Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Dobcia napisał(a):
Czesc Justynko!!!:)

http://i15.tinypic.com/6ll086c.jpg
Latający renifer:loveu: szkoda tylko, ze z białym a nie czerwonym noskiem:evil_lol:


Witaj Jadziu :loveu:

Jakby był z czerwonym, to nie byłby już taki oryginalny ;)

basia bonnie napisał(a):
http://i1.tinypic.com/6uiokn6.jpg
hahah, to jest bosskie :loveu:


Dziękujemy :loveu: :loveu: :loveu:

Alicja napisał(a):
:multi::multi::multi::multi:śmiga

dobrej nocki :calus:


Oczom nie wierzę :multi: :multi: :multi:

Oby już tak zawsze :)

Branoc :loveu:

Matusz napisał(a):
dobrej nocy gizmusie :loveu:


Dobranoc Tobiaszowcy :loveu: :loveu: :loveu:

Posted

Trochę mi jeszcze huczy w głowie przepełnionej matematyką i fizyką, ale przyszłam na chwilę powalczyć z mulącą dogo... i wygrałam! :multi: Oby już było tylko lepiej! :loveu:

Zima przyszła na całego, dzisiaj byłam z mamą w sklepie i kupiłam sobie cieplutkie, skórzane kozaki :loveu: Już żadna zima nie straszna! :diabloti:

Patyczaków na chwilę obecną: 3 dorosłe i 15 maluchów :p Kosze śpią, Gizmaty też się zbiera :) Coraz zimniej mu w dupkę i coraz częściej słyszę jego chrapanie w nocy na wysokości mojej poduszki... :evil_lol:


Byłam dzisiaj z Aganiechą z DGM w Mazańcowicach obfocić szczeniaki... To co tam się dzieje to jest po prostu maskara :( Zapraszam wszystkich na mazańcowicki wątek w moim podpisie...


Na dobranoc jeszcze koszatniczkowe kąpiele :)

To zdjęcie jest super, aż normalnie jestem z niego dumna :loveu: :evil_lol:









Posted

Witam wszystkich cieplutko! :loveu:

diabelkowa napisał(a):
no widze u was tez bialoooo a koszatniczki slodziutkie:loveu:


Dziękuję :)
No niestety coraz mniej, śnieg powoli topnieje :placz:

bonita napisał(a):
Wygląda jakby się opalała :grin: na pilaży:loveu:( piach jest :cool3:)
Świetna fotka!
http://i7.tinypic.com/7wp3bxz.jpg
Witajcie DOGO NIE MULI - w tej chwili


Hehe, świetne skojarzenie... :lol:

:loveu: :loveu: :loveu:

Matusz napisał(a):
Witamy !! :multi::multi:

dogo już działa

mam nadzieję, że na dobre


Czeeeść :loveu:
Przed chwilą właśnie się o tym, przekonałam. Tak bardzo się cieszę :loveu: Oby już zawsze tak było :)

"Rinuś" napisał(a):
witamy :multi::multi:
ale masz czysto w pokoju :evil_lol:


Już tak :evil_lol:


LUDZIE! DOGO DZIAŁA! WRACAJCIE! :loveu:


Dzisiaj byłam z Gizmatym u weterynarza, zostawiliśmy w lecznicy 120 zł :mdleje: Pies zaszczepiony na wirusówki, wściekliznę, za 2 tygodnie odrobaczenie, Pani doktor wycisnęła wielkiego kaszaka na karku, obcięła martwego pazura i oświadczyła nam, że zabiegu czyszczenia kamienia nazębnego pod narkozą być nie musi :) Stwierdziła, że Gizmo kamień ma tylko na kłach i dała nam jakiś sprowadzony z Kanady roztwór, który miesza się z wodą, nie ma smaku i jeśli pies codziennie będzie wypijał jedną miskę takiego roztworu pomieszanego z wodą to kamień się zatrzyma, a nawet powinien zanikać :) Wetka stwierdziła, że nie warto męczyć psa narkozą dla takiego zabiegu, lepiej nie ryzykować. Gizmo zestresowany był ogromnie, ale po wszystkim merdał wesoło do Pani weterynarz ogonkiem :) Pytałam o te stawy, ale tyle rzeczy na raz robiliśmy, że Pani doktor spytała się tylko czy w przednich czy tylnych łapach i jakoś uciekł wątek, a ja na śmierć zapomniałam :oops: Obiecałam sobie, że jak znów coś takiego się wydarzy to po prostu zadzwonię i się wypytam.

