Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Cześć.
Malwinka jest teraz u mnie, kilka słów dla tych, których interesuje jej los :)
Malutka ma nieskończone pokłady energii i biega po całym mieszkaniu jak fryga przez cały czas. Nie ma już w domu miejsca, do którego by nie zbadała, żadne wysokości nie są dla niej przeszkodą. Łobuziara z niej niezła, ale coraz częściej przychodzi się przytulać i chce żeby ją głaskać. Mojego chłopaka traktuje jak mamę, kładzie się na nim, mruczy i ssie jego koszulkę. Wczorajszą noc przespała na łóżku w naszych nogach (przeniosła się z salonu, gdzie ma swój koszyk). No ale jest temperamentna, panią weterynarz, przy ostatniej wizycie pogryzła i podrapała znacznie.
Na razie to tyle. Jak uda mi się ją złapać w kadrze, to prześlę zdjęcia :)
Pozdrawiam, Ciebie Aniu w szczególności
Marysia

  • Replies 813
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Otoż dziś 7.45 zadzwoniła Pani, ze Mała przespała noc grzecznie - się nawet ucieszyłam......ale clue było takie - mam zabrać Gerarda, a Mała to niech jeszcze zostanie.

No to się zeźliłam i powiedziałam, ze nie ma takiej opcji, bo :
a. Mała nigdy nie mieszkała bez kotów, i Pani ją wzięła pod warunkiem "pakietu"
b. zabiorę Gerarda i wtedy mogą sie zacząć inne problemy....z kotem który będzie sam
c. to nie jest tak, ze ona sobie ją jeszcze potrzyma a potem odda. Bo to nie jest pluszak, którego można reklamować, jak sie za bardzo nie zniszczy........I że teraz to ja jej bez problemu nowy dom znajde, a za pól roku to już niekoniecznie.

Na co Pani mi powiedziała "widać ze ma Pani lepszego klienta na kota". Co doprowadziło mnie do stanu takiego wrzenia, ze od razu wsiadłam w auto i oto jestem z powrotem.Zrobiłam radośnie 80 km i rozpindoliłam sobie cały dzień ( jutro wyjezdzam)
Jasne - generalnie handuluje tymi kotami i na każdym dorabiam się milionów.


Na miejscu mnie przeproszono. Oddałam 200 zł, które pani dała na sterylkę małej i szczepienia Gerarda. Pani mi dała 40 zł ......nooo żeby się chociaż troszkę dołożyć + dwia paki żwirków + różne jedzenia ( nie powiem dobre, kitekata mi nie dołożyła:-) ).

Wzięłam i w dość grzecznej formie się rozstałyśmy.......


Gerard miał totalnie mokry tyłek.........ciekawe czy aby nie to było powodem "reklamacji"

Posted

Witaj na forum Marysiu, cieszę się, że się zalogowałaś. Strasznie nam brakuje małej rozbójnicy cieszę się niezmiernie zatem, że będą wieści:) Mówiłam, że mała nie cierpi wizyt u wetów całym serduszkiem:D

Aga ręce mi opadły i nawet tego nie skomentuję.

Posted

To co powyżej napisałam na "miau" po powrocie.....
Z kijem to było tak:
Mała uciekła pod kanapę i ni diabła nie dało jej się stamtąd wyciągnąć......znaczy nie reagowała na jedzenia, zabawki itp.
Kanapa ponoć nieodsuwalna........pani twierdziła, ze normalnie tam nie wchodzi.........Hmm ja bym dziurę pod kanapą zabezpieczyła zrolowanym recznikiem to by nie wlazła - u nas kanapa z 2 stron ma taką dziurę to wepchnęłyśmy piłki. Jak się ma oswajanego kota, to trzeba kurna olek MYSLEC! To mniej wiecej tak, jak się zabezpiecza np. kuchenkę przy małym dziecku, tak?. Chciał nie chciał trzeba było małą spod kanapy wyciagać ( ciekawe jak ja na noc rozkładali......) no i pani miała przygotowaną taka zabawkę na kiju.......i nią Mała była spod kanapy przepłaszana.
Nie ukrywam, ze sama stwierdziłam, ze trzeba ją wyjąć "na siłę" bo jak inaczej......ale zaskoczyło mnie ze tak powiem przemyślane przygotowanie - grane było wcześniej jak nic...........

zaraz dokleję to co napisałam na "miau" teraz o Gerardzie...

