Czorcik Posted May 22, 2012 Posted May 22, 2012 co masz na mysli pisza pomóc Kajtunowi - czy w jego miejsce kilku innym psom ? Quote
Dada M Posted May 22, 2012 Posted May 22, 2012 Alice - melduję się. Teraz jestem tylko przelotem na dogo, wieczorem postaram się przeczytać wątek. Quote
dorobella Posted May 22, 2012 Posted May 22, 2012 Wiem Alice co masz na myśli. Dziewczyny ratowały dobermana, szkoleniowcy, behawioryści, nie udało się i trzeba było podjąć decyzję o eutanazji. Pies dostał szansę, która kosztowała. Nie zawsze się udaje. http://www.dogomania.pl/forum/threads/192358-Doberman-Bruno-za-TM-*-d%C5%82ug-1893z%C5%82-!!!!! Quote
Czorcik Posted May 22, 2012 Posted May 22, 2012 jak to Kajtuna uśpić ??!!! Może przez te miesiące najpierw należało się w końcu otrząsnąć z tego zafascynowania panem Dudą , skoro efekty pracy z tym Panem sa tak mizerne , a rzekłabym nawet przerażające skoro Kajtun zaczął gryźć jak najęty. Jak to łatwo podjac decyzję o odebraniu komuś życia :( Quote
Awit Posted May 22, 2012 Posted May 22, 2012 Bardzo współczuję wszystkim, od których zależy przyszłość Kajtuna. Nie wyobrażam sobie i nie chciałabym nigdy stanąć przed taką decyzją. Quote
_Goldenek2 Posted May 22, 2012 Posted May 22, 2012 Magdalena Łęczycka mail: magdalena.messa@gmail.com tel: 792 613 916 GG: 4304509 To wyśmienita behawiorystka z Warszawy. Spróbujcie do Niej zadzwonić. Powiedzcie, że Kajtun to bezdomniak, Jestem pewna, że ustali dobrą stawkę, Ona pomogła goldenowi Atosowi, któremu też groziła igła. Kajtuna ktoś skrzywdził... i teraz ma zapłacić za ludzką bezradność? Quote
iwoniam Posted May 22, 2012 Posted May 22, 2012 poproszono mnie, abym weszła i zajęła stanowisko. Nie jestem w stanie przeczytać 109 stron wątku; za dużo teraz się dzieje w Olkuszu, Kłaju i jeszcze jednym miejscu, a w domu kolejne zwierzaki uratowane z mordowni. Wiem mniej więcej co się dzieje z pieskiem. Czy on miał robione jakieś badania neurologiczne? Ile godzin dziennie on jest na spacerach? Jak reaguje osoba gryziona? a tak w ogóle to może bym się z opiekunką w jego sprawie skontaktowała, mogę prosić o tel? Nie obiecuję, że to będzie jutro np, bo w każdej chwili mogę jechać do szpitala urodzić dzidziusia, ale.. proszę o nr tel na PW Iwonia Quote
Lida Posted May 23, 2012 Posted May 23, 2012 Wesprę Kajtna finansowo. I nie opszczę, aż będzie dobrze. Jak będą już znane mniej więcej koszty, podejmę decyzję o wysokości stałej deklaracji. Quote
alice midnight Posted May 24, 2012 Posted May 24, 2012 Lida bardzo Ci dziękuję. iwoniam dziękujemy za obecność, Lenka na pewno się odezwie. Quote
zebrazebra Posted May 25, 2012 Posted May 25, 2012 Nie wiem jak opisać to co czuję, czytając o Kajcie, zwłaszcza po moich prywatnych przejściach, kiedy cały świat mi się rozsypał... Ja teraz nie zarabiam - musiałam zawiesić wszelkie deklaracje. Jeśli tylko będę w stanie coś pomoc finansowo, natychmiast pomogę. Jakie tak naprawdę Kajtun miał robione badania? Quote
malibo57 Posted May 28, 2012 Posted May 28, 2012 Czorcik napisał(a):jak to Kajtuna uśpić ??!!! NIE usypia się psów tylko dlatego, że są kłopotliwe i mają problem behawioralny, a nie jest to ewidentna agresja. Swój problem Kajtun "zawdzięcza" w dużej części ludziom. Przeciwstawianie ilości psów, którym "za te pieniądze" można pomóc, to nadużycie i hipokryzja. Nie ilość się liczy, a jakość - w tym wypadku też. gdyby tak na to patrzeć, to żaden stary pies nie otrzymałby pomocy medycznej, bo byłoby to "nieekonomiczne". U Furciaczek nie ma miejsca, u Magdy Bartoszewskiej może się zwolni, ale trzeba poczekać. W tym czasie trzeba się wziąć za zbieranie funduszy, bazarki itp. - Kajtun wraca z adopcji, więc jest psem bezdomnym. Jeśli chodzi o diagnostykę, potrzebne są badania krwi - wszystkie profile, w tym tarczycowy, najlepiej w Idexx ( sfinansuję je, tylko znajdźcie lecznicę, która korzysta z Idexx) Choroba psychiczna? Nie skomentuję. Quote
