Neigh Posted December 18, 2010 Author Posted December 18, 2010 Neigh napisał(a):Schronowy wet zaklinał się, ze on miał operwaną narośl...... Jaką narośl nikt nie wie Tia rekordy popularności............po 15 maili i telefonów dziennie..........z jakiś 200 tel, ze 6 rokujących do dalszych rozmów i 194 pospolitych mniej lub bardziej kretynów.....przepraszam, ale taka prawda. Jestem przerażona zasięgiem głupoty naszego społeczenstwa......... Najlepsza była pani, która mi napisała : jestem zainteresowana kotem - proszę o kontakt telefoniczny ( mailem mi napisała). No to jej grzecznie odpisałam, ze nie wiem którym kotem - a szukam domu kilku kotom i wszystkie są ogłaszane. I bardzo mi przykro ale ja mam kilkanaście takich maili/telefonów dziennie i nie jestem w stanie oddzwaniać do wszystkich, bo po prostu mnie na to nie stać. Na co mi pani odpisała, ze jestem a. bezczelna b. ona chciała kotu pomóc, ale jak nam nie zależy to nie Głupia krowa. Quote
Kociabanda2 Posted December 18, 2010 Posted December 18, 2010 szok :crazyeye: Widzę, że ja dotąd miałam wiele szczęścia nie trafiać na idiotów. Quote
lilk_a Posted December 18, 2010 Posted December 18, 2010 no tak , ale wystawiając aukcję trzeba się niestety liczyć z tym że trzeba odpowiadać na maile , chociażby najbardziej niedorzeczne Quote
jaanka Posted December 18, 2010 Posted December 18, 2010 Niestety nie udało się pomóc persowi ze schroniska a było juz tak blisko . Miał pojechac do Kociego Świata . Podobno został adoptowany ale to chyba tak tylko dla wiadomości wolontariuszy , oby nie . Quote
Neigh Posted December 19, 2010 Author Posted December 19, 2010 Gerard Przepraszam, ale mam kiepściuchny nastrój. Kota odbierał mój TZ. Moja wetka ma się ze mną skontaktować niebawem - bo ja dziś do 20.00 byłam w pracy i dopiero dotarłam..... Wyniku moczu nie mam. Prześwietlenie kregosłupa nie wykazało ŻADNYCH zmian. Z oczami jest kiepsko - jakoś tak mi się od poczatku takie "inne" wydawały.... No i jest tak - od razu mówię, ze cytuje to co napisano na razie bez interpretacji. Jest napisane tak: IOP oko P8, oko L 9 mmHg. W oku L początek zaćmy soczewkowej, prawdopodobnie przesącz c.szklistego. Siatkówki z pasmami degeneracji, zmianami pigmentowymi w obu oczach Dostał do difadolu i branunolu jeszcze virgan. No to dobrze raczej nie jest. Jutro miałam iść na przedadopcyjną muszę rano do dziewczyny zadzwonić i w związku z nowymi info zapytać czy jest zainteresowana dalej.....Podejrzewam, ze lista chętnych nam się przerzedzi. I żeby było jasne - NIC TO! Zrozumiano? NIC TO! Tak napisałam na miau. Dodam na ludzkie - na jednym oku Gerard ma początku zaćmy, widzi w ogóle kiepsko - stąd ten wytrzeszcz. W oku przesącza mu sie tzw. ciałko szkliste, co podnosi ciśnienie w oku. Niezbędne są regularne kontrole u okulisty. Możliwe, ze będzie potrzebna operacja usunięcia soczewki. Ale nie po to, żeby poprawić mu wzrok, bo tego się nie da już zrobić......ale po to by ratować gałkę oczną - która moze po prostu pęknąć. Reasumujac - Gerard widzi słabo, bedzie jeszcze gorzej widział, nic się na to poradzić nie da. Non stop krople + ew. operacja Posikiwanie - odstawiamy furagin, kontrola moczu wykazała, ze mocz jest zasadowy, zapisano mu zentonil w celu zakwaszenia kota, zeby nie miał kryształów. Za 30 dni powtórka badania moczu. Jeśli nie będzie po odstawieniu furaginu posikiwał bardziej, można myśleć o wyszyciu cewki moczowej - koszt u dr Nutusi 350 zł + kołnierz..... Quote
