Jump to content
Dogomania

KARO i KARAT - 2 zabiedzone CHARTY mix - zamieszkały w SPA w KARKONOSZACH :)


Recommended Posts

  • Replies 98
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Kochani, już jestem - dziękuję za cierpliwość. Więc tak, byliśmy w Jeleniej Strudze :) Wrażenia znakomite. W recepcji przywitał nas pan recepcjonista, który od razu zadzwonił po panią Basię - naszą przewodniczkę i zarazem księgową hotelu. Od razu powiedział, że "przyjechała pani od piesków". :) Po chwili przyszła pani Basia i zaczęłyśmy rozmawiać. Przemiła kobieta, zaraz dołączył do niej równie miły pan Henryk (chyba szef gastronomii) - pierwszy temat jaki się pojawił to dwie kanapy stojące w recepcji - jak powiedział pan Henryk, potencjalne miejsca wypoczynku psiurów. Pierwszym miejscem jakie odwiedziliśmy był apartament właściciela hotelu - planowo główne miejsce pobytu Kara i Karata. Mówię planowo, bo zarówno oni jak i właściciel chcą by psy poruszały się swobodnie po całym hotelu (nie licząc bawialni dla dzieci, restauracji i spa w osobnym budynku - z restauracją wiąże się historia Kasi - kotki, o której więcej zaraz - która to była powodem histerii jednej z pań goszczących w hotelu - o mało co nie skończyło się podaniem środków uspokajających ;) ) i by same wybrały swoje ulubione miejsca. Więc tak - oto, miejmy nadzieję, przyszły apartament chartów:


To zaś widok z dużego balkonu:


Cały teren widoczny na zdjęciu należy do hotelu - od tamtej strony jest w dalszej części ogrodzony. W tej części pieski będą mogły sobie spokojnie biegać nim przyzwyczają się do nowego otoczenia :)


To jest boks, w którym czasem, w ciągu dnia przebywał Orion, poprzedni pies właścicieli hotelu, ten jednak tak się przyzwyczaił do byłej dyrektorki hotelu że z pracy odszedł razem z nią ;) Wiem, że szału nie robi ale jest to jedynie stan przejściowy, odkąd nie ma tam psiura trzymali tam drewno do kominków, koło budy jest przejście do tylnej, dwa razy większej części boksu. Buda jest izolowana styropianem od środka, podobno ciepła - w każdym razie właściciele planują trzymać tam pieski tylko około godziny dziennie w ciągu dnia. Za oknami znajduje się gabinet pani księgowej - drugie potencjalnie stałe miejsce pobytu chartów :)


W gabinecie tym spędziliśmy trochę czau na przyjemnej rozmowie o planowanym stylu życia psiurków. Towarzyszyła nam kotka Kasia - też zresztą przygarnięta - 7 lat temu, wtedy w kiepskim stanie, bez zębów, z naderwanym uchem. Jak o tym opowiadali to mieli łzy w oczach - naprawdę widać po tych ludziach serce dla zwierząt. W każdym razie właściciel hotelu przed wyjazdem szepnął Kasi do uszka - "pamiętaj, jak przyjadą Twoi nowi bracia - musisz być grzeczna i nie zaczepiaj chłopaków" ;)

Może w krótkiej przerwie pomiędzy fotkami opiszę jeszcze co nieco. Właściciel, jak jest w hotelu - a większość czasu spędza właśnie tam (teraz musiał wyjechać na jakiś zjazd) codziennie spaceruje po okolicznych lasach i polach od 6 do 9 rano. Oczywiście chce by psy mu towarzyszyły. Plan ten dotyczy zarówno zimy jak i lata. Psiaki miałyby mieszkać w hotelu tzn. w środku budynku, wybieg i boks to dodatki. Wszyscy bardzo liczą na to, że z Kasią się zaprzyjaźnią - a jak nie to też tragedii nie ma, jest na tyle przestrzeni, że nie muszą się w ogóle spotykać... Co do nocy, to nie mają to być, broń Boże, psy stróżujące - spać będą najczęściej na recepcji (z podgrzewaną podłogą - o ile ta ich w obliczu tych super kanap w ogóle zainteresuje). Wyprowadzać na nocny spacer - w razie potrzeby ma je osoba pracująca na recepcji - wszystkie zatrudnione tam osoby podobno uwielbiają psy i w sumie - każdy kto dowiedział się, że my to my pytał kiedy psiurki przyjadą i że bez psa hotel to nie to samo...