Tak ogolnie to nie jest fajnie.....
Na bank czeka nas jednak usg.... miała to zrobić nowa pani.......tia
Do tego hmmm - oczy mało, ze zapuszczone czyli nie wpuszczane było, to ma jescze przy tych oczach nooo ranki......nie wiem same mu się porobiły? Czy ktoś mu wydłubywał te niacieki ropne i hmm noo poranił? Czy co????? Skóra jest pęknieta. Oczy znów przymrużone.......

Cholera a było tak ładnie. Do tego Gerard jest jakiś taki......hmm stłamszony? Ja nie umiem tego nazwać ani określić inaczej..........nooo i odskoczył dziś od wyciągniętej w jego kierunku ręki.
Czuję się winna jak jasna cholera........coś tam musiało się jednak nie tak zadziać! Przysięgam NAPRAWDĘ dobrze ten dom wyglądał......

Poza tym wyjezdzam - Gerard & company zostają pod opieką Aganez - będę nazad w poniedziałek dopiero.


Czuję się winna - przyznaję się, ze dałam ciała z tym domem..... Na moje usprawiedliwienie mogę dodać - miałam nadzieję, ze to ja jestem szajbnięta i się kazdego czepiam. Postanowiłam się opamiętać..........noo tak 2 dzieci ( ale ja też mam.........poza tym hmmm noo ok trzeba zrozumieć entuzjastyczną reakcję.......dotrą się itp........Babcia na "nie" - ok moja matka też zrzędzi......)
Nie wiem..........naprawdę nie wiem jak weryfikować te domy.......Przyznaję się, ze wymiękam.....
_________________

Posted

Aktualna sytuacja finansowa kotów wygląda następująco - na minusie jest w sumie 364,40 + 106 ( Ania Malwinka i cicho tam być). Ja niniejszym ogłaszam upadłość finansować. Po prostu nie dam rady już nic wiecej założyć.......Dziś zwróciłam pani 160 zł - za sterylkę, odrobaczania i takie tam....
Niezbędnym będzie zrobienie Gerardowi USG ( boję się zapytać ile ) + wizyta u okulisty.
MUSZĘ też kupić feliwaya dla Fridy ( ok 100 zł ).

Przerasta mnie to po prostu.........nie skarżę się, ze każdy dowóz kota ( Morela, 2 razy Gerard + Mała ) każda wizyta u weta......noo to jest benzyna.... ale naprawdę nie wiem co będzie dalej. Nie ukrywam że nastroj to mam dziś raczej minorowy......

Achaś i chyba założę nie wiem wątek rozliczeniowy czy jak......bo mam już teczkę ( dosłownie ) tych rachunków.....nie wiem ze 3 strony skanów będzie ( jak mi TZ skany zrobi)

ps. Gosia?? pomożesz z bazarkami ......

Posted

Poleciało do Ciebie dzisiaj 50 zł do dowolnego wykorzystania na koty. Sprzedałam kurtkę i bluzkę, która nie poszła na wcześniejszym moim bazarku, a które miałam od mojej znajomej bez informacji na jakiego zwierzaka ma iść dochód. No więc idzie na długi kocie...
Ja na Twoim miejscu Aga pisałabym wspólnie przychody i wydatki, bez rozbijania na kocuiaki, będzie Ci łatwiej.

Posted

Chyba tak zrobię, bo dostanę paranoi.....Dziś mi się w nocy śniło - tylko się nie śmiejcie dobra? co może być Gerardowi. I muszę na to wetowi zwrócić uwagę......problem jest jeden - kolejne wizyty u weta to kolejna kasa.....a minus jaki na razie jest uniemożliwia dalsze go powiekszanie......