Przyszła mi też paczka z Eukanuby, którą zamawiałam dla żywieckich biedaków. Przysłali mi w 'paczce dla szczeniaczka' kliker :roll: Jak myślicie, 7letni pies jest jeszcze podatny na szkolenie? Zwłaszcza klikerowe? :cool3: Zastanawiam się tak, czy Gizmo jeszcze coś by zakumał :razz:

Czekamy aż wrócicie i rozkręcamy dgm od nowa :loveu:

Posted

Alicja napisał(a):
:multi:widziałam fotki ....witam :loveu::loveu::multi:



Witaj kochana! :loveu: :loveu: :loveu:

"Rinuś" napisał(a):
ile zapłaciłas za ten preparat na zęby ? :razz:
a zklikerem możesz spróbować :smile: najwyżej nie zatrybi :evil_lol:


Jak mu raz zaklikałam to się popatrzył na mnie jakbym z kosmosu spadła :evil_lol:

Bodajże 30-39 zł. To jakiś nowosprowadzony do Polski środek.

Posted

pinczerka_i_Gizmo napisał(a):

Jak mu raz zaklikałam to się popatrzył na mnie jakbym z kosmosu spadła :evil_lol:

Bodajże 30-39 zł. To jakiś nowosprowadzony do Polski środek.

no tylko musisz go njapirw uwarunkować na kliker :evil_lol: nie wiem czy czytałas kiedyś o tym :eviltong:
hmmm a ten preaprat to może być niezły :razz:

Posted

Matusz napisał(a):
a ja już wysłałem ponad miesiąc i do tej pory nie mam paczki z Eukanuby :placz::placz:

dobrze, że u Gizmusia wszystko ok, no i zaszczepiony :)


Ja czekałam jakąś połowę miesiąca :roll: Choć na Pedigree czekałam chyba ze 3 :evil_lol: Ale nie postarali się Ci z Eukanuby, jak Pedigree przysłało mi po parę saszetek mokrego i suchego jedzenia, to Eukanuba ograniczyła się do jednej małej saszetki z suchą karmą i masy ulotek i książeczek :roll:

:) :) :)

Rinuś napisał(a):
no tylko musisz go njapirw uwarunkować na kliker :evil_lol: nie wiem czy czytałas kiedyś o tym :eviltong:
hmmm a ten preaprat to może być niezły :razz:


Wiem, wiem, czytałam ;) Ale tak kliknęłam raz na próbę ;) Conieco wiem o klikerze, ale nigdy na własnym psie nie próbowałam.

Wygląda jak denaturat :evil_lol: Wypróbuję, zobaczymy jakie da efekty :)

Posted

Aaa! przypomniałaś mi, że my też mamy zaległe szczepienie! :mdleje:

P.S. ja paczke z peedigre (czy jak sie to pisze) zamówiłam bodajże w..maju/czerwcu coś koło tego, a doszła w październiku :mdleje: ;)

Posted

pinczerka_i_Gizmo napisał(a):

I kolejny piękny pościk Edytki
Pisz, pisz jak najwięcej - lubię czytać

Obieranie ziemniaków? Sprzątanie? Edytka, nie trafiłaś przypadkiem do wojska?

Zima zdecydowanie przyszła za wcześnie i znając życie przejdzie jeszcze przed świętami i Sylwestrem A ja tak lubię śnieżek

Trzymam kciuki mocno za całą tą sprawę z Tobą i rodzinką TZta. Dzisiaj nawet się za Was modliłam. A zwłaszcza za jego siostrę, żeby w końcu uwierzyła. Pamiętaj - UDA WAM SIĘ!

Kiedy ciurki będą?



