Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Dziękuję za ciepłe słowa.
Saruśkę zawieźliśmy wczoraj o 20:30 do kliniki. Lekarz, który ją operował obejrzał jeszcze raz wyniki, osłuchał dla pewności i podał małpiszonkowi głupiego jasia. Po 15 minutach miała być gotowa na stół (według weta:) ).
Po dwudziestu minutach dalej walczyła z sennością, po 25 wydawało się, że małpiszonek już śpi. Wzięliśmy ją z lekarzem na ręce i się obudziła :crazyeye:.
Rozejrzała się i zamachała ogonkiem. Już na sali omówiliśmy resztę spraw z lekarzem (kiedy mamy Sarunię odebrać itp...) i zabieraliśmy się do wyjścia, a tu suczydło próbuje uciec z sali operacyjnej. Była pod wpływem głupiego jasia, więc nie mogła wstać, próbowała się wyczołgać do nas.
Ustaliliśmy odbiór na 9:30 rano, lekarz chciał mieć na nią oko po operacji i powiedział, że tak będzie lepiej. Nie oponowaliśmy, chociaż miałem "kluchę w gardle" na myśl, że bidulka spędzi noc w szpitalu. Rano, punktualnie o 9:30 dotarliśmy po Sarę. Wetka wyprowadziła ją ze szpitaliku ubraną w gustowny fartuszek i z łapką obandażowaną po kroplówce. Suńka wygląda jak siedem nieszczęść. Ma smutną minkę i powolutku chodzi. Za to dużo pije :)
Po powrocie do domu od razu powędrowała do miski z wodą. Do wieczora ma nic nie jeść. Dobrze, że na razie nie jest głodna.
Przez 4 dni będziemy jeździć na antybiotyk, później kontrola szwów i po 10 dniach zdejmujemy szwy. Mam fotki suni w kaftaniku, postaram się wrzucić je jak najszybciej.

Posted

Radku, dobrze, ze napisales, bo juz sie martwilam, ze cos sie stalo. Ufff.
Saruska pewnie byla smutna, ze ja zostawiles na jedna noc poza domem.
Czekamy na zdjecia. Mizianka dla Saruni.

Posted

z ukrycia śledziłam przygotowania Sary do zabiegu. ale teraz się ujawniam. Dzielni jesteście bardzo - Ty, Radek, bo wiem, co przeżywałeś i Saruśka, że się tak łatwo nie dała :evil_lol: . Cieszę się bardzo, że wszystko w porządku.

Posted

Zurdo, ciężkie chwile przeżyłem dwa razy. Pierwszy raz po głupim jasiu, gdy Saruśka wymiotowała i patrzyłem jak jej się nogi rozjeżdżają, a drugi raz dziś rano, gdy wyszła taka słabiutka, z opatrunkiem po kroplówce. Szczególnie ten drugi obraz przypomniał mi chorobę Norci.
Ulka, mam nadzieję, że Saruśka przespała noc i nie miała czasu się aż tak bardzo martwić.
Yewcia, posiłek będzie już o 22 :multi:, nie mogę się doczekać.
Małpiszonek powoli się budzi, próbuje łazić, ale nie bardzo jej wychodzi. Przykro mi tylko, że czasem po cichutku popiskuje. Zaraz siadam koło niej i będzie głaskanie:)
Fotki wrzucę około 15.

Posted

Radek napisał(a):
Zurdo, ciężkie chwile przeżyłem dwa razy. Pierwszy raz po głupim jasiu, gdy Saruśka wymiotowała i patrzyłem jak jej się nogi rozjeżdżają, a drugi raz dziś rano, gdy wyszła taka słabiutka, z opatrunkiem po kroplówce. Szczególnie ten drugi obraz przypomniał mi chorobę Norci.
Ulka, mam nadzieję, że Saruśka przespała noc i nie miała czasu się aż tak bardzo martwić.
Yewcia, posiłek będzie już o 22 :multi:, nie mogę się doczekać.
Małpiszonek powoli się budzi, próbuje łazić, ale nie bardzo jej wychodzi. Przykro mi tylko, że czasem po cichutku popiskuje. Zaraz siadam koło niej i będzie głaskanie:)
Fotki wrzucę około 15.

