Czoko Posted November 5, 2006 Author Posted November 5, 2006 Pokaże Wam jak Choculka zareagowała na widok śniegu, którego nie pamięta... Jeszcze coś wkleję troszkę później - cały czas wyskakuje błąd serwera... Quote
Czoko Posted November 6, 2006 Author Posted November 6, 2006 Zniknął mi post! Bardzo dziękujemy za nadesłane życzenia urodzinowe. Choculka była grzeczniutka, zjadła dużą porcję wołowinki. Wyszalała sie na śniegu, nawet zdjęliśmy jej kaganiec. Raz wskoczyła do wody za patykiem, przepłynęła około 3 metrów ale natychmiast przerażona wracała do brzegu jeszcze szybciej - cóż na brzuszku nie ma podszerstka a woda jest lodowata, ale ona tego nie pamiętała od wiosny... a nasz park rano wyglądał tak: Quote
Czoko Posted November 6, 2006 Author Posted November 6, 2006 Nie będę się przejmować - i tak bez przerwy coś słyszycie o naszym kocie - pokażę go Wam też tutaj: Pokażę Wam znowu swoje "maleństwo": __________________ Quote
loozerka Posted November 6, 2006 Posted November 6, 2006 prześliczniaście :) I Mruczus- uwielbiam ugniatanie- byle umiał kocurek pazurki przy tym pochowac :D I Choco- taka dorosła panna z niej- WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO:) I park- po prostu bajkowy, jak z krainy królowej sniegu lub krainy narni :) Quote
Asiaczek Posted November 7, 2006 Posted November 7, 2006 Czoko napisał(a):Rano rozczulili mnie moi ulubieńcy. Mruczuś wykorzytał okazję że dłużej nie wychodziłam z łóżka i zaczął mnie "ugniatać" (wyjaśnienie dla nie znających koty - tak nazywamy kota leżacego na czymś, kimś, i udeptującego przednimi łapkami przy tym bardzo głośno mrucząc często śliniąc się - dla wielu kotów to jest ulubione zajęcie i często wtedy zasypiają) a Choculka położyła się obok nas i zaczęła go lizać po łebku.... Takiego zdjęcia oczywiście się nie dało zrobić bo zaraz by uciekły zresztą kot leżał na mnie... Znamy to, znamy! I jakie jest to przyjemne, prawda? Pzdr. Quote
Asiaczek Posted November 7, 2006 Posted November 7, 2006 Czoko napisał(a):Nie będę się przejmować - i tak bez przerwy coś słyszycie o naszym kocie - pokażę go Wam też tutaj: Pokażę Wam znowu swoje "maleństwo": __________________ Jaki słodki kawaler! Pzdr. Quote
Czoko Posted November 7, 2006 Author Posted November 7, 2006 Ciekawy był nasz wczorajszy wieczorny spacer - Choco przypomniała sobie zabawę, którą wymyśliła na wiosnę gdy wchodziła z piłeczką na górkę a później ją puszczała i goniła. Wieczorem właśnie tak robiła z piłeczką na brzegu stawków, które widzicie na zimowym zdjęciu. Tylko raz piłeczka wpadła za głęboko do wody i musialam zorganizować akcję ratownicza dla piłeczki - psinka zrażoną temperaturą wody brzuszka moczyć nie chce... Zupełnie ładnie przychodzi na zawołanie i pilnuje się nas w parku, dobrze reaguje na dźwiek piszczącej piłeczki. W ciągu dnia błysnęła podporządkowaniem w sytuacji, której mąż trochę się przestraszył. - Zostawił ją przed sklepem po komendzie typu "siad, zostań, czekaj" ze smyczą ....przyczepioną jak się później okazało do niczego... a sunia grzecznie siedziała i czekała na powrót swojego pana... Quote
Czoko Posted November 7, 2006 Author Posted November 7, 2006 Asiaczek napisał(a):Znamy to, znamy! I jakie jest to przyjemne, prawda? Pzdr. Bardzo przyjemne a jeszcze jak Twój ukochany kociaczek po chwila przytula się łebkiem... Quote
Czoko Posted November 7, 2006 Author Posted November 7, 2006 loozerka napisał(a):I Mruczus- uwielbiam ugniatanie- byle umiał kocurek pazurki przy tym pochowac :D I Choco- taka dorosła panna z niej- WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO:) Dziękujemy bardzo za życzenia! Mruczuś jeśli się zapomni niestety zapomina o chowaniu pazurków i dlatego musi jeździć regularnie do weterynarza na manicure i pedicure, też chodzi o bezpieczeństwo oczu naszych - gdy nad ranem zacznie polować na nasze rzęsy, i Chocuni gdy bawią się w trening refleksu a na syczenie Mruczusia mała nie reaguje że to już koniec zabawy.... Quote