Heja heja :buzi:

Lubisz czytać? Nawet co co ja nabazgrolę? super bo ja uwielbiam się rozpisywać czego nigdy nie robię na Dogo gdyż wiem, ze ludzie lubią krótko zwięźle i na temat. Jak widzą długaśny post to zapewne przeskakują go, ale to już swoją drogą. Skoro mi powiedziałaś, ze lubisz czytać to będziesz mieć za swoje aż ci sie to znudzi

Tak, wiesz te praktyki to bardziej jak wojsko niż jakaś przyjemność ze zdobywania wiedzy. Chociaż ten kierunek mnie w ogóle nie kręci no ale cóż, jestem na nim.
Dzisiaj był mój debiut jako kelnerki. I nie powiem, ze początki były świetne. Przyszłam na 11. Moja koleżanka co miała być ze mną na zmianie musiała obsługiwać w innym lokalu a mianowicie podgrzewać jakieś pierdoły. A więc ja zostałam sama rzucona na głęboką wodę. Pani Magda, która miała mnie wprowadzić w tajniki obsługiwania klientów na stołówce (mianowicie jak ktoś wejdzie musiałam zapierniczać do niego odebrać bloczek, zanieść na kuchnie, podpisać bloczek, poprosić o zupę, zanieść zupę klientowi, jak zeżre zupę pójść po jego brudną misek, zanieść do zmywalni, poprosić o drugie danie, w między czasie obsłużyć innego klienta, i zanieść drugie danie temu pierwszemu potem po nim posprzątać i tak od 11 rano do 17 w obcasach i non stop w ruchu). weźmy pod uwagę fakt że byłam kompletnie sama, pierwszy dzień, zielona a Magda mówiła tak szybko, ze ledwo nadążałam. Potem poszła zając się swoimi sprawami.
A więc ok. Jestem już zwarta i gotowa. Podchodzę do babki chcę odebrać bloczek a ta sie pyta czy na jeden bloczek dostanie 2 obiady. Mówię, ze nie. Ok. Za chwile idzie do kierowniczki o mówi że ja nie rozumiem co się do mnie mówi Następnie dziadek siada przy stoliku gdzie leżą jeszcze brudne tale że po wcześniejszym kliencie. Siada i siedzi, więc podchodzę zbieram brudne talerze (myślałam, ze to on zjadł) i idę do innych ludzi. W pewnym momencie facet się wkurza i idzie do kierowniczki, ze ja obsłużyłam wszystkich a jego nie a byłam przekonana, ze ten burak już jadł. No i ogólnie pierwszy dzień nie był zbyt ciekaw.

Później rozwieszanie ulotek do 19. Dopiero koło 20 weszłam do domu i usiadłam. W między czasie wkładam w tel karę z Orange. Bo mam 2 numery. I co widzę? mrożącego krew w żyłach smsa od TZta.... nie myśl, ze to coś z jego siostrą. Padam na ławkę i zalewam się łzami. Palę papierosa za papierosem przepraszam wygadałam się podchodzi do mnie kolega z bloku a ja nie widzę i nie słyszę. siedzę jak głaz na ławce, w pewnym momencie czuję jak ktoś mną potrząsa. Patrzę na Grześka który coś bękocze... wstaję i bez słowa idę do domu.
Biorę zimny prysznic... lodowaty. Nadal nie dochodzi do mnie to co przeczytałam. Trzęsą mi się ręce i jak zwykle z nerwów zaczyna kłuć mnie serce. Coraz mocniej aż nie mogę podnieść się z podłogi od dziecka mam problemy z sercem. Tylko kiedy ja się wybiorę na to "echo"
Wstaję i wychodzę spotkać się z przyjaciółką która podnosi mnie na duchu. Wracam do domu... powrotem to samo.
Biorę telefon. Dzwonię....
Krótka wymiana zdać... zero argumentów, powodów.... Nie ma czasu. Więc rozłączam się... W domu nerwowa atmosfera więc przyszłam wygadać się u Ciebie. Nie powiedziałam dokładnie o co chodzi, ale właściwie co mi tam. Nikt oprócz Ciebie nie przeczyta mojego mega postu.
Rozstałam się z TZtem a właściwie on rozstał się ze mną bo to on wysłał mi smsa w którym stwierdził, ze wydarzyło sie coś o czym nie może mi powiedzieć, nie chce mnie ranić, itp itd i nie możemy być razem. Bardzo mu z tym ciężko ale niestety....
Zadzwoniłam ale nie potrafił powiedzieć nic sensownego.....
Powiedziałam,żeby powiedział co czuje. Odpowiedział "przecież wiesz..." no tak, tylko, że teraz to ja już nic nie wiem.....
Czuję się pusta, wypłukana. Było tak pięknie i nagle zrobiło się potfornie cicho i szaro. I mimo, iż wczoraj upierałam się że jestem przepełniona radością i jesień mnie nie śmuci. To teraz kiedy patrzę za okno dostaję palpitacji serca. I ciągle je mam... jakby miało mi wyskoczyć.....