Jeśli chodzi o jedzenie to rozwalił mnie pan Henryk, który mówił, że Orionowi osobiście sam gotował - że tamten najbardziej lubił pierś z kurczaka skropioną oliwą z oliwek z siemieniem lnianym i ryżem :D Jak opowiadał o piesku, który się do nich przybłąkał ostatnio (ostatecznie znalazła się jego właścicielka) to najbardziej żałował, że miał takie super danie już dla niego przygotowane a on nie zdążył zjeść ;) Oczywiście, chcą na codzień karmić psy wysokowartościową karmą specjalistyczną.

Co do opieki weterynaryjnej - to według mnie korzystają z najlepszej w okolicy kliniki dla zwierząt, mają tam zresztą - z tego co zdążyłam się wypytać - opinię odpowiedzialnych i troskliwych zwierzolubów.

Jeśli chodzi o zezwolenie na charty - są jak najbardziej otwarci, są w tej sprawie w kontakcie z weterynarzem, ten ma im doradzić gdzie się zgłosić.

To potencjalny domek Karo i Karata w całości:


A tu jeszcze okoliczne lasy - tereny spacerowe.


Pogoda nie sprzyjała fotorelacji, ale jesteśmy na tyle zachwyceni tym miejscem, że postaramy się już niebawem o kolejne fotki ;) Zresztą myślę, że na wizytę poadopcyjną to zapisy będą, hihi :)
Kurczę, choć starałam się znaleźć dziurę w całym to nie mam się do czego przyczepić. Państwo przyznali, że bardzo chcą by psiaki ich pokochały, nie chcą robić nic na siłę, najpierw planują na zewnątrz trzymać je tylko w tym zamkniętym ogródku - placu zabaw. Nie stosują żadnych elektrycznych obroży, posłuszeństwo chcą po prostu wywalczyć miłością :) Sprawiają wrażenie świadomych - szczególnie mówię tu o tych dwóch osobach, z którymi spędziliśmy najwięcej czasu - choć dyrektorka też robi wrażenie konkretnej psiary :)

Chwilowo to chyba tyle - proszę jeśli macie pytania to nie krępujcie się, na pewno o czymś zapomniałam :)

Aha - po pieski chcą przyjechać we dwie dyrektorka i księgowa, nie mogą się tego doczekać :)

Posted

I jeszcze dobry znak, tabliczka przed wejściem do Jeleniej Strugi:


Zostaliśmy zaproszeni do restauracji na kawkę i ciacho - tam sobie miło pogadaliśmy o naszych zwierzakach - dowiedzieliśmy się o innych lokatorach-rezydentach obiektu, królikach, pstrągach i kanarkach :) Zacne towarzycho, jednym słowem...

Przez moment zrobiło się nostalgicznie - gdy mówiliśmy o zwierzętach, które już od nich odeszły - było widać wielki smutek w ich oczach. Śmieszna sytuacja z Kasią, pan Henryk uprzedził nas że w tym tygodniu kotka lubi jeść z papierka, z miski jej tak nie smakuje, nawet z talerzyka nie chciała szamać - dopiero jak przełożyli żarełko na kartkę :) mała wcinała. Ot, taki smaczek pokazujący, że są przyzwyczajeni do zwierzęcych humorków. Pani Basia dużo pytała o charakter psiaków, tu ze zrozumiałych względów mogłam opowiedzieć tylko to co przeczytałam na wątku, w każdym razie zdają sobie sprawę z tego, że przeżyły jakąś traumę i troszkę czasu minie nim zdobędą ich zaufanie...