Eeee do bani z tym wszystkim

Dzięki Ewa baaaardzo

Posted

Ponieważ niebawem w pierwszym poście nie da się już nic umieścić - myślę że tak - muszę zrobić post rozliczeniowy - czy wrecz wątek wkleić tam wszystkie skany rachunków. Do tego przydałoby się jasno, zeby w pierwszym poście umieścić zdjęcia każdego kota szukającego domu.......
Nie wiem jak radzicie założyć nowy wątek, bo ten już nie jest czytelny??? Czy po prostu wywalić to co było w pierwszych postach na szczęście moich......
Ja myślę, ze lepiej nowy wątek. Zdjęcia - kwota na minusie itp.......


Czyli tak aktualny minus Moreli, Gerarda, Majki, Fridy wynosi - 314,40, zaś Malwinki 106 zł

Razem koty na minusie mają 420,40 zł.


Zakładając Usg Gerarda, ze 2 wizyty u weta + feliway.....spokpojnie dobiję do 700 - 800 zł. Skąd wziąć na to kasę nie wiem.......


ps. czy ktoś kiedyś spotkał się z historią, by bezwiedne oddawanie moczu było związane z kręgosłupem???

Posted

[/QUOTE]ps. czy ktoś kiedyś spotkał się z historią, by bezwiedne oddawanie moczu było związane z kręgosłupem???[/QUOTE]

Oczywiście, że tak. U ludzi też tak bywa. Osobiście znam osobę, u której stwierdzono taką właśnie przyczynę. Tyle, że to wiekowa i schorowana osoba.
Może kociak ma ucisk na jakieś nerwy? Miał prześwietlenie dolnego odcinka kręgosłupa? To mogłoby wyjaśnić sytuację.

Posted

trzeba BARDZO dokładnie sprawdzić, czy Gerard nie jest posiadaczem jądra atroficznego.....Bo takie są podejrzenia - innymi słowy czy nie jest takim atroficznym wnętrem. Nie wiem ile to kosztować moze - skierowanie mam na Gagarina - dr Marciński chyba....Nie dowiadywałam się bo miała to nowa pani robić

Co do kręgosłupa - śmiejcie się proszę bardzo - ale śniło mi się, że Gerard taki wygięty w pałąk chodził......jego czasami tak wygrzbieca. Moze to moja podświadomość do mnie przemawia. Wiecie czasem uważny obserwator widzi wiecej niż lekarz.....

Posted

[quote name='Neigh']Ponieważ niebawem w pierwszym poście nie da się już nic umieścić - myślę że tak - muszę zrobić post rozliczeniowy - czy wrecz wątek wkleić tam wszystkie skany rachunków. Do tego przydałoby się jasno, zeby w pierwszym poście umieścić zdjęcia każdego kota szukającego domu.......
Nie wiem jak radzicie założyć nowy wątek, bo ten już nie jest czytelny??? Czy po prostu wywalić to co było w pierwszych postach na szczęście moich......
Ja myślę, ze lepiej nowy wątek. Zdjęcia - kwota na minusie itp.......


Czyli tak aktualny minus Moreli, Gerarda, Majki, Fridy wynosi - 314,40, zaś Malwinki 106 zł

Razem koty na minusie mają 420,40 zł.


Zakładając Usg Gerarda, ze 2 wizyty u weta + feliway.....spokpojnie dobiję do 700 - 800 zł. Skąd wziąć na to kasę nie wiem.......


ps. czy ktoś kiedyś spotkał się z historią, by bezwiedne oddawanie moczu było związane z kręgosłupem???

Aga Malwinka nie ma minusa i cicho być :P :D

Posted

[quote name='Neigh']Ponieważ niebawem w pierwszym poście nie da się już nic umieścić - myślę że tak - muszę zrobić post rozliczeniowy - czy wrecz wątek wkleić tam wszystkie skany rachunków. Do tego przydałoby się jasno, zeby w pierwszym poście umieścić zdjęcia każdego kota szukającego domu.......
Nie wiem jak radzicie założyć nowy wątek, bo ten już nie jest czytelny??? Czy po prostu wywalić to co było w pierwszych postach na szczęście moich......
Ja myślę, ze lepiej nowy wątek. Zdjęcia - kwota na minusie itp.......


