Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Neigh']Kurcze nie wiem jak zrobić to rozliczenie, żeby się nie pogubić....
To może tak:


Pomalowana Trójka:
110 zł - szczepienie ( mam rachunek)
127 zł I wizyta ( był skan)

razem wydatki 237 zł

wpływy:
z allegro cegiełkowego przelane przez Lilk_a - 70 zł
z allegro wpłata wprost EwaMarta - 5 zł
z allegro wpłata p. Jolanta L - 5 zł
Bona46 ( z miau wpłata przez allegro) 10 zł
yammayca ( z miau) - 70 zł

[B]razem wpływy 160 zł[


Nie jestem z Miau:lol: Jestem z Dogo:eviltong:

  • Replies 813
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Koleś zwany różnymi imionami - służy. Znaczy się usiadł na pocharatanym, powycinanym zadku i co? Ano zrobił słupka jak wiewiórecka jakowaś i jął ( joł?) przebierać grubymi łapiskami. Efekt? Zeżarł całą wędlinę na jutrzejsze kanapki dzieci i TZta ( sami oddali zarykując się ze śmiechu). Ja wiem, ze to jest nie zdrowe i nie wychowawcze. Ok. Twardzieli zapraszam.......wpadnijcie i spróbujcie wychować gada.

Jutro o 9.00 godzina W - trzymajcie kciuki. Charakter to on ma fajny, ale zdrowotnie to on mi się nie podoba.....

Posted

Trzymiem kciuki i czekamy na wieści! A jak już Ci się zdrowotnie zacznie podobać, będziesz go mogła oddać... do cyrku! :) Albo lepiej - sama zaczniesz robić pokazy objazdowe i skończą się Twoje problemy z kasą na tymczasy! :)

Posted

Nic z tego........jestem załamana. Najpierw o Persie, bo to jednak mniej załamujące......

Dalszy ciąg jest jak niejwierniejszym cytatem z tym co usłyszałam w gabinecie mojej p. wet - której ufam jak mało komu....... Każdego kto ma ochotę na dyskusje obrażanie się, podważanie jej opinii zapraszam do merytorycznej dyskusji z nią samą. Była na tyle zdumiona całą akcja operacyjną - że zakładam chętnie podyskutuje

a. moja p. wet nie widzi celowości zabiegu dokonanego tuż ( kiedy???? ) jego wyjazdem ze schronu. Zwłaszcza, ze nic nikomu nie wiadomo na temat wykonanych badań moczu. W każdym razie wyników nie otrzymałyśmy. Dokonywanie zabiegu korekty?/usuwania? napletka ZANIM się zrobi badanie moczu i wykluczy zapalenie pęcherza tudzież kryształy w moczu- wydaje się nieco dziwne . ( mnie laikowi też)

b. moja p. wet określiła, iż zabieg został wykonany delikatnie mówiąc nieudolnie. To co powinno być schowane jest na wierzchu. Decyzję co dalej z tym fantem.....niestety trzeba wstrzymać. Czemu?

c. ano oburzającym jest -że do operacji użyto JEDYNIE nici nylonowych. Moja pani wet zachodzi w głowę JAKIM CUDEM?! miałyby się one rozpuścić na cześci wewnętrznej. Jest to CAŁKOWICIE niemożliwe. Usunięcie ich jest możliwe jedynie pod znieczuleniem czyli uśpieniem kota. Jednocześnie wygojenie i brak podrażnienia z nimi tam tkwiącymi jest takze niemożliwe.
Nie znając stanu nerek persa NIGDY nie podaje się narkozy, bo można go tym uśmiercić....W każdym razie decydowania sie na zabieg - nie taki który ratuje życie, jest delikatnie mówiąc ...dziwne.

Chyba każdy wie, ze są miejsca, w których używa się nici rozpuszczalnych. Zwykle sa to miejsca bardzo czułe - a wewnętrzną cześć prącia chyba można za taką uznać.
Można owszem liczyć na to, ze organizm sam usunie je z organizmu. Jakaś tam szansa jest, ale niewielka.
W tym stanie nie ma niczego dziwnego w fakcie, ze kot sie wylizuje. Obsikuje i ze nadal utrzymuje się tam stan zapalny.


Co zostało zrobione?
- została pobrana krew - celem zrobienia pełnego badania z profilem nerkowym włącznie
- kupiałm podkład catrine celem pobrania moczu i zrobienia pełnego badania.

Dopiero na podstawie tych badań będziemy zastanawiać sie o zasadności zrobienia usg nerek.......oraz o tym czy i kiedy kota można uśpić do reoperacji.

Na razie został utrzymany atecortin do oczu oraz siusiaka, aczkolwiek oczy będą wymagały najprawdopodobniej konsultacji i ustawienia długofalowego leczenia.

Tyle.

Starałam się być konkretna i trzymać się tego czego sie dowiedziałam.

Zdjęcia naturalnie będą.


Dzisiejsza wizyta kosztowała mnie bagatela 92 zł ( wkleję skan)......

Na razie o adopcji mowy nie ma - zanim nie zostanie ustawione leczenie i naprawione ( o ile to możliwe ) to co zostało.............zrobione.

Posted

A teraz Morelka:

Byłyśmy u weta.......pozbierałam się na tyle, ze mogę opisać to co się dziś wydarzyło.....

Otóż tak jak pisałam - stan kota po odstawieniu leków pogorszył się znacznie.
Jak nam zatem nakazano zgłosiłyśmy się dziś na czczo.
Pani doktor osłuchała.....posłuchała.......zauważyła wyraźne duszności.

