Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 263
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Dorothy napisał(a):
ech Tiger, to nerwy, wybacz, ja tak daleko a trzeslam sie jak nie wiem co, i akurat jak poszlam do koni odreagowac.... to Modliszka pisala i potrzebowala pomocy, wsciekla bylam na siebie ze zasiegu w stajni nie mam...:angryy: potem ryczalam z bezsilnosci.
I w ogole. Wybaczcie.

Gadżeciku



  • cioteczki spokojnie kazdemu nerwy w tych sytuacjach puszczaja z tej cholernej bezsilnosci ..wejdzcie na watek ogolny mysle ,ze warto taj jak tam pisala modliszka podjac wkoncu jakies kroki dzis na ten temat rozmawialam tez z ania

    Posted


    Tak mi przykro pieseczku, przeczytałam cały watek i płaczę. Chociaż u schyłku życia zaznałeś namiastki szczęścia i miłości.Będę o tobie pamiętała zawsze. Nie martw się moja Psonia również zaopiekuje się toba za TM, będzie twoim przewodnikiem. Już ją o to poprosiłam.

    Posted

    Jezu...jak mi smutno.....
    Te zdjęcia ostatnie, z ostatnich chwil jego życia....
    Nasz Piaskowy Dziduniu nigdy Cię nie zapomnimy...
    Tak myslę o nim cały czas......
    Jakie to strasznie ważne ,ze odszedł tak godnie....,że w tych ostatnich chwilach człowiek go nie zawiódł.....

    Modliszko ....jeszcze raz - Dzięki Ci !!!!

    Posted

    nie ma za co dziękować... ciesze sie, ze Go spotkałam, ze byl z nami te dwa dni... Teraz tez nie jest daleko, bo na dzialce sobie lezy... Szkoda, ze nigdy nie mógł jej zobaczyc sam.

    Jednego tylko żałuje - moze gdybysmy go wzieli wczesniej....

    Posted

    Modliszka wiem jaki to ból uśpić psa...

    Cały czas myslę o jeszcze jednym dziadku z naszego schronu. On wprawdzie nie jest w takim złym stanie jak Gadżet, ale ma ok. 11 lat. To też staruszek i leży pzrestraszony, stary na betonie...

    Posted

    widziałam niestety w schronie mnostwo takich psów, ktore lezaly w kaciku i nawet nie podniosly glowy, gdy caly boks usilnie szczekal przy siatce....

    ale to jest naprawde ponad moje siły... to przezycie z Dagettem....:placz: musze sie teraz pozbierac....

    my niestety tez musielismy uspic psa tzn sunke Tza - latem, bo starosc, nowotowor z przerzutami nie pozwolily jej ani jesc, ani pic ani chodzic...
    Miala 17 lat... Miesiac potem zachorowal kot - i znowu wyrok, nowotwor, poza tym ogromna tesknota za zmarlym psem...i znow to samo...

    Teraz jest u Niego nowy kot, tzn znajda, znaleziony na bocznej uliczce w najwieksze mrozy, gdy probowal schronic sie pod samochodem.

    A wlasnie caly czas pociesza mnie jeszcze moja Sonia, wydaje mi sie ze ona rozumie wszytsko... Dagetta tez poznala... wiec pewnie pamieta jeszcze jego zapach..

    Posted

    Mój "parówciu" miał 18 lat i odszedł w zeszłym roku...to była najtrudniejsza decyzja w moim życiu, ale nic się juz nie dało zrobić... Nie ma go juz 1,5 roku, a nadal mi się śni po nocach, odruchowo głaszcze ręką miejsce, gdzie zawsze spał ze mną...

    Posted

    Gadżeciku kochany, i jak Ci się spało w psim niebie...? :placz:
    Tęsknie za Tobą strasznie i nie mogę się z tym pogodzić... Mam nadzieję, że jesteś szczęśliwy już... i że z nami też byłeś szczęsliwy te dwa dni... Tak dzielnie to wytrzymywałeś, nawet nie zawarknąłeś u lekarza, choć na pewno badanie i zastrzyki były dla Ciebie bolesne...
    Ty chciałeś żyć... nie poddałeś się ... uśmiechałeś się do mnie... ale Twojego ciałko nie wytrzymało tego... przepraszam.... :placz:

    Posted

    W ostatnich chwilach swojego zycia zobaczył, dzięki Wam, jak wygląda trawka, słońce, niebo ............... i nie był sam, porzucony gdzieś............ :-( :-( :-(

    Posted

    Monia70 napisał(a):
    A ja , mimo że tak daleko wciąż nie mogę opanować łez :placz: :placz: :placz:


