Lulka Posted May 27, 2006 Posted May 27, 2006 Dorothy napisał(a):leki podano, Lulka, i zrobilo mu sie lepiej. Dostanie swoj czas..... na decyzje.Zyc, czy odejsc... Mysle ze to on powinien zdecydowac. Wiem ze czasem to trudne patrzac jak sie zwierze meczy, ale czy Bog dal nam prawo?? Sama podejmowalam taka decyzje dwa razy, raz bylo to w przypadku ukochanego konia, pol roku nie moglam wydostac sie z dolu rozpaczy.... z dolu bez dna. Kon strzaskal staw skokowy , strzaskal jak wybuch granatu, nie bylo szans, a jednak kon zyl, stal na trzech nogach, patrzyl na mnie, a ja musialam powiedziec odejdz... Nawet nie wiecie, jak to strasznie boli.... wiec nigdy nikomu nie powiem ze to zla, ani ze dobra decyzja wlasnie wykreslam drugi raz to co napisalam. :roll: chyba nie ma dobrego rozwiazania w takim wypadku, kazdy musi postepowac wg swojego sumienia bylam kiedys zwolenniczka kary smierci ale bardzo madra osoba zapytala mnie czy wykonalabym taki wyrok....na co ja ze nie...i od tamtego czasu juz rozumiem i nie jestem za kara smierci....łatwo jest ferowac wyroki..... jak sie zastanowic to jakbym miala wlasnorecznie uspic zwierze to nie wiem czy bym potrafila........raczej nie ale z kolei jak cierpi, wszystko niemiłosiernie boli.... nie wiem....:shake: to najtrudniejsze decyzje w zyciu trzymam kciuki za dziadka!!! Quote
Pebls Posted May 27, 2006 Posted May 27, 2006 "najwazniejsze jest to, ze jest tam teraz przy nim dobra dusza Modliszka, a nie zimna schroniskowa posadzka i samotnosc :-(" czyli jednak była mu obojętna głowa w misce bo tak się czuł... pomyślcie, że mógł ta jeszce cierpieć i nie widomo ile już był w takim stanie??>>!!!!!!!!!! Choć by miał odejść to niech mu bedzie CIEPŁO w czyichś ramionach choć my tu gadamy a DZIELNA DZIEWCZYNA przywiąże się i będzie patrzeć... Quote
Dorothy Posted May 27, 2006 Posted May 27, 2006 postarajmy sie zeby nie byla sama!! dziewczyny z Lodzi, blagam Was o wsparcie dla niej, i o opieke nad psem od poniedzialku. Quote
Dorothy Posted May 27, 2006 Posted May 27, 2006 W ogolnym watku Lodzkich psow Modliszka na biezaco pisze co slychac. Quote
modliszka84 Posted May 27, 2006 Posted May 27, 2006 Dziekuje Dorothy za odkopanie wątku. Juz sie przenosze tutaj. Ktos napisał, że wet najpierw stwierdzil stan agonalny a potem ze jest jednak poprawa. To nie tak. Wetka ABSOLUTNIE NIE NAMAWIALA MNIE NA EUTANAZJE. Obawiała sie najgorszego,ze o nowotwor z przerzutami. Na zdjeciu nie ma co prawda guzów na płucach, ale tak jak juz pisałam sa one w fatalnym stanie. Poprawa nastapiła taka, ze pies przestał sie dusic. Ale Kaszle i tak czesto i ma bardzo płytki, astmatyczny, chrapiacy oddech (potrafie sobie wyobrazic jak go to meczy bo sama mam astme i nieraz miiewalam takie ataki). Przez te dusznosci i oboloale wszytsko wewnatrz nie ma sily sie ruszyc. Musze powiedziec, ze lekarze z tej klinki to naprawde wspaniali ludzie, walczyli o niego, dali mu szanse, dostal leki przeciwbolowe, antybiotyki. Ma ogolone obie lapki przednie, zeby mogla sie wkuc w zyłe. W jednej ma nadal wenflon zabandazowany. Zaden z lekarzy nie skreslal go tam. Bo nikt nie wie co on przeszedl. Te problemy z plucami to najprawdopodobniej efekt niewyleczonego zapalenia płuc. Nie wiadomo w jakich warunkach i gdzie on byl zimą. Było zapalanie płuc, nie leczone, płuca sa teraz podniesione, przy osłuchiwaniu w tych rejonach bezpowietrznych nie byl wyczuwalny oddech. Jesli ktos chce to zdrobie zdjecie i wkleje tu wynik RTG. Takze naprawde weci robili co mogli. Zaplacilismy tylko za sam koszt leków. Za badanie krwi i RTG nie chcieli kasy, bo chcieli to zrobic tak "na lewo". Ale za zdjecie zaplacilam zeby nie mieli potem problemow u szefostwa. Za krew nie chcieli.... Powiem szczerze ze pierwszy raz sie spotkałam z takimi wetami... Quote