Neigh Posted December 19, 2010 Author Posted December 19, 2010 Zaraz ruszę na 1 stronę robić porzadki w finansach.....zwłaszcza u Gerarda - na same krople poszło 100 zł. MORELA MA DOM - oto info, które napisałam na miau Pokazano mi wszystko - od balkonu, który zabudował specjalista w dziedzinie zabudowy balkonów pod kotY:-). Jest wersja zimowa i letnia ( metalowe siatki). Ilość drapaków, kuwet, budek - rzeczywiście dom kotów hihihi. Okna osiatkowane.... Przekochana sunia po wylewie z przekręconą na bok głową..... Ciasto upieczone na moją cześć.......Przepyszne. Pan domu ( który sam osobiście dwa ze stada wyratował ) już udobruchany. Bardziej z tych "trzeba protestować, zeby wiedziały kto tu rządzi". No jak w rodzinie było. Obiecałam Państwu, że gdyby Morela się jakoś rozłożyła, to mogą liczyć na jakieś zrzutki na operacje czy cuś.... We wtorek Morela jedzie do nowego domu. Dokładnie takiego, jaki sobie dla niej wymarzyłam:-). Pani Ela przeszcześliwa, bo Ruda jest niejadek za chuda, wiec wreszcie będzie kogo paść bezkarnie........Bo jedno na takiej diecie weterynaryjnej, drugie na takiej......a tego sobie można radośnie karmić. JESTEM SZCZĘSLIWA......cholera aż się boję.......Jak coś nie wyjdzie, to przestanę już wierzyć w cokolwiek...... Trzymajcie kciuki, zeby się Ruda z rezydentami dogadała. O psy to się nie martwie, jest jeszcze york z odzysku......wylizana zostałam cała:-) A wiecie co? A najbardziej rozczulające to były pytania - czy ona sie u nas dobrze będzie czuła, co je - ile razy, gdzie lubi być głaskana, jak się zachowuje, jak spi i takie tam A potem - a myśli pani, ze my się nadajemy........ Ludzie - po telefonach z propozycją wysłania kota paczka, to......normalnie miód na moje serce....... Achaś i jeszcze dodam - mają kota od jeszcze większej jedzy ode mnie. Znam osobiście, wiec wiem ze stamtąd dostać kota........to jest wyczyn nie lada hihihih I wielkie dzięki dziewczynom z Mafii Tarchomińskiej - na ich stronie Pani znalazła Morelkę..... Quote
Neigh Posted December 19, 2010 Author Posted December 19, 2010 jaanka napisał(a):Niestety nie udało się pomóc persowi ze schroniska a było juz tak blisko . Miał pojechac do Kociego Świata . Podobno został adoptowany ale to chyba tak tylko dla wiadomości wolontariuszy , oby nie . Widziałam zdjęcia - rudy egzotyk? sliczny..... Quote
jaanka Posted December 19, 2010 Posted December 19, 2010 Niestety pomoc przyszła za późno . Bardzo mi smutno mam identyczną w domu . Quote
Neigh Posted December 19, 2010 Author Posted December 19, 2010 jaanka napisał(a):Niestety pomoc przyszła za późno . Bardzo mi smutno mam identyczną w domu . A ja nigdy nie miałam do czynienia z egzotykiem, ale zawsze chciałam....... Quote
Ewa Marta Posted December 20, 2010 Posted December 20, 2010 Cieszę się z takiego domku dla Moreli!!!!!!! Quote
Ania W Posted December 20, 2010 Posted December 20, 2010 Ja też się cieszę bardzo bardzo...bo mi ta Morela na sercu leżała :) Quote
Neigh Posted December 20, 2010 Author Posted December 20, 2010 Ja też się cieszę...... Nie ukrywam, ze bardzo bym chciała znaleźć dom dla Fridy - Owcy, co będzie niezwykle karkołomne. Jest zdecydowanie za ładna na ogłaszanie, a ja juz wyczerpałam pokłady mojej cierpliwości do ludzi. Muszę nabrać sił....... Co do Gerarda, to na razie to dość beznadziejnie wygląda........ Quote
Beta&Czata Posted December 20, 2010 Posted December 20, 2010 Usiłowałam namówić moją córkę na Owcę (jako towarzystwo dla Wrzaskuna). Ona była bardzo na tak, ale Pan Mąż powiedział, że tylko druga burma wchodzi w grę, więc nawet o tym tu nie wspominałam. Poza tym pewnie nie przeszliby przedadopcyjnej...(znając Twoje wymagania i fakt, że w razie wyjazdów opiekujemy się nawzajem swoimi zwierzami, a w rodzinie są dwa psy). Quote
