Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

może spróbuj napisać/czasami na ich stronach www mają podane ich adresy meilowe/ do lokalnych gazet,może któraś będzie zechciała umieścić apel o pomoc/dom dla suni?

  • Replies 74
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Wynegocjowałam dla suni jeszcze tydzień, bo zanim ją gdziekolwiek wydam (czy do nowy dom, czy schronisko), musi zostać w końcu odrobaczona i zaszczepiona. Wcześniej nie bardzo można było ją złapać i przytrzymać, bo strasznie się bała i uciekała. Teraz podczas obserwacji mama nie pozwoliła nic jej podawać, żeby jej nie zaszkodziło i żeby od tego nie umarła, bo wtedy brat by miał problem. Jutro jest ostatni dzień obserwacji i odwiedzi nas weterynarz, żeby zobaczyć psiaka. Przy tej okazji zaszczepimy małą i całe moje stadko. Za tydzień ją odrobaczymy. Wiem, że kolejność trochę odwrócona, ale przez tą obserwację nie mogłam jej dać nawet głupiej tabletki na robaki. Czas trochę goni, bo rodzina się niecierpliwi, ile jeszcze suka ma u nas zostać, a ja chcę wykorzystać obecność weta, żeby suni nie stresować dodatkowo jazdą i lecznicą.
Postanowiłam, że małej nie uśpię. To całkowicie niezgodne z moim sumieniem. Uważam, że do tego kwalifikują się psy bardzo stare i cierpiące lub stwarzające realne zagrożenie ze względu na ich agresję. Sama byłam w przeszłości zmuszona podjąć taką decyzję i uśpić swoją sunię ON, ale ona cierpiała. Ta jest pełna życia. Nie mogę odebrać jej szansy w taki sposób. Wiem, że schronisko to niezbyt fajna perspektywa, ale być może ktoś ją wypatrzy i jej życie jeszcze się odmieni. Sama bym ją zostawiła u siebie, gdyby nie rodzina, bo bardzo się do niej przywiązałąm (myślę, że z wzajemnością). Mała jest po prostu niesamowita. Strasznie mi jej szkoda. Jedyne, co mnie w tej chwili pociesza, to że w naszym schronisku od paru dni są kontrole, po których coś się powinno poprawić (dopiero z godzinkę temu mi o tym tata powiedział, bo ja ostatnio mam trochę inne sprawy na głowie, więc dopiero muszę przepatrzeć gazety z poprzednich dni i Internet, żeby się coś więcej na ten temat dowiedzieć).
Wiem, że to zła decyzja i proszę, nie krytykujcie jej, bo w tym wypadku żadna nie byłaby dobra. Jutro będę miała w końcu chwilkę, to porobię jeszcze ogłoszenia. Mam nadzieję, że jeszcze ten dodatkowy tydzień pomoże i ktoś się dla niej znajdzie, żeby nie trafiła do schronu.

Posted

Wiem,ze chwytasz sie takiej mysli, że w schronie cos sie poprawi, ale nie łudź sie. To pozorowane działania, do których zmusiła ich i organy nadrzędne kontrola NIK.
Ale wierz mi,że tam nic sie nie zmieni, takie historie juz nie raz przerabialismy z tym schronem.

Ale nawet załóżmy, gdyby warunki sie poprawiły/co nie wchodzi w gre/, to myślisz,że ktos weźmie stamtąd dzikawą, niepozorna sunię, skoro ślicznych malutkich psiaków garnących sie do ludzi nikt nie chce.
Po prostu bedzie siadziała w klatce, jak zaszczute , małe zwierzatko, pewnie niedopuszczana do jedzenia przez silniejsze psy, albo zagryziona, bo to czeste w tym schronie.

Inna sprawa, to chcesz ja teraz zaszczepić i oddac po tygodniu do schronu? To najgorsze rozwiązanie z możliwych. Musiałabys ja zatrzymac jeszcze co najmniej 2 tyg,zeby sunia nabrała odporności po szczepieniu, w przeciwnym razie z góry skazujesz ja na śmierc w cierpieniach.
Bo chcesz sunię,która powinna byc na kwarantanie wrzucić do najgorszego syfu, gdzie nosówka, parwo , kaszel kenelowy i inne paskudztwa szaleją .

