Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='eria']Dzisiaj na popołudniowym spacerze odkryłam niemiłe znalezisko i nie wiem co z tym począć....Chyba zgłosić do schroniska bo gdzie indziej ? Znalazłam może z 2 metry od polnej ścieżki zwłoki psa w czarnym worku,otwartym, tylko włożonym do dołka . Niezakopane :roll: na wierzchu duża gnijąca rana i tysiące much. Poznałam że to pies a nie inne zwierzę po obroży bayerowskiej na karku:roll: To napewno nie może tak zostać, ale też ja nie czuję się na siłach fizycznie ani emocjonalnie zakopywać...
Pianka - co Ty na to ? Schronisko może coś zrobić ? Zabrać te zwłoki? :roll:


myśle, że możesz zadzwonić do schroniska.
tylko nie jestem pewna czy to najpierw nie musi byc zgłoszone na straż miejską. To w końcu złamania prawa:roll:

Posted

Pianka napisał(a):
myśle, że możesz zadzwonić do schroniska.
tylko nie jestem pewna czy to najpierw nie musi byc zgłoszone na straż miejską. To w końcu złamania prawa:roll:

spróbuje popołudniu zawalczyć -bo mam czas wtedy a to miejsce musze wskazać bo nikt sam nie znajdzie :roll: zadzwonię najpierw na straż ,podejrzewam że odeślą mnie do schroniska . Aż sama jestem ciekawa.

Posted

[quote name='LeCoyotte']na tych ostatnich Foxi prawie jak Gassira:diabloti:
http://i371.photobucket.com/albums/oo155/eriaczek/P8014138.jpg co to jest za ważka? Próbowałem to ostatnio ufocić, ale strasznie płochliwe:shake:

to świtezianka błyszcząca, były ich dziesiętki przy takim rwącym strumieniu - dopływie Soły , musiałam wejść do wody i cierpliwie za nimi podążać to niektóre dały się łaskawie sfotografować ;)

Co do zwłok psa :roll: Dzwoniłam na straż miejską. Pan bardzo uprzejmy najpierw zapytał czyje jest to pole na którym zwłoki porzucono - no to powiedziałam zgodnie z prawdą ,że nie wiem . Bo obowiązek usunięcia ich ze swojego terenu ma jego właściciel - dzwoni do PUK'u i oni odpłatnie zabierają.... Schronisko w ogóle nie ma tu nic do rzeczy, bo zabiera tylko psy żywe. Długo rozmawialiśmy,wytłumaczyłam gdzie to jest, powiedział, że jeszcze dziś tam podjedzie i zobaczy co da się w tej sprawie zrobić. I tyle...Mam nadzieję , że coś się da i że nie powiedział tego żeby mnie zbyć, bo jak to ciało będzie się tam tak rozkładać miesiącami to będzie smród nie do zniesienia i widok mało przyjemny :shake::shake:

Posted

[quote name='DorkaWD']
Co do zwłok... Jak coś to dzwoń do sanepidu ;) Według mnie to ich działka...

sanepid albo UM, ja kiedyś w sprawie takiej dzwoniłam do UM - ale żeby jakoś szybko się zebrali to nie można powiedzieć :angryy: a zwłoki dużego psa leżały niedaleko chodnika, którym dzieci do szkoły chodzą... :shake:

Posted

Foxi w swoim zywiole:loveu:

w sumie co ten wlasciciel pola ma do tego, on tego psa tam nie zaniosl wiec dlaczego on ma go pochowac.. co za durne przepisy..:roll:

Posted

na sanepid ani UM nie wpadłam...

Zabrałam się za oznaczanie moich sfotografowanych karłątków i....wiem że nic nie wiem :placz::placz:
To samo z modraszkami.One do diabła są wszystkie takie same :placz:


edit.
tu się dokleję-po co nowy post
wczoraj ufociłam ZASKROŃCA :evil_lol::evil_lol: - miał około METRA długości , wlazłam na niego i w tym momencie go zauważyłam :mdleje: zwiał w tempie błyskawicznym a gdybym szła ostrożnie z wzrokiem wbitym w ziemię być może ufociłabym go jak należy :angryy:

to moje tereny:loveu: obiektywem makro :evil_lol:

ważka - może szablak krwisty? wiem że nic nie wiem:evil_lol:


karłątek - stawiam na ryskę ale kto to wie :roll:

Posted

Dostojka latonia-stwierdzam po obejrzeniu setek zdjęć w necie...( ewentualnie aglaja lub adippe:shake::evil_lol:)
Ale już chyba łatwiej odróżnić dostojki niż karłątki i modraszki :cool1:








Posted

[quote name='DorkaWD']http://i371.photobucket.com/albums/oo155/eriaczek/P8064625.jpg
Kimkolwiek, czy czymkolwiek by nie był toi tak jest fotka jest piękna :loveu:
Po co Ty się tak tą identyfikacją stresujesz? :razz:

http://i371.photobucket.com/albums/oo155/eriaczek/P8064673.jpg
Na tych Twoich terenach "łowieckich" ktoś trawę kosi :crazyeye:
1. Bo lubię wiedzieć co ufociłam,mam na dysku motyle gatunkami w folderkach posegregowane:lol:
2. To pole po żniwach :cool3: porasta jakąś zieloną trawką plus podciągnięcie kolorów w szopie :diabloti:

Posted

a masz jakąś osobę która potwierdza poprawność nazw?
sama wiem jak to było na studiach z oznaczaniem piekielnych roślin łąkowych itd gdy się widziało jak na dłoni cech których nie było lub nie widziało oczywistych. Dochodziło się do baobabu oznaczając byle zielsko :diabloti::diabloti:
pasje masz bardzo ciekawą ;)

Posted

[quote name='Od-Nowa']a masz jakąś osobę która potwierdza poprawność nazw?
sama wiem jak to było na studiach z oznaczaniem piekielnych roślin łąkowych itd gdy się widziało jak na dłoni cech których nie było lub nie widziało oczywistych. Dochodziło się do baobabu oznaczając byle zielsko :diabloti::diabloti:
pasje masz bardzo ciekawą ;)
nie mam osoby która potwierdza:shake: , ale czego nie potrafię ni diabła sama mam zamiar na forum entomologiczne (tam to się ludki znają:lol:) wrzucić w najbliższym czasie bo nazbierało się już takich znaków zapytania .

