Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Aragorn vel Argon i jego historia....

Tak było miesiąc temu:

:"Argon to duży, starszy bokser, bardzo lubi ludzi, cieszy się z każdego kontaktu, akceptuje inne psy, ale to on rządzi w boksie. Mamy nadzieję ze ktoś go szuka. "
Data przyjęcia do schroniska: 07.06.2010
Do 21.06 przebywał na kwarantannie.
W schronisku jestem na praktykach i wypatrzyłam tego smutnego staruszka. Niestety jest lekko przeziębiony. W sobote znów do niego zajrzę. Jest spokojny, nie wykazuje żadnej agresji.
Filmik z odwiedzin:
http://www.youtube.com/watch?v=PWzTuFuLRik







Z pomocą wolontariuszki wyciągneliśmy dziadziusia ze schronu.

"Dziś o godz 17.00 Argon wyszedł dumnym krokiem ze schroniska.
Jest pod moim pilnym okiem i niecierpliwie czeka do niedzieli by móc pojechać do wawy a potem do DT.
Co do Argona niemiłe wiadomości są takie, że chudzinka z niego, ma lekko uszkodzone uszko (bardzo stara sprawa) i ogolony karczek, bo rany się goją. Wygląda mi to na wrosniętą obrożę, ale mógł to być też jakiś grzybek.
A teraz miłe wiadomości :
Zastanawiałam się jak by tu go wsadzic to samochodu. Otworzyłam bagażnik, debatuje ze znajomym, a tu hop! Boksiu już siedzi w bagażniku
Kolejna wspaniała rzecz - nie przejawia w ogóle agresji w stosunku do innych psiaków. Tak szczerze mówiąc w ogóle nie zwraca na nich uwagi.
Na początku był troszkę zagubiony i zdezorientowany, ale na sam koniec wizyty kręcił dupką jak na prawdziwego boksia przystało.
Nie wiem dlaczego ale bardziej spodobał mu się mój przyjaciel niż ja i nie odstępował go ani na krok.
Jestem zazdrosna, ale co zrobic? Oj kochany z niego boksio "






Parę słów od chłopaka:

"Kaganiec mi nie przeszkadza, jazda tramwajem też nie. Wskoczyłem do tramwaju jak sarenka.Gorąco mi to się wyleguje na płytkach.
Jedyne co mi przeszkadza to balkon, tam jest straasznie, więc tam nie wychodzę. Nie rzucam się na jedzonko, jem sobie powoli. Psy nadal nie bardzo mnie interesują. Jestem ufny i przyjazny, choż ludzie troszkę mojego wyglądu się boją. Mam rankę na szyi i troszkę mi sierść wypada, ale jak już będę mógł to się wykąpie, trochę pojem, wyśpie się i włoski przestaną wypadać".


Fundacja Boksery w Potrzebie
Adres: 04-036 Warszawa, ul. Al. Stanów Zjednoczonych 32/280
Konto bankowe: 87 1090 1870 0000 0001 0841 2247

  • Replies 59
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

A w niedzielę Aragorn przyjechał z Łodzi do Warszawy i wyruszył w dalszą drogę do docelowego DT...

"Ok. 14, jak przystało na kulturalne miejsce - przy Sali Kongresowej, Miłeczka kulturalnie przywitała Argona i porwała ze sobą na zasłużone, spokojne wakacje

Zakochałam się bez pamięci, Argon to bokser olbrzymi, z gęstym, przydługim jak na boksia futrem (co dziwne milutkim w dotyku), lwimi łapami i wielkim łbem. Dramatem jest jego kark, w który jak sądzimy raczej na pewno był wrośnięty łańcuch. Całe fałdy musiały być jedną, żywą raną bo sama blizna przeraża. Wyłysiała, zrogowaciała, liszajowata. Z okolic głowy i grzbietu wyłażą całe kępki sierści razem ze strupami, w uszach paprotki miałyby szansę urosnąć do pojutrza....

Zdążył się przywiązać do Ani bo wyglądał za nią jeszcze długo po tym jak zniknęła mu z oczu, zapoczątkowała przecież jego stareńkową stabilizację.
Ania - bardzo dziękujemy za pomoc w opiece nad Misiem i za jego transport"


"król wśród psów. Kolejny psi ideał - skrzywdzony, a wciąż ufny, kochający

Jedziemy na wywczasy!