Dziękuję, ze modliłaś się. Naprawdę :buzi: Za nas... nie wiem czy warto chociaż mam nadzieję, ze jeszcze wszystko będzie dobrze. Bo nie przestaje się kochać z dnia na dzień. Za Kaśkę trzeba bardzo się modlić, też się modlę. Pójdę nawet do kościoła a nie byłam tam od bardzo dawna.
Nie wiem kiedy będę miała okazję z nią poważnie i na spokojnie porozmawiać. Ta cała sytuacja mnie przerasta

Kiedy będą ciury? Nie mam pojęcia. Siostra Marleny miała je przywieźć 2 tyg temu ale jakoś nie wyszło. No cóż nikt nie pamiętał. Teraz nadzieja w Luzi. Jak ona nie pojedzie do Radomia to wątpię żeby ciury były u mnie w tym miesiącu.

Justynka chyba przesadziłam co? Rozpisałam się jak głupia.

Posted

basia bonnie napisał(a):
Aaa! przypomniałaś mi, że my też mamy zaległe szczepienie! :mdleje:

P.S. ja paczke z peedigre (czy jak sie to pisze) zamówiłam bodajże w..maju/czerwcu coś koło tego, a doszła w październiku :mdleje: ;)


Najwyższy czas ruszać do weta :)
Grunt, że w ogóle przysłali :evil_lol:

"evaxon" napisał(a):
witam cieee w ten słoneczny dzieeeennnnn:loveu::evil_lol:


Już księżyc świeci :evil_lol:

_ChiQuiTa_ napisał(a):
mmmm słodziaszek http://i7.tinypic.com/7wp3bxz.jpg :iloveyou:

To mówisz, że Gizmaty będzie miał bialuśkie ząbki :D:diabloti:
Ja też sobie zamówiłam ta paczuszkę :) Nie wiem w prawdzie co z klikierem zrobię bo moja 8 letnia Tina chyba też podatna nie jest na szkolenie :diabloti:


Całkiem bialuśkie może nie, ale kamień ma się zatrzymać lub powoli zmniejszać. Przynajmniej powinien :roll:
Zawsze można sprzedać... :evil_lol:


(jestem zła, bo przed chwilą napisałam mega długiego posta, nacisnęłam coś na klawiaturze i wszystko się usunęło; ale cóż, piszę od nowa ;) )

Chciałabym Ci powiedzieć, że jestem w szoku, bo to kolejny piękny, długi post i że przeczytałam go na jednym wdechu. Że na dogo czytam zwłaszcza te długie wypowiedzi, bo mam wrażenie, że autorowi wtedy zależy na tym, co pisze. Ale nie wiem co napisać. Czuję tylko pustkę w głowie. Nie wiem od czego zacząć, więc może po prostu zacznę od początku.

Praktyki :roll: Ja tego nie rozumiem. Czy nie mieliście przedtem jakiś zajęć teoretycznych, przygotowania przed takimi praktykami? Dla mnie do jest chore, że stawia się 'zieloną' dziewczynę przed takim zadaniem. Moja znajoma jest obecnie w technikum hotelarskim i tam się uczą jak za jednym razem unieść 6 talerzy z jedzeniem - to jest dopiero masakra :roll:

Ale naprawdę bardzo dobrze Ci poszło, nie powinnaś się denerwować :) Jak na kogoś, kto nie ma o tym zielonego pojęcia to na pewno wyszło super, w końcu większość ludzi była zadowolona i obsłużona prawidłowo :)

A pan z bloczkiem sam mógł podejść, chyba miał jeszcze siłę... :p

Czy zamierzasz zmienić kierunek studiów?


Telefon...TZ... :( Nic z tego nie rozumiem. Bez podania żadnego konkretnego powodu? "Sama rozumiesz..." ? Wybacz, ale w moim mniemaniu zachował się jak dupek.

Przez SMS? Bo COŚ się wydarzyło? Jednak między Wami było uczucie, więc dlaczego nagle ma jakieś cholerne tajemnice, przerażające i niepozwalające Wam być razem?

Wrr... jak ja nie lubię czegoś takiego, uciekania przed odpowiedzialnością i usprawiedliwiania swojej winy. To ON, to JEGO wina, to ON napisał sms, to ON wypowiedział te słowa...

