Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

niestety..mocno głowie się co wybrać, myślę że wspólnie z joan51 zdecydujemy na dniach co będzie dla psa lepsze.
tymczasem pojawia się znowu dziura w budżecie, znowu nipewność i psi strach :(
jesli potwierdzi sie diagnoza Kajtul byc moze będzie musiał na jakiś czas mieć otwartą ranę i codziennie przemywaną odpowiednim specyfkiem, to jednak dodatkowy problem ...nie mówiąc już o adopcji :(

Posted

joan51 napisał(a):
Jeśli chciałabyś sie spotkać to podaję tel. 691210851

Pewnie bym chciała:) Jak się wygrzebię z paskudy, która mnie dopadła.

Strasznie mi żal Kajtunia.

Posted

..kilka informacji z początku października...
Nie było ani jednego telefonu w sprawie adopcji, ruszamy z nowymi ogłoszeniami, nie ukrywam że bardzo przydałaby mi się w tym pomoc. Psiak niestety nadal ma problemy behawioralne, jest szalenie zakochany w swojej tymczasowej pani, bez niej szaleje. Dodatkowo jest konieczność przeprowadzenia kolejnej operacji w nawiązaniu do poprzednich problemów z uszkodzoną ślinianką. Prawdopodobnie osącza się wydzielina która znowu tworzy zbite kryształki pod żuchwą psiaka lub wychodzą problemy z drugą ślinianką, narazie nie są to potwierdzone diagnozy, trzeba będzie ponopwnie wykonac rtg z kontrastem. Byc może psiakowi będzie trzeba zostawić otwartą ranę na jakiś czas, by kontrolować co dzieje się wewnątrz..żeby w razie potrzeby nie trzeba go znowu otwierać. Szukamy weterynarza w Łodzi który jest zaprzyjaźniony z dogomaniakami, który zająłby się Kajtunem no i nie zdarł z nas resztek kasy...ciągle brak nam stałych deklaracji na hotel.

i co do hoteliku, ponieważ joan51 wraca do pracy od przyszłego miesiąca i nie będzie jej po 8 h w domu, podjęłyśmy decyzję o poszukiwaniach Kajtunowi nowego tymczasu.
Kajtun za bardzo przywiązał się do joan jak już pisałam, co niestety nie jest dla niego dobre :(
myślę...pocieszam się, że może zmiana otoczenia pozwoli mu się otrząsnać, konfrontacja z nowym otoczeniem go troche uspokoi ..oczywiscie po pewnym czasie, bo wiem że to będzie dla niego jak kolejne porzucenie.

ja bym jeszcze bardzo chciała żeby joan51 napisała tutaj na czym dokładnie polega problem z zachowaniem psa.
myślę, czy warto rozważyć opcję podawania psu jakichś lekkich środków uspokajających..bo to co przezywa pies jest straszne..a koszty jakie ponosi joan dużo większe niz to co wpłacamy za hotelik :(

Posted

Czy zawsze musi być pod górkę?
Co do podawania jakichś środków są specyfiki m.in. od depresji podobno nie jest to aż takie złe dla psa, a nawet często czyni cuda.

Posted

Po rozmowie z Alice doszłyśmy do wniosku, że najlepszym dla kajtun rozwiązaniem bęzie zmiana DT. Dobrze by było gdyby trafił tam gdzie jest już jakiś piesek i od niego uczył by sie zachowań. Do mnie zbyt przylgnął i teraz jest problem. Obdarzyłam go miłością, czułością . Taki był biedny i chory. To była obraza psa. Teraz jest śliczny,ma piękną sierść . Tylko ja jestem jak w domu wielkiego brata. Nie moge zrobić jednego kroku bez jego udziału. Tylko w nocy śpi w swej otwatej klateczce.

Posted

Już pisałam - trzeba wypróbować stressout zanim zaczniecie działać jakąś chemią. Mój psiak ma również kłopoty z rozstaniem ze mną i to kilka razy zadziałało. Ziołowe to jest - działa antydepresyjnie i uspokajająco, ale nie ogłupia.

