Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ostatnio namnożyło mi się problemów wychowawczych z Sonią :cool1:
Niedawno byliśmy przez 10 dni na działce z naszymi przyjaciółmi i ich 2-letnią suką. Sunie już się znały, ale przez pierwszych 5 dni relacje między nimi były po prostu masakryczne :angryy: Sonia broniła przed Luką dosłownie wszystkiego: patyków leżących na ziemi, dołków w ziemi, wejścia na werandę, miski z wodą, jedzenia, nas, itd. Psy nie mogły razem przebywać w domu, bo Sonia od razu się denerwowała i atakowała Lukę, która nie pozostawała jej dłużna... Nie dochodziło do krwawych jatek, ale wyglądało to okropnie :-( Dopiero pod sam koniec tolerowały się na tyle, że mogły spać i pić wodę w jednym pomieszczeniu. Na spacerach bawiły się pięknie, dopóki Luka nie próbowała odebrać Soni patyka - wtedy znowu zaczynała się masakra. Na szczęście nie zmieniło się jedno: podczas spacerów Sońka bardzo się mnie trzymała, przybiegała na każde zawołanie.
Poza tym Sonia perawie non-stop "stróżowała" - ciągle ganiała po działce, do furtki, szczekała jak opętana. Kopała dołki na terenie działki, a kiedy jej zabranialiśmy - bezczelnie się odszczekiwała.
Totalny regres :-( Zachowywała się zupełnie inaczej niż w domu.
Po powrocie wszystko wróciło mniej więcej do normy - Sonia jest spokojna, posłuszna, ale nadal martwi mnie parę rzeczy: ostatnio ze 2 razy wybiegła na ulicę, co wcześniej jej się nie zdarzało. No i to bronienie patyków.... Sonia b. ładnie bawi się z innymi psami, ale jeśli piesek próbuje chociaż obejrzeć jej patyk - Sonia wściekle go broni. Boję się, że kiedyś poważnie się z którymś pogryzie :-(

Muszę pójść z nią na szkolenie. Jakie polecacie? Grupowe czy indywidualne? Czy słyszeliście o szkole "Cywil" na Polach Mokotowskich?
Ostatnio czytałam o jakimś dobrym szkoleniowcu, który uczy psy indywidualnie, ale za Chiny Ludowe nie mogę sobie przypomnieć jego nazwiska.

Posted

I jeszcze jeden problem; KOSZMARNIE ciągnie na smyczy. próbuję ją tego oduczać, korzystając z forumowych rad, ale wyniki marne :shake:
Nie ciągnie wtedy, gdy wie, że nie zostanie spuszczona ze smyczy (na krótki porannym spacerze z mężem) i kiedy jest wykończona po intensywnym spacerze.

Posted

Mam kilka uwag, bo rady to pewno polecą inni forumowicze.

1. Jest kompletnym brakiem wyobraźni puszczanie psa w miejscu w którym może wybiec na ulicę. Chociaż nigdy tego nie robił może się czegoś przestraszyć i nieszczęście gotowe, pies to pies nie można mu ufać w 100 %. Puszczaj psa tam gdzie nie ma mozliwości wbiegnięcia na jezdnię !

2. Pies na smyczy ciagnie bo jest podekscytowany perspektywą spaceru. Może dobrym sposobem bedzie drzewko lub klikerowa metoda z miską ( tzn w jednym końcu pomieszczenia kładziesz posiłek psa, pies jest głodny, prowadzisz psa do tej miski i za każde najmniejsze szarpnięcie wracacie do punktu wyjścia powinien po jakimś czasie zrozumieć że dostanie to co chce tylko wtedy gdy smycz jest luźna.

Czy chodziliście za nią pozwalając ciagnąć gdy się miała załatwić ?

Jeśli chodzi o bronienie patyków moja suczka ma to samo. Dlatego ma zakaz patyków i na spacerze mam zabawki z którymi bawię się razem z nią. Dołków też broni ale bardzo uważam żeby jak ona kopie nikt do niej nie podchodził.

Posted

Sara napisał(a):

1. Jest kompletnym brakiem wyobraźni puszczanie psa w miejscu w którym może wybiec na ulicę. Chociaż nigdy tego nie robił może się czegoś przestraszyć i nieszczęście gotowe, pies to pies nie można mu ufać w 100 %. Puszczaj psa tam gdzie nie ma mozliwości wbiegnięcia na jezdnię !


