Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Pucek dziś się nauczył komendy "nie rusz" ;) a wiecie jaki z niego żarłok, śmiesznie wyglądał jak na otwartym ręku tuż przy jego pysku mu pokazałam kawałek kółeczka Frolica ;) widział ale odwracał mordkę jakby chciał powiedzieć "wcale tego nie widzę, nie potrzbuję..." ;) po czym "klik" i dostawał całe kółeczko;) żeby mu się opłacała wspólpraca ;)
później położyłam tak samo przed nim na podłodze i też nie ruszył do póki ta "nagroda" też nie spadła mi na podłogę ;) no i skubaniec wciągnął oba jak się odwróciłam na chwilkę ;)
później miał położony kawałeczek na łapce i też grzecznie czekał i udawał, że "wcale tego nie widzę , że tam leży " ;)
a później nawet na dwóch łapkach ;) pojętny jednak ten mój pies ;)

na mordce jeszcze nie dał sobie położyć ;) ale może kiedyś do tego dojdziemy ;)

P.S. jak wychodzimy to staramy się chować już wszystko co możliwe do zjedzenia przed Puckiem ;) a ten skubaniec i tak sobie znalazł takie trójkąty tortilli, ale miał pecha bo o smaku chili...i znalazłam 3 rozgryzione na podłodze ;) a że go nagrywałam to widziałam, jak z rana tuż po moim wyjściu wyje głośno 5 razy do księżyca...

już nie wiem jak sprawić by nie wył... gdyż rano dostał makaron, mięso z kurczaczka+ pomidorówka i jak wychodziłam wcinał sobie, do legowiska w tzw.międzyczasie wrzuciłam mu suchego chleba sznytkę, ucho wędzone i taki płaski przysmak... a ten skubaniec i tak wył... miał włączony TV i radio i zostawione światło w pokoju...

Posted

na wycie ostatecznie są takie urządzenia co emitują karcące dźwięki jak pies zaczyna szczekać lub wyć (np. http://www.odstraszacze.com/index.php?product_id=553&category_id=220 i jeszcze http://www.obrozaantyszczekowa.pl/). Ale to ostateczność i nie wiem na ile są skuteczne, bo sama nigdy nie stosowałam, a mam teraz podobny problem z tymczasowiczem Ciapkiem - wyje i szczeka niemiłosiernie. Co ciekawe robi to tylko wtedy, gdy zabieram swojego psa na spacer, a Ciapek zostaje sam z kotami. Jak ja lub mój mąż jesteśmy w domu to Ciapek wyczekuje Fąfla, ale nie wyje. Jak wyjdziemy oboje z mężem, ale Fąfel zostaje to też spoko. Mam wrażenie, że on tak za Fąflem wyje, a nie za nami. No i nie pomagają smakołyki, na które Ciapek nie jest zbyt łasy :( Nie pomaga też tv czy radio - pomagało tylko kilka pierwszych razy.
Fąfel za to kiedyś niszczył jak zostawał sam. Świetnie podziałał KONG http://www.kong.com.pl/ (zabawka, do której się wrzuca smakołyki i pies musi się natrudzić by je wyjąć). Ciapek nie bardzo się nim interesuje :(
Na pewno nie wolno z pożegnań i powitań po powrocie robić święta. Z domu trzeba wychodzić normalnie bez ceregieli, a jak wracacie to też najpierw się rozebrać nie zwracając uwagi na psa i dopiero jak się uspokoi to można go przywitać - także bez przesadnego świętowania. Pies nie powinien też spać z nami w łóżku, jeść pierwszy przed przewodnikiem czy przechodzić pierwszy przez drzwi.
W naszym przypadku paniki nie ma, bo sąsiedzi póki co są wyrozumiali (choć nie wszyscy). Myślę, że trzeba stosować się do powyższych zasad, uparcie zostawiać psu konga lub coś do dziamgania (ucho wieprzowe, penis wołowy, itp. - ogólnie nęcące dla psa śmierdziuchy takie jak te http://www.gryzaki.pl/) i uzbroić się w cierpliwość. Jestem pewna, że z czasem przyjdą efekty.
Aha, ważne by to co zostawiacie Puckowi na czas nieobecności w domu było dawane mu TYLKO przy takiej właśnie okazji i w żadnych innych okolicznościach. Zabawki zabawkami - niech się nimi bawi kiedy chce, ale KONG czy śmierdzący gryzak mają być czymś szczególnym i nie powinien dostawać ich w innych okolicznościach niż tylko na czas Waszej nieobecności. Jeśli będzie miał do nich dostęp częściej to przestaną być dla niego atrakcyjne. W przypadku konga trzeba nauczyć najpierw psa co się z tym robi, a potem zostawiać już tylko wychodząc z domu. Mój Fąfel jak dostanie konga to jest tak zajęty jego turlaniem, że w ogóle nie zwraca uwagi na mnie jak się po coś wrócę do domu :D Do konga oczywiście także wrzucamy najulubieńsze smaczki i najlepiej takie, którymi jednocześnie nie posługujemy się przy szkoleniu :)