Posted

ehh Beato, może fakt "kontroli" pocieszy Twoje sumienie, jednak my wiemy co owe "kontrole" oznaczają...praktycznie nic:(
Bardzo szkoda suczki, ona potrzebuje miejsca, gdzie ktoś z nia popracuje aby nadawała sie do adopcji...w schronie taki pies nie ma szans- niezauważalne piękne , młode i otwarte psy potrafia siedzieć tam latami ...wybacz ,że pisze to nie mając pomysłu i możliwosci pomocy...
Może jednak warto poszukac dla niej miejsca w hotelu, pozbierac deklaracje...bo na bdt nie liczę.

Posted

Erka, może niesłusznie, ale odebrałam Twój post jako pretensje. Przykro mi, że twierdzisz, ze chcę wrzucić sunię do najgorszego syfu, żeby zdechła. Gdybym chciała, już by tam była od dawna. Niestety wcześniej nie mogłam jej zaszczepić. To nie zależało tylko ode mnie, nie mam ochoty już się z tego tłumaczyć. Staram się, jak umiem (może nie wystarczająco?) i chcę dla niej jak najlepiej, ale mam ograniczone możliwości. Lepiej będzie jeśli odwiozę ją gdzieś zupełnie bez szczepień? Wtedy na nic nie zachoruje i nie zdechnie? Myślałam, że w schroniskach są jakieś miejsca dla nowych psów, żeby przeszły kwarantannę. Skąd miałam wiedzieć, że ich nie ma, skoro nie miałam nigdy styczności z takimi miejscami? Wydawało mi się to oczywiste, ale widocznie byłam w błędzie. Domownicy z niechęcią dali mi ten kolejny tydzień, żeby małą zaszczepić (moim zamiarem nie było uśmiercenie małej w męczarniach, a wręcz odwrotnie, uchronienie jej przed takim losem). Nie ma raczej opcji, żebym dostała od nich więcej czasu. Suńka jest już u mnie tak długo, że coraz mocniej działa innym domownikom na nerwy. Poza mną i tatą nikt w domu nie przepada za psami, a zajmuję się nią tylko ja. Jeśli mnie nie ma (co się dość często zdarza), tata mnie zastępuje w karmieniu. W stosunku do nas obojga oraz naszych psów sunia zachowuje się super. Nie mogę jej też wypuszczać na ogród, bo inni się boją. W takich warunkach i takiej atmosferze nie mogę jej już zbyt długo trzymać u siebie, bo męczą się wszyscy, i ludzie, i psy. Nie skłócę się przecież przez suczkę z całą rodziną. Czy to, że chce żyć w zgodzie z rodziną, oznacza, że jestem zła dla zwierząt? Już nie mam do tego siły, ciągle jestem w stresie o małą i nie mogę spać.

Aniu, myślałam o jakimś hotelu i rozmawiałam o tym w domu, ale u mnie nikt nie chce płacić sporej kasy za nie swojego psa. Ja mam przed sobą ładnych parę miesięcy stażu, który na moim kierunku jest niestety bezpłatny, więc też nie opłacę sama hotelu. Na Dogo jestem od niedawna i nie bardzo się orientuję, na czym polegają te deklaracje. A co będzie z psem, jeśli za kilka miesięcy skończy się kasa na hotel a domu stałego dalej nie będzie? Do mnie nie wróci na pewno, bo by mnie rodzina razem z nim chyba z domu wyrzuciła. Szczerze mówiąc to zawsze miałam wyobrażenie, że DT z definicji jest bezpłatny. Dopiero kiedy weszłam na Dogo i zobaczyłam, jak kwitnie biznes hotelikowy (sorki, że tak to nazwałam, ale skoro ktoś na tym zarabia, to jest to dla mnie taki sam biznes jak sklep czy salon fryzjerski), dostałam kubeł zimnej wody na głowę. Chciałabym znależć dla suni jakieś lepsze miejsce, ale zdaję sobie też sprawę z tego, że nie może ona trafić do kogokolwiek, bo osoba, do której trafi, musi być spokojna i mieć pojęcie o psach. I oczywiście to samo dotyczy wszystkich domowników, żeby się nie skończyło jak u mnie. Szukam.


