Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ewa Marta napisał(a):
Mam nadzieję, że jednak transporter zostanie zakupiony i wszystko się ułoży, bo właśnie dowiedziałam się, że wczoraj wieczorem Yumi pojechała do nowego domu... Przyznam, że jest mi przykro, że dowiedziałam się dopiero dzisiaj, ale prawdą równiez jest, że powiedziałyśmy Pani Dorocie, że Pani może się do niej zgłosić i po podpisaniu umowy adopcyjnej, zabrać ją do domu.
Mam bardzo mieszane uczucia, ale ufam Pani Dorocie, która z Panią po naszej wizycie przegadała wiele godzin. Wyjaśniała jej nasze oczekiwania i w rezultacie powiedziała, że ten dom jej sie podoba, a na niczym jej tak nie zależy, jak na szczęściu Yumi. Dzisiaj wieczorem będą wiadomości. Wczoraj po przyjeździe do domu Yumi wyszła spokojnie z kontenerka i usiadła pod choinką. Nie uciekała rozpaczliwie, ale też nie chciała podejść do ludzi.
Nie pytajcie mnie co myślę, bo narazie jestem koszmarnie zestresowana i na dzisiaj wiem, że żadnego więcej kociaka nie wezmę pod opiekę. Za mało się znam na kotach, żeby szukać im domów, za mało wiem o opiece nad nimi, żeby wiedzieć czy dom jest dobry, czy nie:-( Trzymam mocno kciuki za to, żeby Yumi było dobrze...

Ewa nie stresuj sie tak, bedzie dobrze,Yumi zawsze moze wrocic do Pani Doroty,nie mysl negatywnie.Ja tez trzymam kciuki za Yumi i jej dom!

  • Replies 187
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Przestańmy gdybać, bo to i tak niczego nie zmieni. Histeria dziecka mogła zostać "obłaskawiona" innym kotkiem, niekoniecznie z rąk "nawiedzonych wariatek", z którymi w dodatku mogą być same problemy :) Kotków, jak niestety wiadomo, ci u nas dostatek (szczególnie tych niechodliwych, czarno-białych). Jako urodzona optymistka stawiam na wersję, że dom się okaże dobry, odpowiedzialny i chętny do szeroko zakrojonej współpracy, a rozhisteryzowane dziecko stawi wraz z mamą czoło wyzwaniu o intrygującym imieniu Yumi. AMEN!

Posted

Rozmawiałam jeszcze raz z Panią Dorotą. Mówiła, że ta Pani z nią rozmawia inaczej niż z nami, może dlatego, że to ona opiekowała się Yumi. W kwestii drugiego kota powiedziała, że nie wyklucza takiej opcji, ale na dziś może powiedzieć że jest gotowa na jednego kociaka w domu. Może macie rację i wszystko będzie dobrze.
Myślę o niej cały czas, czekam na jakiś sygnał od Pani Doroty. Ja obiecałam nie bombardowac dziś Pani telefonami.

Posted

Będzie dobrze, czuję to w kościach :) Tak samo jak to, że się Ares znajdzie...
Przecież "normalni ludzie" zazwyczaj mają po jednym zwierzęciu! Pamiętam jak na mnie patrzono, gdy mieszkałam w Wwie i miałam 2 psy. Mieszkałam w bloku, gdzie było kilkaset mieszkań i nikt inny nie miał dwóch psów czy kotów. Ja jeszcze miałam wtedy królicę, ale nikt z sąsiadów o tym nie wiedział :) Szaleństwo ma jednak to do siebie, że się udziela, więc kto wie... może i Pani przygarnie jeszcze jednego kotka. Na razie niech się ogarnie z Yumi...

Posted

Ewa Marta napisał(a):
Masz rację Nutusiu, ale Ares i Yumi nie dały mi dzisiaj spać:-( Najbardziej martwię się o Aresa... tyle dni na mrozie, co on jadł:-(


Ares się znalazł??!! To jedno zmartwienie mniej :)

Posted

Zgodnie z jasnowidzeniem Nutusi tu też powinno być super. I niech będzie kotów do szukania domów, to mi akurat nie brakuje....

