Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

16.04.11 Shasta pojechała do domku! :) :) :)

---

Wieczorem 7 czerwca do PA zadzwoniła pani, że przy rondzie w Rembertowie błąka się onka. Przez kilka godzin pilnowała by nic jej się nie stało, gdyby nie ona to sunia pewnie skończyłaby pod kołami samochodu. Wiele organizacji odmówiło pomocy, ale całe szczęście pani nie poddała się i zadzwoniła także do azylu, poczekała aż przyjedziemy. Sunia leżała w krzakach, z jej oczu bił przerażający smutek. Nie sprawiała żadnych problemów jak ją zabieraliśmy.

Pani udało się dowiedzieć od handlarza, że około 12 ktoś wywalił ją z samochodu... Sunia próbowała dogonić swojego właściciela. :(

Gdy dojechaliśmy do azylu zrezygnowana sunia położyła się w kąciku pokoju. Patrząc na nią wydawało się jakby czekała już tylko na śmierć. Strach pomyśleć jak ta bidulka musiała się czuć, po wielu latach wiernej służby pan wywalił ją jak zepsutą zabawkę... Jej tragedia doprowadziła wielu ludzi do łez.

Niestety Ranga miała na sobie ogromną ilość kleszczy, wyciągnięto ich około 200! Okazało się, że zaczęła jej się babeszjoza, wykryto też ropomacicze i guzy sutków. :( Po operacji z trudem dochodziła do siebie, ale wetom udało się wygrać walkę o jej życie.

Jakiś czas temu Ranga wróciła do azylu, z dnia na dzień czuje się coraz lepiej. Każdy kto ją pozna szybko się w niej zakochuje, jest przewspaniałą sunią. :loveu: Ładnie chodzi na smyczy, zachowuje czystość, zna podstawowe komendy i uwielbia bawić się patyczkami. Człowiek, który ją przygarnie będzie miał wspaniałą towarzyszkę na kilka pięknych lat.

Pomożecie znaleźć jej dom?






„Jeszcze niedawno miałam Pana. Żyłam dla niego, wiernie mu służyłam, strzegłam go dzień i noc i tak bardzo go kochałam… Mój Pan był bardzo zajętą osobą, niezbyt często zwracał na mnie uwagę… Czasem tylko rzucił w przelocie, że się zestarzałam, że nie mogę już rodzić szczeniaków, że nie ma ze mnie żadnego pożytku… Ja wtedy kurczyłam się w sobie, próbując przeczekać jego zły nastrój. Nie skarżyłam się na nic, choć ostatnio bardzo osłabłam, kleszcze zatruły mój organizm, bolał mnie brzuch…
Pewnego dnia mój kochany Pan kazał mi wsiąść do samochodu i ruszył w drogę. Myślałam, że jedziemy do lekarza, po pomoc dla mnie. Jechaliśmy bardzo długo, nagle auto zahamowało, a mój Pan otworzył drzwi i wypchnął mnie. Krzyczał przy tym, że nie będzie wydawał pieniędzy na leczenie starej suki… Mocno uderzyłam o jezdnię, ale dość szybko poderwałam się, zobaczyłam jak samochód z moim Panem w środku odjeżdża z piskiem opon… zaczęłam go gonić, mimo bólu, mimo wycieńczenia... Po chwili jednak zabrakło mi tchu...Nie dałam rady, mój Pan miał rację: jestem stara i nie ma ze mnie pożytku. Przecież nie potrafiłam go nawet dogonić…”


Historia opowiedziana wyżej jest niestety prawdziwa. Na początku czerwca ta kochana ok. 8-letniej sunia owczarka niemieckiego została wyrzucona z auta w biały dzień na rondzie w Rembertowie. Potwornie smutną i zrezygnowaną sunię, leżącą w krzakach zauważyła dobra Pani, która zaopiekowała się nią do czasu przyjazdu patrolu interwencyjnego. Gdy patrol dotarł do schroniska, zrezygnowana sunia położyła się w kąciku pokoju. Patrząc na nią wydawało się, że czeka już tylko na śmierć. Strach pomyśleć jak musiała się czuć, kiedy po wielu latach wiernej służby pan wywalił ją jak zepsutą zabawkę... Ranga miała na sobie ogromną ilość kleszczy, wyciągnięto ich około 200! Okazało się, że zaczęła jej się babeszjoza, wykryto też ropomacicze i guzy sutków. Po operacji z trudem dochodziła do siebie, ale weterynarzom udało się wygrać walkę o jej życie. Jakiś czas temu Ranga wróciła do schroniska, gdzie z dnia na dzień czuje się coraz lepiej. Fizycznie nic już jej nie dolega, pozostało złamane wierne psie serce… Każdy kto pozna bliżej Rangę, szybko się w niej zakochuje, jest przewspaniałą sunią. Ładnie chodzi na smyczy, zachowuje czystość, zna podstawowe komendy i uwielbia bawić się patyczkami. Czy znajdzie się dobry człowiek, który podaruje Randze dom i uleczy jej złamane serce?

