Macia Posted February 28, 2006 Posted February 28, 2006 Witam! Czytam ten temat od dość dawna, a dokładniej od momentu w którym się dowiedziałam że Queen ma ostrą niewydolnośc nerek. Dziś dostałam wyniki badań i postanowiłam się nimi z wami podzielić. Może pomoże to tym któzy tracą nadzieje. Z góry przepraszam za dość długi post. Queen jest 5 miesięczny Czechosłowackim Wilczakiem, którego przywieźliśmy z Czech. Po ok. dwóch miesiącach u nas zaczęła wykazywać niedobre objawy (apatia, biegunka, niechęć w przyjmowaniu pokarmu i wody). Weterynarze leczyli ją na zapalenie gardła i jelit. Po dwóch tygodniach (schudła 2,5 kg) weterynarze zbadali jej krew okazało się że jest źle. Mocznik wynosił 910mg/dl(norma 10-50), a kreatynina 6,4 mg/dl (norma 0,7-1,2).Dawali jej 0,1 % szansy na przeżycie dłużej niż tygodnia. Starszyli atakami padaczki, śpiączką itp. Mówili że jedyna możliwość to uśpienie. Zmeniliśmy weterynarzy. Pierwsi nie chcieli na sprzyjąć, drudzy natomiast podjęli się leczenia. Po tygodniu kroplówek kreatynina wynosiła 5,4 a mocznik 545. Było lepiej jednak podczas następnego badania kreatynina wróciłą do 6,4 mocznik pozostał bez zmian. Postanowiliśmy walczyć dalej. Queen przez cały czas czułą się coraz lepiej, gryzłą, bawiła się była żywiołowa jak mało któy szczeniak. I przytyła. Na początku choroby ważyła 5,5kg teraz (minął niecały miesiąc) waży 10kg. Przy kroplówkach(dwa razy w tygodniu podskórnie) muszą ją trzymać dwie osoby plus pani weterynarz.Nie ma żadnych dolegliwości, jest na diecie. Dziś dostałąm wyniki badań(były wysłane do Wrocławia do "zwierzęcego" laboratorium). Oto one (przeliczam je na poprzednie jednostki : mocznik: ok. 160, kreatynina: ok. 2,5. Elektrolity świetnie, niska hemoglobina, ale to się poprawi. Będe Was informować na bierząco i przepraszam za długi post. Pozdrawia Queen i Marcelina. Quote
Alicja Posted February 28, 2006 Posted February 28, 2006 Będziemy trzymać kciuki za zdrówko Queen Quote
Tunia_ Posted March 14, 2006 Posted March 14, 2006 czy ktoś ma namiery na dobrego urologa/nefrologa w Warszawie? Moja Tosia ma bardzo nieładne wyniki moczu, leczy Ją internista, ale 10 dniowa antybiotykoterapia nie daje efektu wyniki dalej złe, a to jeszcze szczenieczek 3,5 m-ca :-( :shake: :-( Quote
Flaire Posted March 14, 2006 Posted March 14, 2006 Tunia_, już Ci odpowiedziałam w innym topiku. Nie powielaj, proszę, tego samego postu w kilku miejscach. Quote
Tunia_ Posted March 14, 2006 Posted March 14, 2006 Flaire napisał(a):Tunia_, już Ci odpowiedziałam w innym topiku. Nie powielaj, proszę, tego samego postu w kilku miejscach. Przepraszam, to ze strachu o Tosię :placz: Quote
