Klaudia:-) Posted May 19, 2006 Posted May 19, 2006 Ta krótka linka nie daje nam możliwości powstrzymania psa przed usieczką,ale pozostawia u psa wrażenie,że ciagle jest pod kontrolą. Tylko wiadomo,że z 15 metrowej linki nie mozna od razu zrobić 10 cm sznureczka. Quote
wiska Posted May 19, 2006 Author Posted May 19, 2006 Z waszych wypowiedzi wywnioskowalam ,ze uwazacie ,ze regularnie bije i bede bila mojego psa "bo poskutkowalo"-nic BLEDNEGO!!!!:shake: -raz ja uderzylam i to pomoglo,ale nikogo nie namawiam i wrecz nie lubie bicia psow, a co do tego ,ze to na krotka mete to do tej pory sie mnie slucha i jest coraz lepiej-moze bez linki,ale ze smakolykami.:eviltong: Nie mam zamiaru JEJ BIC!!!!!- KPW???,jak mowilam jest coraz lepiej ,a sunia wreszcie w spokoju moze sie "wylatac"...:cool3: :multi: :cool1: Quote
betty_labrador Posted May 20, 2006 Posted May 20, 2006 wiska napisał(a):Z waszych wypowiedzi wywnioskowalam ,ze uwazacie ,ze regularnie bije i bede bila mojego psa "bo poskutkowalo"-nic BLEDNEGO!!!!:shake: -raz ja uderzylam i to pomoglo,ale nikogo nie namawiam i wrecz nie lubie bicia psow, a co do tego ,ze to na krotka mete to do tej pory sie mnie slucha i jest coraz lepiej-moze bez linki,ale ze smakolykami.:eviltong: Nie mam zamiaru JEJ BIC!!!!!- KPW???,jak mowilam jest coraz lepiej ,a sunia wreszcie w spokoju moze sie "wylatac"...:cool3: :multi: :cool1: nikt nie mowi ze jestes katem... tylko sie zastanawiamy na jak dlugo podziala to jej posluszenstwo po klapsie. Moja Tosca jak byla mlodsza i ciagnela okropnie na smyczy, to wystarczylo jak ja kilka razy szarpnelam(wtedy majac nikłe pojęcie o wychowaniu psów) i przestawala ciagnac, nawte dzialalo na kilka dni, wystarczylo przpomniec krotkim szarpnieciem. Niestety w miare dorastania przestawala sobie cokolwiek robic z takiego szarpania i ciagnela jeszcze gorzej gdy byla mniejsza... teraz juz nie ciagnie na szczescie, dzieki konsekwencjji i stanowczosci w nauce nie ciagniecia. No ale chcialam zaznaczyc, ze te klapsy ktore wymierzylas moga dzialac, dopoki pies nie zda sobie sprawy ze moze postapic jak uwaza, i poza zasiegiem Twojej reki moze znow sie nie sluchac. Raz sie wymknie i znow bedze to samo. Nic nie zastapi ciaglej pracy z psem, wyrabianiu w nim ufnosci do Ciebie, i tlumaczeniu przez nauke ze do Ciebie zawsze warto przyjsc. Quote
wiska Posted May 21, 2006 Author Posted May 21, 2006 Ja CODZIENNIE z nia cwicze,a od tamtego "incydentu":evil_lol: jest coraz lepiej!-cwiczyy przychodzeni i posluszenstwo najpiew na smyczy, a po 10min spaceru spuszczam ja i sobie biega,zawsze przychodzi i ZAWSZE dostaje nagrode,jest coraz lepiej,choc (jak kazdy pies mysliwski) jak zobaczy wiewiorke to ja goni,wtedy juz nic nie dziala,a tak to sie slucha JAK NIGDY! Quote
WŁADCZYNI Posted May 21, 2006 Posted May 21, 2006 psy myśliwskie powinny być odwoływalne, inne też:) Nawet jak złapią trop/zobaczą coś biegnącego. Wyobraź sobie sytuację że Twój pies gdzieś biegnie a za nią inny rzuca się z zębami, na co właściciel/ka reaguje komentarzem "to normalne że nie moge odwołać to pies myśliwski". Quote
Klaudia:-) Posted May 21, 2006 Posted May 21, 2006 Wiesz to,że pies myśliwski nie znaczy nieposłuszny i nieodwoływalny.Znam dużo psów właśnie ras gończych,tropiących,myśliwskich,które przychodzą zawsze i nie ważne czy gonią zwierzyne czy coś wywęszą czy bawią się z psami. Quote