Czorcik Posted May 28, 2012 Posted May 28, 2012 malibo57 napisał(a):NIE usypia się psów tylko dlatego, że są kłopotliwe i mają problem behawioralny, a nie jest to ewidentna agresja. Swój problem Kajtun "zawdzięcza" w dużej części ludziom. Przeciwstawianie ilości psów, którym "za te pieniądze" można pomóc, to nadużycie i hipokryzja. Nie ilość się liczy, a jakość - w tym wypadku też. gdyby tak na to patrzeć, to żaden stary pies nie otrzymałby pomocy medycznej, bo byłoby to "nieekonomiczne". U Furciaczek nie ma miejsca, u Magdy Bartoszewskiej może się zwolni, ale trzeba poczekać. W tym czasie trzeba się wziąć za zbieranie funduszy, bazarki itp. - Kajtun wraca z adopcji, więc jest psem bezdomnym. Jeśli chodzi o diagnostykę, potrzebne są badania krwi - wszystkie profile, w tym tarczycowy, najlepiej w Idexx ( sfinansuję je, tylko znajdźcie lecznicę, która korzysta z Idexx) Choroba psychiczna? Nie skomentuję. tak masz rację , ale ja jak przeczytałam , że sa zakusy , pomysł taki , nawet wstępny plan , żeby odebrać mu życie to opadło we mnie wszystko, a teksty typu ilu psom mozna w to miejsce pomóc jest żałosny i jednoczesnie mało zachęcajacy do dalszego wspierania psiaka. Ja wierzę , że Kajt się odnajdzie w końcu. Jeżeli będzie przedstawiony jakiś konkretny plan działania również pomogę, bo psiaka znam i zapadł mi wyjatkowo do serca ze swoją diabelską duszą, ale po informacjach typu jak wymieniłam wyżej, tracę wiarę nie w psa a w ludzi :( Quote
alice midnight Posted May 28, 2012 Posted May 28, 2012 (edited) Aż chce się zapytać "Co się tu dzieje?" Przelewam Ince pozostałe na koncie Kajtuna pieniądze. Na dniach zostanie podjęta decyzja, czy zostajemy przy dotyczasowym koncie, czy będzie inne. Kajtun potrzebuje pieniędzy na badania i behawiorystę, szczegółowe ceny usług przedstawi Inka. Ze względu na to, że Kajtun ma status psa w domu stałym nie można przenieść wątku do innego działu. Edited May 28, 2012 by alice midnight Quote
Panna Marple Posted May 28, 2012 Posted May 28, 2012 A ja wcale nie tracę wiary w ludzi, bo to wlaśnie dzięki ludziom takim jak Inka czy Alice czy Malibo i inni Kajtun ma szansę. Śledzę ten wątek od jakiegoś czasu i jestem pelna podziwu dla wszystkich tych, którzy o psiaka walczą. I nie dziwię się, że brane pod uwagę są różne rozwiązania, bo czasami stajemy przed ścianą i nie wiadomo co dalej. Pomogę finansowo w miarę swoich możliwości, proszę o jakieś info dotyczące ewentualnych kosztów leczenia Quote
alice midnight Posted May 29, 2012 Posted May 29, 2012 (edited) Ja się łamałam czy odpisywać na te pełne goryczy niesprawiedliwie posty... Ale jednak napiszę, bo nie mogę znieść..po prostu nie mogę. Tak naprawdę nie wiem co napisać, żeby nie spowodować lawiny postów mających na celu udowodnienie komuś czegoś. Żałosne, hipokryzja, nadużycia...pięknie. Pytanie kto Wam dał monopol na osądzanie i ocenianie ludzi, zwłaszcza że jak widzę żadna z Was nie orientuje się dość w sytuacji. W przeciwieństwie do osób, które raczyły ze mną czy z Inką porozmawiać o całokształcie sytuacji. To bardzo przykre. Piszę w zgodzie z własnym sumieniem, uważam że przeciwstawianie psa który nie rokuje zbyt dobrze, kilku innym psom, które mogłyby za pieniądze