Tak poza tym to potwornie żałuję, że pozwoliłam suczce zostać w ogronie i obiecałam sobie, że póki się nie przeprowadzę na swoje, nie wezmę już do domu obsolutnie żadnego bezdomnego psa (jedynie szczenięta, które bez pomocy człowieka nie mają na ulicy żadnych szans i którym zawsze znajdowałam domy w ciągu kilku dni). To nie na moje nerwy i obecne możliwości. Niestety rodzina mnie w tym temacie nie wspiera, a wręcz utrudnia mi oswajanie przestraszonego zwierzaka. Chciałam dobrze, a wyszło jak zawsze. Z każdej strony dostaję po uszach. Zaczynam mieć już somatyczne objawy stresu, bo wiem, że co bym nie zrobiła, to i tak będzie złe rozwiązanie, jeśli to nie będzie normalny dom.

Posted

Erka, może niesłusznie, ale odebrałam Twój post jako pretensje. Przykro mi, że twierdzisz, ze chcę wrzucić sunię do najgorszego syfu, żeby zdechła. Gdybym chciała, już by tam była od dawna. Niestety wcześniej nie mogłam jej zaszczepić. To nie zależało tylko ode mnie, nie mam ochoty już się z tego tłumaczyć. Staram się, jak umiem (może nie wystarczająco?) i chcę dla niej jak najlepiej, ale mam ograniczone możliwości. Lepiej będzie jeśli odwiozę ją gdzieś zupełnie bez szczepień? Wtedy na nic nie zachoruje i nie zdechnie? Myślałam, że w schroniskach są jakieś miejsca dla nowych psów, żeby przeszły kwarantannę. Skąd miałam wiedzieć, że ich nie ma, skoro nie miałam nigdy styczności z takimi miejscami? Wydawało mi się to oczywiste, ale widocznie byłam w błędzie. Domownicy z niechęcią dali mi ten kolejny tydzień, żeby małą zaszczepić (moim zamiarem nie było uśmiercenie małej w męczarniach, a wręcz odwrotnie, uchronienie jej przed takim losem). Nie ma raczej opcji, żebym dostała od nich więcej czasu. Suńka jest już u mnie tak długo, że coraz mocniej działa innym domownikom na nerwy. Poza mną i tatą nikt w domu nie przepada za psami, a zajmuję się nią tylko ja. Jeśli mnie nie ma (co się dość często zdarza), tata mnie zastępuje w karmieniu. W stosunku do nas obojga oraz naszych psów sunia zachowuje się super. Nie mogę jej też wypuszczać na ogród, bo inni się boją. W takich warunkach i takiej atmosferze nie mogę jej już zbyt długo trzymać u siebie, bo męczą się wszyscy, i ludzie, i psy. Nie skłócę się przecież przez suczkę z całą rodziną. Czy to, że chce żyć w zgodzie z rodziną, oznacza, że jestem zła dla zwierząt? Już nie mam do tego siły, ciągle jestem w stresie o małą i nie mogę spać.

