Radek Posted February 15, 2007 Posted February 15, 2007 Sarunia od dziś nie musi już być na diecie :multi: Dostanie normalny obiadek. Przysmaki na razie są jeszcze na liście produktów zabronionych :roll: Wczoraj u lekarza Saruśka skakała na drzwi i drapała, żeby wydostać się z gabinetu. Wygląda na to, że idzie ku dobremu. Wieczorkiem lekarz powie nam czy już możemy spać na łóżku (to znaczy, czy małpiszonek może, ale to jednoznaczne. Na razie śpimy na podłodze) Quote
Ulka18 Posted February 15, 2007 Posted February 15, 2007 Madra sunia ta Sarunia :iloveyou: Wie co to wet i ze nalezy jechac z powrotem do domu, zeby go ominac :evil_lol: Radku, a jak sie goi brzuszek? Quote
yewcia1 Posted February 15, 2007 Posted February 15, 2007 Wszystko idze ku dobremu i nareszcie obiadek - a nie jakieś ilości jak dla kotka:loveu: Quote
erka Posted February 15, 2007 Posted February 15, 2007 To chyba Radku wyprostował Ci się kręgosłup od tego spania na podłodze?:cool3: Cieszymy sie, że z Sarunią już ok. Życzymy jej dużo zdrówka!:loveu: Quote
Radek Posted February 16, 2007 Posted February 16, 2007 Spanie na podłodze ma swoje dobre strony. Jest o wiele więcej miejsca :) szczególnie gdy śpi się z psem jest to ważne. Saruśka dziś już antybiotyku nie dostaje. Jeśli wszystko będzie szło tak, jak teraz, to w niedzielę jedziemy zdjąć szwy. Brzuszek goi się bardzo ładnie. Sarunię znają wszyscy lekarze w klinice, kiedy czekamy na swoją kolejkę podchodzą, zagadują i widać, że cieszą się z poprawy. Od wczoraj możemy dawać suńce kości na zęby (tylko na razie w małych ilościach). Mieliśmy dziś problem z wyjściem na spacerek. Nie działała winda, a małpiszonek nie może jeszcze chodzić po schodach. Ubrałem sunię, siebie i czekałem... Co 5 minut wychodziłem na klatkę i sprawdzałem czy winda "załapie". Przy którymś wyjściu udało się, więc biegiem do domu, kurtka na ramię i do windy. W powrotnej drodze też nie obyło się bez niespodzianek, dwa razy winda stanęła (na szczęście ruszyła). Kiedyś nie zwracałem uwagi na działanie (lub nie) windy. Zmieniło się to od czasu choroby Norci. Teraz patrzę na windę jak na wielkie ułatwienie dla chorego psa. Quote
Ulka18 Posted February 17, 2007 Posted February 17, 2007 Czyli jutro wyciagniecie szwow. Trzymamy mocno kciuki, zeby Sarunia grzecznie poddala sie zabiegowi i zeby juz zawsze zdrowiutka byla :kciuki: Kochany Malpiszonek :loveu: Quote
Radek Posted February 17, 2007 Posted February 17, 2007 Kciuki będą potrzebne nie tylko Sarze, ale też i dla mnie;) (już się denerwuję jutrzejszym wyciąganiem szwów) Saruśka dochodzi do siebie, jest takim łakomczuszkiem, że w głowie się nie mieści. Będziemy musieli bardzo uważać, żeby nie zrobić z małpiszonka grubasa ;) Byliśmy dziś u mojej mamy, Sara wędrowała za mamą jak cień. Cały czas próbowała coś smacznego wytargować. Widać, że jest już silniejsza, więcej chodzi i wciąż domaga się pieszczot. Quote
Ulka18 Posted February 17, 2007 Posted February 17, 2007 Radku, dasz rade. Poza tym nie wiem, czy Cie wpuszcza do gabinetu na czas wyciagania szwow :???: To trwa kilka minut, a Sarunia moze sie denerwowac, gdybys Ty byl. Ale jak juz bedzie po wszystkim, to czlek nie wie, co ma robic ze szczescia ;) Quote
erka Posted February 17, 2007 Posted February 17, 2007 Przecież wyciąganie szwów to pryszcz . Nie ma się czym denerwować;) Quote
yewcia1 Posted February 18, 2007 Posted February 18, 2007 erka napisał(a):Przecież wyciąganie szwów to pryszcz . Nie ma się czym denerwować;) Właśnie - więc Radku spokojnie, tyko pewnie Saruśka będzie chciała dać noge z gabinetu. Proszę się trzymać mocno - wszystko co złe mineło. Quote