jaanka Posted December 20, 2010 Posted December 20, 2010 Frida jest niezwykle piękna , niesamowity kolor oczu . Rozumiem że wyłącznie do niewychodzącego i osiatkowanego domu . Quote
Neigh Posted December 21, 2010 Author Posted December 21, 2010 jaanka napisał(a):Frida jest niezwykle piękna , niesamowity kolor oczu . Rozumiem że wyłącznie do niewychodzącego i osiatkowanego domu . Owszem....... Ewentualność druga - dom na odludziu:-) i ludzie powaleni na tyle, ze kotowi kota tygodniami wyprowadzać na szelkach.......( tacy totalni kociarze.......). Szanse małe.....ale cóż..... Quote
Neigh Posted December 29, 2010 Author Posted December 29, 2010 Tak sobie myślę, że chyba zamknę ten wątek. Odnoszę wrażenie ze i tak go nikt nie czyta, nikogo nie interesuje......straciłam chęć opisywania co tam u Gerarda czy Fridy - Owcy. Ja i tak wiem, to co mam do siebie gadać. Quote
Beta&Czata Posted December 29, 2010 Posted December 29, 2010 Ani się waż.... To, że nie piszemy - nie znaczy, że nie zaglądamy. Ja tu jestem codziennie, mam wątgek w subskrypcji. A poza tym Owca to moje niespełnione marzenie, odkąd polubiłam koty (czyli od mniej więcej czterech lat, kiedy to zawitała do mnie Duszek; chyba pisałam, że syn między sprzedażą jednego mieszkania i nabyciem drugiego pomieszkiwał u mnie ze swoim zwierzyńcem, a jak się w końcu wyprowadził, to nie dałam mu zabrać kocicy, bośmy się z TZ-tem w niej zakochali). Niestety - o drugim kocie mogą sobie tylko pomarzyć (i pooglać np. na tym wątku). Quote
Nutusia Posted December 29, 2010 Posted December 29, 2010 Ja też czytam - i jestem na bieżąco! :) Quote
Neigh Posted December 29, 2010 Author Posted December 29, 2010 Beta&Czata napisał(a):Ani się waż.... To, że nie piszemy - nie znaczy, że nie zaglądamy. Ja tu jestem codziennie, mam wątgek w subskrypcji. A poza tym Owca to moje niespełnione marzenie, odkąd polubiłam koty (czyli od mniej więcej czterech lat, kiedy to zawitała do mnie Duszek; chyba pisałam, że syn między sprzedażą jednego mieszkania i nabyciem drugiego pomieszkiwał u mnie ze swoim zwierzyńcem, a jak się w końcu wyprowadził, to nie dałam mu zabrać kocicy, bośmy się z TZ-tem w niej zakochali). Niestety - o drugim kocie mogą sobie tylko pomarzyć (i pooglać np. na tym wątku). Z doświadczenia wszystkich posiadających wiecej niż jednego kota - powiem żałuj.......co dwa koty to nie jeden:-) Byłam dziś w potencjalnym domu Gerarda..... No niestety......ok jestem chora na umyśle, moze powinnam się leczyć.....ale nie sądzę, żebym go tam dała. Rozumiecie? Z potencjalnego domu Morelki wyszłam cała na "TAK!" tu..... Nie wiem czy powinnam tak oficjalnie - ale z drugiej strony nie napiszę tu ani słowa nieprawdy, a muszę się wygadać....no i moze coś mądrego powiecie, moze mi zmyjecie głowę....... Gerard to trudny przypadek - chory kot z wizją 2 potencjalnych operacji itp.....Podobno niedowidzący. To znaczy ja u niego nie zauważam objawów niedowidzenia, lekarz okulista tak twierdzi. Pewnie on mądrzejszy..... Potencjalna chętna to młoda dziewczyna maks 22 lata. Pracująca po 8 dziennie. Pochodzi z Białegostoku. Wynajmuje to mieszkanie z chłopakiem i koleżanką. Schludne, czyściutkie, ładnie urządzone. Zabudowany balkon. To niewątpliwie wrażliwa osoba, z wolą pomocy. Bez wątpienia. Twierdzi, ze wie ile kosztuje utrzymanie kota na specjalistycznej karmie wet. i że sobie z utrzymaniem kota kosztującym ok . 