Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

MonikaP napisał(a):
Ona będzie do adopcji, ona będzie do adopcji, onabędziedoadopcjionabędziedoadopcjiona będziedoadopcjionabędziedoadopcji :placz:

Cosik mi to mało przekonująco brzmi:cool3:

  • Replies 733
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

i napewno przy Pani opiece zrobi sie z Tosi paczuszek.Jezeli pozwole sobie radzic,to prosze niezwlocznie psinke odrobaczyc.Robaki wyniszczaja caly organizm,byc moze ma z powodu robakow biegunke.Pozdrawiam serdecznie.

Posted

Moniczko - juz przepadliście :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:
Bokserowiroza to bardzo zakaźna choroba , siłę "rażenia" ma okrutną,
zwłaszcza im młodszy osobnik ja "rozsiewa" :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: (ja zachorowałam na nią przed 35 laty , a po drodze jeszcze ulegli jej moi rodzice, mój mąż i mój dorosły juz syn (ale on to juz ma ja dziedzicznie)
Witaj z rodziną w gronie bokseromaniaków:klacz: :klacz: :klacz:

Posted

Faro napisał(a):
Moniczko - juz przepadliście :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:
Bokserowiroza to bardzo zakaźna choroba , siłę "rażenia" ma okrutną,
zwłaszcza im młodszy osobnik ja "rozsiewa" :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: (ja zachorowałam na nią przez 35 laty , a po drodze jeszcze ulegli jej moi rodzice, mój mąż i mój dorosły juz syn (ale on to juz ma ja dziedzicznie)
Witaj z rodziną w gronie bokseromaniaków:klacz: :klacz: :klacz:




:lol::lol::lol::lol::lol:

Posted

Moniko - porozmawiaj z lekarzem czy Tosia była odrobaczona - mój niezyjący juz boksiu Sokrates (kupiony z pudełka przy placu, by ratowac mu zycie) był okrutnie zarobaczony - po 3 dniach pobytu u mnie maluszek dostał okropna biegnke, nic nie jadl "leciał przez ręce" , 2 x dziennie kroplówki , po kolejnych 2 dniach zaczął wymiotować i .......... zwymiotował paskudnego białego robala ,to naprowadziło nas na przyczynę - został ponownie odrobaczony i dzięki temu przezył . Sokratesik po przyjściu do mnie był odrobaczany ale słabszą dawka , bo
"hodowca" twierdził, ze szczeniaki były odrobaczone :mad:
Może mozna zrobic badanie kału na robale, albo krwi (we krwi poziom kwasochłonnych wskazuje na robaczyce - przynajmniej u dzieci) - przeslij mi na pw nr konta to przesle Ci w poniedziałek jakis grosik na te badania .

Posted

MonikaP napisał(a):
Mój osobisty mąż, który najpierw absolutnie nie chciał widzieć suni w domu, teraz patrzy na nią zachwyconym wzrokiem.


Bokserowizroza stadium początkowe. Zakładając codzienne kontakty z osobnikiem zarażającym, za tydzień będzie to stadium średniozaawansowane, po miesiącu - zaawansowane... ale Moniko, nie martw się, na to się nie umiera ;)

Posted

Tosia mi się trochę nie podoba - nie chciała teraz jeść, położyła się na legowisku i jest jakaś taka...zmarnowana... Boję się o nią. Chyba jutro z samego rana pojadę na dyżur do kliniki AR, tam są dobre wetki, może będzie też czynne laboratorium, to zrobię od razu badania. Czy można u nas zbadać kał/krew/ nie wiem już co na obecność wirusów nosówki? Swoją drogą na robale też zbadam.

Posted

[quote name='MonikaP']Czy ktoś może mi powiedzieć, co zrobić, żeby się po uszy nie zakochać w Tosi? Mój osobisty mąż, który najpierw absolutnie nie chciał widzieć suni w domu, teraz patrzy na nią zachwyconym wzrokiem. Ona będzie do adopcji, ona będzie do adopcji, onabędziedoadopcjionabędziedoadopcjiona będziedoadopcjionabędziedoadopcji :placz:







nic to powtarzanie nie pomoże
boksia jest przecudna
miałam w młodości jako nastolatka boksera, żółtego o imieniu Serwo - do tej pory mam słabośc do tej rasy - większą słabośc mam jedynie do owczarków kaszubskich ;)

Posted

Aganiok napisał(a):
łapinki tylne - same kości, a powinno być udko jak u kurczaczka...:placz:
biedna sunia, ale dobrze, ze do Was trafiła...