Czyli tak aktualny minus Moreli, Gerarda, Majki, Fridy wynosi - 314,40, zaś Malwinki 106 zł

Razem koty na minusie mają 420,40 zł.



Aga, skany możesz wkleić w nowy post, choćby teraz. Tyle, że w pierwszym poście przy rozliczeniach napisać w nawiasie nw którym poście jest skan. Zobacz, jak zrobiłam to u Kajusia. Myśłę, że nie warto robić noqwego wątku, na tym jest cała historia kociaków... Pierwszy post powinien starczyć na zdjecia i na rozliczenia...

Posted

No wiec tak:
usg powinno być bardziej kompleksowe od poszukiwań jadra, po przegląd nerek aż po ew. kręgosłup.
Zrobię taki post w którym wypiszę wszystkie info medyczne dot. Gerarda - konsultacje z własnymi wet mile widziane.
Dziś zadzwonie na Gagarina i dowiem się ile takie usg by koszotowało.
Mam masę roboty....ale jakoś moze powoli ogarnę....

I nie ukrywam, ze mam doła - poczynając od finansowego aż po psychicznego.

Achś - apel do wszystkich - czy ktoś z Waszych znajomych nie ma moze noo chociaż pożyczyć tego ustrojstwa do feliwaya? Bo sam wkład to jest tańszy. Ja własne przekazałam dalej.........GŁUPIA BYŁAM!
Achaś Magda będę potrzebowała pomocy z tekstem.....na allegro dla Gerarda......co Ty na to?

Posted

Dzwoniłam w sprawie USG Gerarda - no i jest tak dr Marciński ( sława w tej dziedzinie ) 95 zł - cała jama brzuszna. Przy okazji obluka nereki itp, sprawdzi to atroficzne jądro.

Nutusia mówi, ze u "jej" pana doktora poszukiwanie jądra to 50 zł ( nie pytałam o resztę...).........

No i co wy na to?

Posted

Ale mój się nie specjalizuje w USG. Dopóki nie miał własnego aparatu, przyjeżdżała raz w tygodniu wyspecjalizowana USG-owiczka - czy jeszcze przyjeżdża nie wiem. Rozmawiałam z Agą, zanotowałam całą historię i zapodam naszemu Doktorowi, niech pogłówkuje :)
Tekst oczywiście napiszę :)

Posted

Neigh napisał(a):
Dzwoniłam w sprawie USG Gerarda - no i jest tak dr Marciński ( sława w tej dziedzinie ) 95 zł - cała jama brzuszna. Przy okazji obluka nereki itp, sprawdzi to atroficzne jądro.

Nutusia mówi, ze u "jej" pana doktora poszukiwanie jądra to 50 zł ( nie pytałam o resztę...).........

No i co wy na to?



Jak już go męczyć, to u sławy... Tak myślę...

Posted

Ja ostatnio mam bardzo ambiwalentny stosunek do wszelkich "sław", ale...
Rozmawiałam z moim doktorami i powiedzieli, żeby jednak u Marcińskiego, bo oni nie są w stanie zrobić tak dokładnego USG swoim aparatem. Mają natomiast kilka "pomysłów" jaki problem może dręczyć Gerarda, w tym najbardziej prawdopodobny wydaje się scenariusz ze sknoconą operacją w schronie, która była wykonana nie wiadomo po co. Na szczęście kota można naprawić, w razie czego i powinno być OK. Drugi prawdopodobny scenariusz dotyczy częstej persiej przypadłości, jaką są torbiele na moczowodach, ale to powinno wyjść w USG. Tak więc czekamy na USA u "sławy" i w zależności co zobaczy na ekranie, będziemy się skrobać w głowę dalej.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...