Nie chodzę z Sonią na spacery bez smyczy w pobliżu ulic. Spuszczam ją ze smyczy dopiero kiedy znajdziemy się na "bezpiecznym" terenie. Wtedy pobiegła do ulicy (oddalonej od terenu, po którym chodziłyśmy), bo za tą ulicą znajduje się łączka, na którą też czasami chodzimy. Coś jej się pokręciło :shake: Kiedy ją zawołałam, natychmiast wróciła, ale fakt faktem - serce miałam w gardle. Oczywiście to dla mnie nauczka - żeby spuszczać ją ze smyczy JESZCZE dalej od ulicy.

Sara napisał(a):
Czy chodziliście za nią pozwalając ciagnąć gdy się miała załatwić ?

Kiedyś pewnie tak, od długiego czasu już nie.

[quote name='Sara']Jeśli chodzi o bronienie patyków moja suczka ma to samo. Dlatego ma zakaz patyków


U mnie to chyba odpada... Sonia darzy patyki tak ogromną namiętnością, że raczej się ich nie wyrzeknie na korzyść zabawek...

Posted

Jest jeszcze jedno niebezpieczeństwo w związku z patykami, może się psu niefortunnie wbić w gardło i poranić. Kup jakąś nową zabawkę (całkiem inną niż miewała do tej pory, np gryzak z juty z uchwytem, taką żebyś mogła się zpsem przeciagać, żebyś mogła razem się nim z nią bawić ) i postaraj się psa na nią nakręcić. JUeśli lubi aportować na pewno spokojnie przezuci się na coś innego, dozwolonego. A patyczków ja bym zakazała. Ale to już rób jak uważasz, z tym że pies nie ma zabawek do dyspozycji całyczas więc jedna przyczyna awantur odpada. U mnie taki system zdaje egzamin i moja suka nie broni patyków, a jeśli coś ma w pysku to to dobieram i zaczynam się zajmować psem, bo skoro znajduje sobie takie zajęcie to pewno jej się nudzi.

Najbezpieczniej udawać się w takie miejsca gdzie nie ma w ogóle ulic, albo na ogrodzony teren, zwłaszcza przy szybki i energicznym psie jak Sonia.

Posted

[quote name='Behemot'] No i to bronienie patyków.... Sonia b. ładnie bawi się z innymi psami, ale jeśli piesek próbuje chociaż obejrzeć jej patyk - Sonia wściekle go broni. Boję się, że kiedyś poważnie się z którymś pogryzie :-(


Behemocie, powiedz mi, jeżeli WIESZ, że masz sukę broniącą, to dlaczego dopuszczasz do sytuacji, kiedy jest czego i przed kim bronić? Takie darcie mordy jest samonagradzające! Pozwalasz jej utrwalać ten nawyk!
Albo pies bawi się z psami bez patyków, albo bawi się patykami bez psów - i wtedy nie ma problemu.

Nie licząc tego, że patyki jakie takie nie są najbezpieczniejszą "zabawką".

Pozdrawiam
Marysia i Una

Posted

[quote name='Marysia_i_gończy']
Albo pies bawi się z psami bez patyków, albo bawi się patykami bez psów - i wtedy nie ma problemu.
Amen!
I tak jak pisze Sara, skoro Sonia lubi aportować to przerzuci się na inne aporty (to nie muszą być piłki, w sklepach zoologicznych jest mnóstwo przedmiotów, którymi można się z psem bawić w aportowanie). Kreska też zawsze lubiła patyki, a już od dawna bawimy się wyłącznie piłeczkami i za piłeczkę odda życie ;) Ale i tak nie powinnaś dopuszczać do tego, żeby Sonia miała jakiekolwiek zabawki w towarzystwie inych psów. Jak widzisz, że podchodzi pies- zabierasz zabawkę, chowasz do kieszeni- jest czas zabawy z innym psem. Jak jesteście same- Sonia aportuje.
[quote name='Behemot']Nie ciągnie wtedy, gdy wie, że nie zostanie spuszczona ze smyczy
Wykorzystaj to! Chodź z nią na długie spacery na smyczy, bez spuszczania. Jeśli na każdym spacerze Sonia biega luzem po dociągnieciu Cię na miejsce wybiegu, to elegancko nagradzasz ciągnięcie bieganiem.
[quote name='Behemot']kiedy jej zabranialiśmy - bezczelnie się odszczekiwała.
Co to znaczy, ze bezczelnie się odszczekiwała?

