Radek Posted August 11, 2010 Posted August 11, 2010 Ostatnio, gdy pisałem, zapomniałem dodać, że 4 sierpnia minęło 4 lata odkąd małpiszonek do nas zawitał:) Można powiedzieć, że to takie urodziny. A teraz trochę wieści gorszych. Wczoraj wczesnym popołudniem wyszedłem z Sarunią na spacerek. Wyszliśmy z klatki schodowej i nie uszliśmy chyba nawet 100 metrów, gdy na Saruśkę rzuciły się 2 owczarki. Wybiegły z za rogu, nie było nawet chwili na reakcję, ucieczkę. Małpiszonek jest pogryziony, cudem udało się psy odgonić, na szczęście są jeszcze dobrzy ludzie, ktoś pomógł mi odganiać te psy. Po 13 byliśmy już w lecznicy i suczydło poszło na stół. Szycie skończyło się około 16, później jeszcze ozonowanie ran, wybudzanie z narkozy i tak cały dzień spędziliśmy w lecznicy. Ryczeć mi się chcę jak patrze na Sarę. Leży koło mnie w kołnierzu, ze szwami na wierzchu i patrzy się smutnymi oczkami:( Teraz przez co najmniej 10 dni codzienne wizyty w lecznicy, ozonowanie, zastrzyki, sprawdzanie szwów, drenów itp... A bidulka tak się stresuje w lecznicy. Dzisiejsza noc nie przespana, bo Saruśka marudzi, a teraz stała obecność z psem. O kosztach to nawet nie wspomnę, zresztą nie to jest najważniejsze, a zdrowie Saruśki. Tak teraz wyglądam Quote
*Monia* Posted August 11, 2010 Posted August 11, 2010 A gdzie właściciel tych psów :angryy::angryy::angryy: Biedna Saruśka, ten wzrok :-(:-(. Życzymy szybkiego powrotu do zdrowia i żeby nie miała urazu do spacerów i psów :shake: Quote
Radek Posted August 11, 2010 Posted August 11, 2010 Najbardziej boimy się właśnie o urazy psychiczne. Saruśka miała urazy i udało się nam prawie wszystko naprawić. Co będzie teraz, nie wiem i aż się boję myśleć o tym. Tym bardziej, że małpiszonek to naprawdę delikatne suczydło. Quote
*Monia* Posted August 11, 2010 Posted August 11, 2010 Śledzę wątek już od dawna.. Współczuję... Wygłaszcz sunieczkę :glaszcze: Quote
Radek Posted August 11, 2010 Posted August 11, 2010 Saruśkę wygłaskałem:) Teraz suczydło śpi sobie spokojnie lekko pochrapując, mam nadzieję że dzisiejszą noc prześpimy normalnie. Dreny niestety jeszcze nie zdjęte, więc jutro kolejny dzień nieprzerwanej opieki nad kochanym małpiszonkiem. Za to najprawdopodobniej już jutro Saruśce zdejmą wenflon. Quote
andzia69 Posted August 11, 2010 Author Posted August 11, 2010 Biedna niunia:(:( ech ci "właściciele":angryy: ja po prośbie - ponieważ Sarusia to jeden z psiaków przez nas uratowanych proszę o oddanie głosiku na zdjęcie nr 92 na tym wąteku: http://www.dogomania.pl/threads/190271-Bazarek-fotograficzny-zapraszam-na-BEZP%C5%81ATNE-G%C5%81OSOWANIE%21%21%21/page44 jak się uda, to nasze psiaki o ciutkę kaski się wzbogacą:) Quote
