anhata Posted August 13, 2010 Posted August 13, 2010 Wiking i ja najpierw pojechaliśmy do zoologicznego zakupić szelki i smyczkę. Szelki kosztowały 16 zeta a smyczka 22. Chyba się nie pomyliłam? Bo trochę wybieraliśmy. Poszły na to te 20 zeta od AnnyA, które ma Pati, a mi odda przy okazji. Resztę dołożyłam. Sunia jest bardzo zestresowana. BARDZO. Nie wyciągaliśmy jej z boksu. Jutro i tak czeka ją sporo przeżyć. Quote
AnnaA Posted August 13, 2010 Posted August 13, 2010 Zapytajcie pani wet w schronisku, może ma jakieś łagodne srodki uspakajające. A może dac jej aviomarin? Quote
tula Posted August 13, 2010 Posted August 13, 2010 Albo hydroksyzyne, ale i tak trzebaby dać wcześniej żeby zdążyła zadziałać. Anhata a jak sunia reagowała jak do niej podchodziliście? Quote
anhata Posted August 13, 2010 Posted August 13, 2010 tula napisał(a):Albo hydroksyzyne, ale i tak trzebaby dać wcześniej żeby zdążyła zadziałać. Anhata a jak sunia reagowała jak do niej podchodziliście? Była wystraszona. kuliła się i chowała. Jej towarzysz do nas podchodził. Ona nie. Nie napisałam, ze jej coś z rany się leje! Jutro Wiking jedzie ze swoją córką. Będą rozmawiać z wetką. Quote
wiking042 Posted August 13, 2010 Posted August 13, 2010 Ania wszystko napisała, ja dodam tylko tyle, że trochę byliśmy zawiedzeni, że nikogo w schronie nie było i niczego się nie mogliśmy dowiedzieć. Rana rzeczywiście wygląda gorzej, niż przypuszczaliśmy, a Sara jest bardzo wystraszona. Ale nie przejawia agresji, choć do boksu nie wchodziliśmy. Prawdę powiedziawszy już w domu trochę zwątpiłem, czy zdołam jej jutro tak założyć szelki, żeby nie urażały rany... Dziś nie mogliśmy się dowiedzieć od nikogo, jak Sara zachowuje się w stosunku do pracowników, czy jest wycofana do wszystkich bez wyjątku, czy jednak szuka kontaktu ze znajomym człowiekiem. Nie dowiedzieliśmy się również, czy są przygotowane dokumenty, jak postępować z raną w nowym domku i czy jutro ktoś będzie mi mógł pomóc przenieść psa do samochodu, gdyby Sara bardzo się broniła, co raczej jest pewne oraz czy w związku z tym nie dać jej jeszcze paru dni na przyzwyczajenie się do mnie. Tula jutro rano ma zasięgnąć języka i da mi znać. Potem postanowimy, czy zawiozę Sarę jutro, czy jednak dopiero za kilka dni. O decyzji napiszę od razu. :bluepaw: :bluepaw: :bluepaw: :bluepaw: Quote
anhata Posted August 14, 2010 Posted August 14, 2010 Aha. No, ja mam nadzieję, że w schronisku dzisiaj będzie wet i sie wszystkiego dowiesz/ dowiemy. Trzymam mocno kciuki ! Quote
pati851 Posted August 14, 2010 Author Posted August 14, 2010 Słuchajcie lekarz pracuje od pon. do piątku. A w weekendy jest pod telefonem. Quote
wiking042 Posted August 14, 2010 Posted August 14, 2010 Dobre wieści! o 16. jedziemy z Sarą do nowego domku! :bigcool: Później napiszę więcej. :lol: Quote
anhata Posted August 14, 2010 Posted August 14, 2010 Będziemy czekać z niecierpliwością na wieści. Ciekawa jestem reakcji kobiety . Quote
tula Posted August 14, 2010 Posted August 14, 2010 Wikingi z TZ przed chwilą byli u nie i brali szampon (na wszelki wypadek gdyby jednak sunia dała sie wykąpać już na miejscu w DS), teraz są na pewno w schronie razem z Wlodim i zapakowują Sarę. Mam nadzieję, że mimo swojego strachu sunia nie bedzie bardzo oponować. Ale się denerwuję. Quote
Igiełka Posted August 14, 2010 Posted August 14, 2010 To trzymam kciuki żeby wszystko się udało. :lol: Quote
tula Posted August 14, 2010 Posted August 14, 2010 Sunia juz od kilku godzin jest w nowym domku dzieki Wikingowi i jego TZ:) Wiking mówił mi że bardzo fajni ludzie, super dom i ogród, ale na pewno sam wszystko dokładnie napisze:) Sunia była przerażona całą sytuacją ale w podróży zachowywała sie bardzo grzecznie:) Wiking bardzo Wam dziękuję, sam wiesz jak bardzo jestem Wam wdzięczna:) Quote
Igiełka Posted August 14, 2010 Posted August 14, 2010 Sunia ma wspaniały dobry dom- bardzo się cieszę. :loveu::loveu::loveu: Quote
