Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

No niestety ja też podupadłem ostatnio strasznie finansowo :( Ale nie zaglądanie mnie chyba jeszcze bardziej dołuje niz zaglądanie a najbardziej to że psów jest coraz więcej ten świat się jakiś nie normalny robi :( Cioteczki plis zajrzyjcie popodrzucajcie szkoda kolegi jest naprawdę kajtunkowo podobny ;) A właśnie droga Kajtunowa Pańciu jak się łobuziak nasz sprawuje ????

Posted

Kajtunowi mija dziś 2 m-ce u nas. Niestety szampana nie będzie.

W tej chwili jest na kolejnej operacji ślinianki. Będzie miał wyszytą wielką dziurę.
Mała była jednak za mała i już prawie zarosła. Przestała odprowadzać ślinę. Od ok. 3 dni gula znów zaczęła rosnąć.
Szybka decyzja, bo weekend świąteczny blisko, więc dopiero mógłby mieć za ok. tydzień, gdyby nie dziś. Kolejna narkoza...

Psychicznie jestem totalnie wymięta...
Trzymajcie za Kajta kciuki.
Pomyślcie ciepło.

Posted

Właśnie dostałam wiadomość, że za ok. godzinę Kajtun jest do odbioru. :)

Dziękuję wszystkim za kciuki i za ciepełko, a przede wszystkim za to, że dzięki Wam Kajt mógł mieć tą operację. :oops:

Posted

A my musimy się w końcu zebrać i skontrolować poważnie stan kolegi jak czorcię będzie chciał zjeść znaczy się że wszystko w normie ;) ;) Czekamy na info jak kolega w skarpeteczkach sobie radzi i z nowym pycholem po tuningu ;) :)

Posted

no na ostatniej wizycie w Nosku wcale mnie nie chciał jeść , więc test może być lekko zaklamany.
Kajt wariacie trzymaj się dzielnie :)
Inka a Tobie życzę wytrwałości :)

Posted

Wczoraj odebrałam Kajta chwilę po 18.
Niestety nie udało mi się porozmawiać z chirurgiem - był chyba na kolejnym zabiegu.

Cytat z wypisu (foto potem):
"Wyszyto szeroko żabkę podjęzykową, usuwając znaczną część zmienionego gruczołu ślinowego podjęzykowego."

Wrócił w marnym stanie - gorszym niż poprzednio, ale i operacja rozleglejsza...
Był ledwie kumaty. Miał zimne uszy i łapki. Nawet posikiwał pod siebie troszkę.

Ok. 21:30 poczuł się już troszkę lepiej. Wyplątał się z przykryć na posłanku i położył na dywanie.
Został "zapakowany" w dwie różowe lalkowe skarpeteczki. ;)

Pić nie chciał. Za jedzeniem rozglądał się tak delikatnie, że niemal niezauważalnie. (Dzisiaj rano dostał troszkę.)

Ok. 22 poszliśmy na "spacer". Przygotowania trwały 10 minut. Spacer ok. 5, z czego ok. połowa to jednorazowe sikanko. (Wlali w niego ponad pół litra!)


Reszta potem, bo muszę spadać...

Pysio boli :(, ale stan ogólny już lepszy. :)

Posted

[quote name='Czorcik']Kajtun , trzymamy kciukasy .

przepraszam za offa ale zajrzyjcie , pomóżcie chociaż podnosić i rozsyłać wątek, to pierwszy wątek mój i Guliwera:
http://www.dogomania.pl/threads/2170...-niewidzialna-!!

to jest Kama z wypadku , którą zgarnęliśmy odwożąc Grafita i Azulę

Ja też przeproszę i szybko zaproszę na bazarek dla Kamy http://www.dogomania.pl/threads/217089-ALARM!!!-Strzaskana-miednica-%C5%9Brut-w-mi%C4%99%C5%9Bniach!-Szybki-mix-dla-Kamy-do-11.11.?p=17921930#post17921930

Posted

Przepraszam wszystkie Cioteczki i Wujciów (zwłaszcza jednego) za długie niegadanie.
Świąteczny weekend i takie tam - rozumiecie...

Kajtun w niedzielę 30.10 (zgodnie z zaleceniem w wypisie) pojechał do A-Z Wetu na kontrolę.

Dr Koperskiego - naszego chirurga - niestety nie było tego dnia. :(
Kajt chciał pożreć weta, więc "kontrola" zakończyła się jedynie podaniem antybiotyku (zgodnie z zaleceniem).