Radek Posted August 12, 2010 Posted August 12, 2010 Głos już oddałem:) Noc minęła spokojnie, wstawać trzeba było tylko trzy razy. Dwa razy napoić Saruśkę, bo w kołnierzu jej niewygodnie pić, a trzeci to hałas zrobiony przez małpiszonka gdy próbowała wdrapać się na sofę! Ta próba to mnie trochę ucieszyła bo świadczy że pogryziona łapinka może już mniej boleć. A po południu znów wędrujemy do lecznicy na kolejne zabiegi:( Wczoraj jeszcze drenów z ran nie wyjęli. Może dziś, ale to raczej w sferze marzeń. Dopóki dreny nie są zdjęte Saruśka jest o tyle "wygrana" że trzeba cały dzień z nią siedzieć;) Spacerki do wygojenia ograniczone przez lekarzy do minimum, ale nawet na krótkich wyjściach widzę, że małpiszonek unika wędrówek w stronę gdzie została pogryziona. Najchętniej to idzie od razu w stronę samochodu. Teraz gdy Saruśka jest taka biedna, stara się cały czas zwracać na siebie uwagę. Bardzo często podchodzi i pokazuje jak jej źle. Robi głośne "auuuuuuuu" i piszczy do momentu, aż się ją pogłaszcze. Oczywiście na czas głaskania psu wszystko co złe mija:) Quote
Ulka18 Posted August 12, 2010 Posted August 12, 2010 Matko kochana :( kilka dni nie zagladalam na watek, teraz myslalam, ze beda zdjecia znad morza, a tutaj takie wiesci. Nie dosc, ze Sarunia po przejsciach, to jeszcze takie nieszczescie. Biedna sunia, ta nozka to naprawde bardzo pogryziona. Dobrze Radku, ze udalo Ci sie odgonic te psy, co za banda rzucic sie na niewinna suczke. Nie udalo Ci sie ustalic czyje to bandziory? Quote
Radek Posted August 12, 2010 Posted August 12, 2010 Ulka, zdjęcia morskie też są, ale oczywiście teraz rzuca się w oczy zdjęcie bidulki w kołnierzu:( Noga jest mocno pogryziona, jak się patrzy to aż się płakać chce, zresztą nie tylko noga bo i pachwina, trochę brzuszysko. Ze względu na to, że psy były wyjątkowo agresywne sprawa została od razu zgłoszona na policję i jest w toku. Nie chcę w tej chwili pisać o szczegółach sprawy, tak na wszelki wypadek. A za małpiszonka trzymajcie kciuki:) Quote
Ulka18 Posted August 12, 2010 Posted August 12, 2010 Widzialam, widzialam zdjecia znad morza, super mieliscie wypoczynek, plaza szeroka. Sarunia troche sie pomoczyla. Dobrze, ze zglosiles sprawe na policje, bardzo dobrze. Niech sie wezma do roboty i znajda wlasciciela. Trzymam kciuki za Sarunie :kciuki: Quote
Radek Posted August 12, 2010 Posted August 12, 2010 Byliśmy po południu w lecznicy. Jak zwykle trzy zastrzyki (antybiotyk, przeciwzapalny i przeciwbólowy) i kontrola. Ozonoterapii pan doktor dziś nie zapisał (dopiero jutro), obejrzał suczydło i powiedział że jak na rozległość i głębokość ran Saruśka wygląda nieźle. Niestety dreny są dalej, zostały dziś tylko przemyte. Jak dobrze pójdzie to w tym tygodniu będzie zdjęty jeden dren. W tym całym nieszczęściu jest jeden pozytyw - na całe szczęście mam jeszcze wolne i mogę siedzieć z suczydłem cały dzień. Jutro kolejne ozonowanie, kontrola i zastrzyki. Jeżeli do piątku będzie lepiej to nawet wenflon wyjmą. Oczywiście dalej proszę o kciuki:) Quote
erka Posted August 12, 2010 Posted August 12, 2010 Ojej, wyjechałam na troszkę, a tu takie niedobre wieści:-(. Dobrze chociaż ,że tylko tak się skończyło i Sarunia wraca do zdrowia:). Trzymamy za to mocno kciuki:). Quote