00000 Posted March 18, 2006 Posted March 18, 2006 Kolejne wyniki badań krwi Pagaja: WBC: 9.0 (było 11.0) norma - (6.0 - 11.0) RBC: 3.21 (było 3.37) norma - (5.40 - 8.00) HGB: 8.5 (było 9.1) norma - (13.0 - 18.0) HTC: 24.5 (było 26.1) norma - (37.0 - 55.0) Mocznik: 272.8 (było 206.8) norma - (20.0 - 45.0) Kreatynina: 10.5 (było 6.4) norma - (1.0 - 1.7) Pagaj przesypia cały czas, kiedy nie je, nie pije i nie jest na spacerze. Wychodzimy z nim trzy razy dziennie, w tym raz na pół godziny - godzinę. W zależności od tego, jak się czuje. Nie spuszczam go ze smyczy, bo po najmniejszym pobieganiu słania się na nogach. Zaczynają trząść mu się tylne łapki przy wzmożonym wysiłku (wchodzenie po schodach, obsikiwanie drzewa, kiedy musi utrzymać równowagę na trzech łapach). Co kilka dni ma napady wymiotowania i wtedy nie przyjmuje pokarmu - nie trawi go. Dlatego znów schudł - waży 25,5 kg. No i najważniejsze - weterynarze dają mu maksymalnie dwa miesiące życia. Generalnie - sugerowali uśpienie zanim pies przestanie chodzić i jeść. ........................... Póki co Pagaj jeszcze je, (choć mało), jeszcze po schodach chodzi, jeszcze merda ogonem na powitanie i skacze, jeszcze włazi na kolana, kiedy na kanapie oglądam telewizję i do uśpienia zupełnie się nie nadaje. I powiem Wam kochani, że to będzie moja najtrudniejsza decyzja w życiu, kiedy przyjdzie mi ją podjąć. :-( Quote
sota36 Posted March 18, 2006 Posted March 18, 2006 Pagaj napisał(a): No i najważniejsze - weterynarze dają mu maksymalnie dwa miesiące życia. Generalnie - sugerowali uśpienie zanim pies przestanie chodzić i jeść. ........................... Póki co Pagaj jeszcze je, (choć mało), jeszcze po schodach chodzi, jeszcze merda ogonem na powitanie i skacze, jeszcze włazi na kolana, kiedy na kanapie oglądam telewizję i do uśpienia zupełnie się nie nadaje. I powiem Wam kochani, że to będzie moja najtrudniejsza decyzja w życiu, kiedy przyjdzie mi ją podjąć. :-( - wiem, wiem o tym, jaka to trudna decyzja, nie bede pisac nic wiecej, bo nawet nie jestem w stanie Was pocieszyc. Cieszcie sie Nim! Kochajcie jak mozecie najbardziej! I pamietajcie - zawsze serce Wam podpowie, Wasze serce i Molosc do Pagaja. Quote
Agga Posted March 18, 2006 Posted March 18, 2006 Pagajku zyj dla swojej rodzinki jak najdłuzej. Quote
tufi Posted March 18, 2006 Posted March 18, 2006 Pagaj, bardzo mi przykro. Jednak postawie to pytanie - jak dlugo chcesz czekac? Czy naprawde chcesz widziec, jak bardzo slaby i niedolezny jest Pagaj? Czy bedziesz w stanie zniesc widok jego cierpien, o wiele ciezszych niz teraz? Chcemy byc z naszymi psimi przyjaciolmi jak najdluzej, ale czyz nie jest to zbyt egoistyczne, takie przedluzanie na sile tego zywota? Wiem, jak ciezka to decyzja, bo kiedys tez musialam ja podjac. Moze jednak warto zachowac weselszy obraz naszego psa, niz czekac do ostatniej chwili i zadreczac sie mękami i calym tym złem zwiazanym z cierpieniem i odchodzeniem w bólu... Do jakiego momentu chcesz czekac? Quote