Posted

coztego napisał(a):

Co to znaczy, ze bezczelnie się odszczekiwała?


Na przykład: Sonia kopie dołek w ogrodzie, więc ostro mówię "Nie wolno!". W domu zawsze słucha tego zakazu, a na działce bezczelnie gapiła mi się prosto w oczy i szczekała, jakby chciała powiedzieć: idź, babo, pielić grządki, i nie wtrącaj się do moich spraw :cool3:
Ech, na wyjeździe zupełnie się "zregresiła". Ściągnęła z grilla pstrąga (którego od razu zwymiotowała), zabrała dziecku kanapkę z talerza - w domu NIGDY tego nie robi.

Posted

Behemot napisał(a):
Na przykład: Sonia kopie dołek w ogrodzie, więc ostro mówię "Nie wolno!". W domu zawsze słucha tego zakazu, a na działce bezczelnie gapiła mi się prosto w oczy i szczekała, jakby chciała powiedzieć: idź, babo, pielić grządki, i nie wtrącaj się do moich spraw :cool3:

Skąd ja to znam :roll: i przyznam że strasznie mnie to irytuje :mad:
Takie bezczelne odszczekiwanie się.

Posted

W takiej sytuacji kiedy pies reaguje na komende szczekaniem należy powiedzieć cicho,waruj lub inną komende i dopilnować,żeby ją wykonał. Ja nie pozwalam Mice,żeby reagowała na komendy w taki sposób,a jeśli spróbuje szczekać po wydaniu polecenia mówie cicho i nagradzam jak tylko zamilknie i wykona komende.

Posted

Klaudia:-) napisał(a):
W takiej sytuacji kiedy pies reaguje na komende szczekaniem należy powiedzieć cicho,waruj lub inną komende i dopilnować,żeby ją wykonał.


Próby przywołania jej do porządku powodowały jeszcze większy bunt.
Po powrocie do domu problem zniknął jak ręką odjął. Oczywiście wiem, że nie na zawsze - może się powtórzyć podczas kolejnego wyjazdu i dlatego postanowiłam pójść z Sonią na kurs posłuszeństwa. Zaczynamy prawdopodobnie za tydzień :lol:

Posted

Witam!
Ja nie polecam grupowych szkoleń, najlepsze szkolenie to szkolenie przez wlaściciela.To Ty musisz byc alfa dla psa a nie szkoleniowiec.Często bywa wlasnie tak ,że psy na szkoleniach są posluszne a w domu i tylko przy nas zapominaja o wszystkim.Bo to szkoleniowiec jest dla nich alfa nie Ty.Szkolenie psa jest bardzo proste, to My musimy sie nauczyc jak i jakie sygnaly przekazac psu ,zeby wiedzial czego od niego oczekujemy.Wiele problemów wynika ze złej zawysokiej pozycji psa w naszym stadzie.Ja sama szkole i wychowuje juz drugiego dorosłego psa ze schroniska i nie mam wiekszych problemów .
Behemot, moim zdaniem Twoje problemy z sunia to jej wysoka pozycja w Twoim stadzie, jezeli nie obnizysz jej pozyci szkolenie i tak nic nie da . Mimo wszystko Zyczę powodzenia.

Posted

A ja uważam,że szkolenie to bardzo dobry pomysł i szkoleniowiec jako alfa nie ma tu nic do rzeczy.Przecież szkoleniowiec uczy właściciela metod szkolenia a właściciel uczy psa.Pies nie obiera sobie przewodnika na godzine raz w tygodniu.
myślę,że szkolenie w grupie będzie o.k.Dzięki niemu Sonia nauczy się pracy w grupie,wykonywania komend przy rozpraszaczach i bardziej się zsocjalizuje.W razie problemów fachową radą służy trener.
Jeśli Sonia będzie szkolona przez właściciela mogą popełnić przypadkiem wiele błędów.Jeśli będzie szkolona indywidualnie przez trenera może się zdarzyć,że nie wykona komendy,bo zobaczy innego psa czy cokolwie innego co rozproszy jej uwagę.
Na szkoleniu grupowym nauczy się koncentrować na przewodniku i komendach przy innych psach i ludziach,przy szczekaniu i hałasie.