Posted

Byłam zobaczyć, co ze zwłokami... Zostały przykryte dużymi kamieniami/cegłami - czyli chyba zadziałała SM ;) Albo ktoś 'prywatny' postanowił zadziałać...

Szukając cytatu o ważkach , by dodać go na mojego fotobloga do postu ze zdjęciami ważek, znalazłam takie opowiadanie.Bardzo mi się podoba !

Mała ważka, rodząc się myślała, że jest dzieckiem Słońca, bo to ono
właśnie pierwszym rannym promieniem wywołało ją z tej dziwnej, larwiej
skorupy, jak ze złego snu. Zdziwiona sobą, rozprostowywała skrzydełka,
a słońce migotało w nich wszystkimi kolorami. Potem poruszyła nimi i poczuła
dziwną lekkość. Wiedziała, że ta przestrzeń wypełniona światłem jest jej światem
na całe życie. Zatańczyła w tym świetle, dotknęła kilka razy wody, zagrała skrzydłami.

-Ż y ł a !!!

Czy może być coś cudowniejszego. Unosząc się nad wodą ku słońcu, przysiadła
na krawędzi mostu; stał tam człowiek. Wiedziała, że on też żyje, choć nie ma skrzydeł
i cięższy jest chyba od kamienia leżącego na dnie rzeki. Kiedy przysiadła mu na włosach, usłyszała jego myśli. Były one ciężkie i martwe, jak skorupa, którą ona porzuciła.

Ten człowiek n i e c h c i a ł ż y ć!!!


Wpatrywał się w ten kamień na dnie i chciał rzucić się tam i utopić razem
ze sobą wszystko, co przesłaniało mu słońce, zagłuszyło muzykę barw i tętnienie
życia. Ważka nie rozumiała tego, żyła przecież tak krótko...Ona tak cała sobą chciała
żyć i pragnęła, żeby i on tak żył. Zawisła mu więc nad uchem i zagrała jednym słowem

"P o c z e k a j !"

I poleciała nad wodą zbierać wszystkie czary i uroki istnienia. Chciała zebrać ich wiele i opowiedzieć je temu człowiekowi. Może otworzy oczy i zrozumie? Może zachwyci się tą barwną stroną skarbu, który sam chce utracić i zatracić ?....


Leciała nad wodą, nad łąką, nad moczarem i uczyła się na pamięć wszystkich
kolorów kwiatów. Odpoczywała na źdźble trawy, uciszała swoje skrzydełka, by łowić wszystkie głosy, śpiewy, dzwonienia, szumy, szelesty - całą muzykę wszystkiego, co żyje. Zapisywała w pamięci obrazy bawiących się w słońcu, tańczących w cudownych zalotach, obrazy trudu budujących gniazda, żywiących swoje maleństwa, broniących życia swojego
i tych, których kochali, obrazy kurczowo chwytających się coraz cieńszej nici życia....
Gdyby potrafiła pisać, napisałaby na wodzie księgę ogromną o wartości i cudowności
życia. Układało więc ją w myślach, żeby długo i pięknie opowiadać tamtemu człowiekowi,

aby chciał po prostu ........... ż y ć.

Tak była zajęta, ze już nie spoglądała ku Słońcu, które zwolna przesuwało się
i już z innej strony rzucało swoje światło. Cienie wydłużały się jak wskazówki zegara
ku wieczorowi. Kiedy dotknął ją jeden z tych cieni, wiedziała, że trzeba już wracać.
Człowiek stał nadal na moście. To cichutkie "Poczekaj!" było jedyną nitką wiążącą
go z życiem. Czekał więc, choć wieczór już otulał ziemię swym cieniem . Kiedy
zobaczył ważkę, uśmiechnął się blado. Zdyszany owad przysiadł na jego włosach.
Teraz miała zacząć się cudowna opowieść. Ale ważka nie wiedziała od czego
zacząć, co najważniejszego powiedzieć i jak to zrobić, aby on w to wszystko
uwierzył. I wtedy zgasło słońce. Ważka mogła żyć tylko w jego świetle -
jeden dzień. Szepnęła więc tylko, jak mogła najżarliwiej :

"W a r to ż y ć !!!"


I skuliła się, bo zgasło w niej to, czym tak się tu cieszyła. Tylko skrzydełka
pozostały rozpostarte jakby do lotu. Rozświetlił i roztęczył je wschodzący księżyc.
A człowiek? Poczuł dotkliwe ukłucie w sercu i w sumieniu, bo pojął że ten jednodniowy
owad oddał swoje króciutkie życie po to jedynie, aby on zechciał dalej żyć. Włożył ważkę
w załamanie chusteczki i odszedł wolno znad wody. I nagle coraz wyraźniej zaczął
słyszeć głosy tętniącego życia stworzeń i stworzonek: ptaków,
owadów, kwiatów, źdźbeł traw nawet i... swojej duszy...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...