Głaskać dużo głaskać i siedzieć koło Saruśki coby nie musiała łazić po domu i szukać Pana;)

Posted

Najpierw wkleję obiecaną fotkę Saruśki z jej zabawkami :loveu:



Małpiszonek większość czasu śpi, albo na swoim posłanku, albo na łóżku
Bidulka nie ma zupełnie siły, łazi łapka za łapką, a chodzić musi, chociażby do miski z wodą. Myślałem, że będzie miała ochotę wyjść, ale na moją propozycję spacerku tylko się zmruczała. Tak czy inaczej jeden spacer małpiszonka dziś czeka :evil_lol:, wizyta w lecznicy i zastrzyk. Mam nadzieję, że noc minie spokojnie.





Posted

Radku dobrze, że Sarusia dostaje antybiotyk. Na dogo spotkałam się z sytuacjami, że wet przy sterylizacji nie dawał antybiotyku. A to zawsze zmniejsza ryzyko infekcji.

Najgorsze za wami.

Ja w grudniu wycinałam guz u mojej suni. A dziś nawet śladu nie ma.

Będzie dobrze.

Posted



Oj oczka to ma jeszcze jak po dobrej imprezie, ale pewnie jutro już nie będzie na takim haju.
Dziś spacerek na krótkiego sika i dziewczynka pewnie bedzie dalej grzecznie spała.
Spokojnej nocy

Posted

Sarunia miała komplikacje po operacji. Wczoraj około 17 zaczęła się gorzej czuć, zwymiotowała i widać było, że osłabła. Zawieźliśmy suczydło do kliniki, pod kliniką nie miała siły wyjść z samochodu :( Wnieśliśmy małpiszonka na noszach, w tym czasie lekarze przygotowywali gabinet. Dostała dwa zastrzyki (nie wiem jakie, zbyt byłem zdenerwowany żeby spytać) i natychmiast kroplówkę. W międzyczasie (błyskawicznie) lekarze (już trzech!!!) zrobili USG, zaczęli przygotowywać salę operacyjną i pobrali krew do analizy. Operacja trwała ponad 2,5 godziny. Wróciliśmy do domu późną nocą, z informacją żeby zadzwonić o 9:30 rano. Dzwonię, a w szpitalu mówią, że oddzwonią za pół godziny. To było baaardzo długie pół godziny.
Na chwilę obecną nie jest tragicznie, sunia przytomna i podobno zaczyna interesować się otoczeniem. O 17 mam zadzwonić i spytać się czy wypiszą ją dziś, czy jutro rano. Na razie jest pod obserwacją (i pod kroplówkami)
Trzymajcie kciuki za Saruśkę.

Posted

Biedna Saruśka a z zachowania nic nie wskazywało na komplikacje.
Radku trzymaj się dzielnie, bede myśleć pozytywnie i wysyłać dobre fluidy dla małpiszonka.
Czekamy na wieści - a Saruśce dużo zdrowia.

Posted

Matko, co sie stalo....te pol godziny czekania w nerwach...
Radku, trzymaj sie, przezyles na pewno trudne chwile...jestesmy z Toba.
Saruniu, zdrowiej sunieczko i nie martw nas wszystkich.

Posted

Cały czas siedzę jak na szpilkach. Pojechałem do Saruśki w odwiedziny, ale niestety nie trafiłem na dobrą porę. Akurat małpiszonkowi podawali leki i nie mogłem się z nią zobaczyć, a później skończyła się pora odwiedzin. Rozmawiałem tylko z panią doktor, która opiekuje się w tej chwili Sarą. Psinka jest słabiutka i bardzo smutna. Wtedy, gdy byłem w klinice nie wiadomo było, czy wypiszą ją dziś. Mam dzwonić po 17, wtedy podejmą decyzję czy małpiszonek nocuje w domu, czy jeszcze tę noc w szpitalu.
W południe skłaniali się raczej do jutrzejszej wypiski z uwagi na to, że suczydło nie było w najlepszej formie.
.
.
.
.
Już jestem po rozmowie z kliniką. Sarunia ma się lepiej. Najprawdopodobniej będzie można suńkę odebrać o 21. Była już na spacerku, zrobiła co potrzeba :), temperatura powoli wraca do normy.