Asiaczek Posted November 7, 2006 Posted November 7, 2006 Czoko napisał(a):Bardzo przyjemne a jeszcze jak Twój ukochany kociaczek po chwila przytula się łebkiem... Uh..., bo zaraz pójdę spać! (a nie mogę, tyle jeszcze mam dzisiaj do zrobienia...).:lol: Pzdr. Quote
Czoko Posted November 9, 2006 Author Posted November 9, 2006 Wczoraj oglądałam galerię znajomej suczki i ponownie zadałam pytanie w Genetyce w wątku "Kim są jej rodzice?" i doszłyśmy do takiego wniosku: Cytat: Napisał(a) wiq akita;-) p.s. chba juz Ci to mowilam, ale powtorze - sliczna jest:loveu: Dziękuję! Wtedy pomyślałam że grzecznościowo tak napisałaś a zresztą każdemu najbardziej podoba się własny piesek bo żaden inny z taką radością i żywiołowością nie wykonuje powitalnego tańca ze skomleniem, śpiewem, poszczekiwaniem na właśnie nasz widok w przeciwieństwie do kota, który czasem ledwie raczy podnieść łebek zanim przerwie sen i przyjdzie poocierać się i sprawdzić czy przyniosłam coś pysznego... A wiecie że właśnie o akcie wczoraj pomyślałam podczas oglądania Galerii znajomej suczki. Tak więc ostatecznie moja wielorasowa suczka kundelek ma cechy Tollera(sylwetka, śladowe białe znaczenie, podszerstek, błony pławne, sposób wymiany sierści - to po retrieverach) - Flata(kolor i sposób wymiany sierści) - Groenendaela (łebek) - Akita (stawianie uczek). To są właśnie te 4 typy ale nie chciałam sugerować. Na innych zdjęciach z jej Galerii jest w wersji retriverowej tzn. domowej rozluźnionej z leżącymi uszkami, które stawia (wersja czujna albo zaciekawiona!) albo kładzie w zależności od nastroju. Quote
Czoko Posted November 9, 2006 Author Posted November 9, 2006 Właśnie przed chwilą zauważyłam że w Blogu mamy drobny jubileusz - 500 odwiedzin... ale ujawniło się tylko 4 osoby... Quote
mila_2 Posted November 9, 2006 Posted November 9, 2006 a ja już wcześniej znałam Wasza galerię:evil_lol::evil_lol::evil_lol: Nie odzywałam się tylko. Wiem już, że Choco ma skłonności niszczycielskie - jak moja Beczka, lubi koty - jak moja Beczka, która bez codziennego spotkania z kotem sasiadki na balkonie nie może zyć:) Pozdrawiamy Quote
Czoko Posted November 10, 2006 Author Posted November 10, 2006 Też do siebie przekopiuję posta o Choculce jako niszczarce: Choco działa na mniejszą skalę ale przez zaskoczenie gdy już uśpi naszą czujnosć. Uwielbia wszystko głównie pachnące nami - bieliznę, obuwie, ubrania - np. pidżamy, koszulki, czapki. najbardziej mnie zdenerwowała gdy pogryzła kabelek od nowiutkiego aparatu fotograficznego, ma na swoim koncie kilka razy kabel telefoniczny, poszwy, poduszki rehabilitacyjne, poduszki tapczaników... Za ukochane sandałki, kozaczki, mokasynki po prostu byłam wściekła... zwłaszcza że wydawało mi się że z tego wyrośnie - a tu znowu wczoraj wyrzuciłam klapka, swoją zimową czapkę znalazłam na jej legowisku - a ma wkoło tyle swoich ukochanych gryzaków... Quote
Asiaczek Posted November 10, 2006 Posted November 10, 2006 Jak Was nie ma, to ona tęskni i dlatego chce mieć Wasze rzeczy tak blisko... Może to też być jej niepewność i rozchwianie psychiczne spowodowane wczesniejszymi przeżyciami... Pzdr. Quote
Czoko Posted November 10, 2006 Author Posted November 10, 2006 Jako niszczarka przedwczoraj smarkata przeszła samą siebie - wieczór w sypialni nie mogłam znaleźć okularów - rano były na jej legowisku całe pogryzione, szkło oddzielnie, połamane - a teraz muszę iść do okulisty i czekać chyba znowu około dwu tygodni zanim skądś sprowadzą moje szkła... Powieszę łobuzicę... a myślałam że okulary w metalowej oprawce nie pachną... Quote
Asiaczek Posted November 10, 2006 Posted November 10, 2006 Pachnąć może i nie pachną, ale zauszniki - tak! No i oprawki są super do gryzienia! Pzdr. Quote