Dorothy Posted May 27, 2006 Posted May 27, 2006 to pewnie ja z przejecia poplatalam, jesli tak to przepraszam wetow i cale towarzystwo. :oops: Takich wetow na rekach nosic, w takim razie!! Quote
Dorothy Posted May 27, 2006 Posted May 27, 2006 Modliszka dobrze by bylo zeby on sie nie odwodnil.... nadal nie pije? Quote
modliszka84 Posted May 27, 2006 Posted May 27, 2006 Dorothy, ja jestem teraz u siebie w domu, wiec nie mam relacji na bieżąco, niedługo pojde TZ i bede wiedziała. :oops: Moze on po prostu nie lubi zimnej wody, moze cos innego mu damy do picia... zobaczymy. Ja przyszlam do domu, bo moja rozrabiaka pedem chciałaby leciec do Dagetta , wylizac mu najchetniej uszy i pokłute łapki. A na narazie cale towarzystwo, czyli kot, moja sunka i Dagett musza siedziec w osobnych pokojach. Napisze wiecej wieczorem. Aha, nie Dorothy, Ty nic nie pokreciłas.... Bardzo Ci dziekuje za ten telefon i wsparcie, naprawde mi wtedy pomógł, bo juz nie wiedzielismy co zrobic... Quote
modliszka84 Posted May 27, 2006 Posted May 27, 2006 A co do opieki nad Dagettem to nie martwcie sie, TZ mial "starszego" psa i wie jak sie trzeba zajmowac... Quote
modliszka84 Posted May 27, 2006 Posted May 27, 2006 To znowu ja..chyba sie nie oderwe od tego kompa, a przede mna ekonometria...:shake: Gdy bylismy w schronie i juz Dagett został znaleziony, kierowniczka (czy ktos) zastanawiała sie nad jego wydaniem, ktos zadzwonil do schronu i wypytywał o Dagetta, tzn o biszkoptowego psa z nr 1019.... Czy to był ktos z Was??? Quote
Aga_Mazury Posted May 27, 2006 Posted May 27, 2006 modliszka84 napisał(a):To znowu ja..chyba sie nie oderwe od tego kompa, a przede mna ekonometria...:shake: Gdy bylismy w schronie i juz Dagett został znaleziony, kierowniczka (czy ktos) zastanawiała sie nad jego wydaniem, ktos zadzwonil do schronu i wypytywał o Dagetta, tzn o biszkoptowego psa z nr 1019.... Czy to był ktos z Was??? ...o ekonometria.....to JEST TO ......:mad: ..a może mleka się napije... Quote
modliszka84 Posted May 27, 2006 Posted May 27, 2006 o widze ze mam wspóltowrzysza niedoli jesli chodzi o ekonometrie....:razz: spróbujemy z mlekiem. A swoja droga Dagettowi wystaja wsyztskie żebra! :roll: jest tak przerazliwie chudy...tylko ma duzo futra to tak tego nie widac. A wiecie co jeszcze powiedziala pani w schrosniku, ze Dagett jest calkiem zdrowy, i wystarczy tylko witaminka C zeby mu odpornosc podniesc. I ze siersc ma taka skoltuniowa i brudna bo własnie jutro miala go czesac.... I myslalam za sie na to nabierzemy.... Quote
Dorothy Posted May 27, 2006 Posted May 27, 2006 ekonometria, Boze a za jakie grzechy???:-o telefon to wszystko co moglam zrobic, szkoda ze tak malo, ale bardzo chcialam pomoc....:-( ciesze sie ze choc troszke. Twoj TZ to naprawde rodzynek wierze ze zaopiekuje sie Daggetem dobrze. Skoro jezdzil z Toba, pchany naszymi szalonymi w pojeciu wielu ludzi namowami uwazam ze mozna mu zycie Daggeta powierzyc bez mrugniecia. Quote
Dorothy Posted May 27, 2006 Posted May 27, 2006 co do pani w schronie, wiesz, ja mam na karcie adopcyjnej Mazaka napisane psa wydano zdrowego, bez objawow chorobowych!!! :angryy: :angryy: miesiac pozniej odchodzil na moich rekach, bo z boku mial nowotwor wielkosci pilki do recznej, naczyniako - miesak, zlosliwy, ktory pekl i krwawil do wewnatrz brzucha powodujac nie dajacy sie zatamowac krwotok..... ludzie w schronach ( w moim wypadku wetka, ktora sama Mazaka 2 m-ce wczesniej kastrowala i NIE ZOBACZYLA ze z boku rosnie guz) sa wielcy w swej indolencji i nie wiem jak to nazwac no po prostu brak mi slow Quote
modliszka84 Posted May 27, 2006 Posted May 27, 2006 Dorothy, ekonometria to nie tylko jeden z moich przedmiotow, to kierunek ktory studiuje....:razz: jakby ktos nie widzial tamtych zdjec to wkleje je jeszce tutaj A to Dagetta tymczasowy kolega: Quote
Aga_Mazury Posted May 27, 2006 Posted May 27, 2006 modliszka Ty ekonometrię a ja jutro rano "męczę" badania operacyjne....(egzaminek) ;)....i to i to ....do d.......;)... pomoc wet w schroniskach......mój Boże...tomy można by o tym pisać..pociesza mnie to, że mały ma apetyt... Quote
