an-na4 Posted August 24, 2010 Posted August 24, 2010 Witam! Piszę, bo jestem rozgoryczona i zła. Dlaczego? Przez pewien czas byłam dt dla Borysa - to ja ponoć wyadoptowałam go do garażu (tak twierdzi andzia69). Nagle w ostatnią niedzielę cudownie odnaleźli się własiciele Borysa / Nerona. Oczywiście ciesze się, że jest już w swoim domu, ale.... Z prawdopodobienstwem graniczącym z pewnością uważam, ze jego właściciele na jakiś czas podrzucili go pod opieke dogomaniaków i ludzi z labradorów, w czym co niektórzy im pomogli. Oto przynajmniej niektóre przesłanki na których opieram swoje przypuszczenia: Kashgood napisała "Dzisiaj na moje podwórko przybłąkał się piękny, czarny labrador. Jest młody, weterynarz określił go na rok-1,5. Nie ma chpia. Już jakieś kobiety dzwoniły po schron żeby nie pozarażał ich dzieci . Nie wykazuje on żadnej agresji w stosunku do psów/kotów i dzieci, właściwie to do nikogo. Nie znacie może kogos komu zaginął taki labek? itd" Na moje pytanie na pv czy jest jakakolweik szansa na odnalezienie domu Borysa, jak został odnaleziony, w czym był odpisała mi - to nie ja go znalazłam. To kto go znalazł, na żadnym z forów nie znalazłam historii jego znalezienia, szczegółó poszukiwań. itp. Choć mówiłam Fridaoo / asiek 72, ze psiak boi się windy i klatki schodowej wiec raczej nie mieszkał w bloku, a raczej mieszkał w domku Malików wydaje się w takiej sytuacji oczywisty do sprawdzenia. W czasie kiedy u mnie był ani andzia 69, ani Fridaoo / asiek 72 nie interesowały się nim - nie było maili, telefonów, czy sms-ów zaintersowały sie dopiero kiedy w ostatni czwartek napisałam, że jest w nowym domu i podpisana została umowa tymczasowa.Wtedy dopierop się zaczęło - oszczerstwa, wycieczki personalne (np. dot. mojej samotnmości - nikt oczywiście nie zainteresował się tym dlaczego jestem samotna, może właśnie starciłam męża i dziecko w wypadku? Ważne nie były fakty, ich weryfikacja, np. wizyta kontrolna, zadanie pytania, ważne było tylko by poniżyć... I nagle w CUDOWNY sposób w niedzielę (?) odnajdują sie właściciele. Podobno Pani sama wychowuje 2 małych dzieci, a mąż pracuje za granicą. Podobno Pani głównie interesuje sie tym, czy dom w którym Borys jest obecnie jest dobrym domem, bo może by go nie odbierała? Dlaczego kiedy prosiłam Fridaoo / asiek 72 o zrobienie wizyty przedadopcyjnej w Końskich i w Kielcach to ona nie mogła - może po prostu wiedziała, ze nie ma takiej potrzeby, bo psiak ma dom, a teraz chodzi głównie o małą przerwę wakacyjną dla właścicieli? Dlaczego psiak w ciągu tygodnia od jego "znalezienia" - do czasu trafienia do mnie nie był odrobaczony, itp. Przecież im wczesniej wykona się pewne czynności, tym szybciej psiak ma szansę na adopcję, a chyba o to chodzi by znajdowac im domy? Teraz rozumiem dlaczego andzia 69 i Fridaoo / asiek 72 zaczęły mnie i agasz zaczęły obrzucac takim błotem - czyżby najlepsza obrona była atak? Co mnie jeszcze dziwi - w czwartek andzia69 nie miała problemu ze zmiana nazwy wątku Borysa na dogomanii (obelżywy w stosunku do mnie), a teraz piszę że nie może tego zrobić - cóż się zmieniło? Czuję się OSZUKANA i wykorzystana. Dodam, że jest mi strasznie głupio i wstyd przed rodziną do której trafił ode mnie Borys, bo zrobiła to z dobrego serca, miała czyste intencje. "Niestety" syn właścicieli przeczytał fora i wie co o nich niektórzy wypisywali NIE ZNAJĄC ICH. NIKT NIE POFATYGOWAŁ SIĘ BY SPRAWDZIĆ, NIKT NIE POFATYGOWAŁ SIĘ BY ZAPYTAĆ. Borys faktycznie miał legowisko w garażu, który jest częścią domu, z którego do domu jest przejście. Tylko odpwiedzcie sobie, czy wszystkie Wasze psych za jedyne legowisko mają Wasze łóżka? Psiak zaglądał do domu, ale na razie nie chcial w nim bywać, po prostu fajniej bylo w ogrodzie z ON-ką. Chłopak biegał z nim, jeździł na rowerze, uczył sztuczek. Ale nikt o nic nie pytał, wydawał jedynie kategoryczne opinie. Szczerze mówiąc to zazdroszcze braku wątpliwości. Jeśłi byłam hotelem dla właścicieli chcących odpocząć od Borysa to poroszę zapłatę za dobę hotelową i o zwrot kosztów - malowanie przedpokoju, benzyna za wizyty kontrolne w Końskich i Rakowie, rozmowy telefoniczne, itp. Wszyscy moi znajomi byli zaangażowani w pomoc Borysowi, a teraz co mam im powidzieć, że ktoś ich wykorzystał? Chciałabym tylko nadmienic, że przede mna Borys był na tymczasie w podkieleckiej miejscowości, gdzie nie mieszkał w domu (nie wiem gdzie, ale Pani mówiła że wieczorem / nocą szczekał pod oknami) współnie z bernardynką i dużym mieszańce.... hmmm i jak ma sie to do tych głosów świętego oburzenia? W głowie mi huczy od argumentów potwierdzającym moje wątpliwości, ale niech starczy to co napisałam. Quote
andzia69 Posted August 24, 2010 Author Posted August 24, 2010 An-na - dyskutować z toba nie będę - bo to jak dyskusja ze ślepym o kolorach i z głuchym o śpiewie ptaków:shake: w poprzednim dt był na podwórku - co nie znaczy, ze miał trafić do domu z garazem! koniec i kropka:angryy: wizyty w tym domu nie zrobiłaby Fridaoo, bo powiedziałaś jej o swoich wątpliwosciach co do tego domu - bo właśnie pies mieszkałby na podwórku!Dla mnie taki dom juz w przedbiegach odpada, bo NIE WYDAJEMY PSÓW DO GARAŻY!!! NA PODWÓRKA - tylko w przypadku, gdy pies się do mieszkania takiego nadaje! więc nie bądź śmieszna - idź zbawiaj świat gdzie indziej!:angryy: a tytuł sobie zmienię jak mi złość przejdzie:diabloti: Quote
agasz Posted August 24, 2010 Posted August 24, 2010 nie traktuj dogomanii jak swojego prywatnego podwórka! chyba obowiązuje tu jakiś regulamin,który nie pozwala na taką samowolkę! mam nadzieję,że już nigdy nasze drogi się nie zejdą.żegnam Quote
BUDRYSEK Posted September 3, 2010 Posted September 3, 2010 boze nie do pomyslenia, że labek miałby mieszkac w garazu!!!!!!!!!!!! dobrze,ze juz jest szczęsliwe zakończenie Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.