Tak, robi się mniej optymistycznie. To wielki pies - jest więc wychudzony, mimo swojej postury, do tego ma bardzo słabo wykształcone mięśnie, zwłaszcza w tylnych łapach (musiał dużo siedzieć, mało się ruszać). Posłuszny, cudowny, wspaniały, całuśny, śmierdzący (dziś kąpiel, zdzieranie strupów, szorowanie uszu - Natka, odpuść sobie paprotki). Sierść ma tak samo gęstą jak Borys - wyraźnie przebywał na dworze.
Już jest KOCHANY!


Posted

Jeszcze w Wawie:



I list od dziadzia:

"Pojechaliśmy nad morze, skoro jestem teraz Gdańszczaninem - duuuuuuże, ja łańcuchowy pies spacerowałem po Monciaku i ludzie się zatrzymywali - patrz, ale piękny pies - myślicie, że to o mnie, bo była jeszcze Miłka, ale ona biegała gdzieś dalej na długiej smyczy, a ja przy cioteczce, razem, łapa w łapę. "

Posted

Czy ktoś twierdził, że jestem dziadunio???


1/3 moich ran






List od dziadziusia ;-)

"dziś mnie ta ciotka wiezie do doktora od łap, stawów i zdjęć rtg, bo jej się moja dupcia nie podoba, mów, że za chuda, że zaciągam lewą łapą, a ja przecież tak wysoko skaczę, ale Miłka też idzie na przegląd, to się dołączę, bo ona też zaczęła zaciągać. Ciotka mów, że mamy dużo pływać i już nam rozstawiła basen w ogrodzie, bo nad jeziorem to ludzie wrzeszczą z przerażenia kiedy my do wody idziemy... czy ja tak groźnie wyglądam, ja jestem łagodny, to w Miłce drzemie jakieś psie diablisko, ta to się potrafi wydrzeć na bogu ducha winnego psa.
"

Posted

Wieści z DT:

"Wczoraj pojechaliśmy na zdjęcie RTG. Nie jest dobrze. Główka szyjki udowej lewej łapy zjechana całkowicie, tam już nic nie zostało, poza kostnymi wyrostkami, które trą i, lekarz powiedział, że z pewnością powodują ból, dlatego Król odciąża lewą łapę, w której mięśnie są słabiutkie (masa mięśniowa o połowę mniejsza niż w prawej).
Od razu podałam lek p/bólowy, który po pierwszym podaniu działa przez dwa tyg., a po drugim i dalej przez dwa miesiące. Nasz Aragorn od dziś nie odczuwa stałego bólu!!! Lek zwie się trocoxil. Nauczyłam się od razu wszystkich ćwiczeń do rehabilitacji, na pewno pod okiem Marzenny nabędę wprawy. Król musi dużo pływać, Miłka też - w zasadzie mają te same zabiegi rahabilitacyjne i żareło "


"Zmieściłem się w fotelu! Nauczyłem się spać morda przy mordzie z cioteczką! Wiem, co to znaczy: przynieś zabaweczkę! NIE BOLI MNIE - już nie zaciągam łapą, oj, jak dobrze, jak dobrze...

"

Posted

U króla Aragorna wszysyko ok.... Wieści z DT:

"Wiecie co, ja zwariuję!!!! Król nauczył się od królewny przynosić piłeczkę i wtedy trzeba mu rzucać, potem koniecznie trzeba ją pchnąć (w wykonaniu psa oczywiście) w najdalszy kąt, pod meble i pani rzuca i wyciąga, rzuca, potem rzuca siebie na kolana i wyciąga i tak od dwóch godzin - na dwa psy ... auuuu
Co ja mówię od dwóch - od trzech... Wzięłam się na sposób - zamówiłam pizzę - teraz leżą i się łaszą... ha, ha.
Minęło 30 min, spacerek i... zaczęło się od początku - stado 3latek, czy co? Dziadunio wyraźnie przeżywa drugą młodość - kochany (no cóż, i mi na starość gimnastyka nie zaszkodzi! A wiecie kiedy najszybciej się chudnie? padając i wstając - naprawdę!)."

Posted

I jeszcze:

"Król dziś na spacerze objawił nowe zachowanie. Na smyczy chodzi jak ta lala, ale w lesie oczywiście bryka bez. Dziś smycz majtała mi się przy nodze - podbiegł, wyrwał, nie oddał, ale uciekł i schował, prawie zakopał... Cholera - z czym mu się to kojarzy? Użyłam podstępu, smycz schowałam w sztuczną ciążą i tak dobrnęliśmy do domu.
Przy dziaduniu nie machać smyczą, nie trzymać w ręce - zawiązać na sobie!"

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...