Aniu, myślałam o jakimś hotelu i rozmawiałam o tym w domu, ale u mnie nikt nie chce płacić sporej kasy za nie swojego psa. Ja mam przed sobą ładnych parę miesięcy stażu, który na moim kierunku jest niestety bezpłatny, więc też nie opłacę sama hotelu. Na Dogo jestem od niedawna i nie bardzo się orientuję, na czym polegają te deklaracje. A co będzie z psem, jeśli za kilka miesięcy skończy się kasa na hotel a domu stałego dalej nie będzie? Do mnie nie wróci na pewno, bo by mnie rodzina razem z nim chyba z domu wyrzuciła. Szczerze mówiąc to zawsze miałam wyobrażenie, że DT z definicji jest bezpłatny. Dopiero kiedy weszłam na Dogo i zobaczyłam, jak kwitnie biznes hotelikowy (sorki, że tak to nazwałam, ale skoro ktoś na tym zarabia, to jest to dla mnie taki sam biznes jak sklep czy salon fryzjerski), dostałam kubeł zimnej wody na głowę. Chciałabym znależć dla suni jakieś lepsze miejsce, ale zdaję sobie też sprawę z tego, że nie może ona trafić do kogokolwiek, bo osoba, do której trafi, musi być spokojna i mieć pojęcie o psach. I oczywiście to samo dotyczy wszystkich domowników, żeby się nie skończyło jak u mnie. Szukam.


Tak poza tym to potwornie żałuję, że pozwoliłam suczce zostać w ogronie i obiecałam sobie, że póki się nie przeprowadzę na swoje, nie wezmę już do domu obsolutnie żadnego bezdomnego psa (jedynie szczenięta, które bez pomocy człowieka nie mają na ulicy żadnych szans i którym zawsze znajdowałam domy w ciągu kilku dni). To nie na moje nerwy i obecne możliwości. Niestety rodzina mnie w tym temacie nie wspiera, a wręcz utrudnia mi oswajanie przestraszonego zwierzaka. Chciałam dobrze, a wyszło jak zawsze. Z każdej strony dostaję po uszach. Zaczynam mieć już somatyczne objawy stresu, bo wiem, że co bym nie zrobiła, to i tak będzie złe rozwiązanie, jeśli to nie będzie normalny dom.

Posted

Beata - Erce nie chodziło o wylewanie pretensji. Po prostu opisała trudne, smutne realia.

twierdzisz, ze chcę wrzucić sunię do najgorszego syfu, żeby zdechła.


:shake: Po szczepieniu u psa spada odporność, przez pierwsze 2tyg jest bardziej podatny na choroby, również na te, przeciwko którym został zaszczepiony.
Owszem, w schroniskach są "izolatki" na okres kwarantanny, ale jaki one mają sens kiedy wszystkie nowe psy są wrzucane razem - zdrowe i chore.
Nie wspominając o tym, że szczepienie przed odrobaczeniem nie ma żądnego sensu - jeśli sunia ma robaki to szczepionka będzie zwyczajnie nieskuteczna, a może też zaszkodzić. Nie piszę tego, żeby Ci "dokopać", takie są fakty.

Posted

Link do wątku posłałam pani z Bydgoszczy, która szuka psa do ogrodu. Nie wiem, czy ma doświadczenie w prowadzeniu psa agresywnego, ale może to będzie jakieś rozwiązanie?

Posted

elinka napisał(a):
Link do wątku posłałam pani z Bydgoszczy, która szuka psa do ogrodu. Nie wiem, czy ma doświadczenie w prowadzeniu psa agresywnego, ale może to będzie jakieś rozwiązanie?


Nie jestem behawiorystą, ale moim zdaniem ta sunia nie jest agresywna. Ona po prostu zaaklimatyzowała się na podwórku. Polubiła BeatęU i jej ojca, ale boi się obcych i broni przed nimi podwórka. Moim zdaniem mama i brat BeatyU są w jej mniemaniu intruzami, przed którymi maluch usiłuje bronić podwórka. Nie ma się co dziwić. Jak czytam opis sytuacji Beaty tylko tyle mi się nasówa. Chłopaka/narzczonego Beaty traktuje jak znajomego gościa, bo ten okazał jej serce. Myślę, że w nowym domu taka sytuacja wcale nie musi się powtórzyć. To zależy tylko od domowników.