I błagam Was jakby ktos słyszał o NAPRAWDĘ fajnym domu, to mam do adopcji super fajnego ryśka ( mieszanka rysia i domowej kotki przysięgam, potwierdzone przez weta!!!)
Tyle ze bez nogi......

Posted

Neigh napisał(a):
Zgodnie z jasnowidzeniem Nutusi tu też powinno być super. I niech będzie kotów do szukania domów, to mi akurat nie brakuje....

I błagam Was jakby ktos słyszał o NAPRAWDĘ fajnym domu, to mam do adopcji super fajnego ryśka ( mieszanka rysia i domowej kotki przysięgam, potwierdzone przez weta!!!)
Tyle ze bez nogi......

daj zdjęcie. bez nogi = nie będzie chciał uciekać = Bartek się zgodzi:)
o ile oczywiście zasługujemy na miano fajnego domu:cool3:

a Yumi pozdrawiam, czytam po cichu, kciuki trzymam

Posted

ronja napisał(a):
daj zdjęcie. bez nogi = nie będzie chciał uciekać = Bartek się zgodzi:)
o ile oczywiście zasługujemy na miano fajnego domu:cool3:

a Yumi pozdrawiam, czytam po cichu, kciuki trzymam


Zdjęcie dam jasne. Tyle ze wiesz........Rysiek jest bardzo sprawny i bardzo biedny. Ostatnio jak byłam na strychu, to chudy jakiś taki i się trzęsie......
A jak dam link do wątku na miau. to starczy? Bo ja to kurde nie bardzo umiem te zdjęcia wklejać. Straszna niemota ze mnie wiem.

Posted

Uuuu Marta, zapunktowałaś! :) Ryszard wspaniały jest! A moje jasnowidzenie mi podpowiada, że Yumi będzie szczęśliwa w nowym domu i że Ryśko też takowy wreszcie znajdzie... Chyba sobie sprawię szklaną kulę! :)

Posted

Mam wiadomości o Yumi!!!!! Po pierwsze Pani Justyna zadzwoniła sama do Pani Doroty, a to ważne:-)
Yumi po początkowym dystansie do domowników, przekonala się do córki Lidii i teraz stale do niej podchodzi, ociera się o nogi i pozwala brać na ręce. Pani Justyna też miała ją na rękach, ale jak zapala papierosa, Yumi odchodzi od niej. W sumie ma rację, co sie będzie truła;-)
Yumi wspaniale załatwia sie do kuwety, nie zaliczyla żadnej wpadki poza nią, nie obsikuje terenu, nie dominuje królika. Generalnie z królikiem omijają się i udają, że jedno drugiego nie widzi. Po pierwszym dniu postu, zaczęła ładnie jeść, a zostala przekupiona świeżym mięskiem i chyba kawałkiem ryby:-)
Dzisiaj o 5 nad ranem królik zaczął nagle tupać, więc Yumi ewakuowała się w ustronne miejsce, z którego jakiś czas nie chciała wyjść. Nikt jej nie wyciągal na siłę, Lidia chciała ją namówić na zabawę, ale nie na siłę. Pani Dorota poradzila im, żeby dały Yumi możłiwość pobycia w tej samotni, skoro sama do niej poszła.
Narazie wszystko układa się pomyślnie, a Yumi nie jest takim dzikuskiem, jak myślałam. Oby dalej tak było:-)
Pani Justyna i Dorota rozmawiały długo, jutro mają się spotkać. Prosiłam, żeby Pani Dorota potwierdziła, że Yumi może byś sterylizoana u mojego weta, czym była zainteresowana Pani Justyna. Powiedziałam też, żeby uprzedziła Panią Justynę że ja za kilka dni zadzwonię, bo sama chętnie usłyszę o postępach Yumi.
Trochę mi ulżyło, bo wygląda na to, że Yumi pogodzila się z przeprowadzką.

