Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 125
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Red, jestem dzisiaj umówiony z Boryną na wieczorne randez-vous. Pomiziam Go z przyjemnością, ale na Waszą odpowiedzialność :razz:. Zdjęcia zrobię przed mizianiem (tak na wszelki wypadek :lol:). W razie czego poproszę dozorcę o wklejenie na forum :evil_lol:.

Posted

Spoko, zdjęcia wklejam osobiście, bez konieczności stosowania w windowsach opcji dla niepełnosprawnych :lol:.











Boryna czuje się świetnie. Chętnie bawi się z Jagną. Uwielbia kąpiele w oczku wodnym więc często z nich korzysta w czasie upałów. Nie sprawia najmniejszych trudności swoim opiekunom. Hitem sezonu jest jednak wyjatkowa sympatia Borynka do pani Haliny. Kiedy p. Halina zostawała po godzinach a Boryna ganiał luzem i słyszał przez otwarte okno jej głos, potrafił wejść do jej pokoju na piętrze biurowca :lol:. Boryna zaczyna już poszczekiwać na obcych, co zdaje sie potwierdzać jego utożsamianie z nowym otoczeniem. Oby tak dalej...

Posted

Bardzo cieszymy się szczęściem Boryny widac że znalazł swoje miejsce na ziemi, a teren naprawdę bardzo duży i ładny, w sam raz do biegania.

Posted

No to pani Halina wpadła jak śliwka w kompot, pewnie imponuje jej taka miłość Borynka. Dzięki za wspaniałe wieści, widać, że jest szczęśliwy i nawet Cię nie zjadł Gallegro.

Posted

red napisał(a):
...i nawet Cię nie zjadł Gallegro.

Szczerze mówiąc, dozorca rzucił mnie od razu na głęboką wodę zapraszając do środka między dwie "bestie" (dozorcy nie liczę ;-)). Przez dłuższą chwile postanowiłem udawać niewzruszony pomnik "felka dzierżyńskiego". Boryna nie wykazywał zbytniego zainteresowania moją osobą (i to ma być wdzięczność...). Jagna, wręcz przeciwnie, była bardzo podekscytowana. W tym momencie dozorca oznajmił mi że sunia zrobiła sie ostatnio trochę nerwowa. Boziu, po co on mi to powiedział, przecież ja już nie mogę być bardziej nieruchomy niż jestem... Na szczęście psiaki pobiegły za żywopłot i zaczęły się bawić. Nie miałem odwagi podejść do nich z aparatem, ale myślę że przy każdej kolejnej wizycie będę czuł się pewniej.
Od dozorcy dowiedziałem się że Boryna bardzo dużo spaceruje po całym terenie zaglądając w każdy "zakamarek".
Oboje z sunią to super czyste psiaki, dlatego dozorcy mają obowiązek spacerować z nimi kilka razy w ciągu dnia. W kojcu nie załatwiają sie w ogóle.

Cdn.

Posted

Gallegro jesteś bardzo dzielny, przelaliśmy dużo krwi za szczęście Teo. Dobrze że jest tam sunia, jest to prawdziwy komfort dla nich obojga, bałabym się, gdyby Pani Halina zdecydowała sie na kolejnego psa. Uwielbiam czytać Twoje opowieści...:Dog_run:

Posted

pisz, pisz gallegro nam nigdy dość wiadomości o Borynku, już nie moge się doczekać jak znajdziesz domek następnej bidulce wtedy bedziemy miały podwójną dawkę opowieści.

Posted

Niedawno wróciłem (cały i zdrowy) od Borynki i Jagny. Ale po kolei, bo trochę się działo ;-). Pojechałem rowerem i okazało się że był to strzał w dziesiątkę. Znajomy już dozorca przywitał mnie uśmiechem i stanowczym gestem zaprosił do środka. Pomyślałem że już najwyższy czas na zjednywanie sobie sympatii tych miłych psiaków. Sposób na "pomnik" już przerobiony, więc zacząłem poruszać się metodą (bardzo) "slow motion". Nieprzypadkowo też starałem się być po przeciwnej stronie roweru niż Jagna. Podobno jej poziom agresji wzrósł w czasie upałów (mój zresztą też :razz:). Borynek za to był spokojny, obwąchał mnie dokładnie i pobiegł po jakąś zabaweczkę którą bardzo chętnie się bawi. Dozorca opowiadał mi różne, mniej lub bardziej interesujące historie, aż do momentu kiedy pod bramę podjechał służbowy samochód. Okazało się że przyjechał młody kierowca, który jeszcze nie znał Borynka. Od początku Boryna skutecznie uniemożliwiał wyjście z samochodu, grożnie go obszczekując. Dozorca z ciekawości nie reagował przez dłuższa chwilę, ale okazało się że bez jego pomocy byłby problem z opuszczeniem auta. Właśnie w ciągu kilku ostatnich dni takim super gospodarzem stał się Boryna. Możecie sobie wyobrazić jaki byłem dumny że Boryna nie "czepiał" się mojej skromnej osoby. Na koniec Borynek wyciszył się, spacerował, a potem położył i obserwował posesję. Widać że jest w swoim żywiole. Z ogromną przyjemnością patrzyłem na szczęśliwego psiaka. Mocno podbudowany wracałem do domu. Myślę jednak, że muszę jeżdzić tam dość często i systematycznie, w przeciwnym wypadku będę zmuszony robić fotki z okna pędzącego samochodu :lol:.




















C.d.n.

