnymi właścicielami dla Foxa- i myślę, że każdy kto nas zna, o tym wie. Uwierzyłam renomie kliniki, weterynarzom- to jest nasz pierwszy pies, i nigdy nie przypuszczałam że weterynarz może coś tak zaniedbać. Popełnić błąd- tak, ale nie zaniedbać, tyak po prostu. Super, że masz takiego weta z którym wszystko możesz przedyskutować, i że nie przytrafiło Ci się to co nam. Nasz ukochany pies umiera na naszych oczach- nie życzę tego nikomu. Quote
Marysia_i_gończy Posted April 21, 2006 Posted April 21, 2006 Toller-Fox napisał(a): Wybacz, ale nikt nie może powiedzieć że nie byliśmy odpowiedzialnymi właścicielami dla Foxa- i myślę, że każdy kto nas zna, o tym wie. Jesteście odpowiedzialnymi właścicielami - nie używaj, proszę, czasu przeszłego! Myślę, że Flaire absolutnie nic nie chciała Wam zarzucić. Tylko potwierdzić Wasze słowa i spostrzeżenia. Ściskam Was mocno :calus: ucałujcie ode mnie rudaska w jego rudy nosek! :Rose: I bądźcie dzielni... :calus: Mocno, mocno pozdrawiam! Marysia z Uną Quote
Alicja Posted April 21, 2006 Posted April 21, 2006 Gosiu , wiem jak to jest jak się traci psa dzięki wetom:cool3:.Przecież to oni uczą się na uczelni , oni biorą pieniądze za to że my do ich przychodzimy z naszymi psiakami .To one są jak nasze dzieci , a idąc do lekarza z dzieckiem też liczę na pomoc .Wiele odejść naszych pociech wynika choćby częściowo z bagatelizowania problemu przez wetów , niewielu toleruje upierdliwych właścicieli , niewielu chce tłumaczyć cokolwiek , a właściciel nie zawsze ma dostęp do netu , ksiażek fachowych , by sprawdzać wyniki , diagnozy.....tak było ze mna kiedy umierał mój psiak .... Aktualny nasz wet nawet żartuje , ze mi kitu nie pocisnie bo ja każde jego słowo sprawdzę , a i tak już w drodze powrotnej do domu notuję co mnie jeszcze nurtuje , co muszę sprawdzić o co zapytać .Śmierć mojego psiaczka mnie tego nauczyła ...jest takie stwierdzenie ...w kontaktach z ludźmi ostrożności nigdy dość ...czyżby sprawdzało się to w tych relacjach :cool3: Masz pełne prawo twierdzić ,że to nie WY a WET zaniedbał , bo to on ma wiedzę to on powinien wiedzieć ,że COŚ jest nie tak .Taka jest prawda. Serdecznie Wam współczuję .........:-(i FOXikowi:-( Quote
Ania-Sonia Posted April 21, 2006 Posted April 21, 2006 Ja mam wrażenie, że zwłaszcza w chorobach nerek weci często popełniają błędy. Moja Bruńcia, w wieku kilku lat przeszła ostrą mocznicę, ale po kilku dniach intensywnej kuracji wyniki się poprawiły. Potem, przez kilka miesięcy cierpiała na moczówkę (jej mocz był za rzadki), popuszczała siusiu przez sen itd. To było leczone i tłumaczone jako wynik wcześniejszej mocznicy. Potem niby było OK, ale nerki musiały już wtedy ulec uszkodzeniu, a my przez następne 3 lata ładowaliśmy w nią wysokobiałkowe, bardzo obciążające nerki jedzenie :shake: Kiedy po trzech latach zachorowała ponownie, tym razem na przewlekłą niewydolność nerek, nie było już ratunku, choć bardzo walczyliśmy razem z Bruneczką :-( Czemu wet nas nie ostrzegł, żeby chronić te nerki, dawać dietetyczne jedzonko, czemu my byliśmy tacy niefrasobliwii??? :shake: Teraz wiem, że samemu trzeba czytać, dociekać, nękać wetów i stosować zasadę ograniczonego zaufania... Kochane psiaki - nerkowcy i ich znękani właściciele - trzymajcie się. Może właśnie to Wam uda się pokonać chorobę. Quote
Flaire Posted April 21, 2006 Posted April 21, 2006 Marysia_i_gończy napisał(a):Myślę, że Flaire absolutnie nic nie chciała Wam zarzucić. Tylko potwierdzić Wasze słowa i spostrzeżenia.Dokładnie tak - i więcej: zauważyć, że ufać będzie zawsze trzeba, bo żaden z nas nie jest w stanie leczyć własnego psa ze wszystkich możliwych przypadłości. Ale ufać łatwiej, gdy samemu sprawdza się wszystko, co się da, bo nikt nie zrobi tego tak dokładnie, jak my sami. Trust but verify. Quote