Sara Posted May 21, 2006 Posted May 21, 2006 Wychowanie psa to jedno instynkty to drugie. Można psa w pewnym stopniu wyszkolić, jasne ale nie wypierze się psa z instynktów. sama mam tego przykład na sobie. Chyba tylko ten co miał jamnika albo podobnego w typie psa wie jak ciężko jest odwołać go od kopania i szukania np kreta. Czasem jest to po prostu niemożliwe. Ja wymagam żeby moja suczka była odwoływalna w każdej sytuacji, dlatego miałam spore problemy z karnością przy dołku. Teraz przyjdzie do mnie ale dlatego że wie, że jak tego nie zrobi to ja ją odciągnę, przejmę dołek, zakażę kopania i piesek sobie będzie musiał bardzo długo zapracowywać żeby z powrotem do tego dołka wrócić. Za zwrócenie na mnie uwagi podczas kopania dostaje smakołyk i jest moja wielka radość, póki wiem że ona na mnie zareaguje jak kopie nie muszę jej stale odwoływać. Chociaż ostatnio pies mi się popsuł i mam straszliwe problemy z odwoływalnością w sytuacji gdy pies mi szczeka na kogoś lub coś. Wychowanie psa mysliwskiego jest upiornie trudne, pewnie się da, ja jeszcze nie doszłam do tego jak wychowywać mojego "jamnika" i jak to osiągnąć tylko i wyłacznie pozytywnymi metodami. Quote
wiska Posted May 21, 2006 Author Posted May 21, 2006 Sara-zgadzam sie=wychowanie psa to jedno a instynkty to drugie!,ja tez tego od mojego psa wymagam i nawet dzisiaj odwrucila glowe od wieworki i popatrzyla na mnie. Jest posluszna,ale jak niczego nie goni.:evil_lol: Quote
Sara Posted May 21, 2006 Posted May 21, 2006 Bardzo ładna suczka. :) Ale chociaz wiem że to bedzie ciężka robota to walczę z nią dalej i mam nadzieję że powiem kiedyś że mój pies jest dobrze wyszkolony i odwoływalny w 99 %. Quote
wiska Posted May 21, 2006 Author Posted May 21, 2006 Chyna kazdy wlasciciel jamnika ma taka nadzieje,w kazdym razie ja ja mam:p Quote
-PRADA- Posted June 5, 2006 Posted June 5, 2006 [quote name='betty_labrador'] Moja Tosca jak byla mlodsza i ciagnela okropnie na smyczy, to wystarczylo jak ja kilka razy szarpnelam(wtedy majac nikłe pojęcie o wychowaniu psów) i przestawala ciagnac, nawte dzialalo na kilka dni, wystarczylo przpomniec krotkim szarpnieciem. Niestety w miare dorastania przestawala sobie cokolwiek robic z takiego szarpania i ciagnela jeszcze gorzej gdy byla mniejsza... teraz juz nie ciagnie na szczescie, dzieki konsekwencjji i stanowczosci w nauce nie ciagniecia. witam, napisz jak to zrobiłaś, że nie ciągnie na smyczy... Quote
gayka Posted June 6, 2006 Posted June 6, 2006 Wiska......ja mam jamnika ( już trzeciego) i nie zgadzam się z opinia,że jamniki tak mają!! tO BARDZO BYSTRE PSY, ale trzeba z nimi pracować.MOja suka potrafi kopać do upadłego , ale zawsze przychodzi do manie na zawołanie.Właściwie ja nie używam smyczy, a mieszkamy w centrum miasta.Nie chodziałm z nia na szkolenie, ale jak ona była mała miałam mnóstwo czasu na prace z nią, przez kilka m-cy zajmowałam się tylko nią i mam psa o jakim marzyłam! Teraz już nie miałabym tyle czasu i chcąc mieć pewnośc ze wszystko robię dobrze skorzystałabym z fachowego szkolenia.Tobie też proponuję profesjonalne szkolenie- czasem nie mając wiedzy można zrobić wiecej złego niz dobrego.Jestem pewna,ze szkolenie pod okiem fachowca sprawi,ze bedziecie super duetem!! Quote
wiska Posted June 6, 2006 Author Posted June 6, 2006 <HeH>tylko,ze ja ją znalazlam na ulicy jak miala 8miesiecy. I dalej duzo pracujemy nad jej zachowaniem,a sama tresurs ma jeszcze duso do rzyczenia. Na wakacjach bede miala czas i ja troche podszkole,a jak dobrze nam pojdzie to ja zapisze na agillity. Ty mialas o tylke szczescia,ze moglas sobie jak chcesz eychowac psa-bo mialas ja od szczeniaka.Z Tunia jest coraz lepiej. Wczesniej (jak ja znalazlam) myslalam raczej-jak przeywrocic i psa forme ,chec do rzycia i zaufanie do ludzi; nie myslalm o szkoleniu. Jakis miesiac temu zauwazaylam ,ze w tresurze mamy braki,i...tak powstal ten temat.:lol: ,teraz jest coraz lepiej. Quote