wyłożone mieć już dawno domy to po prostu fakt, wiele osób tak właśnie uważa, co nie znaczy że skreślą Kajtuna, czy mnie, czy Inkę. Tak myślą osoby które patrzą realnie na sytuacje, być może też przyjmując te najgorsze warianty, dla lepszego uświadomienia sobie i innym jak poważna jest sprawa. Odnośnie wyciągania starych chorych psów ze schronisk, jak rozumiem to miał być kontraargument i leczeniu ich w prywatnych hotelach również są podzielone zdania i opinie. I tak jak nikt nie zabroni takiej działalności jeśli ktoś ma chęć, mimo że jak mniemam stąd się biorą nieporozumienia między schroniskami a wolotariuszami prowadzącymi ową, tak nikt nie zabroni mieć komuś własnego zdania, przekonań. Jesli dzielenie się nimi ma powodować ścinanie głów...to faktycznie nie dogadamy się. Jeśli my z Inką ukladamy plan pozbawenia życia psa...no tak, ręce mają prawo opaść. Samo to sformułowanie jest nadużyciem. Czuje obrzydzenie, że właśnie tak mnie oceniłyście. Na jakiej podstawie? Na podstawie faktów i mysli jakie przedstawiłam, po rozmowach z wieloma osobami. Była prośba o rady, dostałam coś zupełnie innego. Prosiłam o pomoc w podjęciu decyzji, choćby o wyborze weterynarza...nie doczekałam się na nic poza obrazą majestatu i oskarżeniami. Nie pozwoliłabym na żadne decyzje, bez właściwych badań i oceny zespolu specjalistów, o czym pisałam w jednej z pierwszych moich wypowiedzi od kryzysu jaki się pojawił. Lena zresztą również by nie pozwoliła by Kajtunowi stała się krzywda. Przelałam Ince resztę pieniędzy, którą Kajtun ma na koncie. Nie wiem jak potoczą się dalej nasze wspólne losy, ale jeśli mogę jeszcze o coś prosić ciotki z dogomanii, to o wyczucie, bo sprawa jest tak samo ważna jak i delikatna. W moim odczuciu, to co napisałyście jest nieprawdziwe, krzywdzące, a nade wszystko nie pomaga. Nie macie szacunku ludzi, którzy czasem są bezradni, nie mają wiedzy i możliwości. Nie mają sił, bo często sami mają za dużo problemów. Wy bohaterzy od psów, chcecie żeby pies był na pierwszym miejscu. Czasami tak się nie da. Choćby bardzo się chciało. Może właśnie tak zbudowany jest Wasz świat, a może nie macie zbyt wiele problemów i dlatego tak dobrze wychodzi Wam poświęcanie się dla sprawy. Nie spodziewałam się tego ani po Malibo, która zawsze służyła mi radą i wsparciem i była dla mnie w pewien sposób wzorem, ani po Czorcik, chociaż przyznam, że od strony palenia wody też Cię Dorota miałam okazję poznać na innych wątkach ;). Ale to co zaczyna trafiać prosto w moją osobę jak i każdą inną która czasem musi walczyć sama ze sobą… każdego dnia, powoduje duży niesmak. Nie godzę się na to. Może lepiej zadzwońcie do Inki i zapytajcie jak sobie radzi...czy może czegoś potrzebuje. Kajtun potrzebuje pieniędzy na badania i na spotkania z behawiorystką. Inka zdecyduje czy ewentualne przelewy mogą trafiać na jej konto, czy dotychczasowe. Tego tematu nie będę kontynuowała, rozwaliłyście mnie w drobny mak...i chyba tylko to bylo celem tych wypowiedzi. Nie czuję już żadnej potrzeby „tłumaczenia” siebie i innych na forum, nie pomogło mi działać lepiej, jak też więcej widzieć, nie spowodowało żadnego „oświecenia”…pokazało tylko brak zrozumienia, pokręcone poczucie misji, despotyzm przekładany nad tragedię nie tylko psa, ale także rodziny i osób którym zależy. Wiele z metod się nie sprawdziło, zwyczajnie…czy ktoś ma pretensje o to do kogoś? Tak...jak zwykle sami specjaliści, a to weta bo podjął nie taką decyzję, a to do behawiorysty bo szkolenia nie dały efektu jaki by sobie ktoś życzył. Naprawdę liczycie na to, że po 5 spotkaniach