300 zł miesiecznie poradzi.....Ma doświadczenie z kotami - nie widzi problemu z nocnymi rykami, drapaniem itp. Opowiedziałam o tym jak Gerard wrócił z adopcji - bo "panią budził i był bardzo pobudzony". Zapytała tylko "a ta pani to miała kiedyś kota?" Wiec czuje bluesa...... Ma w domu w Białymstoku dwa persy. Jeden wygląda identycznie jak Gerard..... Wie o wszystkich chorobach Gerarda i ją to nie przeraża - że wyleczony być nie musi. Hmm No to gdzie tu wątpliwości...... Ano okazało się, ze poprzednio mieli persicę, ale umarła "ze starości" w wieku 12 lat.....koty stare moim zdaniem zaczynają się tak od 16.... ale wiadomo różnie bywa. Poprzednia kota - taka zwykła uciekła. Jak uciekła. A przez okno. Jak to przez okno? No tak bo mama otworzyła i kota dała dyla.....Przecież Państwo w bloku mieszkają No ale na parterze........pers gerardopodobny wychodzi do ogródka przynależnego do mieszkania. W domu jest pies owczarek, który zagryzł Fretkę . Otóż potencjalna chętna na Gercia jezdzi do rodziców do Białegostoku ( wiedzą o woli adopcji Gercia ) 2 razy w miesiącu. Miała fretkę. Koty wiedzą, ze jak pies jest w kuchni to nie nalezy tam chodzić, fretka poszła, wsadziła psu do michy łeb. Pies złapał potrząsnął doszło do uszkodzenia móżdzku i w efekcie fretkę uspiono. Gerard miałby tam jezdzic - pokazano mi transporter - była to niezbyt duża plastikowa skrzynka - taka z otworami - ale nie do przewozu zwierząt tylko taka hmm gospodarcza. Powiedziałam ze stanowczo za mała.....no i nie przeznaczona dla zwierzaka. Koty persy ( widziałam na zdjęciach ) jedzą kitiketa i whiskasa, ale to są zarłoki wiec wyjadaja zupę, kości itp..... Wszystko co tu napisałam to są cytaty. - mnie najbardziej przeraziły te jazdy do Białegostoku - to są 4 h w jedną - jest szansa ze Gerard raz w miesiacu nie musiałby jechać.......Ale nawet jezdzac raz w miesiacu to te dwa koty i pies to jest dla niego obce stado, obcy teren, obcy dom.....i to tego taki z którego jednak wyjść można.......A przypominam, ze to jest ponoć niedowidzący kot. Nie chciałabym zeby jakiś owczarek nim "potrząsnął" Ech......... Quote
Miki Posted December 29, 2010 Posted December 29, 2010 Jej, same dobre chęci to stanowczo za mało. Dobrze o tym wiem. A wątek bardzo ciekawy. Chętnie go czytam, bo kocie sprawy są mi bardzo bliskie. Quote
Nutusia Posted December 30, 2010 Posted December 30, 2010 Aga - powiem tak: zależy od obecnej proporcji "desperacji" w stosunku do "przekonania". Wiesz, że chcę dla Ciebie i dla Twoich zwierząt jak najlepiej. Wiem ile Cię Gienek kosztuje w dosłownym i niedosłownym tego słowa znaczeniu. Wiem jak bardzo byś przeżyła kolejny powrót z adopcji, że o stanie po informacji, że kot np. nawiał albo pies nim "potrząsnął" nie wspomnę... Jeśli masz jeszcze choć trochę siły jakiejkolwiek - szukaj dalej... Quote
wapiszon Posted December 30, 2010 Posted December 30, 2010 Też czytam systematycznie Twój koci wątek. Jestem zachwycona wszystkimi kociakami :) Może kiedyś przygarnę kociaka od Ciebie. Mam warunki - dom i ogród ( ale moje koty nie chcą wychodzić na dwór) ale mam już dwa koty i Garfield staruszek ( 15- 16 lat ??? ) nie przeżyłby nowego kota. Jest schorowany, półślepy i kochany. Dlatego pisz, pisz o kociakach, masz wiernych czytelników. Pozdrowienia od Kory, Reksa i Kociarstwa :) Quote
Nutusia Posted December 31, 2010 Posted December 31, 2010 Hihiiii... ja też obiecałam Adze, że jeśli będę miała koci wakat (oby nie za prędko!!!!) i zdecyduję się na kolejnego kota, będzie to kot od Agi. Nie jestem tylko pewna czy wizyta przedadopcyjna wypadnie pomyślnie...:cool3: Mój dom też wychodzący i o ile Nocka bardzo skwapliwie z tego korzysta (latem!), to Dzionek jest kotem domowym (po ładnych kilku latach tułaczki uznał, że gdzie jak gdzie, ale w domu najlepiej!) i jeśli wychodzi, to tylko do ogrodu i najchętniej w towarzystwie człowieka. Quote
