Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

unikatowydiament napisał(a):
hejka:)

Oscarek ma dwie obrożę,gdyby jedną z nich zerwał,to zostanie w razie czego druga,dzisiaj na spacerku Księciunio był bardzo grzeczny,pewnie dlatego że,nie było żadnego wroga:diabloti: ,całuski będą przekazane:)
miłego wieczorku:) :)


Hej :loveu:
To takich spacerów musi być więcej ;)

Posted

witamy się :)

Oscar dzisiaj zjadł jogurcik z żółtkiem,po 3 dniach głodówki,On mnie tym nie jedzeniem wykończy:angryy: ,dzisiaj idę na imprezkę urodzinową,Magduś chciałabym też Syneczka wzięła ze sobą,w końcu zdobyła się na odwagę i chce go poznać wraz z mężem.Powiedziała,że to głupie osądzać psa,jak się nigdy z tą rasą nie miało kontaktu.Nie chciałam przyjść,gorączki nie ma,ale katar i kaszel ,Magda tak nalegała,że w końcu musiałam ustąpić:lol: ,inaczej była gotowa nie robić żadnej imprezki,a wszystko jest już przyszykowane:eviltong:

pozdrawiamy cieplutko:)

Posted

hej,hej:)

Impreska super,a zamiast Magdy,honorowym gościem był oczywiście Synuś:eviltong: wszystkich przywitał jak potrafił najlepiej,rozdawał całuski na lewo i prawo,a potem jak to On domagał się głaskania po brzuszku:lol:,a następnie władował się na sofę i czekał na tort,ale wstrętna Pańcia nie dała:angryy:.Mąż Magdy aby to zrehabilitować Oscarkowi,dał mu kawał mięcha:eviltong:,bo Oscar też przecież musi świętować,jesteśmy mile u nich widziani.

Posted

magdabroy napisał(a):
No to super :multi:


też jestem zadowolona,więc teraz jak zechcę wpaść do nich,to nie będzie żadnego problemu:cool3: i nie będę musiała niczego wymylać,tylko od razu wpadniemy w odwiedzini

Guest wolfheart
Posted

hejka Oscarki:lol:, a no dbaj o siebie,żeby Cię choróbsko nie położyło.:shake:

Posted

witamy się niedzielnie:)

Oscar to w tym roku ma się za dobrze:eviltong: parę razy był w górach na Słowacji,grillował praktycznie całe lato,i imprezuje z Nami,dzisiaj Misiek go zabiera na integracyjną imprezkę z kursu Tanga,brat stwierdził że pora pochwalić się najważniejszym członkiem rodzinki:razz:.
Biorę syrop na kaszel suchy i mokry,bo mam na zmianę raz ten a raz ten,i niestety katar mi wrócił.A mam zaplanowany wieczór filmowy ze znajomymi,tym razem będziemy oglądać kultowe filmy z vamiprami:evil_lol:,Misiek obiecał że o 21.00 łobuza do Nas przywiezie,bo Magda już zagroziła,że jak Synka nie będzie,to nie przyjdą:lol:

pozdrawiamy cieplutko:)

Księciunio w domciu,moja słodka sierotka:razz:




Posted

kopiowane z niebieskiego forum,na temat Amfeci:


[FONT=Lucida Grande]Trzymamy się. Wczoraj byłam załamana ale przemyślałam wszystko i dzisiaj już jestem spokojna. Choroba, którą ona ma, w 90% przypadków oznacza niedziałającą (albo ledwie działającą wątrobę), a nawet jeżeli nie, to inne niefajne sprawy, do tego często żylaki (np. przewodu pokarmowego, przełyku, dna żołądka itp.). Nie byłoby żadnej gwarancji, że w ogóle jeszcze zaczęłaby jeść, a bez tego i tak wszystko byłoby bez sensu. Dodatkowo był po drodze jeszcze chłoniak i tu też nie da się powiedzieć, że go nie ma. Bo to, że w środę była poprawa po sterydzie, kompletnie nie pasuje do problemu z nadciśnieniem wrotnym (steryd podnosi ciśnienie, więc w tym temacie mógłby nawet pogorszyć sytuację). [/FONT]
[FONT=Lucida Grande]W tej chwili nie ma tragedii, chociaż z oddychaniem nie jest dobrze, Vetmedin cudów nie zdziałał, jednak chyba jakoś tam mimo wszystko trochę odciąża serducho. Wczoraj w nocy byłyśmy znowu rzucać kasztany, dzisiaj zawiozłam Amf do parku, biegała za szyszkami, gumowym jeżem i patykiem. Kaszel męczył ją tylko na początku spacerów, później już praktycznie się nie pojawiał (tylko umiarkowane zadyszki, wtedy Amf chwilę odpoczywa stojąc i zaraz gania dalej). Widać, że wydolność jest słaba ale Amf działa na tyle, że może (i chce) pobiegać i trochę się pobawić (miała siłę przeciągać się ze mną patykiem i nawet się przy tym trochę złościła). Natomiast nie ustępują problemy z utrzymaniem równowagi. To zaczęło się dokładnie tydzień temu w niedzielę i żadne leki nie mają na to wpływu (wtedy nie dostawała jeszcze nic nowego, tylko wychodziłam z Encortonu). Jak Amf leci za czymś to jest normalnie, jednak przy hamowaniu (które u niej oznacza ślizg) już widać, że zarzuca jej tyłek, potrafi się wywalić (z czego wiele sobie nie robi), a jak wraca wolniejszym tempem albo idzie, wygląda trochę jakby ją znosiło z kursu albo lekko plączą jej się łapy. Widać też wyraźnie, że kiedy wskakuje na łóżko, przód stoi, a tył zarzuca.[/FONT]
[FONT=Lucida Grande]Nie jest mi lekko ale z drugiej strony poczułam też jakąś dziwną ulgę. Bo sytuacja jest już (wreszcie) całkiem jasna. Nie będę już w nią pchać na siłę nie wiadomo ile jedzenia, leki dostanie tylko te niezbędne. I teraz już wiem, że jeżeli cokolwiek (choćby minimalnie) będzie się działo gorzej (a będzie na pewno), nie ma na co czekać. Nie będzie dylematów, dzwonienia po wetach, nic już nie zostało do sprawdzenia, żadne leki do wypróbowania. Zrobione było już wszystko. Teraz moje zadanie jest już tylko takie, żeby ją obserwować i pomóc odejść natychmiast kiedy tylko zauważę, że cokolwiek więcej się dzieje.


Jakoś tak,życie jest po prostu do dupy,dlaczego zawsze zabiera Nam,tych których najbardziej kochamy i na tych,którym Nam najbardziej zależy?1
Nie cierpię listopada,jest za ponury i za smutny,jakoś tak wszystko wydaje sie nie ciekawe i bezbarwne.Mam okres takiej melancholi,zadumy i smutku,i nic mi się nie chce,nie ma jeszcze wszystkich badań,jeden z lekarzy się rozchorował,i muszę czekać jak wróci do pracy,bo On jest świetnym specjalistą,ale cóż począć.[/FONT]

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...