Posted

[quote name='alice midnight']..kilka informacji z początku października...
Nie było ani jednego telefonu w sprawie adopcji, ruszamy z nowymi ogłoszeniami, nie ukrywam że bardzo przydałaby mi się w tym pomoc. Psiak niestety nadal ma problemy behawioralne, jest szalenie zakochany w swojej tymczasowej pani, bez niej szaleje.
Bardzo proszę o dokładne opisanie problemów behawioralnych Kajtunka. Na dogo są behawioryści. Może uda mi się kogoś tu zawołać, by coś doradził...

Posted

postaram się najlepiej jak umiem przekazac to co wiem.
Kajtun przywiązał sie i zaufał tylko jednej osobie - tymczasowej pani, pozostałych domowników traktuje z dystansem, są bo są. Owszem da się wyprowadzić Panu na spacer, ale poza tym omija go szerokim łukiem. Joan51 twierdzi, że reaguje tak na mężczyzn w ogole, kiedy w otoczeniu któryś podnosi głos czy gestykuluje pies zmienia swoje zachowanie ze spokojnego. Potrafi warczeć i ostrzegać. Nie ufa po prostu innym osobom. Joan nie może zrobić kroku bez udziału Kajtuna, sama zmiana miejsca w domu równa się asyscie psa, jest niebywale wyczulony na tym punkcie. Ciagle w pogotowiu - to musi byc bardzo stresujące. A prawdziwy problem zaczyna się kiedy trzeba gdzieś wyjść. Były próby przyzwyczajania go do klatki, początkowo krótkie wyjscia za drzwi, potem dłuższe...kończyło się demolką, nerwami. I to nie chodzi nawet o to, że on zostawał całkiem sam w domu, w klatce, ktorą akcpetuje jako legowisko. Chodzi o to,że joan wyszła z domu na 15 minut! Nawet kiedy inni domownicy sa w domu on tak reaguje..że niszczy wszystko co ma w zasięgu.

Nie moge ogłosić adopcji takiego psa..
to niesie ze sobą ogromne ryzyko, niepotrzebą robotę..chociaż przeciez jest szansa, że zmiana otoczenia troche Kajtuna naprawi..moim zdaniem jednak potrzebna tu jest ręka która go troche przeszkoli. On z warunków ulicznych trafił w domowe pielesze i chyba mu troche odbiło..cięzko mi stwierdzić czy jego zachowanie to nadal lęk przed porzuceniem, czy wręcz dominacja..wymuszanie obecności joan ciagle...
podczas wizyt na działce było tak samo. Pies nie jest zainteresowany otoczeniem, ciągle pilnuje pani, albo waruje przy furtce mając panią w zasięgu wzroku oczywiście. On nie potrafi sam się sobą zająć. Ciągłe nerwy i stres.

jak przyjdzie joan pewnie doda coś od siebie, a jesli ja coś przeinaczyłam to proszę mnie poprawić.

ja mogę napisać, że do mnie także szybko się przywiązał, i ufał tylko mnie i mojej mamie. Spacery na smyczy owszem, słucha się. Ale w momencie kiedy został sam zrobił demolkę. Myslę, że nie jest to kwestia samej klatki, bo pomieszczenia też demoluje jeśli go zostawic sameo.

Posted

Wszystko to prawda co pisze alice. Dzisiaj nastąpił postęp. Kajtek po powrocie ze spaceru poszedł do klatki i pomimo tego,że ja wychodziłam i mu o tym powiedziałam on nie domagał się ponownego wyjścia tylko spokojnie został. Nie było mnie ok 30-40 minut i kajtuś nic nie zdemolował. Oczywiście witał mnie bardzo wylewnie. Dzisiaj również dostałam od mmd stress out. Postaram się jednak go nie używać , jeśli nie będzie absolutnie konieczne.

Posted

Oj Kajtunku...Nie dość, że zdrówko szwankuje to jeszcze demolki usktueczniasz w DT :mad: Lepiej szybko się popraw...na dłużej :p

Zajrzyjcie do tych biedaków. Może wymyślicie jak im pomóc.

Posted

Dziewczyny, proszę przeczytajcie ten tekst. Mam nadzieję, że to pomoże Kajtunowi i jego przyszłym włascicielom.

Poniżej kopiuję tekst Jacka Gałuszki ze strony "Wesołej Łapki":

"Napisał Jacek Gałuszka.