Właściwie, to mu się nie dziwię...
Zarówno dr Gugała (nasz "podręczny" wet), jak i dr Koperski ostrzegani PRZED, że Kajt jest nerwus, wykonywali najpierw "czynności uspokajające".
Gadali do Kajta miłym głosem, zaczynali od głasków itp. zaczepek. Dopiero potem przystępowali "do rzeczy".
Raz, na pierwszej wizycie po pierwszej operacji, dr Gugała zrezygnował z samodzielnego zaglądania do paszczy, widząc stres Kajta.
(Tamtego dnia dodatkowo przed lecznicą jeździły koszące 3 małe potwory i 1 wielki.) Sama pokazałam wtedy Kajtową paszczę.

Natomiast w niedzielę wet, którego Kajt w ogóle nie znał, założył straszne zielone rękawiczki i prosto do paszczy je skierował!
Przy pierwszej próbie Kajt "wyszedł" mi do tyłu spod pachy z szelek i obroży p/pchelnej...
Przy drugiej i ostatniej próbie Kajtowi udało się złapać zębami jedno to straszne zielone (ręka pod spodem ocalała).

Teraz czekam na telefon od dr Koperskiego (dzwoniłam ok. 11:30, to miał zabieg), bo nie jest dla mnie jasne, czy jeszcze antybiotyk się należy czy nie.
Po za tym nie wiem, czy wystarczy iść na zapisaną w razie czego w niedzielę "drugą" kontrolę 09.11, czy jechać jeszcze do niego z pycholem, czy może Gugała wystarczy.

Paszczak czuje się dobrze. :)
Ziewa bez skomlenia, je bez skomlenia. Trochę rozrabia, trochę śpi. Spaceruje normalnie. Tzn., hm... po Kajtunowemu zwyczajnie. ;)

Gdybym jeszcze namordnika nie zakładała na spacery... o, ja paskudna! :/

Posted

Ja się nie dziwię - strasznym zielonym do paszczy tak bez żadnej rozmowy - też bym użarła :)
Czy te wszystkie doktory (a szczególnie Gugała, do którego mam zaufanie, bo znam) powiedziały, że to się odnowi kiedyś czy że jest nadzieja na spokój? Byłoby miło gdyby to już był koniec Kajtowych perypetii ;)

Posted

mmd napisał(a):
Ja się nie dziwię - strasznym zielonym do paszczy tak bez żadnej rozmowy - też bym użarła :)
Czy te wszystkie doktory (a szczególnie Gugała, do którego mam zaufanie, bo znam) powiedziały, że to się odnowi kiedyś czy że jest nadzieja na spokój? Byłoby miło gdyby to już był koniec Kajtowych perypetii ;)


dr Gugala twierdził jeszcze jakoś miesiąc-dwa temu, że szanse na odnowienie są nikłe, że wszystko dobrze wycięte.
Od tego czasu Kajtun dwa razy lądował pod narkozą..dwa razy był wyszywany :]
To wszystko jest na wątku.
Myślę, że w przypadku Kajtuna nie nalezy dawac wiary w tego typu sugestie, za kazdym razem mielismy nadzieję, że to ostatni raz.
Kajtun ma schorzenie nawracające i nic na to nie poradzimy, kwestią jest jak często będzie pojawiał się problem, ile narkoz zniesie jeszcze psiak...
i jak długo ze względu na problemy zdrowotne będzie trzeba odwlekac kwestie problemów behawioralnych.
Kajtun nie odpuści, zapomnijcie ;P

Trzeba szukać dalej źródeł, artkułów, rozmawiać z wetami, konsultować...licząc, że może trafimy w koncu na jakies skuteczniejsze/zapobiegawcze radzenie sobie ze śliniankami...
Dlatego, jesli macie mozliwość - proszę, szukajcie, pytajcie.

Posted

Mysza2 napisał(a):
Sama bym użarła jakby mi tak zielone bez słowa do paszczy chciał pchać, miał wet szczęście że tylko zielone ucierpiało :evil_lol::evil_lol:

Ale zgodne jesteśmy :)

O żabkach wiem tylko to, że jak ludziom się uparcie robią to wycina się śliniankę. Tylko nie wiem, czy Kajtunowi można powycinać wszystkie.
Zapytam mojego weta, jak u niego będę, bo choć to nie chirurg ani żaden słynny lekarz to może akurat coś wie.
Ten chirurg polecony przez Myszę1, u którego był Kajtun stwierdził, że nic się nie dzieje, pewnie się nie działo.
Gugała jest naprawdę w porządku, przynajmniej takiego go pamiętam. Myślę, że on też nie odpuści i będzie kombinował.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...