modliszka84 Posted May 27, 2006 Posted May 27, 2006 Aha, tak w ogole to ja zadnej karty adopcyjnej nie dostałam... Teraz mi to przyszlo do głowy. A przeciez jak brałam kilka lat temu swoja Sunke ze schronu to mam karte, z jej wiekiem, "rasa", itd... dziwne... Quote
Dorothy Posted May 27, 2006 Posted May 27, 2006 modliszka84 napisał(a):Dorothy, ekonometria to nie tylko jeden z moich przedmiotow, to kierunek ktory studiuje....:razz: O Rany... :mdleje::mdleje::mdleje: nie zrozum mnie zle, ale ja jestem biologiem, poza tym zajmuje sie konmi, znaczy calkiem inny swiat.... Karte nie wiem, ale umowe adopcyjna napewno..... z opisem psa itd.... Quote
Kar0la Posted May 27, 2006 Posted May 27, 2006 Ekonometria... badania operacyjne... statystyka... matematyka... O Boże jak się cieszę, że ja już mam to za sobą :eviltong: A co do podejścia wetów - dlatego sugerowałam SOWĘ. Ja tam dzisiaj dzwoniłam i rozmawiałam z bardzo miłym wetem, mówił, że na psy ze schroniska dają zniżkę. A co do karty adopcyjnej. Ja w zeszłym miesiącu brałam z tamtąd suńkę to dostałam książeczkę zdrowia z wklejonym numerem chipa, świadectwo szczepień itd., receptę na maść do oczu. A on był wogóle zaszczepiony? W takim stanie to go chyba szczepić nie powinni, ale skoro uważają, że pies jest zdrow:crazyeye:y.... Quote
modliszka84 Posted May 27, 2006 Posted May 27, 2006 On był tylko szczepiony na wscieklizne i tylko to dostałam. Dostałam jeszcze taki jakby paragon...:p ale zadnej umowy adopcyjnej ani ksiazeczki zdrowia nie bylo... Dobrze ze go wydali chociaz. Było duzo ludzi dzisiaj tam, wiec moze nie chceli robic przedstawienia. Chociaz kierownicza chyba 3 razy sie nas pytała, czy aby na pewno go chcemy, bo on juz taki stray i w ogole... Quote
Dorothy Posted May 27, 2006 Posted May 27, 2006 zawsze mnie sie to kojarzy z oddawaniem na zachodzie ludzi do domu starcow, akurat mieszkam w DE, kolo parku, za rzeczka mam piekny dom spokojnej starosci, wiele razy ogladam rozne obrazki, i tych ludzi co oddaja staruszkow tam, bo oni juz tacy starzy, niepotrzebni... czasem faktycznie ci ludzie potrzebuja np calodobowej opieki ale czasem... sa tylko zawada. Widac smutek w ich oczach, zgarbione sylwetki i samotnosc, nawet w niedzielne popoludnia.... zimne spoleczenstwo... nam tez takie rosnie.... Quote
Kar0la Posted May 27, 2006 Posted May 27, 2006 modliszka84 napisał(a):On był tylko szczepiony na wscieklizne i tylko to dostałam. Dostałam jeszcze taki jakby paragon...:p ale zadnej umowy adopcyjnej ani ksiazeczki zdrowia nie bylo... Dobrze ze go wydali chociaz. Było duzo ludzi dzisiaj tam, wiec moze nie chceli robic przedstawienia. Chociaz kierownicza chyba 3 razy sie nas pytała, czy aby na pewno go chcemy, bo on juz taki stray i w ogole... :crazyeye: Nic nie rozumiem. "Paragon" to pewnie ten kwitek, że kosztował 1 zł. Moja była jeszcze zaszczepiona na choroby zakaźne, umowę adopcyjną trzeba było pospisać, ale ja żadnej kopi nie dostałam... Może stwiedzili, że on taki stary i pewnie i tak niedługo zdechnie to nie warto?:angryy: Quote
lewkonia Posted May 27, 2006 Posted May 27, 2006 Jejku! Dzięki modliszka za akcję ratowania psiunia. Ja niestety myślami i ciałem przebywam daleko od dogo, bo mam w poniedziałek podwójną, smutną, ludzką uroczystość. Gdyby nie to, że ludzie też odchodzą, byłabym przy tym psie. Nie mogłam jednak nie zajrzeć na wątek Piaskowego Dziadka. Quote
modliszka84 Posted May 27, 2006 Posted May 27, 2006 Teraz sie przyjrzałam temu co dostałam. To jest Swiadectwo szczepienia przeciw wsciekliznie z dnia 13.12.2005.... Niczego nie podpisywałam, zadnej umowy, poprostu nic...jakby starsze psy były od razu skazane na smierc... straszne...:angryy: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.