Radek Posted February 18, 2007 Posted February 18, 2007 Saruśka przy zdejmowaniu szwów była przerażona. Bardziej tym, że musiała być położona na stole, niż samym wyciąganiem szwów. W sumie jednak była bardzo dzielna. Po wszystkim wyrwała się z gabinetu z taką energią, że trudno byłoby uwierzyć, że jeszcze niedawno nie było najlepiej. Po "rozpakowaniu" małpiszonka z fartuszka ukazała nam się sunia chuda jak przecinek ;) Najpierw głodówka, później dieta zrobiły swoje, ale, rzecz jasna, popracujemy nad tym :) Za miesiąc musimy zrobić badania krwi, żeby się upewnić, że wszystko w porządku. Jutro/pojutrze postaram się napisać coś więcej odnośnie całej sytuacji po sterylce. Quote
AnkaG Posted February 18, 2007 Posted February 18, 2007 Cześc Radku. :hand: Cieszę się, że wszystko dobrze. Zdrowiejcie dalej. Quote
yewcia1 Posted February 19, 2007 Posted February 19, 2007 Teraz już wszystko w porządku - mam nadzieję, że już można Saruśce co nieco do pysia włożyć:lol: Quote
Radek Posted February 19, 2007 Posted February 19, 2007 Sarunia może już jeść normalnie :) Trzeba suczydło odkarmić, bo wygląda jakbym ją głodził ;) Quote
Radek Posted February 21, 2007 Posted February 21, 2007 Z Saruśką jest już wszystko w porządku. Wciąż jest słaba, spacerki nie są zbyt długie, ale za to apetyt dopisuje :) Na pełny powrót do formy muszę poczekać jeszcze około półtora tygodnia. Tyle czasu potrzebuje organizm małpiszonka żeby w pełni dojść do siebie. Teraz mogę już napisać na spokojnie. Sytuacja po pierwszej operacji była nieciekawa. Odebraliśmy suńkę z rana, operacja była wieczorem. Przez noc nie było widać nic niepokojącego. Krew w porządku, temperatura też. Była oczywiście osłabiona, trochę otępiała po narkozie, ale z godziny na godzinę było lepiej. Chodziła po mieszkaniu, wmeldowała się na łóżko :) Bardzo zaniepokoiło mnie to, że po południu Sarunia zaczęła się gorzej czuć. Zrobiła się osowiała, ogólnie wyglądała gorzej, niż po odebraniu jej z kliniki. Szybciutko zawieźliśmy ją z powrotem do lekarza, pod lecznicą nie miała już siły wyjść z samochodu. Została wniesiona na noszach. W tym czasie lekarze przygotowali dla niej gabinet. Szybko zmierzyli temperaturę, pobrali krew i zrobili USG. Okazało się, że suńce zbiera się płyn w brzuchu :roll: Wyniki krwi okazały się nie najlepsze. Szybko przygotowali salę operacyjną, w międzyczasie Saruśka dostała leki wzmacniające. Nie pozostało nam wtedy nic innego, niż pojechać do domu i czekać na telefon z wynikami operacji. Operacja trwała ponad 2,5 godziny. Później w rozmowie z lekarzami dowiedzieliśmy się, że u Sary wystąpił krwotok z naczynia zaopatrującego jedną z nerek. Kiedy zadzwonił telefon i dowiedzieliśmy się, że operacja się udała popłakałem się z radości, ale i z obawy. Na wieści o stanie zdrowia musieliśmy czekać do rana. Ciężka to była noc. Rano wiadomości się opóźniły, a później okazało się że jeszcze nie mogę Saruśki odebrać. Całą noc była pod kroplówką i na lekach. W szpitalu chcieli ją jeszcze poobserwować, podać kroplówki i zrobić badania krwi. Odebraliśmy suńkę bardzo słabiutką. Osoba, która brała udział w operacji, a później siedziała z małpiszonkiem w nocy powiedziała, żeby jeszcze przez trzy dni bardzo na sunię uważać. Dopiero po trzech dniach mieliśmy pewność, że sytuacja jest opanowana. Dziś jest już zupełnie dobrze, to, że były problemy widać jedynie po dziąsłach i spojówkach - są jeszcze blade i troszkę czasu upłynie zanim wrócą do normy. Nie wiem co by było, gdyby nie szybka reakcja i wspaniali lekarze. Sara jest bardzo dobrze znana w lecznicy :) Gdy z nią przychodziliśmy na zastrzyki i kontrole każdy z lekarzy chciał ją zobaczyć i dowiedzieć się jak się czuje. Bardzo miła sytuacja miała miejsce gdy odbieraliśmy Sarunię po drugiej operacji. Wydawała nam ją pani doktor, która siedziała z nią w nocy po operacji. Sara jest nieufna w stosunku do ludzi, a lekarkę bardzo polubiła. Zostałem na chwilkę z suczydłem w pomieszczeniu, gdzie dochodziła do siebie, a pani doktor poszła po leki i nowy fartuszek, gdy wróciła Sara przywitała ją machaniem ogona :) Nie wiem co jeszcze dodać. Cieszę się bardzo, że wszystko jest dobrze. I jestem bardzo wdzięczny całemu personelowi kliniki, a w szczególności trójce lekarzy, którzy operowali ją po raz drugi. Teraz nasze szczęście jest wesołe i zdrowe. Muszę zrobić fotki bez kubraczka i podzielić się z Wami swoją radością :) Quote