Posted

Kiurczaczek - chyba dam się adoptować razem z charciolami :eviltong:.
Holly - dziękuję za profesjonalną kontrolę i sprawozdanie z niej :lol:.

A co do zaufania Karo i Karata - to są 2 ciapowate gamonie, które już po godzinie znajomości wchodzą człowiekowi na głowę (dosłownie). Tak że, bez obaw ze strony przyszłych właścicieli.

Posted

Niema za co :) Dla mnie to też była przyjemność - na pierwszy, drugi i trzeci rzut oka - oby każdy dogomaniacki pacjent znajdował taki domek :)

A swoją drogą - też się obłowiłam, a właściwie mój TZ się obłowił - dostał od pana Henryka specjalną nalewkę robioną na miejscu - ma ją wypić jak już dzidziuś się pojawi na świecie :)

Posted

Ciotki, toz to jakas rewelacja jest :)
Prawdę powiedziawszy Eliza byłam bardzo pesymistycznie nastawiona do wspólnej adopcji charciaków, to wielka niespodzianka i radość:multi:
Ale miejsce:loveu:

Posted

Potter napisał(a):
Kiurczaczek - chyba dam się adoptować razem z charciolami :eviltong:.
Holly - dziękuję za profesjonalną kontrolę i sprawozdanie z niej :lol:.


Dziś o 8 rano dzwoniłam do p. Basi - z drżeniem w głosie zapytała "i jaka jest Państwa decyzja" - na co mogłam jej odrzec tylko, że razem z koleżanką żałujemy, że nie chcecie nas razem z psami adoptować .... a p. Basia od razu powiedziała, że w każdej chwili, jak tylko będziemy w okolicy możemy zajrzeć w odwiedzinki do naszych podopiecznych :diabloti: Hmmmm na narty w Karkonosze - czemu nie ?

Panie mają się naradzić kiedy przyjeżdżają po psiaki i dadzą znać. To kawał drogi - 500 km w jedną stronę, dlatego z p. dyrektor przyjedzie chyba p. Henryk - jako drugi kierowca.

Holly - dziękujemy bardzo :loveu::loveu::loveu:


Aaaa - p. Basia powiedziała, że nie miała Cię serca już ciągnąć w tym deszczu, żebyś zobaczyła miniaturkę hotelu dla kotów, która nazywa się "Kocia Struga", jest szyld, 5 gwiazdek. Powiedziała również, że jak będzie takowa potrzeba, to właściciel wystawi charciolom "Charcią Strugę" z dwoma wejściami :evil_lol:


holly101 napisał(a):

Kurczę, choć starałam się znaleźć dziurę w całym to nie mam się do czego przyczepić.


Holly - jak to nie znalazłaś - a to, że psy nie będą mogły wchodzić do SPA i do restauracji jest w porządku - jak tak można :diabloti: Musimy to z Potter poważnie przemyśleć jeszcze raz.

Posted

eliza_sk napisał(a):
Charciole na nowej miejscówce u Ginn mają się jak w psim spa


Haha, Elizo - pisząc "spa" miałaś chyba jakieś objawienie?!:megagrin::megagrin: Nie wiedziałam, że z Ciebie taka wizjonerka.....:saint1:

Posted

[quote name='potoczanka']Haha, Elizo - pisząc "spa" miałaś chyba jakieś objawienie?!:megagrin::megagrin: Nie wiedziałam, że z Ciebie taka wizjonerka.....:saint1:


Cholerka, masz rację - a może wykorzystać ten talent i zacząć na tym zarabiać na bazarkach ... Wizjonerka Eliza przyszłość ci przepowie ...