Lagunka Posted March 19, 2006 Posted March 19, 2006 Tufi ... miałam psa nieuleczalnie chorego. Zdiagnozowano ją , kiedy miała 10 miesięcy i dawano jej najwyżej miesiąc życia. Zyła jeszcze pół roku - reszta w Tęczowym Moście - " Gumka" Powiedziałam,ze będzie żyła tak długo jak długo będzie cieszyć się życiem. Nie rozumiem jak mozna namawiać kogoś do eutanazji, kiedy pies jeszcze czuje się względnie dobrze:-o Pagaj, ja musiałam tę decyzję podjąć i była to najtrudniejsza decyzja w moim życiu, ale powiem Ci jedno. Kiedy nadejdzie ta chwila, będziesz wiedziała, ze to już. Trzymaj się ciepło i ciesz każdą chwilą z Pagajkiem, żebyś zachowała jak najwięcej dobrych wspomnień:buzi: Wygłaszcz go ode mnie :) Quote
tufi Posted March 19, 2006 Posted March 19, 2006 Lagunka - jakbys byla na biezaco to bys wiedziala, ze u mojego psa w wieku 4 miesiecy zdiagnozowano brak jednej nerki i stad moja obecnosc w tym watku. Na razie czuje sie swietnie, nie ma zadnych objawow niedoleznosci z powodu braku tego narzadu. W tej chwili ma 18 miesiecy. Nie namawiam nikogo do eutanazji ot tak, ale wazne jest uswiadomienie sobie, ile jeszcze jest sie samemu w stanie wytrzymac, a ile w tym czasie wytrzymac bedzie musial pies. Czy widzisz gdzies polecenie uspienia? Pytam tylko, do jakiego momentu zdecydowala sie Pagaj czekac. I co rozumiesz pod pojeciem "wzglednie dobrze"? Ta granica dla kazdego jest inna, ale nie zapomne slow kolezanki, ktora usypiala swojego psa na nerki wlasnie - ze gdyby wiedziala, ze to az tak bedzie wygladac, to podjelaby decyzje wczesniej. Quote
coztego Posted March 19, 2006 Posted March 19, 2006 tufi napisał(a): gdyby wiedziala, ze to az tak bedzie wygladac, to podjelaby decyzje wczesniej. Ale to człowiek może stwierdzić dopiero po fakcie... :roll: Pagaj, trzymajcie się i cieszcie się każdym dniem :kciuki: Quote
Ania-Sonia Posted March 19, 2006 Posted March 19, 2006 coztego napisał(a):Ale to człowiek może stwierdzić dopiero po fakcie... :roll: Dokładnie. My, naszej suni cierpiącej na zaawansowaną mocznicę, zaserwowaliśmy jeszcze operację skrętu żołądka, zamiast skorzystać z okazji, żeby skrócić jej męki. TERAZ wiem, że tylko przedłużyliśmy jej (i nasze) cierpienia o 2 tygodnie, a jej śmierć była tylko kwestią czasu. Wtedy, po prostu walczyliśmy do końca. I jak to się mówi - nadzieja umiera ostatnia. Nie sądzę, żeby to był egoizm... Wtedy, nasza sunia, mimo, że tak wychudzona i wyniszczona była jeszcze tak pełna życia... Potem, kiedy ją usypialiśmy granica między życiem a śmiercią prawie już nie istniała... Nie wiem, co jest lepsze... Pagaj - jestem z Wami Quote
Kati Posted March 19, 2006 Posted March 19, 2006 Pagaj, trzymaj się. Ja cały czas o was mysle i mam nadzieję, ze jeszcze długo Pagaj będzie cieszył się życiem. Quote
Tunia_ Posted March 19, 2006 Posted March 19, 2006 Pagaj trzymaj sie dzielnie... Obawiam się, że dołącze do właścicieli psów z chorymi nerkami :placz: u Tosi zaczęło sie to wszystko bardzo niewinnie, lizała sie po siusianiu i nie tylko, zrobiło Jej sie od tego malutkie odparzenie, poszliśmy do lecznicy-dostała maść, odpazenie zeszło po drugim smarowaniu, na wszelki wypadek zrobiono badanie moczu...i nie było rewelacyjne: wyniki badania moczu Tosi z 2006-03-03 gęstość 1,060 barwa żółta przejrzystość