erka Posted February 21, 2007 Posted February 21, 2007 Radku cieszymy się razem z Tobą i życzymy Wam wszystkim wszystkiego najlepszego!:loveu: :loveu: :loveu: Quote
yewcia1 Posted February 21, 2007 Posted February 21, 2007 Tylko pozostaje życzyć dużo zdrowia Saruśce:loveu: Więc życzymy. Czyli jedzonko już bez diety aby się poprawiły wyniki krwi? I bladość dziąseł znikneła? Quote
Ulka18 Posted February 21, 2007 Posted February 21, 2007 Bardzo wzruszajace :bigcry: niepotrzebnie zabralam sie do czytania w pracy, teraz kolega na mnie zerka....ale nie moglam nie przeczytac wiadomosci o Saruni. Bardzo polubilam to suczydelko, malpiszonka jak pisze Radek. Dobrze, ze wszystko skonczylo sie happy endem :p Teraz tylko odkarmic Sarunie i bedzie wszystko jak dawniej. Quote
Radek Posted February 21, 2007 Posted February 21, 2007 yewcia1 napisał(a): Czyli jedzonko już bez diety aby się poprawiły wyniki krwi? I bladość dziąseł znikneła? Jedzonko nawet lepsze niż zwykle :) Przede wszystkim dużo mięska, a mniej ryżu. Saruśce bardzo obecna dieta pasuje. Dziąsła powolutku robią się coraz bardziej różowe :multi: , ale do końca normalne nie są. Nie jest to nic niepokojącego, może tak jeszcze przez parę dni być. Ulka, Sarunia to taki mały małpiszonek, więc tak ją nazywam :evil_lol: Na którymś ze zdjęć w wątku, starszym, zanim Sara trafiła do nas, widać suńkę jak pokazuje brzuszysko z takim charakterystycznym wyrazem pysia. Tam właśnie wygląda tak "małpiszonkowo". Często leży do góry kołami w domu i ma wtedy taką minkę :) Quote
yewcia1 Posted February 22, 2007 Posted February 22, 2007 Miło się teraz zagląda,jak wszystko jest w porządku u Saruśki:loveu: To jak panna się rozpaskudzi na takich przysmakach to potem pewnie Wam będzie grymasic? Quote
Radek Posted February 23, 2007 Posted February 23, 2007 Saruśce grymaszenie nie grozi. Nie wiem czy to tylko wpływ sterylizacji, ale zrobił się z niej jeszcze większy łakomczuszek :) Na każdy dźwięk otwieranej lodówki małpiszonek jest już "na posterunku" Na fotkach Sara właśnie czeka na kolację :) wpatrzona w miskę jak w obrazek. Jako, że jedzonko musiało ostygnąć to Saruśka się położyła na płasko (ile w końcu można czekać?) Quote
Ulka18 Posted February 23, 2007 Posted February 23, 2007 Moja sunia tez sterylizowana ma dosc spory apetyt i niestety trzeba ja pilnowac z jedzeniem i duzo spacerowac. Troszke nadwagi ma :evil_lol: Zna doskonale dzwiek otwieranego pudelka z ciastkami Eukanuba :eviltong: Takze Radku uwazaj na apetyt Saruni ;) Malpiszonek jest madra sunia i wie, ze w lodowce sa same psie skarby :razz: Trzeba wiec ich pilnowac. Na pocieszenie dodam, ze u mnie dzwiek otwieranej lodowki sciaga jeszcze 2 koty na posterunek :eviltong: Quote
yewcia1 Posted February 23, 2007 Posted February 23, 2007 To pewnie Małpiszonek nadrobi teraz zaległości, a potem dalej ścisła porcja i nic więcej do pysia nie wpadnie - zero podjadania:shake: Saruśka czarne chmury - w kuchni zawisły Quote
erka Posted February 24, 2007 Posted February 24, 2007 Myślę, że Radek poradzi sobie z właściwymi wymiarami Saruni.:razz: Bo przecież pamiętam, jak była u nas bardzo grubiutka /niestety za mało ruchu/, to u Radka nabrała właściwych proporcji i świetnej sylwetki. :lol: To wszystko dzięki spacerkom:lol: Quote
erka Posted February 24, 2007 Posted February 24, 2007 Myślę, że Radek poradzi sobie z właściwymi wymiarami Saruni.:razz: Bo przecież pamiętam, jak była u nas bardzo grubiutka /niestety za mało ruchu/, to u Radka nabrała właściwych proporcji i świetnej sylwetki. :lol: To wszystko dzięki spacerkom:lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.