Posted

Panowie ze SPA mieli przyjechać dziś między 12-stą a 14-stą ale tak im się spieszyło, że byli po 8-ej. Wyjechali o 4-tej rano.
Panowie bardzo mili i bardzo przystojni. Przyjechali z własnym oprzyrządowaniem tzn. nowiutkie.skórzane obróżki i smycze, miseczki, woda mineralna i jedzonko - na wypadek gdyby pieski w drodze zgłodniały. Strony zostały sobie przedstawione ku obupólnemu zadowoleniu. Samochodzik duży. Pieski zostały przypięte do specjalnego uchwytu ale mogły dotknąć w każdej chwili Panów noskami i widzą drogę przed sobą.
Bardzo żałowałam, że nie jestem charcikiem.
Pozdrowienia

Posted

Ginn napisał(a):

Bardzo żałowałam, że nie jestem charcikiem.


Ha, ha, ha - nie Ty jedna Ginn. Tomcugowa też się chciała meldunku zrzekać, jeśli tylko pojawiłaby się dla niej szansa na adopcję do Jeleniej Strugi.

Posted

eliza_sk napisał(a):
Ha, ha, ha - nie Ty jedna Ginn. Tomcugowa też się chciała meldunku zrzekać, jeśli tylko pojawiłaby się dla niej szansa na adopcję do Jeleniej Strugi.


Ja nie oglądałam nawet Jeleniej Strugi, wystarczyli delegaci.
A tak poważnie - to kolejne szczęśliwe zwierzę. Szkoda że w ramach równowagi Stwórca musi kogoś zabrać. Coś za coś.

Posted

[quote name='Ginn']Ja nie oglądałam nawet Jeleniej Strugi, wystarczyli delegaci.
A tak poważnie - to kolejne szczęśliwe zwierzę. Szkoda że w ramach równowagi Stwórca musi kogoś zabrać. Coś za coś.


oj tak - zapomniałam o delegatach, ale to kolejny argument, że trzeba tam szybko kontrolę poadopcyjną zrobić .... tylko chyba wtedy wszystkie chętne pojadą tam autobusem :evil_lol:

A w razie chandry www.jeleniastruga.pl - wirtualnie chociaż ...



Ginn - nie trać nadziei ...

Posted

Ginn napisał(a):
Dzięki Eliza ale tak bardzo mi ciężko.


Taki los domów tymczasowych: chuchają, dmuchają, pokochają po to, żeby potem komuś oddać. To okrutnie ciężki kawałek chleba, mocno Cię przytulam, Ginn...

Posted

Właśnie dzwonił do mnie p. Henryk. Rozmawiałam z nim tylko chwileczkę - podróż zniosły bez problemowo, wszyscy są nimi zachwyceni, posłanka już mają kupione, karmę weterynaryjną też, psiakom dopisuje apetyt, właśnie wróciły ze spaceru z lasu :loveu:

Posted

Dzwoniłam do p. Basi-księgowej.
Więc charciole leniwie zalegają jej w gabinecie, w nocy zachowały się bardzo ładnie. Lgną do człowieka za wszelką cenę. O 6 rano z p. Basią nakarmiły króliki i zrobiły obchód po terenie. Apetyt dopisuje. Wszyscy są z nich bardzo zadowoleni :loveu:

Posted

eliza_sk napisał(a):
Dzwoniłam do p. Basi-księgowej.
Więc charciole leniwie zalegają jej w gabinecie, w nocy zachowały się bardzo ładnie. Lgną do człowieka za wszelką cenę. O 6 rano z p. Basią nakarmiły króliki i zrobiły obchód po terenie. Apetyt dopisuje. Wszyscy są z nich bardzo zadowoleni :loveu:


Ale szczęściarze!!!!!

Posted

Pan Henryk był tak uprzejmy, że do mnie też zadzwonił z pytaniami drobnymi nt. wychowywania charcików i z podziękowaniami za tak grzeczne psy. Podobno wszystkich ujmują za serce.
Zawsze mówiłam, że jak chcesz mieć wspaniałego przyjaciela w domu - weź charta.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...