Powodzenia!

Posted

14ruda, wszystko ma swoje dobre i złe strony ,duzo zależ od charakteru psa ,sa przeciesz psiaki ,które na szkolenie grupowe sie nie nadaja.Jesli tylko wlasciciel ma jakies pojecie o psiej psychice ,a skoro decyduje się na psa ,powinien je miec to najlepiej jak psa bedzie ukladal sam.Ja nie mysle tu o jakiś niestworzonych rzeczach ,tylko o podstawie wychowania naszego czworonoga .Kazdy odpowiedzialny czlowiek powinien wiedzieć czego oczekuje od swojego psa.Ja uwarzam ze ,to raczej ludzi trzeba szkolic jak postepowac z psem.

Posted

izka napisał(a):

Ja nie polecam grupowych szkoleń, najlepsze szkolenie to szkolenie przez wlaściciela.To Ty musisz byc alfa dla psa a nie szkoleniowiec.[ /quote]

Jak już napisała 14ruda, na szkoleniu grupowym to nie szkoleniowiec zajmuje się psem, tylko jego właściciel. Szkolenie to nauka właściwie dla człowieka.
[quote name='izka']
Behemot, moim zdaniem Twoje problemy z sunia to jej wysoka pozycja w Twoim stadzie, jezeli nie obnizysz jej pozyci szkolenie i tak nic nie da .


Mam alergię na stwierdzenie "pozycja psa w stadzie" ;) Wolę zwyczajniejsze , mniej wydumane stwierdzenia, np. "pies jest rozpieszczony" albo "włazi właścicielowi na głowę" ;) U Soni nie do końca jest to prawdą, bo na ogół jest dość karna, ale chyba rzeczywiście bywałam wobec niej zbyt pobłażliwa - i stąd problemy. Stąd też pomysł ze szkoleniem, na którym to ja chcę się nauczyć, jak lepiej radzić sobie z rozbisurmanionym szczeniarem ;)

Posted

Jak najbardziej popieram szkolenia grupowe,sama na takie chodzę i z wiem ile dają. To nie jest to samo co ćwiczenie w domu,bo tam jest dużo,psów ludzi i trudniej się pracuje z psem. Ale po takim szkoleniu nie ma problemu,że pies nie wróci bo zobaczył innego psiaka albo coś wącha. Uważam,że nauka posłuszeństwa i socjalizacja pod okiem szkoleniowca jest jak najbardziej ok i przynosi ogromne rezultaty,ułatwia codzienne życie z psem.

Posted

Ja też mam alergię na TD. Sama TD nam psa nie nauczy, a szkolenie i owszem i to właśnie szkolenie spowoduje że dla psa się staniemy fajni i warci uwagi. Mój pies robi różne rzeczy które uznane by zostały za niemal rządzenie w domu, ale na przywołanie przychodzi bardzo chętnie, już nie pamiętam kiedy na mnie warknęła ( chyba jako sczeniak ), o pokazaniu zębów nie mówię.


Ja mam złe doświadczenia z szkoleniem grupowym, na które chodzę. Nie podoba mi się i chodzimy tam tylko po to żeby ćwiczyć np sadzanie psów w jednej lini latanie dookoła tych psów i inne takie. Wszystko zrobiłyśmyw zasadzie same, i nie jest najgorzej, ale jeśli ktoś nie czuje się na siłach to lepiej niech idzie do fachowca ( tylko sotrzegam, naprawdę do fachowca, Behemot sprawdź do kogo idziesz i jak ten ktoś szkoli, uczulam bardzo na to ! ), a nie psuje psa. Póki to jest jeszcze szczeniara dużo da się zrobić, jak to zepsuje i potem się weźmie na szkolenie może być ciężej. Betty od Tosci coś o tym wie.

Posted

Sara napisał(a):
Behemot sprawdź do kogo idziesz i jak ten ktoś szkoli


Oczywiście. Na szczęście w szkole, którą wybrałam, jest możliwość przyjścia na lekcję próbną - nie trzeba od razu się deklarować na calość.
Zależy mi na tym, żeby szkoleniowiec nie miał fiksacji na punkcie TD i nie stosował metod siłowych.

Posted

Najlepiej zapytać różnych ludzi co o danym człowieku sądzą, jeśli się samemu nie ma odpowiedniej wiedzy żeby zweryfikować poglądy szkoleniowca.