Nawet nie wyobrażam sobie jak się czujesz. Mój TZ jest dla mnie całym światem, wiele przeszliśmy złego, ale nie potrafię uświadomić sobie jakby to było, jakby nie było Nas. Nie zdziwiła mnie Twoja reakcja, płacz, papierosy...

Twój świat zmienił się o 180 stopni. Ale on dalej jest. Dalej trwa, a Ty nie możesz zatrzymać się w miejscu.

To zdarzyło się tak nagle, pewnie bez żadnego powodu. Ja bym za wszelką cenę spróbowała dotrzeć do prawdy. Bo może to nie tak jak myślisz, bo może on się pomylił, bo może ten cały czas nie poszedł na marne i przyszłość jeszcze może być Waszą przyszłością... Nie poddawaj się, ciągle musisz walczyć.

Uważaj na serduszko, bo to nie przelewki. Udaj się do lekarza, lepiej być pod stałą obserwacją. Ja gdy byłam mała miałam arytmię serca, wsadzili mnie na 2 tygodnie do szpitala, robili badania... i jakoś przeszło i nie ma po niej śladu... ;) Uważaj na siebie.

Polecam spacer do kościoła. Gdy byłam samotna odnalazłam tam sens, który teraz zamienił się w szczęście. Jeśli będziesz chciała, doszukasz się wiary.

Trzymam kciuki za szczury, prędzej czy później do Ciebie trafią, nie ma odwołania! Czasem warto czekać... :)

I nie krępuj się - pisz, pisz, pisz... :*

Posted

No tak sprzedać zawsze można :) Ale myślę, ze Gizmatemu to pomoże ;)

Też myslę, ze mi dobrze poszło. Na jakieś 30 osób tylko 2 z jakimś problemem, a reszta bez zastrzeżeń. No wcześniej to ja miałam tylko teorię a wiadome, ze to pikuś w porównaniu z praktyką.
Kierunek studiów powiadasz. No cóż ja w technikum jestem to nad studiami sie jeszcze zastanowię. Ale na pewno nie będę szła nadal w tym kierunku. Na studia planuję weterynarię. Wysoko celuję, ale co tam. Wierzę w siebie i myślę, ze kiedyś będę tym kim sobie wymarzyłam jako mała dziewczynka :p

Dokładnie w moim tez się tak zachował. Stchórzył po prostu. Nie wiem nie mam pojęcia co się wydarzyło. Chciałabym znać prawdę, tak bardzo bym chciała....
Nadal to do mnie nie dociera. Nie wierze w to i wciąż mam nadzieję, ze przyjedzie w weekend i będzie nadal ślicznie i kolorowo.

Walczyć mówisz? Moja przyjaciółka poradziła mi zapomnieć i bawić się. Jej słowa " Edzia przecież wiesz, że jesteś taka ze możesz mieć każdego. Pierwsza lepsza impreza i już jakiś jest, zawsze tak było..." ale co z tego, jak ja nie chcę żadnego innego :placz:
Wczoraj nie wytrzymałam i napisałam mu smsa. Wyrzuciłam z siebie wszystko. Odpisał, ze nadal mnie kocha.... sama nie wiem jak mam to wszystko rozumieć. Kocha mnie, ale coś strasznego nie pozwala nam być razem... nie to mi się w głowie nie mieści, nie potrafię odnaleźć się w tej sytuacji.

Coś we mnie umarło.... :-(

co do mojego serca. Ostatnio nawala coraz częściej. Boli, kluje tłucze się i nie pozwala mi zasnąć. Wczoraj męczyłam się do 5 rano po czym o 7 musiałam wstać. Przelecieć cały lokal mopem i padłam na twarz. Potem chodzenie po mieście, ostatnio nie mam czasu złapać oddechu.
Muszę wybrać się do lekarza, ale wciąż nie mam czasu.
Ostatnio nawet nie mogłam podnieść się z łózka. Wstaję a tu potworny ból w klatce piersiowej. Tak straszny, ze nie mogłam oddychać i zamarłam w bezruchu i na wdechu jakieś 5 min.
Ale nie martw się pójdę do lekarza jak tylko znajdę chwile.

Do kościoła pójdę, może jutro. sądzę że dobrze mi to zrobi.