lekko mętna odczyn słabo kwaśny białko 0,09 g/l glukoza,ketony,barwniki krwi,barwniki zółciowe-nieobecne urobilinogen w normie osad moczu mierny,jasny,st. nabłonki wielokątne mierna ilość nabłonki okrągłe nieliczne leukocyty 25-35 wpw erytrocyty 3-6 wpw zmienione wyługowane wałeczki drobnoziarniste pojedyńcze kryształki nie znalezono flora bakteryjna mierna temp.38,8 leki synegral 250mg, 2 razy dziennie po 1/4 tabl. około 8-9 dnia kontrolne badanie moczu. jogurt i bakterie probiotyczne nastepne badanie z 2006-03-13 gęstość 1,048 barwa żółta przejrzystość lekko mętna odczyn słabo kwaśny białko 0,09 g/l glukoza,ketony,barwniki zółciowe-nieobecne barwniki krwi- śladowe urobilinogen w normie osad moczu mierny,żółty,st. nabłonki wielokątne nieliczne nabłonki okrągłe nieliczne leukocyty 15-20 wpw erytrocyty do 10 wpw zmienione wałeczki drobnoziarniste nie znaleziono kryształki nie znalezono flora bakteryjna mierna jak widać poprawa żadna... leki synegral 250mg, 2 razy dziennie po 1/4 tabl.jeszcze przez 7 dni oraz furagin 2 razy dziennie po 1/2 tabletki tym razem uparłam sie na USG: nerki symetryczne, niepowiększone, część rdzenna nerek przeważa w stosunku do kory, w miąższu nerek oraz na granicy korowo-rdzeniowej widoczne liczne hyperechogenne pasmowate skupiska, miedniczki nerkowe nieposzerzone, brak cech zastoju moczu, zmian ogniskowych w pęcherzu nie stwierdza się, złogów w miedniczkach nie uwidoczniono, pęcherz moczowy bez zmian, bez złogów, poszeżony trzon macicy ok. 13 mm, o nieregularnych brzegach bez widocznego płynu w świetle, macica w obszarze rogów bez widocznego światła. zalecenia, oprócz antybiotyku i furaginu płukanie pochwy jodyną 1:10 z wodą a po płukance 1 ml lakcidu. Quote
Tunia_ Posted March 19, 2006 Posted March 19, 2006 Po USG lekarz powiedział, że może się z tego rozwinąć wrodzona wada nerek bo "część rdzenna nerek przeważa w stosunku do kory, w miąższu nerek" aż się boję następnega badania moczu-jutro będziemy siuśki łapać... tyle dni antybiotyku a poprawa była żadna, Tosia ma dopiero 4 m-ce :placz: Jeszcze Kreatynina 1,0 mg/dl /1,0-1,7/ Mocznik 47,9 mg/dl /20-45/ Quote
Ania-Sonia Posted March 19, 2006 Posted March 19, 2006 Trzymam mocno kciuki za ostrowską Tosię. Musicie mieć nadzieję i walczyć! Tosia na pewno też będzie się starać ;) :lol: Psy, które czują się kochane bardzo walczą z chorobą. Quote
00000 Posted March 21, 2006 Posted March 21, 2006 Ania-Sonia napisał(a): Psy, które czują się kochane bardzo walczą z chorobą. Święta prawda!!! Quote
tufi Posted March 24, 2006 Posted March 24, 2006 Zacytuje slowa Lazy napisane w innym watku: Moje motto: "Psa należy leczyć tak długo, jak długo leczenie nie sprawia wiecej bólu niż sama choroba". Mądre słowa zaczerpnięte z jednego z artykułów dr Jagielskiego. O to mi wlasnie chodzilo, bo mam wrazenie, ze niektorzy z Was odebrali mnie prawie jak psiego rzeznika :roll: Pagaj - zycze jeszcze wielu pieknych dni Wam razem Quote