na krzyż i jak to Inka pisała utrudnionej współpracy bądź jej braku ze strony rodziny coś się długofalowo zmieni? Behawiorysta to nie czarodziej…a praca musi być głownie człowieka, nie psa. Dlaczego nikt nie zapyta Inki na ile pomógł w swoim czasie behawiorysta, ile się nauczyła, tylko radośnie stwierdza się tu, że to był jakiś nieuzasadniony zachwyt, który ostatecznie pogorszył stan Kajtuna? Jeśli o takiej hipokryzji tu mowa, to niestety się zgadzam, chociaż ja wolę używać bardziej dyplomatycznych słów. Jedni nazwą akupunkture i lasery na które dojeżdżał Kajtun niepotrzebnym dla psa stresem,znachorstwem, inni powiedzą, że po prostu łapałyśmy się wszystkiego co było nam polecane przez bardziej doświadczone osoby. Ludzie nie chcą pisać publicznie bo obawiają się ataków desperatek i frustratek, do czego to doszło? Śmiać się czy płakać? Chyba śmiać się i wiać, bo łez z powodu Kajtuna było już wiele. Kajtun będzie miał zapewnione tyle na ile pozwoli sytuacja finansowa, a z Inką zrobimy tyle ile jesteśmy w stanie. Każdy ma zakres swoich możliwości, myślałam że dorosłe kobiety, posiadające własne rodziny i ogrom doświadczeń zdają sobie sprawę z tego, że faktów chęciami się nie zmieni. Myślałam, że potrzeba u tylko troche wyobraźni i wyczucia…jak zwykle myliłam się, jest sąd. I to zbudowany na nadinterpretacjach i złości. Może każdy..jeśli ochłonie odpowie sobie czemu to ma służyć… Edited May 29, 2012 by alice midnight Quote
dorobella Posted May 29, 2012 Posted May 29, 2012 Mnie ciekawi jedno, czy jeśli Kajtun zaliczy z 10 behawiorystów, tonę leków, zrobią mu wszystkie badania i nie będzie efektu- dalej będą proponować innych specjalistów ? Czy uważać, że dom za mało się angażuje. Kajtun ma plus, że nie jest dużym psem. Znajomi uśpili 8 letniego doga, bo ich przestał poznawać, tzn. raz ich poznawał, a drugi raz rzucał się i gryzł. Zrobili kupę badań, konsultowali ze szkoleniowcami. Uśpili go po kolejnej akcji, gdy trzeba było założyć człowiekowi ponad 20 szwów. Facet zasłonił się ręką, bo inaczej pies zatopiłby kły w twarzy. Cudowne metody nie działały. Jeden "specjalista szkoleniowiec" zarzucał im, że za mało trenują z psem. Myślę, że w takich okolicznościach trzeba sobie zdawać sprawę z całokształtu sytuacji i odpowiedzieć sobie na pytanie co z Kajtunem jeśli zawiodą metody i środki. Quote
malibo57 Posted May 29, 2012 Posted May 29, 2012 Przelałam Ince 270 PLN na badania ( sensowne) krwi i moczu. Badania te mają posłużyć behawiorystom do wykluczenia przyczyn somatycznych zachowań Kajtuna. To standard, a nie wymysł. Nie będę, bez urazy, brała udziału w dyskusjach na temat, jak i kiedy objawia się dysonans poznawczy i do czego służy, i prowadzi samousprawiedliwianie. Z góry przepraszam, ale proszę mnie wyłączyć z dyskusji na temat eutanazji z przyczyn behawioralnych. Sam tytuł tego wątku świadczy zupełnie, o czym innym, niż to, co można przeczytać w ostatnich postach powyżej. Prywatnie uważam ten tytuł za skandaliczny. Quote
Czorcik Posted May 29, 2012 Posted May 29, 2012 Olka mam do Ciebie prośbę , zebyś nie pisała mi wielkich PW ze swoimi żalami , bo to nie o to chodzi, sama sprowadziłaś ten watek na te tory. To Ty dałas do zrozumienia , że są pomysły , żeby Go uśpić i nie tylko ja to tak odebrałam. Teraz się usprawiedliwiasz i piszesz zupełnie coś innego, było się nad tym zastanowić wcześniej, bo ja teraz to już w ogóle Ciebie nie rozumiem, co chciałas osiągnąć, postraszyć , wzbudzić panikę , strach i w ten sposób kasę zdobyć ??? Ale nie tędy droga przynajmniej ze mną , Kajtuna wspierałam i wspierać będę ale nie w momencie jak Ty będziesz tak postępować , a co do mojego zachowania na innych watkach to taka krytykę zachowaj dla siebie, bo ja również mogę powyciągać twoje historie z innych forum, gdzie po Tobie tylko smród pozostał , tylko po co ? Quote