Neigh Posted December 31, 2010 Author Posted December 31, 2010 Dziś minał rok jak uśpiłam ( bo nie napiszę ze pochowałam ) Tygrysa......od tamtego dnia nie miałam w domu żadnego nowego psa. I nie wiem czy sie to w tym roku zmieni........nie sądzę. Jeszcze nie .Dziś dwa koty pojechały do nowego domu. Mam nadzieję, ze wszystko sie dobrze ułoży...... Dziś też pora remanentu....... Myślę, czy nie zamknąć tego wątku i nie otworzyć nowego......ten się stał troszkę nieczytelny...... W Nowym Roku życzę sobie jednego żeby WSZYSTKIE koty, które w miającym roku odwiozłam do domu......były szczęśliwe. I to mi wystarczy. Quote
Neigh Posted December 31, 2010 Author Posted December 31, 2010 A ci którym w nadchodzącym roku życzę nowego domu to: STRYSZAKI - koty z zaprzyjaźnionego strychu Rysiek: http://img202.imageshack.us/gal.php?g=80101155.jpg[FONT=Arial] - chora łapa, wszędobylski, miziasty, kastrat - doskonale wie do czego mogą służyć ludzie.......i umie tę wiedzę wykorzystać. Przemiły kot. Jego kalectwo kompletnie mu nie przeszkadza. Skoczny, zwinny.[/FONT] http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=13&t=116335 Jego wątek na "miau" i cała historia dla chętnych do poczytania Romek: http://img682.imageshack.us/gal.php?g=82198151.jpg[FONT=Arial] - kot desant! Wyłacznie do domu niewychodzącego z zabezpieczonymi oknami. Lubi ucieczki....Poza tym kastrat, miły, kontaktowy.[/FONT] Julka http://img4.imageshack.us/gal.php?g=96486759.jpg[FONT=Arial] - ciekawe umaszczenie, pręgowany szylkret ( takie muśniecia rude) nieczęsto występujące. Miła, spkojna, nieco mniej przebojowa od reszty. Wymaga chwilki na poczucie się pewniej. Sterylizowana[/FONT]. Kotka trudna z cyklu tych, które trzeba złapać, zeby pogłaskać. Szuka tymczasu, który by z nią popracował Cynamon: http://img21.imageshack.us/gal.php?g=53837842.jpg[FONT=Arial] - piękny, dorodny kastrat. Zdaniem opiekunów nie przepada za ludzmi.....Cóż..... ja go głaszczę bez problemu, przytula się, uwielbia drapanie pod brodą. Brany na ręce, wymyka się na zasadzie "no weź.......inni patrzą, zachowuj się". Ma problem z okiem - do pilnego zabrania i doleczenia! Kot którego gdybym tylko mogła........to bym sobie zabrała. Jest w nim to COŚ[/FONT] Podobnie jak Julka potrzebuje bardziej dt niż ds... http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=13&t=116270 Powyżej link do wątku do poczytania na miau. Koty u mnie Gerard - schorowane persidło, wysokie wymagania wobec nowego domu. Problemy z poskiwaniem, oczami i cudowny charakter.......Mój absolutny faworyt....nie miałam tak fajnego kota od lat http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=13&t=117806 Jego wątek na miau - nie tylko o nim:-). Taki generalnie do poczytania jak ktoś lubi babskie gadanie. Parę starych i znanych tu historii, pare nowych Owca - prześliczna kota w typie norwega, już gotowa do adopcji, ale do specyficznego domu.....bo to kota oswajana. http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=121327 Powyżej jej watek na miał Koty w zaprzyjaźnionych dt Biało - bura kicia ok roku, jeszcze przed sterylką. Aurra zadzwoniła i jękoliła, ze kot zamarza w stodole, to ją upchnęłam u Aganez.....szuka domu. Jeszcze nie mam zdjęć No i Yumi - kotka z Helu od Ewy Marty......być może ma dom - ma tu na dogo osobny wątek. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.