  • Replies 377
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Chyba zrezygnuje z tej dogomanii, nie mogę już znieść tego okrucieństwa wobec zwierząt. Zabiłabym, albo nie najpierw trochę pomęczyła, żeby też cierpiał ten zwyrodnialec. Biedna sunia.

  • 2 weeks later...
Posted

biedna suńka...siek, może wykorzystam tekst do ogłoszeń, który miał Fredo?...w sumie podobna historia tylko suni jeszcze smutniejsza...

zdjęcia i można będzie ruszyć z ogłaszaniem...

Posted

bumel napisał(a):
biedna suńka...siek, może wykorzystam tekst do ogłoszeń, który miał Fredo?...w sumie podobna historia tylko suni jeszcze smutniejsza...

zdjęcia i można będzie ruszyć z ogłaszaniem...


Świetny pomysł, wklej tutaj ten tekst bo go nie mogę znaleźć. Fajnie, że Ranga ma już sporo ładnych zdjęć. :)

Posted

tekst dla suni, może uznacie, że za bardzo ckliwy, ale taki mam dzisiaj nastrój...


„Jeszcze niedawno miałam Pana. Żyłam dla niego, wiernie mu służyłam, strzegłam go dzień i noc i tak bardzo go kochałam… Mój Pan był bardzo zajętą osobą, niezbyt często zwracał na mnie uwagę… Czasem tylko rzucił w przelocie, że się zestarzałam, że nie mogę już rodzić szczeniaków, że nie ma ze mnie żadnego pożytku… Ja wtedy kurczyłam się w sobie, próbując przeczekać jego zły nastrój. Nie skarżyłam się na nic, choć ostatnio bardzo osłabłam, kleszcze zatruły mój organizm, bolał mnie brzuch…
Pewnego dnia mój kochany Pan kazał mi wsiąść do samochodu i ruszył w drogę. Myślałam, że jedziemy do lekarza, po pomoc dla mnie. Jechaliśmy bardzo długo, nagle auto zahamowało, a mój Pan otworzył drzwi i wypchnął mnie. Krzyczał przy tym, że nie będzie wydawał pieniędzy na leczenie starej suki… Mocno uderzyłam o jezdnię, ale dość szybko poderwałam się, zobaczyłam jak samochód z moim Panem w środku odjeżdża z piskiem opon… zaczęłam go gonić, mimo bólu, mimo wycieńczenia... Po chwili jednak zabrakło mi tchu...Nie dałam rady, mój Pan miał rację: jestem stara i nie ma ze mnie pożytku. Przecież nie potrafiłam go nawet dogonić…”


Historia opowiedziana wyżej jest niestety prawdziwa. Na początku czerwca ta kochana ok. 8-letniej sunia owczarka niemieckiego została wyrzucona z auta w biały dzień na rondzie w Rembertowie. Potwornie smutną i zrezygnowaną sunię, leżącą w krzakach zauważyła dobra Pani, która zaopiekowała się nią do czasu przyjazdu patrolu interwencyjnego. Gdy patrol dotarł do schroniska, zrezygnowana sunia położyła się w kąciku pokoju. Patrząc na nią wydawało się, że czeka już tylko na śmierć. Strach pomyśleć jak musiała się czuć, kiedy po wielu latach wiernej służby pan wywalił ją jak zepsutą zabawkę... Ranga miała na sobie ogromną ilość kleszczy, wyciągnięto ich około 200! Okazało się, że zaczęła jej się babeszjoza, wykryto też ropomacicze i guzy sutków. Po operacji z trudem dochodziła do siebie, ale weterynarzom udało się wygrać walkę o jej życie. Jakiś czas temu Ranga wróciła do schroniska, gdzie z dnia na dzień czuje się coraz lepiej. Fizycznie nic już jej nie dolega, pozostało złamane wierne psie serce… Każdy kto pozna bliżej Rangę, szybko się w niej zakochuje, jest przewspaniałą sunią. Ładnie chodzi na smyczy, zachowuje czystość, zna podstawowe komendy i uwielbia bawić się patyczkami. Czy znajdzie się dobry człowiek, który podaruje Randze dom i uleczy jej złamane serce?


kontakt:

  • 3 weeks later...
  • 1 month later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...