Każda zmiana właściciela jest dla psa jednym z najbardziej przerażających doświadczeń w życiu. Pies nie rozumie, co się stało, że został wykluczony ze swojej grupy rodzinnej, że nagle znalazł się w zupełnie dla siebie obcym miejscu i wśród obcych ludzi. Psy - zależnie od rasy i charakteru i wieku - różnie przeżywają takie zmiany. Jeśli wcześniej zdarzało się psu przebywać np. w hotelu, wśród innych ludzi, to mógł nauczyć się, że rozłąka nie oznacza końca świata i wtedy mniej przeżywa stres.
Poniżej przedstawiam kilka sugestii dla nowych właścicieli psów.

- jeśli jest możliwy kontakt z poprzednim właścicielem - dowiedz się o wszystko co związane było z pobytem psa w domu, a szczególnie:

- jak pies ma na imię
- ile czasu pies spędzał na spacerach
- jakie były ulubione zabawki psa
- co pies jadł
- czy pies miał swoje miejsce, czy spał z ludźmi np. w sypialni
- jakie były zwyczaje żywieniowe psa
- czy pies reagował spokojnie na obecność innych zwierząt i ludzi w domu
- czy pies jest zdrowy, czy też ma jakieś dolegliwości
- jak długo pies był z poprzednimi właścicielami
- w jakim wieku jest pies
- czy pies jest kastrowany (sterylizowany) i ewentualnie jak dawno
- czy pies ma zrobione wszystkie szczepienia i czy przechodził jakieś poważne choroby

- jeśli nie jest możliwy kontakt z poprzednim właścicielem postaraj się ustalić jak najwięcej , a szczególnie:

- wybierz się z psem do lekarza weterynarii. Poproś o zbadanie psa i określenie stanu jego zdrowia
- nie karm psa przez cały pierwszy dzień. Dawaj mu tylko wodę do picia. Wiele psów reaguje na zmianę miejsca biegunką i przepełnienie żołądka byłoby dla niego bardzo dyskomfortowe (dla Ciebie też)
- następnego dnia przygotuj dla psa w jednej misce suchą karmę, w drugiej gotowane jedzenie. Zobacz, co wybierze. Jeśli nie wykaże konkretnych preferencji - wybór należy do Ciebie.
- w domu pozwól psu pochodzić po całym mieszkaniu. Zobacz, czy będzie probował wchodzić na łóżko, czy nie boi się np. łazienki
- zobacz, jak pies reaguje na wyciągnięcie ręki w jego stronę, szybkie podejście do niego. Jeśli się chowa lub odchodzi - nie zmuszaj go do kontaktu. Jeśli sztywnieje i zaczyna np. warczeć - poczekaj chwilę, odwróć uwagę psa rzutem zabawki za niego, a następnie spokojnie odejdź.
- wyjdź z psem na spacer na smyczy, uważnie obserwuj jak zachowuje się widząc obce psy i ludzi
- zapnij w bezpiecznym miejscu psa na długą linkę. Pozwól mu biegać swobodnie, a następnie po chwili przywołaj go. Zobacz, jak reaguje na przywołanie (podchodzi szybko, powoli, zdecydowanie, z obawą, odbiega, ucieka, lekceważy?)


Przedstawiłem powyżej tylko kilka najważniejszych sposobów na szybkie określenie z jakim psem mamy do czynienia. Zależnie od wyników testu możesz rozpocząć pracę z psem stosując się do kilku podstawowych zasad:

- spal miskę. Przez kilka pierwszych tygodni niech pies dostaje całe jedzenie zawsze z Twojej ręki i zawsze "za coś" (jeśli np. zna komendę SIAD -to za siadanie, a jeśli nie zna - to za podejście do Ciebie). Pamiętaj, żeby pies miał zawsze do picia czystą wodę.
- nie wymagaj na początek, żeby pies w ogóle reagował na przywołanie, polecenia, komendy. Daj mu czas na oswojenie się z nową sytuacją.
- niektóre psy tak bardzo przeżywają opuszczenie przez poprzedniego właściciela, że odmawiają jedzenia. Ten stan zwykle mija po kilku dniach. Nie naciskaj na psa. Poczekaj. Gdy opadnie stres - pies zwykle zaczyna jeść.
- na spacerze asekuruj psa puszczonego luzem długą linką przyczepioną do obroży. Musisz mieć pewność, że zdążysz nadepnąć na nią, gdyby pies postanowił oddalić się nie zważając na Ciebie.
- jeśli pies powarkuje na kogoś z domowników - absolutnie nie pozwalaj na jakąkolwiek konfrontację. Po kilku dniach niech ten domownik zacznie nagradzać smakołykami spontaniczne i przyjazne podejście psa do siebie.
- jeśli pies ma tendencję do kontrolowania zasobów, dobrze jest na początku nie ustalać stałego miejsca spania dla psa. Niech jego posłanie "wędruje" po całym domu.
- w początkowym okresie (ok 2 tygodnie) nie narzucaj się psu z fizycznym kontaktem. Nie głaszcz go zbyt intensywnie, nie czochraj. Chyba, że wiesz od poprzedniego właściciela, że pies to bardzo lubi.
- jak najszybciej zacznij z psem zabawy węchowe. Niech to będzie wspólne poszukiwanie ukrytych smakołyków, albo tropienie. Taka zabawa bardzo poprawia nastrój psa.
- jeśli pies boleśnie przeżywa rozłąkę - dobrze jest przeprowadzić prawidłowy trening zostawania w klatce, która jest dla psa bezpiecznym azylem i w której pies czeka spokojnie na powrót właściciela.


Oczywiście przedstawione powyżej rozważania mają charakter ogólny. Trzeba je traktować bardziej jak pewne sugestie, niż jak uniwersalną receptę - bo takiej nie ma. Każdy pies jest inny i dlatego przyjmując psa pod swój dach bądź czujnym obserwatorem, używając swojej intuicji i wrażliwości. Jeśli zobaczysz, że pies lepiej się czuje gdy go głaszczesz - głaszcz go, gdy widzisz, że bardziej lubi zabawę niż jedzenie - baw się z nim częściej, gdy cieszy go możliwość przebywania blisko Ciebie - nie każ mu zbyt długo siedzieć w oddaleniu, nie zamykaj go w osobnym pomieszczeniu.
Jednocześnie pamiętaj, że pies nieco inaczej komunikuje się ze światem niż ludzie. Będzie on najszczęśliwszy, jeśli od razu pozna jasne i konsekwentne zasady, jakie obowiązują w Twoim domu i poczuje, że świat - choć początkowo dla niego obcy - kieruje się znanymi mu prawami. Im więcej rutyny - tym dla psa lepiej.

Okres adaptacyjny trwa zwykle od 4 do 6 tygodni. (zależnie od psychiki i wieku psa).
Gdybyś widział, że pomimo Twoich najlepszych chęci nie jesteś w stanie poradzić sobie z jakimiś zachowaniami Twojego psa - nie wahaj się pytać. Z doświadczenia wiem, że czasami spojrzenie na problem oczami innej osoby bardzo pomaga właściwie go ocenić i podjąć skuteczne kroki zaradcze.
Na koniec chcę Cię prosić, żebyś niezależnie od wszystkiego pamiętał o jednej, bardzo ważnej sprawie:

NIGDY nie używaj przemocy i bólu jako argumentu w komunikacji z psem. Twój autorytet jako przewodnika będzie niepodważalny, o ile zbudujesz go na wzajemnej więzi i zaufaniu."

link do strony z tym tekstem:
http://wesolalapka.pl/o-psie-ze-schroniska/co-robic-z-adoptowanym-psem.html

Posted

Sporo dobrych rad. My z Kajtkiem już to przerabialiśmy. Kajtek zaczyna mnie zaskakiwać. Dzisiaj został ok godziny z córką i był w miarę spokojny. Dopiero tuż przed moim powrotem zaczął popiskiwać. Gdy wróciłam to witania nie było końca. Wychodził z mężem do windy i wracał z powrotem. Musiał być skrzywdzony przez mężczyznę. Często podczas spacerów skacze i wyrywa się w ich kierunku. Do innych psiaków jest nastawiony życzliwie.

Posted

Nie mogę się nadziwić jak ten stressout działa - wystarczy, że jest w domu :evil_lol::evil_lol:
A już na poważnie to cieszę się, że Kajtuś trochę na prostą wychodzi. Ja z tych, co wierzą w cierpliwość:)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...