Posted

Dzięki Gallegro, czekałyśmy na tę chwilę, to jak najlepszy film w tv. Pełen emocji i super finał. To znaczy, że Borynek traktuje Cię jak swojego, niechby spróbował inaczej. To mądry pies i chyba pamięta podróż z Tobą. Psy to pamiętają ,kto je zabiera, może nawet Cię przeprosi któregoś dnia i poliże po rękach...Psina jest jak w raju, cieszymy sie bardzo. Takie adopcje gdzie jest suczka w towarzystwie, są najszczęśliwsze, dobrze że tak trafił. Dzięki za wieści, zdjęcia piękne i polecamy Ci dla zdrowia wycieczki rowerowe.

Posted

Faktycznie Borynek wyglada na szczęśliwego i jak piszesz tak właśnie jest, a sunieczka też urocza. Najlepsze jest to że Cię zaakceptował. Dzięki za wspaniałe wieści i fotki. No i jak już kiedys chyba pisałam czekamy na więcej.

Posted

tula napisał(a):
...No i jak już kiedys chyba pisałam czekamy na więcej.


Ile by się mężczyzni nie natrudzili, to kobietom zawsze będzie mało :evil_lol:.

Posted

Hohoho widac ze Borynek jest szczesliwy.Uchole stoją,usmiech na pysiu-codziennie bym chciala ogladac takie widoki :cool3: W schronisku byl taki zgaszony,smutny,uszy lezaly,caly byl przykurczony.Teraz odzyl-to widac.Gallegro dziekujemy za super relacje:lol: i prosimy o wiecej :evil_lol:

Posted

A teraz mała niespodzianka.
Z racji tego, że jako nowoczesny dziadek czynnie uprawiam sport, przejeżdżam rowerem w poniedziałki i czwartki w pobliżu Borynki. Postanowiłem nieco zmienić trasę i w wymienione dni będę go odwiedzał.
Dzisiaj celowo nie wszedłem na posesje, tylko postanowiłem obserwować go przez ogrodzenie. Najkrótsze określenie które przychodzi mi na myśl dla określenia jego zachowania brzmi: "całą gębą Boryna". Chodził za pracownikami krok w krok, jakby chciał wszystkiego dopilnować. Potem, obszedł powoli prawie cały teren i położył sie w jego centralnym punkcie. Rozglądał się przy tym na wszystkie strony. Widać że jest stworzony do takich warunków. Na zaczepki Jagusi nie reagował zbytnio (w tym jednym elemencie różni sie zasadniczo od Reymontowskiego Boryny :razz:). Po kilku minutach wstał i ponownie truchcikiem obiegł wszystkie kąty. Widać po nim że jest szczęśliwy. Stałem naprawdę dość długo, ponieważ z przyjemnością patrzyłem na jego szczęście. Nie planowałem tej wizyty dlatego nie zabrałem aparatu. Co jakiś czas opis będę wzbogacał fotkami.
A teraz uwaga Radomszczanki i nie tylko - do czwartku musi Wam to wystarczyć :lol:.

Posted

Dzięki za niespodziankę.. to super wieści, warto podejmować jednak ryzyko - odpowiedni pies na odpowiednim miejscu. A jakie ma super uszy stojące, wypiękniał.... A takie to było smutne, gryzione cielątko... Cieszą nas te opowiadania, gallegro, do czwartku chyba wytrzymamy, dłużej też...:razz:

Posted

red napisał(a):
...do czwartku chyba wytrzymamy, dłużej też...:razz:

Zakładając że moje wizyty będą częste, to relacje będą bardziej lapidarne. Nie chcę Was zanudzać swoimi wypocinami ;-), ale postaram się na bieżąco informować Was o Borynku (teraz i moim pupilu ;-)).

Posted

Wczoraj wieczorem (prawie) byłem u Borynki. Prawie, ponieważ nie zostałem wpuszczony na teren posesji :mad:. Żeby było śmieszniej, dozorca (zupełnie nowy) nie pozwolił mi zrobić zdjęć przez ogrodzenie:mad::mad:, zasłaniając się tym że teren nadleśnictwo jest obiektem strategicznym :crazyeye:. Powiedziałem, że w tym czasie satelita szpiegowski i tak wykonuję zdjęcia "z lotu ptaka", więc moje fotki samego psiaka wylegującego się na trawniku, nikomu nie zaszkodzą. Oblicze dozorcy emanowało tęsknotą za rozumem, a w kilku "przykrych" słowach poprosił żebym odszedł. Na koniec postanowiłem użyć ostatniej deski ratunku i dobrowolnie poddać się karze. Stosuję ten sposób od dawna i często (w tym wypadku niestety nie) się sprawdza. Kilka dni temu, nieświadomy popełnianego "przestępstwa" wjechałem, samochodem z przyczepką, na parking podziemny na Okęciu. Podbiegło do mnie dwóch ochroniarzy i zaczęli na mnie krzyczeć. Wysiadłem z samochodu, stanąłem w szerokim rozkroku, położyłem ręce na masce, i poprosiłem o "obmacania" i zakucie w kajdanki. Efekt był taki, że pozwolono mi na krótko pozostawić auto, a śmiechom przy tym nie było końca.
Wracając do Boryny, leżał cały czas na środku trawnika (często kładzie się w tym miejscu) i nie reagował na moje zaczepki. Był jeszcze bardziej uśmiechnięty (jeśli to możliwe ;)) niż ostatnio. Jagna celowo spacerowała obok Niego, a on jak prawdziwy "twardziel" ignorował jej zaloty.
Mam nadzieję że następnym razam trafię na "normalnego" dozorcę i zrobię fotki.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...