betty_labrador Posted June 6, 2006 Posted June 6, 2006 [quote name='-PRADA-'] witam, napisz jak to zrobiłaś, że nie ciągnie na smyczy... moge Ci w sumie powiedziec-tylko ze moge dostac ochrzan ze sie niby madrze ;) ale poprostu powiem co robilam i tyle....z poczatku wychodzilam na specjalne krotsze spacerki szczegolnie wieczorami, gdy mialam juz wolne i nie musialam sie nigdzie spieszyc. Nauka byla oparta na tym, ze jak smycz jest napieta to stoimy w miejscu, gdy sie luzuje ruszamy. Z poczatku pamietam wcale nie wygladalo to tak rozowo, ze jak raz sie poluzowala to szlismy daleko... o nie. Na poczatku stalam nawet kilka minut w miejscu-Tosca nie miala zadnej swiadomosci tego, o co mi chodzi.... to wygladalo tak, ze wisiala na tej smyczy, ja ja odcmokiwalam, ona luzowala smycz, i ja krok do przedu, ona znow szarp do przodu i ja zatrzymuje sie.. nasz spacer byl poczatkowo w obrebie parunastu metrow ;) stopniowo z dnai na dzien zaczelo sie to polepszac, az zaczela rozumiec, ze napieta smycz to jest rownoznaczne z zatrzymaniem sie w miejscu. Gdy duzo z nia cwiczylam, to wytworzylo sie cos fajnego, gdy na przeciwko szedl pies, do ktorego okropnie ciagnela zawsze- to regularne cwiczenia luznje smyczy daly to, ze wrecz bylo to widac jak chcac sie szybko dostac do tego psa specjalnie utzrymywala luzna smycz, przebierala w miejscu lapkami, i szla cala sie trzesac, ale jednak nie napinala tej smyczy! Jednak to juz wymaga regularnych cwicze- obecnie nie chce mi sie juz tak zcesto tego cwiczyc, i troche sie pogorszyla jakos nie napisania smyczy, ale jednak spacery nie sa juz udreka, smycz jest luzna przez 95% spaceru na smyczy. troche wlaczylam w nauke kliker, klikalam luzna smycz,a le tylko poczatkowo. No i tak po dluzszym czasie, Tosca zaczela sie orientowac mi o co chodzi i nasze odcinki przebytej naraz drogi byly coraz dluzsze, az teraz sa normalne spacerki ;) aha- z poczatku uzywalam mnostwa malych smakolykow, ktore Tosca dostawala po kliknieciu, oraz gdy kawalek szla na luznej smyczy wkladalam jej do pyszczka smaczek. zeby sie za dluuugo nie wymadrzac ;) wklejam zeskanowany tekst,w wielkim skrocie- ktory dostalam od szkoleniowca madrego, i z tego tez czerpalam sposoby oduczania ciagniecia, co tez sie bardzo przydalo. http://img128.imageshack.us/img128/9029/aaa7mg.jpg mama nadzieje ze zrozumiale wszystko napisalam? Quote
Alekto Posted June 9, 2006 Posted June 9, 2006 Agnisia =) napisał(a):To jeszcze zależy od bystrości psa. Mój np. jak mieł linkę to choćbym nie wiem jak się sterała zawsze wiedział, że ją ma i wtedy słuchał. Po odpięciu znowu wiał. Dokładnie! Mój poierwszy pies Groszek (mieszaniec, owczarek niemiecki w 4 pokoleniu:lol:), był psem mądrym. Szybko i chętnie się uczył, przygotowanie do Psa Tow. I stopnia skończyło się sukcesem. Opanował wszystko. Niestety nie stanęliśmy do konkursu. Dudek- "kochany głupolek". Zabawa, gonienie, taszczenie gałęzi- zero chęci do pracy. Szybko się nudzi. Groszek szybko się uczył. Ja też:evil_lol:. Ale dotarło do mnie dopiero po jakims czasie, że nie mogę od Dudka wymagać tyle i tego samego co od Groszka. Są diametralnie różni. Dudek ma geny psa myśliwskiego. Jak złapie wiatr- prawie pewna jestem, że go..nie dogonię! Wszystko ładnie idzie, spacerek, Dudek posłuszny, uważny. Nawet bez smyczy. Zwietrzy kuropatwę czy coś mu tam innego zapachnie- rura i tyle go widziałam! Wraca szybko, jest oczywiście lekko zdenerwoiwany, nawet słowa nie powiem, bestia wie, że narozrabiała. Ale tak jest prawie za każdym razem. Prawie!- Czasem Dudek ma dziwny dzień (jestem zdania, że zwierzęta tak jak ludzie mają dobre i złe dni) i jest tak posłuszny, że aż zaczynam się zastanawiać, czy go nie podmienili... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.