Radek Posted August 13, 2010 Posted August 13, 2010 Dziś jak zwykle byliśmy w lecznicy. Wenflon wyjęty, niestety dreny zostały, a nawet jedna z ran była ponownie cięta i poprawiany dren. Żaden dren zdjęty nie został:( Leczenie na pewno potrwa jeszcze (co najmniej) 10 dni. Mam nadzieję, że będzie dobrze. Ozonowanie przynosi pozytywne (chociaż bardzo małe) skutki. Na łapkach jest trochę lepiej, za to na brzuszysku rana była dziś nacinana i oczyszczana. Co mogę powiedzieć, to że Saruśka to wyjątkowo kochany psiak. Bardzo ładnie współpracuje z lekarzami pomimo bólu i obaw przed lecznicą. Quote
Radek Posted August 14, 2010 Posted August 14, 2010 Z lecznicy wróciliśmy już jakiś czas temu, dopiero lekko zelżał upał to postanowiłem słów kilka skrobnąć. Dreny niestety zostały, ale za to troszeczkę zeszła opuchlizna z brzuszyska. Poza tym raczej bez zmian. Teraz małpiszonek sobie smacznie śpi bez kołnierza, bo nie chcemy Saruśki dodatkowo męczyć. Za to jest cały czas pod obserwacją, żeby nie przyszło jej do głowy żeby się tam lizać, czy interesować:) Jutro ozonowania i innych ciąg dalszy. Pozdrawiamy. Quote
erka Posted August 14, 2010 Posted August 14, 2010 Ten upał pewnie nie sprzyja gojeniu sie ran. Trzymamy mocno kciuki za powrót Saruni do zdrowia:). Quote
*Monia* Posted August 15, 2010 Posted August 15, 2010 Biedna suńka... Głaskanko dla dzielnej dziewczynki, kciuki cały czas trzymamy :) Quote
Radek Posted August 16, 2010 Posted August 16, 2010 To fakt, upał nie pomaga Saruśce. Poza tym małpiszonek ma teraz odstawione leki przeciwbólowe i widać, że jej to wszystko dokucza. Wczoraj gdy byliśmy w lecznicy rozpętała się burza i Saruśka miała dodatkowy stres, w związku z tym nawet wyjście z domu jest problemem (raczej ze strachu) Quote
Radek Posted August 16, 2010 Posted August 16, 2010 Dziś Saruśce pan doktor zdjął jeden dren:) Może nie jest to aż tak wielki powód do radości bo zostały jeszcze trzy, ale cieszę się bardzo bo to krok w dobrym kierunku. Quote
erka Posted August 16, 2010 Posted August 16, 2010 Kciuki zacisnięte nieustannie. Biedna Sarunia, w dodatku znowu burze:shake:. Quote
Radek Posted August 16, 2010 Posted August 16, 2010 Dziękujemy za kciuki:) (i prosimy o jeszcze) Burze niestety nie pomagają nam, małpiszonek burz nie lubi i się boi. Quote
Radek Posted August 18, 2010 Posted August 18, 2010 Dzisiaj Saruśka już nie miała ozonowanych ran. Goją się na tyle znośnie, że na razie nie będą ozonować. Dreny cały czas są (poza tym jednym zdjętym). Małpiszonek nie dostaje już jakiś czas leków przeciwbólowych i wygląda, że łapinka boli trochę mniej. Dziś na jednym ze spacerków byliśmy prawie 10 minut. Jest to pewien postęp bo wcześniej to raczej Saruśka tylko się załatwiała i tuptała do domku. Quote
Ulka18 Posted August 18, 2010 Posted August 18, 2010 Biedna Sarunia, tyle sie dziewczynka nacierpi. Nieustannie trzymamy kciuki za szybkie wyzdrowienie :kciuki: I zeby uraz nie zostal to tez trzymamy ! Quote
Radek Posted August 19, 2010 Posted August 19, 2010 Na razie to mi się robi uraz do zakładania kołnierza;) Saruśka jest troszeczkę lepsza, więc gdy jest pod kontrolą to zdejmujemy jej kołnierz. Problem jest w tym, że trzeba jej później założyć, a małpiszonek patrzy wtedy takimi smutnymi oczyskami. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.