Ja na szczęście jakąś tam już wiedzę mam żyję z moją suką już przeszło rok i dziękuję Bogu że dopiero teraz na szkolenie poszłam. Gdybym poszła wczesniej Bóg jeden wie co bym zrobiła z mojej suczki. Ale ja mam hopla na punkcie szkolenia psów, bardzo mnie to interesuje i wszystko chłonę jak gąbka, a nie kady taki jest.

Życzę powodzenia, mam nadzieję ze szkoleniowiec okaże się poważny i naprawdę znający się na swojej robocie :)

Posted

Behemot, wybrałaś "Cywila"?
Nie mam żadnych osobistych doświadczeń z ta szkoła, ale słyszałam średnio pochlebne opinie. Poza tym "reklamowali" się kiedyś na onkowym forum i miałam baaardzo mieszane uczucia...
Jeśli własnie tam idziesz, to podziel się potem wrażeniami, dobrze? ;)

Posted

[quote name='asher']Behemot, wybrałaś "Cywila"?
Nie mam żadnych osobistych doświadczeń z ta szkoła, ale słyszałam średnio pochlebne opinie. Poza tym "reklamowali" się kiedyś na onkowym forum i miałam baaardzo mieszane uczucia...
Jeśli własnie tam idziesz, to podziel się potem wrażeniami, dobrze? ;)

Tak.... Za tydzień pójdę na pierwszą lekcję (kurs miał się zacząć dzisiaj, ale szkoleniowiec się rozchorował) i się zorientuję.
Słyszałam wiele dobrego o Baritusie i szkole w Mysiadle, ale to koszmarnie daleko, a ja nie mam samochodu :roll:

Posted

Chciałabym ponowić swój apel o namiary na dobre szkoły dla psów - jak najbliżej Górnego Mokotowa, Centrum czy Ochoty.
Albo na sprawdzonego szkoleniowca indywidualnego. Niedawno w jakiejś gazecie czytałam o trenerze, który wydał mi się b. sensowny, ale nie mogę sobie przypomnieć jego nazwiska. Zieliński, czy jakoś tak...? :oops:

Posted

Behemot napisał(a):
Chciałabym ponowić swój apel o namiary na dobre szkoły dla psów - jak najbliżej Górnego Mokotowa, Centrum czy Ochoty.

A pytałaś o to na warszawskich topikach w dziale "Szkolenie"?

Posted

[quote name='Behemot']Na przykład: Sonia kopie dołek w ogrodzie, więc ostro mówię "Nie wolno!". W domu zawsze słucha tego zakazu, a na działce bezczelnie gapiła mi się prosto w oczy i szczekała, jakby chciała powiedzieć: idź, babo, pielić grządki, i nie wtrącaj się do moich spraw :cool3:
Ech, na wyjeździe zupełnie się "zregresiła". Ściągnęła z grilla pstrąga (którego od razu zwymiotowała), zabrała dziecku kanapkę z talerza - w domu NIGDY tego nie robi.

Behemot, ale Sonia nie była w domu :lol: Dla niej nastąpiła kompletna zmiana warunków i ona pewnych rzeczy "od nowa" nie umiała! Nagle powiększyła się jej rodzina, pojawił drugi pies, mogła być na dworzu od świtu do nocy, nowe miejsca, zapachy, wasze inne niż te, które zna zachowania i nawyki itd...My, myślimy sobie, że to super sprawa, pies pojedzie na działkę, będzie miał frajdę! I to prawda, ale również stres bo wiąże się to z kompletną zmianą dotychczasowej rutyny, którą pies lubi :lol: W nowej rzeczywistości musi się odnalezć, a ty jesteś po to żeby jej pomóc. Pewno będziecie na tę działkę jezdzić więc musisz Sonię nauczyć jak się na niej powinna zachowywać. Oczywiście, rozumiem, że nie pozwalałaś jej kopać dołków na terenie, ale spójrz na to jej oczami...czy na spacerach też zabraniasz jej kopać w ziemi? ;) Dla niej nie ma różnicy czy to ziemia na działce czy na podwórku, ważne, że można wykopać dołek :evil_lol: I tak ogólnie o nowych Soni zachowaniach... ona dorasta i przed tobą, nie musi, ale zwykle jest jakiś procent zmian w zachowaniu ;) A więc proces wychowawczy nadal trwa :evil_lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...