    Mnie też jakoś trudno i ciągle łezki nabiegają do oczu...:-(

    Posted

    ja choć zwykle staram się jakoś odsunąć te myśli o psiakach od siebie w schronisku (inaczej bym nie wyrobiła), to o Daggecie nie mogę przestać myśleć
    najgorsze jest to, że od dawna miałam z nim kontakt, najpierw zgłaszałam, że jest chory to powiedziano mi, że to po prostu staruszek i dlatego taki jest osowiały (to było jeszcze w marcu chyba), potem starałam się wyprosić ludzi z biura, żeby go wzięli na pokoje, bo i tak nie miałby szans na adopcję, więc miałby miłą starość, ale okazalo sie, ze za duzo juz na pokojach jest psow (fakt, ze te 2 co u p. Małgośki siedzą, nie przepadają za nowymi gośmi i mogłyby go np pogryźć lub nie dopuszczać do miski...)
    pamiętam jak zdarzało mi się przesiadywać po kilkanaście minut (i więcej) u niego pod klatką i go głaskać przez kraty
    w sumie też jestem na siebie zła, że tego nie dopilnowałam :angryy: , choć wydaje mi się, że wiele by to i tak nie zmieniło, bo po prostu wcześniej Dagget byłby uśpiony... niemniej jednak nie mogę przestać o nim myśleć - dobrze że chociaż na te ostatnie 2 dni znalazł ciepły kochający dom:smile:

    Posted

    A ja chciałam zapytać dlaczego Dziadziuś miał podłączaną kroplówkę skoro jadł ? To znaczy skoro jadł to leki nie mogły być podane z jedzeniem lub w zastrzykach ? Nie wiem, ale jakoś nie wydaje mi się dobrym podawanie takiemu zabiedzonemu psu, który sam je, kroplówek - to chyba może być niebezpieczne ?

    Posted

    Modliszko dziekuje Wam,ze jestescie.Nie zmieniajcie Waszych serc nigdy-bo choc trudno zyc z wrazliwoscią to jednak przeciez ona jest miarą nas-ludzi-naszego czlowieczenstwa.Dziekuje Wam za te ostatnie,szczesliwe dni,ktore podarowaliscie temu psiakowi.
    (*)

    Posted

    bonika napisał(a):
    A ja chciałam zapytać dlaczego Dziadziuś miał podłączaną kroplówkę skoro jadł ? To znaczy skoro jadł to leki nie mogły być podane z jedzeniem lub w zastrzykach ? Nie wiem, ale jakoś nie wydaje mi się dobrym podawanie takiemu zabiedzonemu psu, który sam je, kroplówek - to chyba może być niebezpieczne ?


    Dziadzius nie mial podłączanej kroplowki. Dostawał leki w zastrzykach...

    Posted

    modliszka84 napisał(a):
    Dziadzius nie mial podłączanej kroplowki. Dostawał leki w zastrzykach...


    A to dobrze :oops: - ja tu źle odczytałam a to były zastrzyki dożylne.

    Szkoda Dziadziusia, ale trzeba się jak widać liczyć z takimi strasznymi przeżyciami gdy zabiera się ze schronu takiego chorego staruszka - to też jest ratowanie.

    Chciałabym dołożyć się do kosztów pomocy dla Dziadziusia - Modliszko napisz proszę ile mniej więcej wszystko kosztowało i proszę podaj nr konta na PW.

    Pozdrawiam Cię serdecznie :iloveyou:

    Posted

    bozze, jakie ja mam teraz wyrzuty sumienia.... :placz: :placz: :placz:
    nie moge przestac o tym myslec, tak sobie mysle, że może jednak byłaby szansa, wiem wiem ze to nielogiczne... ja nie znam sie na chorbach zwierząt - weci tak... ale...:placz: co by bylo gdyby.... wiem ze jeden dzien by tu nic nie dał, ale jest mi tak cholernie zle z tym....wyciagnelismy go ze schronu a potem...ja zwariuje :placz:

    teraz dopiero zobaczyłam Jego zdjecia na łodzkiej stronie zrobionej przez dziewczyny...te smutne slepka i łepek przylegajacy do kraty. Tam jeszcze wstawał, jeszcze prosił o dotyk....

    kiedy były robione te zdjecia...?

    Posted

    To właśnie te smutne oczka i coś w tym piesku sprawiały, że wyjątkowo zapadał w serce...
    Te ślepka, łapki, łepek... to wszystko sprawiło, że po tym biednym, smutnym piesku rozpaczają ludzie z całej Polski...:-(

    Join the conversation

    You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

    Guest
    Reply to this topic...

    ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


    • Popular Contributors

      Nobody has received reputation this week.

    • Forum Statistics

      • Total Topics
        87.9k
      • Total Posts
        13m
    ×
    ×
    • Create New...