Posted

Radku, a co sie stalo Saruni? dlaczego tak sie pogorszyl jej stan?

Naprawde trudno to wszystko przejsc...jak sie cos psiakowi dzieje, to jakby nam sie dzialo.
Wierze, ze to juz koniec klopotow i trzymam mocno kciuki, zeby juz nie bylo zadnych najmniejszych komplikacji z Sarunia.

Posted

Saruśka jest już w domku, jest słabiutka, ale wydaje się weselsza. Przywitała mnie w szpitalu głośmym auuuu, chyba wszyscy słyszeli :)
Dostaliśmy tyle zaleceń, że aż głowa boli. Począwszy od diety, a kończąc na zakazie wchodzenia na łóżko na tydzień (żeby się nie naciągała, jak wchodzi).
W związku z tym rozłożyliśmy sobie spanie na podłodze, a co, tak też wygodnie. Chyba się za bardzo dziś nie wyśpię, ponieważ powinno się obserwować małpiszonka co pewien czas, żeby mieć pewność, że wszystko jest w porządku (musi być w porządku).
Suńka jest głodna jak diabli, a pierwszy posiłek dostanie jutro rano. Na razie to jedzenie to też niezupełnie prawdziwe. Na początek saszetki RC convalescence support. Podobno to się całe wchłania, więc rzadziej będziemy wychodzić za potrzebą, bo Saruśka ma zalecenie, żeby raczej nie wędrować za bardzo przez najbliższych kilka dni. Z ciekawszych rzeczy to dostaliśmy jeszcze czopki, które musimy jej aplikować dwa razy dziennie :crazyeye:
Jutro wieczorem kolejna wizyta u weta.

Posted

ufff, Sarcia zdrowiej.
Radek, ćwiczę to regularnie - na podłodze śpi się całkiem nieźle :razz: A po walce z wsadzeniem czopka - to już człowiekowi w ogóle wszystko jedno, gdzie śpi :evil_lol: Trzymaj się

Posted

Super, że Saruśka dochodzi do zdrowia:loveu:
Podłoga do spania świetna sprawa - nie ma obaw, ze miejsca nie starczy i napewno nie bedzie ciasno.
Pewnie zaraz śniadanko i długie lizanie pustej miski po jedzonku;)

Posted

Znamy widze wszyscy to przyjemnosc spania na podlodze...calkiem wygodnie i kregoslup sie prostuje.
Pies to jeszcze poslucha i na lozko nie wejdzie. Gorzej z kotami :roll: Moja kotka probowala wskakiwac na fotele, a tu brzuszek ciagnal, nieraz lapalam ja w locie :razz: Biedne te zwierzaki po zabiegach. Ale potem mamy spokoj, ze zadne chorobsko, urojona ciaza, itp. sie nie przyplacze.

Radku, jak minela noc? Czy wszystko w porzadku?

Posted

Noc minęła spokojnie. Tylko jestem trochę niewyspany ;)
Sara budziła się rzadko, tylko po to, żeby zmienić miejsce leżenia (w ramach "podłogowego łóżka", rzecz jasna). Suńka kontaktuje dobrze, chyba czuje się lepiej, ale wciąż jest bardzo słabiutka. W czasie podawania czopków był wielki płacz. Rano zjadła śniadanko, a teraz śpi.
Wczoraj zapomniałem napisać, że małpiszonek dostał nowy fartuszek, teraz, dla odmiany niebieski i ma obandażowane dwie łapki (po kroplówkach). Wygląda jak siedem nieszczęść. Chciałbym, żeby był już wieczór - po kontroli u weta.
.
.
.
.
Byłem już dziś z Saruśką na spacerku :multi: Bidulka jest bardzo słaba, byliśmy na króciutkim spacerku, a gdy wracaliśmy, to małpiszonek w windzie się położył. Teraz sobie smacznie śpi, co pewien czas budzi się, podnosi głowę i sprawdza, czy jestem.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...