00000 Posted March 24, 2006 Posted March 24, 2006 tufi napisał(a):Pagaj - zycze jeszcze wielu pieknych dni Wam razem Dziękuję Tufi :buzi: Ja myślę podobnie. Wczoraj odwiedził mnie mój brat, za którym Pagaj przepada. Pies dostał głupawki ze szczęścia, a mój brat nie chcial wierzyć, że ma tak złe wyniki badań. Po prostu po nim tego nie widać. I naprawdę, kiedy usłyszałam "dwa miesiące" to chyba z tego niedowierzania tak się popłakałam w tym gabinecie... Jeszcze po nim nie widać, że jest tak chory... Quote
Nor(a) Posted March 24, 2006 Posted March 24, 2006 [quote name='Pagaj']Dziękuję Tufi :buzi: Jeszcze po nim nie widać, że jest tak chory... .....ale jednocześnie jest szczęśliwy..(że ma taką Panią :roll:) Wiele ..wiele szczęśliwych dni i miesięcy Wam życzę. Niby mało, ale może być to dużo. Quote
Rafal84 Posted March 24, 2006 Posted March 24, 2006 Pagaj walcz do konca o psiaka swego, wiem,ze ta choroba jest w niektorych momentach bardzo trudna, wiem,ze sa lepsze i gorsze momenty az do tego ostatniego, wiem bo sam mialem psa chorego na nerki i prosze ciebie o jedno walcz o psiaka tak dlugo jak psiak sam sie nie podda, moj sam stwierdzil,ze dluzej nie da rady i taki byl smutny koniec. Ale trzymam kciuki za psiaka i za dluugie miesiace zycia, moj przezyl cale 3 miesiace niby krotko ale nikt mu tyle nie dawal. Quote
gadzik Posted March 31, 2006 Posted March 31, 2006 Ok już mogę spokojnie o tym pisać. Mój Czaruś we wrześniu przegrał walkę z chorobą. Trzy tygodnie później Kajtuś - jeszcze dwa tygodnie przed śmiercią miał w miarę dobre wyniki badań, choroba postąpiła bardzo gwałtownie. Kajtuś odszedł sam, nawet nie wiemy, w którym momencie, Czarusiowi postanowiłyśmy nie przedłużać cierpienia. Siostra musiała podjąć tę okropną decyzję. Najgorsze jest to, że mnie wtedy przy nich nie było, nie miałam możliwości pożegnania się z nimi. To okropne. Trzymam kciuki za was i wasze pieski. Walczcie jak długo tylko psiaki będą chciały, właściwie to one najlepiej wiedzą kiedy mają już dość, my musimy je tylko wspierać i być z nimi do końca. Przepraszam za takiego smutnego posta ale chyba jednak nie umiem jeszcze sopkojnie o tym pisać, tylko mi się wydawało, że już jest lepiej:-( Quote
Agga Posted March 31, 2006 Posted March 31, 2006 [quote name='tufi']Nie namawiam nikogo do eutanazji ot tak, ale wazne jest uswiadomienie sobie, ile jeszcze jest sie samemu w stanie wytrzymac, a ile w tym czasie wytrzymac bedzie musial pies. Masz racje. Ja tą właśnie decyzje podjełam z bardzo cięzkim sercem ponad miesiąc temu. Dłużej nie można było pozwolić Sarze cierpieć:shake: Nachodzą mnie jeszcze czasami wątpliwości...:-( Quote
ewaf Posted April 5, 2006 Posted April 5, 2006 U mnie mineły juz 4 miesiące, a dalej mam wątpliwości czy słusznie postapiłam :( wiem że nie było juz ratunku, ale zostało małe "a może..." Zaglądam co jakis czas w ten temacik i cieszy mnie że psiaki walczą i jak narazie wygrywaja i oby tak dalej :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.