cuciola Posted April 21, 2006 Posted April 21, 2006 ja podziwiam uzytkowniczke .Ania. za sile! w jej poscie jest tyle sily i optymizmu! oby tobie Gosia tego nie zabraklo bo pies czuje jak maja sie wlasciciele...nie smuccie teraz Foxa waszymi smutnymi minkami! robicie co tylko sie da! ja to wiem! Quote
betty_labrador Posted April 21, 2006 Posted April 21, 2006 Alicjarydzewska napisał(a):Gosiu , wiem jak to jest jak się traci psa dzięki wetom:cool3:.Przecież to oni uczą się na uczelni , oni biorą pieniądze za to że my do ich przychodzimy z naszymi psiakami . no wlasnie... sasiedzi maja duza suke, obecnie 4 letnia. Zdecydowali sie na sterylke. Pojechali na SGGW. Mlodzi adepci, zaraz po studiach pracujacy tam -moze na praktykach? zrobili suce sterylke. Jednak po przyjezdzie wlascicieli powiedzieli ze sa powiklania(czyli cos tam zle zrobili), i ze suka musi u nich zostac, po czym zrobili poprawke operacji, i po ciezkim zabiegu 2-3 dni obserwacji.. ledwo suke odratowali, no i jeszcze naliczyli sobie 600 zl :roll: Musieli miec praktyke na czyis nerwach i zdrowiu psa... Quote
Flaire Posted April 21, 2006 Posted April 21, 2006 betty_labrador napisał(a):Musieli miec praktyke na czyis nerwach i zdrowiu psa...Po to tam są, żeby mieć praktykę :roll: Jeśli nie chcesz, żeby to było na Twoim psie, to nie rób zabiegu takiego, jak sterylizacja, na uczelni. A powikłanie, niestety, zdarzają się nawet gdy operację robi najlepszy specjalista. Więc podawanie tutaj takich "przykładów" rzekomego braku kompetencji służy tylko podwyższeniu ciśnienia, niczemu więcej, szczególnie gdy post nie ma nic wspólnego z tematem tu dyskutowanym (czyli psami chorymi na nerki). Quote
I-w-o-n-a Posted April 22, 2006 Posted April 22, 2006 Wczoraj Bruce zjadł kawałeczek pieczonego schabu i go nie zwymiotował :multi: :multi: :multi: Chodzi juz lepiej, ma lepszy humor. Nie rozumiem w ogóle tych wyników patrząc się na stan psa. Mam pytanie - czy wasi veci zlecali wykonanie badania moczu? Quote
cuciola Posted April 22, 2006 Posted April 22, 2006 co z biednymi Foxikiem ... dobrze ze Bruce czuje sie troszeczke lepiej.. Quote
MateuszCCS Posted April 22, 2006 Posted April 22, 2006 Flaire napisał(a):Po to tam są, żeby mieć praktykę :roll: Jeśli nie chcesz, żeby to było na Twoim psie, to nie rób zabiegu takiego, jak sterylizacja, na uczelni. A jezeli juz, to u konkretnego weta. Zaplecze techniczne ma SGGW fantastyczne, na specjalistach tez sie nie zawiodlem - ale zeby mi w psie dlubal student, to bym nie chcial :shake: Quote
betty_labrador Posted April 22, 2006 Posted April 22, 2006 MateuszCCS napisał(a):A jezeli juz, to u konkretnego weta. Zaplecze techniczne ma SGGW fantastyczne, na specjalistach tez sie nie zawiodlem - ale zeby mi w psie dlubal student, to bym nie chcial :shake: no tak masz racje. Ale Flaire napisala ze Flaire napisał(a):Po to tam są, żeby mieć praktykę :roll: Quote
cuciola Posted April 22, 2006 Posted April 22, 2006 kurcze ale wy nic nie wnosicie do tematu o nerkach! jak tam psiaczki kochane? Quote
betty_labrador Posted April 22, 2006 Posted April 22, 2006 cuciola napisał(a):kurcze ale wy nic nie wnosicie do tematu o nerkach! jak tam psiaczki kochane? wiem, wiem, juz nic nie gadam, przepraszam[SIZE="1"](bo znow dostane opieprz) Foxik jak sie czujesz? Bruce jak sie czuje? Quote
cuciola Posted April 22, 2006 Posted April 22, 2006 spoko betty..zycie czasem jest niesprawiedliwe :( jak psiaczki? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.