Posted

Jestem po wizycie wetki. Dała zaświadczenie dla brata, że sunia nie ma wścieklizny i zaszczepiła moje psy. Rozmawiałam z kobietą o suni i powiedziała, że można ją spokojnie najpierw zaszczepić, a odrobaczyć w drugiej kolejności. Ufam jej, bo uratowała już życie mojemu psu i ma spore doświadczenie w swoim zawodzie. Nie jestem wetem i nie znam się na tych rzeczach, więc zawierzyłam jej wiedzy i doświadczeniu. Po konsultacji zdecydowalyśmy, że sunię też najlepiej od razu zaszczepić. Rozmawiałam też z rodzicami i doszliśmy razem do wniosku, że na czas kwarantanny sunia może jeszcze u nas zostać (wetka powiedziała, że wystarczą 2 tygodnie). Więc spokojnie, nie trafi z obniżoną odpornością w kłębowisko chorób. To tyle faktów.

A teraz trochę odnośnie zachowania suni. Ja to nie do końca widzę tak, jak opisała to Kociabanda2. Z pierwszą częścią się zgodzę, że sunia mnie i tatę polubiła, bo tylko my się nią przez cały czas zajmujemy. Wydaje mi się, że żaden pies nie gryzie ręki, która go karmi i pieści. Nie wydaje mi się jednak, żeby świetnie zaaklimatyzowała się na ogrodzie, bo większość czasu spędza teraz niestety w kojcu. Wydaje mi się, że ona po prostu wyczuwa zdenerwowanie i pewną niechęć reszty domowników. Moja mama boi się obcych psów niezależnie od ich wielkości, a brat zachowuje się nerwowo, a nawet lekko agresywnie w obecności zwierząt. O CS-ach oboje nie mają pojęcia, a przy psie lękliwym to przecież podstawa, żeby umieć się zachować spokojnie. Bardzo denerwowałam się dzisiejszą wizytą wetki, bo nie wiedziałam, czy sunia nie będzie się na nią rzucała z paszczą, ale okazało się, że w ogóle nie zachowywała się wobec niej agresywnie. Nie było ani jednego warknięcia, szczeknięcia czy jakiegokolwiek agresywnego gestu ze strony małej. Nawet kiedy wetka była w kojcu suczki i pochylała się nad nią ze strzykawką. Tylko trochę uciekała, ale nic dziwnego, bo przecież miała prawo się bać w takiej sytuacji. Na szczęście wetka zachowywała się normalnie, więc nie stresowała dodatkowo suni. Mój chłopak zachowywał się zawsze podobnie i też nie było w jego kierunku agresji. No nie wiem, też nie jestem behawiorystą, ale tak to widzę, że jej zachowanie zależy głównie od zachowania człowieka. Jeśli ktoś podchodzi do niej spokojnie, ona tez jest spokojna. Jeśli ktoś zachowuje się nerwowo, mała przejmuje jego nerwy.

Posted

BeataU napisał(a):
Wydaje mi się, że żaden pies nie gryzie ręki, która go karmi i pieści.


Chociaż nie jestem behaviorystą ;) mogę zdecydowanie powiedzieć, że takie twierdzenie nie jest prawdziwe. Jak najbardziej są psy, które gryzą rękę, która je karmi i pieści :evil_lol:

BeataU napisał(a):
No nie wiem, też nie jestem behawiorystą, ale tak to widzę, że jej zachowanie zależy głównie od zachowania człowieka. Jeśli ktoś podchodzi do niej spokojnie, ona tez jest spokojna. Jeśli ktoś zachowuje się nerwowo, mała przejmuje jego nerwy.


Mnie również tak się wydaje - więc chyba prawdą jest to co napisała Kociabanda, że tak naprawdę sunia, nie jest agresywna, tylko reaguje tak na sytuację w jakiej w danym momencie się znajduje. Mam nadzieję, że znajdzie domek, w czasie jak jeszcze będzie u Ciebie :lol:

Posted

BeataU , nie mogę miec do Ciebie pretensji, bo i za co, robisz, co możesz, żeby suni pomóc. Tym bardziej,ze ja sama z uwagi na ilośc psów pod opieką ,pomóc nie jestem w stanie.
Chciałam Ci tylko przedsatwic realia dotyczące kielckiego schronu, bo przeceiz ich nie znasz.
Po prostu wiem, czym jest oddanie tam lękliwej suczynki. Ona tego nie przezyje z różnych względów, a skażesz ja na niesamowite cierpienie, paniczny strach.