Szczury będą może w sobotę jak Luzie uda sie skończyć wcześniej robotę. 3maj kciuki bo ja już nie mam nerwów.

I naprawdę nie wiesz jak się cieszę, że mogę tu do Ciebie tak wchodzić i pisać. Naprawdę strasznie mi pomagają i motywują Twoje słowa.

Dobrze że jesteś :))))

Posted

Boże-jak najszybciej do lekarza Kochana...-ja właśnie wróciłam ze szpitala-po ciężkim zawale...:shake:..też bolało...a to już drugi zawał-nie lekceważ takich objawów.Mogą to być nerwobóle-skoro tyle się dzieje w Twym życiu a może być coś innego.

Muszę nadrobić tu kilka dobrych stron....pozdrawiam....i dziękuję Gizmusiowi za czekanie na mój powrót ze szpitala:loveu:

Posted

cześć Gizmusie :multi:

http://i7.tinypic.com/7wp3bxz.jpg świetna fotka :loveu:

Mam nadzieje, że z Gizmusiem w porządku :) nie wiem, co jeszcze miałam napisać, bo dopóki wszystko przeczytałam, to zapomniałam co było na początku :evil_lol: Bo wiecie dziewczyny, ja czytam te długie posty.. Edytko, koniecznie leć do lekarza!!!! Serduszko trzeba wyleczyć, i to nie tylko u lekarza... Trzymam kciuki, żeby sie wszystko ułożyło!

Posted

Edytko...

Wracając do niego to ja nie uważam tak jak Twoja przyjaciółka. Czy warto uszczęśliwiać się na siłę?

Hm... on chyba się pogubił. Jak może czuć coś, a jednocześnie nie chcieć z Tobą być? To już zakrawa pod podłoże psychiczne... :roll:

Nie umarło, tylko czeka. Przemyśl wszystko, on też to zrobi. Potem wróćcie do tego jeszcze raz. Już na spokojnie. Bez nerwów.

Za szczury trzymam kciuki - ile ich będzie? :) Zawsze chciałam ciurka... ;)

Tak jak piszą dziewczyny - problemy z sercem to nie są przelewki. Nie lekceważ tego proszę i odpuszczając sobie nawet szkołę idź do lekarza. W takim wypadku ważne jest, abyś była pod jego kontrolą.

Nie możesz igrać ze swoim zdrowiem!

Swoją drogą - Edytka weterynarz? Będę do Ciebie jeździć z moimi zwierzakami :loveu: Ja wetem też chciałam być, ale potem wyszło, że mam igłofobię... :-o

Celina12 napisał(a):
Muszę nadrobić tu kilka dobrych stron....pozdrawiam....i dziękuję Gizmusiowi za czekanie na mój powrót ze szpitala:loveu:


Dogomania trochę odmłodniała, więc będziesz mieć czas Kochana :) I pamiętaj... wszystko, ale to wszystko się ułoży! :*

Nie ma za co, czekaliśmy z niecierpliwością :loveu:

agaciaaa napisał(a):
cześć Gizmusie :multi:

http://i7.tinypic.com/7wp3bxz.jpg świetna fotka :loveu:

Mam nadzieje, że z Gizmusiem w porządku :) nie wiem, co jeszcze miałam napisać, bo dopóki wszystko przeczytałam, to zapomniałam co było na początku :evil_lol: Bo wiecie dziewczyny, ja czytam te długie posty..


Dziękujemy :)

No widzicie, wyszło szydło z worka - sami porządni ludzie na tej dogo są :loveu:

Posted

OMG... Jakie tu dłuuuuuuuuuugie posty :crazyeye: :cool3: Wybaczcie, ale to nie na moje oczy, po dwóch pierwszych linijkach tekst zaczyna mi się zlewać w jedną całość :diabloti:

Posted

Hey:multi:

Bardzo dobrze, że Gizmuś już zaszczepiony. Mam nadzieję, że ten cudny środek mu pomoże na kamień, bo przynajmniej obejdzie sie bez niepotrzebnego stresu związanego z narkozą;)
Kąpiele koszatniczek świetne:loveu:


Edytko podpisuję się pod dziewczynami! Problemów z sercem nie można zbagtelizowac, bo choroby krążenia mogą stanowic podłoże dla kolejnych schorzeń. Dlatego sie nie zastanawiaj, tylko idź do lekarza;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...