wiking042 Posted August 14, 2010 Posted August 14, 2010 Igiełka napisał(a):Sunia ma wspaniały dobry dom- (...) To prawda! Ale po kolei: W schronisku z Wlodim spotkaliśmy się punktualnie o 15:30. I nastąpiły pertraktacje z Sarą... My wchodziliśmy do boksu od strony wybiegu, to pies chował się w części murowanej, my do części murowanej - pies na wybieg. W końcu, gdy Sara znalazła się w części murowanej, postawiliśmy moją TZ przy wyjściu na wybieg, a my "osaczyliśmy" psa. Sara odpuściła. Zaszyła się w kącie wystraszona. Na nic zdało się łagodne przemawianie, próby głaskania, drapania, próba rozładowania jej napięcia. Pies ani na chwilę nie poczuł się mniej zestresowany. Postanowiliśmy zaryzykować założenie szelek i okazało się, że pies nie broni się, nie wykazuje agresji i się udało. A ponieważ nawet w szelkach nie dało się Sary skłonić do wyjścia z boksu, zaniosłem ją w końcu na rękach do samochodu. W samochodzie Sara chyba trochę się uspokoiła, w czasie jazdy zeszła z kanapy na podłogę, ale trzymała łeb w górze i próbowała obserwować świat z takiej pozycji. Trochę się obśliniła, ale podróż przebiegła bardzo spokojnie i dobrze. Domek znaleźliśmy bez problemu. Państwo czekali na Sarę. Poznaliśmy też ich wspaniałe nowofunlandy i rasowego kundelka - bardzo łagodne i dobrze ułożone stadko. Biorąc pod uwagę warunki, do jakich trafiła Sara trzeba stwierdzić, że ci ludzie muszą być bardzo wyrozumiali i bardzo muszą kochać psy. Piękny ogród, piękny dom, przed domem ogrodzony, zadaszony taras, na który teraz została wstawiona wielka, przepiękna buda. W budzie jeden siennik, obok budy drugi - do wyboru do koloru, jak sobie Sara będzie chciała. Póki co, teraz tam zamieszka. Z samochodu musiałem wynieść Sarę, ale do domu poszła już o własnych siłach, choć nie bez nikłego oporu. Na tarasie znalazła sobie miejsce za stolikiem blisko ogrodzenia, tam usiadła... i tak ją zostawiliśmy. Rozmowa z właścicielami utwierdziła nas w przekonaniu, że ludzie są w pełni świadomi tego, co robią, biorąc pod opiekę takiego psa. Jeśli Sara wyjdzie z traumy i zaakceptuje stado będzie miała naprawdę bardzo dobrze. Podpisaliśmy umowę adopcyjną, umówiliśmy się na telefony informacyjne. Zaproponowałem, żeby w razie jakiś kłopotów, czy rezygnacji z adopcji z jakiegoś względu Państwo dzwonili do nas, ale Pani stanowczo zastrzegła, że taka opcja nie wchodzi w grę! I na tym nasza wizyta się skończyła. Jutro tula ma zadzwonić, żeby się dowiedzieć, jak Sara spędziła noc w nowym miejscu. Jestem bardzo ciekawy tych wieści. Trzymaj się Sara i nie przynieś nam wstydu! :multi: :lol: Quote
tula Posted August 14, 2010 Posted August 14, 2010 Wiking niesamowita relacja:) Mam wielką nadzieję, że Sarunia skorzysta z szansy, którą dostała:) Obecna Pani naszej Sary już w pierwszej rozmowie zrobiła na mnie świetne wrażenie, po paru rozmowach byłam pewna ze nie trzeba robić u tych Państwa wizyty przedadopcyjnej, a o tym żeby zapytać czy podpiszą umowę przypomniałam sobie dopiero kiedy Wiking napisał o tym na wątku:) Ci Państwo po prostu kochają zwierzęta i mam nadzieję że Sarunia pozwoli im się pokochać. Quote
anhata Posted August 14, 2010 Posted August 14, 2010 SUPER:multi: Z jej nieszczęścia wynikło coś bardzo dobrego. Jeśli mają tyle piesków i takie podejście to Sara tam będzie miała jak w raju. Już nigdy nie będzie w boksie! A co z raną? Na czym polega leczenie ? Quote
anhata Posted August 14, 2010 Posted August 14, 2010 Skoro Pani zaczyna pracę we wrześniu, to ma sporo czasu dla Sary :D Quote
Igiełka Posted August 15, 2010 Posted August 15, 2010 Miło czyta się taki wpis- Nad Każdym Psiakiem czuwa Anioł to właśnie On zaprowadził Ją do tak wspaniałego domu aby szczęśliwie i beztrosko spędziła resztę swojego życia. :lol::lol::loveu: Quote
Aimez_moi Posted August 15, 2010 Posted August 15, 2010 Cudowne wiadomosci........ szczesliwego zycia Kochana Psiuniu......:) Quote
anhata Posted August 15, 2010 Posted August 15, 2010 Ciekawe jak pierwsza noc i dzień minęły Sarze. Może będą też z czasem zdjęcia ? Czekamy na wieści. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.