Morcia została uśpiona ( w sensie do zdjęcia!) - zdjęcia zrobiono dwa. Pobrano także krew, korzystając z faktu, ze kota śpi.
Wyniesiono mi bidnego rudego zewłoka, na żabę ułożono na stole i zaczęto laparoskopem??? ( tak to sie nazywa? ) przeglądać gardło.

Jest tak: gardło, przełyk itp super. Przednia cześć płuc ok. Niestety w części tylnej znajduje się wyraźna i bardzo duża ( pokazywano mi ) zmiana.
Podejrzenia są dwa - najpierw to gorsze. Jest to guz. Umieszczony w miejscu nie operowalnym. Po w takiej części tkanki, której się wyciąć nie da......Gdyby to było gdzieś indziej to jest jakiś p. doktor ( nazwisko na P ) który takie operacje przeprowadza. Jeśli się ta diagnoza potwierdzi.........cóż pozostaje opieka paliatywna. Rokowania ........cóż jest to choroba letalna.

Drugie - jest to zmiana chorobowa. Bardzo duża, owszem. Oznaczająca, ze kot chorował wiele lat. Leczenie 4 - 6 tygodni antybiotyku. Płuca na zawsze pozostaną wrażliwe, ale wyleczyć/zaleczyć, uzyskać znaczną poprawę stanu i jakości życia kota się da.

Zdjęcia poszly do dr Blenau ( Gagarina) celem konsultacji i opisu.Jutro do godziny 14.00 powinnam mieć odpowiedz. Przynajmniej telefoniczną....
Jestem nie ukrywam podłamana.
Rozmawiałam też o apetycie Morelki, który jest b. kiepski. Usłyszałam, ze z przypadłościami które ma ona je tyle, zeby przeżyć. Że jedzenie nie sprawia jej przyjemności. Je tyle.....ile min. potrzebuje.
Usłyszałam, ze nie ma zwierząt niejadków. Jeśli zwierzak nie bardzo lubi jeść, to znaczy ze coś mu dolega.

Zapłaciłam 172 zł.

No i jestem nie ukrywam przerażona....
Do zainteresowanego domu napisałam, ze na razie adopcja wstrzymana. Jeśli potwierdzi sie najgorsze........to jaki dom ją zechce?

Posted

Neigh napisał(a):
Oooo Ela:-) Jak miło:-).

To JA dziękuję za karmę:-). Nawet jej nie widziałam, bo jakąś nocą wczoraj do domu wróciłam i TZ ukrył w schowku......
Na kawę też sie wpraszam......daj znać kiedy będziesz miała ochotę na gości. Wybieram sie w Twoje okolice ( na Bieniewicka w tym tygodniu)



Jak sie troche wykuruje to dam znac.Szkoda mi Moreli...........Och:(

Posted

Smutna historia z Morelą... Trzymam kciuki, żeby znalazło się jakieś wyjście, jakiś dom, który zechce zająć się chorą kotką.... Bo Ty wiesz Aga, że NIE MOŻESZ jej u siebie zostawić...

Posted

Dzwoniła moja p. wet - niestety informacje będą dopiero w poniedziałek, dr Blenau nie ma w pracy, a to ona jest specjalistką od takich spraw.

Oglądał zdjęcie jej współpracownik natomiast - na jego oko jest to przewlekłe odoskrzelowe zapalenie płuc. Trwające być moze latami...
Dziwi natomiast to, ze przy takim schorzniu kota powinna kasłać, wydzielina powinna być.......a tu nic.

Nie pozostaje nic innego jak czekać....Zawiozłam dziś mocz Gerarda do analizy i odebrałam wyniki krwi. Krew ok....
Jutro znów do weta .......ale się porobiło..........

Posted

Bardzo. Dziś znów byłam u weta.

Małe z Trójki odrobaczone zostało. Czeka je jeszcze 3 odrobaczenie, bo zaglizdowane były na amen
Gerard ma super wyniki moczu
Morela dostała torbichę leków i zastrzyków + mam jej badanie zrobić..

Tak myślę, czy by nie wynająć kawałka korytarza u tych moich wetów......bym sobie tam pomieszkiwała......

Posted

Też tak sobie pomyślałam, że powinnaś sobie tam rozbić obozowisko i się okopać! :razz: Super wiadomość, że sikanko Gerarda (okropne imię!!! :eviltong:) jest w porządeczku! Dzwonił "Łącznik" - będzie ok. 14-tej! ;)

Posted

Oki doki, dzięki:-)
Normalnie jak w partyzantce - akcje, okopy, przerzuty, nicki.....hasła, łącznicy.

Gerard tak naprawdę nazywany jest Vip ( very important PERSON) No:-), a mój TZ go nazywa Rammstain, syn Rysiek, a córka to różnie.......

Posted

I kombinowanie jak przysłowiowy koń pod górę! Towar przejęty - w pon. będzie czekał w umówionym miejscu (tylko na hasło!) :) To dobrze, że Gerard nie jest Gerardem. Przyjaciel mojego kolegi ma na imię Gerard - całe szczęście (albo i nie) mówią do niego Gienek! :)

Posted

Magda wielkie dzięki za przechwycenie towaru.

Na razie to kciuki trzeba trzymać, zeby po tym genialnym zabiegu nie porobiły się zrosty.......i chłopak mógł normalnie sikać.

Posted

Cała przyjemność po mojej stronie - mam nową Koleżankę i zapewnienie, że będziemy nadal współpracować! :) I podaj proszę na PW tel. do Twojego TZ-a, bo mój będzie w poniedziałek kursował po mieście i pewnikiem ok. 10 mógłby podrzucić towar pod drzwi pewnej państwowej instytucji :)
A kciuki za sikawkę zaciśnięte jak się masz!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...