malibo57 Posted May 29, 2012 Posted May 29, 2012 Proszę Inkę o jasny i wyraźny komunikat, że Kajtun stracił dom i jest znów psem bezdomnym. To pozwoli na zbieranie funduszy, choćby bazarkowych. Quote
Czorcik Posted May 29, 2012 Posted May 29, 2012 i jeszcze jedno Olka , ja dzwoniłam do Leny i rozmawiałam z nią , a także zaproponowałam pomoc , ze zamówię behawiorystkę do domu Leny , żeby oceniła sytuację i Kajtuna, osobę zupełnie z zewnątrz, z żadnej dogomanii, nie polecaną przez nikogo znajomego, ale za to osobę z bogatym doświadczeniem i adekwatnym wykształceniem. Wizyta miała kosztować 150zł, powiedziałam że ja pokryję koszty tego . Inka mi wtedy powiedziała , ze najpierw ta osoba musiała by namówić jej tatę na to , zeby chciał dać kolejna szansę . Mnie nie stać na to , żeby płacić tyle pieniędzy na wizytę , która miała by się odbyć nie z psem , a minąć na przekonywaniu człowieka :(:( niestety. I dokładnie to powiedziałam Ince , jak i również przyznałam , ze wcale się nie dziwię , ze tata stracił cierpliwość. Ja absolutnie nie mam żalu o nic do inki , nie mam jej nic do zarzucenia, Quote
Czorcik Posted May 29, 2012 Posted May 29, 2012 malibo57 napisał(a):Proszę Inkę o jasny i wyraźny komunikat, że Kajtun stracił dom i jest znów psem bezdomnym. To pozwoli na zbieranie funduszy, choćby bazarkowych. i ja także nie wiem co się dzieje z Kajtunem , nie wiem gdzie on teraz jest, i co się z nim dzieje. Powiedziałam, ze jak będzie wiadomo jaki jest plan to wtedy mogę wspierać Go. Quote
malibo57 Posted May 29, 2012 Posted May 29, 2012 Kajtun nadal jest u Inki, bo nie ma innego miejsca dla niego. Jeszcze. Ale nie może tam długo zostać. Inka robi, co może, zanim pojawi się możliwość fizycznej przeprowadzki Kajtuna, m.in., diagnostykę. Quote
malibo57 Posted May 30, 2012 Posted May 30, 2012 Czorciku, za chwile podeślę Ci numer konta Inki. Poprosiłam Magdę Bartoszewską o przejrzenie wątku Kajtuna, wysłuchanie informacji i odpowiedzi na pytania, które mam od Inki i zdalną ocenę psa i sytuacji. Jasna rzecz, że żaden behawiorysta nie wyda oceny bez poznania psa, ale kilka opinii może wyrazić. Wnioski są następujące: wszystkie zachowania Kajtuna są powtarzalne i normalne, żadne nie wykracza poza jego etogram. Doszukiwanie się w zachowaniu Kajtuna "nienormalności", uszkodzeń neurologicznych, guzów, wodogłowia i czego tam jeszcze, wynika tylko i wyłącznie z braku wiedzy. Diagnostyka CT nie znajduje w tym przypadku żadnego uzasadnienia, gdyż brak jest do niej wskazań. Jeśli badania krwi i moczu wykażą jakąś dolegliwość, trzeba psa leczyć, ale nie jest do tego potrzebny żaden guru neurologiczny. Część dolegliwości ( np., stan zapalny oczu) może wynikać z poziomu stresu, jakiego doznaje Kajtun. Mamy do czynienia ze zjawiskiem tzw., somatyzacji. Kajtun jest potwornie zmęczony i zalewany bodźcami. Radzi sobie ze stresem i napięciem, jak umie. Im szybciej znajdziemy dla niego miejsce, zmienimy otoczenie i damy odpocząć, tym lepiej dla niego. Quote
Czorcik Posted May 30, 2012 Posted May 30, 2012 jest taki hotel u Jamora czy jakoś tak , słyszeliście coś o tym miejsce , facet podobno pracuje z " trudnymi " przypadkami i często mu się udaje . Co o tym myślicie ? m: dzięki czekam na numer konta :D Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.