A ja trąba zupełnie zapomniałam napisać Wam o jej siostrze, która od razu pojechała do DS. Malutka nazywa się Kiti, jest bardzo grzeczna, zaprzyjaźniła się z córką mojej koleżanki i tak jak Yumi śpi w pokoju swojej małej Pani. Zaliczyła zjedzenie jednej skarpetki, a poza tym, to kotka - ideał:-) Muszę się w końcu upomnieć o jej zdjęcia, bo od dawna o tym rozmawiamy z koleżanką, ale chyba za często się widzimy i jakoś to umyka. Ten domek jest akurat domem doświadczonym, bo koleżanka miewala nawet po trzy kociaki.

Posted

Nutusia napisał(a):
Ha! No to teraz Neigh nie ma wyjścia - kupuje mi... szklaną kulę! :)


Mowy nie ma ! Najwcześniej za dwa tygodnie. A nawet 3 - ja jestem przesądna.....

Achaś - noo nie dziwne ze sie boi papierosa, jak miała poparzony pysio.

Posted

To prawda, poczekajmy jeszcze przynajmniej 3 tygodnie. Fajne jest to, że jak Pani Justyna nie pali, to daje się nawet wziąć na ręce:-) Oby się tam poczuła tak dobrze, jak u Pani Doroty....

Posted

Poczuje się, poczuje... Szklaną kulę mam pewną jak nic! :) Moja poprzednia jamnisia też nie lubiła papierochów. Np. u siostry mojego Sławka siedziała na kolanach non-stop, ale wystarczyło, że Grażyna wzięła do ręki paczkę z papierosami i już się pies ewakuował. Żadnych przykrych skojarzeń nie miała, po prostu dym jej przeszkadzał. Kreska już tak nie ma. Palą czy nie - kolanka są najważniejsze...

Posted

Nutusiu, sniłaś mi się - że Ula brała prysznic u nas, a Ty z mężem po nią przyjechalas. We śnie miałam naprawdę ładny dom, zupełnie inny, z innym rozłożeniem pokoi i w pełni umeblowany - to chyba schiza przed odwiedzinami Neigh;)

Posted

ronja napisał(a):
Nutusiu, sniłaś mi się - że Ula brała prysznic u nas, a Ty z mężem po nią przyjechalas. We śnie miałam naprawdę ładny dom, zupełnie inny, z innym rozłożeniem pokoi i w pełni umeblowany - to chyba schiza przed odwiedzinami Neigh;)



Ty jednak TEŻ masz coś z głową. Co zresztą jest zrozumiałe, inaczej byś się z nami nie zadawała......

Posted

O kochana, przed wizytą Neigh to ja się nie dziwię, że masz schizę! :evil_lol: Mnie odwiedziła ponad dwa lata temu i do dziś mnie trauma trzymie! :razz: Chciałabym, żeby przyjechała jeszcze raz, zapraszam nieustająco, ona obiecuje, że przyjedzie.... bo może wtedy by ten "urok" odczyniła!:eviltong:

Posted

Nutusia napisał(a):
O kochana, przed wizytą Neigh to ja się nie dziwię, że masz schizę! :evil_lol: Mnie odwiedziła ponad dwa lata temu i do dziś mnie trauma trzymie! :razz: Chciałabym, żeby przyjechała jeszcze raz, zapraszam nieustająco, ona obiecuje, że przyjedzie.... bo może wtedy by ten "urok" odczyniła!:eviltong:



A Ty u mnie nie byłaś nigdy......wiec się nie wychylaj...tak? A moze ja tu psy leję i facetami straszę? Co? Albo trzymam koty w piwnicy......kurde nie nie mam piwnicy. Ale mogę trzymać......No

Poza tym teraz będę musiała przyjechać, bo Ci będę musiała tę kulę dostarczyć, tak?

Posted

A Ty u mnie nie byłaś nigdy......wiec się nie wychylaj...tak? A moze ja tu psy leję i facetami straszę? Co? Albo trzymam koty w piwnicy......kurde nie nie mam piwnicy. Ale mogę trzymać......No

Na pewno lejesz, straszysz i piwnicę też masz! :) Są tacy, co o tym wiedzą!!!!

Poza tym teraz będę musiała przyjechać, bo Ci będę musiała tę kulę dostarczyć, tak?

O tak, kulę mam jak w banku! :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...