Ja osobiście wolałabym taką sunie, która nie ma szans na adopcję, humanitarnie uśpić, niż skazać na śmierć, tylko poprzedzoną strachem, bólem i głodem.

Posted


Napisał BeataU
No nie wiem, też nie jestem behawiorystą, ale tak to widzę, że jej zachowanie zależy głównie od zachowania człowieka. Jeśli ktoś podchodzi do niej spokojnie, ona tez jest spokojna. Jeśli ktoś zachowuje się nerwowo, mała przejmuje jego nerwy.



[quote name='Nemi']
Mnie również tak się wydaje - więc chyba prawdą jest to co napisała Kociabanda, że tak naprawdę sunia, nie jest agresywna, tylko reaguje tak na sytuację w jakiej w danym momencie się znajduje. Mam nadzieję, że znajdzie domek, w czasie jak jeszcze będzie u Ciebie :lol:

No tak, ale pies uległy zazwyczaj, gdy widzi, że ktoś jest nerwowy to kuli ogon i chowa się w najskrytszym miejscu, a tutaj suczka zachowuje się inaczej. Dobiega do człowieka i chapie go za nogi. Nie wiem, nie chcę się wypowiadać na ten temat, bo suczki nie widzę i nie znam się na agresji dostatecznie. Wiem tylko, że psy agresywne też bywają. I to wcale nie musi być pies wyłącznie 'ociekający pianą z pyska'. Nie ma co się tu łudzić. Również nieprawdą jest, że agresję u każdego psa można wyeliminować. Może BeataU napisz do Puli lub karjo2 i zapytaj, co myślą o Twojej suczce? http://www.dogomania.pl/forums/412-Agresja

Wiele informacji na temat agresji możesz też znaleźć w artykułach i na blogu Zofii Mierzwińskiej: http://zofia-mrzewinska.blog.onet.pl/.

Tutaj też warto zajrzeć: http://www.dogfield.pl/component/option,com_frontpage/Itemid,1/





EDIT: O! widzę, że na agresji już jesteś :smile:

http://www.dogomania.pl/threads/191666-Napady-agresji-do-konkretnych-domownik%C3%B3w

Posted

o rany... straszne :placz::placz::placz:

BeataU napisał(a):
Sunia z pewnością nie trafi do schroniska w Kielcach. To jest już pewne.

bardzo się cieszę. A co w takim razie planujesz z nią zrobić? Będziesz ogłaszać? Szukać dla niej domu?

Posted

o mamo, nie czytałam wszystkiego ale do Kielc nie oddawajcie, toż to MORDOWNIA jak Krzyczki czy coś w tym stylu!!!!!!To sie nadaje na prokuraturę. zdjecia psów w tym schronie skopanych i zagłodzonych sa makabryczne, nie skazuj tej suni... Nikogo nie osądzam, tylko ten schron to smierc dla większosci psów...
Moze kasa na zakup ogłoszeni by sie przydala???
albo allegro??

Posted

Sunia nie mogła zostać u mnie dłużej i już od jakiegoś czasu jej nie mam, więc jej nie ogłaszam. Tak jak napisałam wcześniej, nie oddałam jej do Dymin. Nie byłabym w stanie. Na szczęście znaleźli się dobrzy ludzie, którzy postanowili dać jej szansę.

Posted

[quote name='BeataU']Sunia nie mogła zostać u mnie dłużej i już od jakiegoś czasu jej nie mam, więc jej nie ogłaszam. Tak jak napisałam wcześniej, nie oddałam jej do Dymin. Nie byłabym w stanie. Na szczęście znaleźli się dobrzy ludzie, którzy postanowili dać jej szansę.[/QUOTE]
To znaczy, że sunia ma dom? No to wspaniale :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...