I wyobrażasz sobie, że w to udeczko muszę jej dawać zastrzyk domięśniowy? :placz:

Posted

Pomiziaj boksię ode mnie :cool3:
Tak bym chciała, aby to maleństwo było zdrowe i cieszyło się zyciem, jak na szczeniaka przystalo i to bokserka!
Ja też jestem nisicielem boxerovirozy, stadium zaostrzone od 4 lat :cool1:

Posted

Monik, jęśłi jutro potrzebna będzie Tobie moja pomoc, jestem do dyspozycji. Nie spadnij tylko z krzesła, ale mój Michu chce dosponsorować Tośkę. Trzeba brać jak dają, no nie?:evil_lol: Konta nie podawaj:lol: bo znam, poza tym kasę prześlę przez Bąbelka:evil_lol:. Ucałuj to biedne cudeńko. Mnie też wzięła Tośkowiroza :loveu:

Posted

Tosia bardzo dziękuje wszystkim Ciociom oraz Wujkowi Michowi :loveu: za troskę i zainteresowanie.
Noc minęła w miarę spokojnie, czyli Tosia przytulona do mnie :-). Przy każdym jej poruszeniu budziłam się, wysadzałam, a nad ranem Tosia zjadła ze smakiem miseczkę ciepłego mięska z kleikiem i marchewką. Po dwóch godzinach poprawiła jeszcze rozmoczoną suchą karmą. Czyli wczorajszy wieczorny brak apetytu był jednak przejściowy - może po prostu mała się przejadła. Niestety kupki są dalej niezbyt ładne - może rozwolnienie to za duże słowo, ale daleko im do ideału. Tosia ma jednak również nieduży wypływ z noska i oczu :-(. Klinika AR jest czynna dziś dopiero od 10, a nie wiem, czy dziś robią analizy - zaraz będę tam dzwonić.
Mimo całej swojej słabości Tosia bardzo mocno reaguje na otoczenie - ogląda się za każdym, kto chodzi po domu, macha ogonkiem, kręci tyłeczkiem, nawet chwilami próbuje zaczepiać koty i naszego psa - czyli z bardzo groźnie otwartym pyszczkiem, drobiąc bokiem i machając przednią łapką idzie w ich stronę :lol: .
Ale to, co dla Tosi najważniejsze, to "mamine" ramiona -gdy już się naje, wysiusia itd., zaczyna za mną chodzić, a potem siada, zadziera główkę i... "no weź mnie na ręce, weź!". W związku z tym "mamusia" chodzi ciągle z pieskiem pod pachą, a jeszcze lepiej, jeśli usiądzie i się w ogóle nie rusza - tak, żeby Tosia mogła sobie znaleźć wygodną pozycję na kolanach, albo po brodą, albo na ramieniu 8-) ...

A tak w ogóle to mój mąż nie lubi bokserów, nie wiem, czy wiecie? :diabloti:

Posted

No tak. W naszym wspaniałym mieście nikt nie robi analiz w kierunku nosówki :-(. Właśnie rozmawiałam z wetką z AR. Pozostaje więc dotychczasowe leczenie, wzmacnianie, karmienie, tulenie... i nadzieja, że to jednak nie nosówka. Jutro rano Tosia zostanie dokładnie zbadana w schronisku, a potem może jeszcze w innym gabinecie.

Posted

Mój mąz też nie lubił bokserów (mojego Oskara), co więcej twierdził, ze nie zniósłby takiego brzydala w domu (ale to było daaaaawno - jeszcze gdy był "kandydatem na mężą" ) . Potem zakochał sie "już w naszym " Sokratesie a teraz uwielbia i rozpuszcza Piratka - a gdy mu przypominam jego słowa to ma jedną odpowiedź - "nie wiedziałem , że w tych brzydactwach jest takie wielkie serce i tak potrafia kochać ":evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:

Pewnie Twój mąż też jeszcze o tym nie wie - ale wkrótce sie dowie :evil_lol: :evil_lol:

Posted

Faro napisał(a):

Pewnie Twój mąż też jeszcze o tym nie wie - ale wkrótce sie dowie :evil_lol: :evil_lol:


Ja myślę, że on JUŻ o tym wie :lol: , tylko stara się myśleć racjonalnie. Ja zresztą też. Tosia po wyzdrowieniu, rekonwalescencji i szczepieniu jest do adopcji, gdyby kto pytał :razz: .

Posted

MonikaP napisał(a):
Tosia po wyzdrowieniu, rekonwalescencji i szczepieniu jest do adopcji, gdyby kto pytał :razz: .


A świstak siedzi i zawija je w te sreberka :evil_lol:

Bokserowiroza rozkłada na łopatki i nie sądzę, żebyście byli w stanie oddać Tosie :p

Posted

[quote name='MonikaP']Czy ktoś może mi powiedzieć, co zrobić, żeby się po uszy nie zakochać w Tosi?








:shake: Nieeee da rady! :cool1: po prostu zwyczajnie NIE da rady sie NIE zakochać!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...