Czoko Posted November 11, 2006 Author Posted November 11, 2006 Asiaczek napisał(a):Jak Was nie ma, to ona tęskni i dlatego chce mieć Wasze rzeczy tak blisko... Może to też być jej niepewność i rozchwianie psychiczne spowodowane wczesniejszymi przeżyciami... Pzdr. Tak! Ona bardzo często przeżywa jakiś regres psychiczny tylko dlaczeg też gryzie różne rzczy gdy jesteśmy w domu... Quote
Czoko Posted November 11, 2006 Author Posted November 11, 2006 Uff!!! Jestem kompletnie całkowicie i w całości zalizana - czy pasją wszystkich ras albo wielu jest lizanie przez większość czasu - czy to też cecha retrieverów...? Musze znikać! Usłyszałam od Krzysia Pa! Pa! Pozdrawiam Ewa Quote
mila_2 Posted November 11, 2006 Posted November 11, 2006 a co powiesz na to, że na nadchodzący sezon zimowy p. Jacek musi zakupić nowe buty narciarskie?? Pyyyyyyyyszneee były:cool3::cool3::cool3: ale to stare dzieje... a poza tym...nie ma to jak CAŁUS psi na dzień dobry:evil_lol::evil_lol::evil_lol: Quote
Asiaczek Posted November 11, 2006 Posted November 11, 2006 Ja tam nie narzekam, jak psiaki chcą się ze mną spoufalać... Pzdr. Quote
Czoko Posted November 12, 2006 Author Posted November 12, 2006 Asiaczek napisał(a):Ja tam nie narzekam, jak psiaki chcą się ze mną spoufalać... Pzdr. To jest bardzo miłe tylko robi to czasem z taką pasją i znajomością rzeczy że zastanawiam się kogo pocałunki i gdzie podglądała że nabrała takiej wprawy... Wczoraj wróciliśmy ze spotkania z Tą samą znajomą co miesiąc temu Choculka skubnęła Jej bluzkę i był taki jazgot że wkońcu osobiście odprowadziłam psinkę do oddzielnego pokoju - zostawiłam ją w kagańcu bo równocześnie u Krzysia byli goście... TZ zrobiło się jej żal - kaganiec z pysia zdjął i położył obok na jej legowisku.....I....już najlepszy kaganiec nie istnieje... Dziś byliśmy nad Wisłą po raz pierwszy po operacji... Wszystko byłoby pięknie nie interesowały ją żadne przejeżdżające amochody - liczyła się tylko zabawa piszczącą piłeczką i... ....moja głupia suczka dlaczego przebiega kilka razy akurat przed patrolującym wały patrolem policyjnym....Policjantka wysiadła z samochodu zaczęła krzyczeć , machać rękami - i stała między Choco a jej przejechaną piłką ukochaną piszczącą....Mój głuptasek nawet po dyskusji z nami gdy już odjechali ponad 500 metrów dalej znowu ich dogoniła i przebiegała przed ich samochodem a niestety wtedy głuchnie, robi się nieodwoływalna - a trudno bawić się z psem piłką a wydawało się ze podczas dzisiejszej wichury i deszczu padajacego co chwilę nad Wisłą w Ciszycy nie będzie nikogo... Quote
Behemot Posted November 12, 2006 Posted November 12, 2006 Ewa, uważaj bardzo na Czokunię... Ja wciąż nie mogę się otrząsnąć po tragedii, jaka dotknęła mmbaj :-( Quote
Czoko Posted November 12, 2006 Author Posted November 12, 2006 Behemot napisał(a):Ewa, uważaj bardzo na Czokunię... Ja wciąż nie mogę się otrząsnąć po tragedii, jaka dotknęła mmbaj :-( Dziś przeżyłam potrójny szok - ciągle mam katar i problemy z oczami - trzy godziny temu o mało nad Wisłą nie straciłam Choculki, tutaj zobaczyłam Bajanka! - a osoba z dość bliskiej rodziny znowu ma nawrót... Ale coś innego - czy znacie jakiś sposób na wyleczenie kocurka z utraty głosu - może udałoby się nie podawać mu znowu w niedługim odstępie antybiotyku? Mój Mruczuś znowu zachorował - a dopiero w blogu ukazała się notatka, w której cieszyłam się i pisałam o całkowitym powrocie do zdrowia. Quote
mila_2 Posted November 12, 2006 Posted November 12, 2006 przeczytałam o Bajanie ['] też muszę uważać na Młodą...wariatka jest święcie przkonana, że samochody są cacy, bo przecież na fajne wycieczki się nimi jeździ...nie ma respektu przed nimi:( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.