Może z tej dyskusji uda Ci się coś wyciągnąć sensownego:
http://www.goldenline.pl/forum/134861/pies-wyje-jak-zostaje-sam-jakies-rady
i jeszcze to:
http://www.wybierzmiska.pl/porady.html
i to:
http://pies.onet.pl/13,12927,41,czy_obroza_antyszczekowa_jest_skuteczna,ekspert_artykul.html


Ciotki Kakadu szuka kogoś na przedadopcyjną we Włocławku!!! Kakadu chwilowo nie ma dostępu do neta, dlatego ja szukam w jej imieniu :) Jakbyście kogoś znały w tamtych rejonach to poproszę pw! :)

Posted

[quote name='Kociabanda2'] -


Ciotki Kakadu szuka kogoś na przedadopcyjną we Włocławku!!! Kakadu chwilowo nie ma dostępu do neta, dlatego ja szukam w jej imieniu :) Jakbyście kogoś znały w tamtych rejonach to poproszę pw! :)

Z Włocławka jest Marta_Ares oraz Cerber. Pewnie jest więcej ale ja o tylu wiem.

Posted

no więc już po gościach ;) przyszli z Dejzi ;) i Pucek miał koleżankę ;) starą bo starą, ale miał i chcieli ze sobą kopulować... najpierw Pucek na dworzuz rozpędu wpadł na Dejzi i ta go pogoniła i warczała i ogólnie była negatywnie nastawiona, jak wlecieli do domu to Dejzi wskoczyła do legowiska Pucka i namiętnie gryzła jego piszczącą kośc:D a Pucek chciał się z nią bawić, a ona warczała na niego ;) więc musieliśmy ich rozdzielać ;) później spali sobie ,a jak się obudzili to tak jakby starzy dobrzy znajomi... cieszyli się, merdali ogonami, a że Dejzi miała niby już końcówkę cieczki to chciały ze sobą kopulować ;) ale ich rozdzielaliśmy, i całe zmęczone sobie spały ;)



a że spacer był krótki, bo oni z Dejzi głównie wychodzą przed blok, pies się załatwi i do domu...(gdybym wiedziała to poszłabym z Puckiem na popołudniowy spacer zanim przyjechali...by się wyhasał) to Dejzi wygląda jak wygląda... waży 35kg...a Pucek ok.18 ;) a są tej samej wielkości w sumie...



tu ocenzurowane ;)


Posted

nie ;) wyjątkowo ;) był grzeczniutki ;) on zauważyłam, że jak ma drugiego psa to na ludzi nie zwraca uwagi ;)






Pucek już później miał dosyć, ale wtedy Dejzi zaczęła za nim się uganiać ;) zakochała się ;) jak już mówiłam, Pucek jakby weteran wojenny to laski na niego lecą ;)



Posted

no ładnie ładnie ;) żeby nie powiedzieć "sexi" ;)

a zobaczcie jakie postępy robimyw "klikaniu" ;)

minę ma Pucek nietęgą, ale nie myślcie sobie, że go tam jakoś na siłę wpakowałam:D
nie wiem dlaczego psy tak robią i nie mogę pojąć dlaczego przyszło mu nagle do głowy wleźć do tego kartonu ;) i sobie tam usiąść :D ma minę, "no o to Ci chodzi... bo ja już nie wiem co Ty ode mnie chcesz... nagrody takie sobie,a coś chcesz , a nie wiem w sumie co... zadowolona?? "

Pucek jako, że się nie za bardzo lubi bawić zabawkami to i teraz miał minę nieciekawą ;) ale śmiesznie bo jakoś z tydzień czy dwa bawimy się właśnie z tym kartonem, co prawda dopiero dziś go przycięłam na wysokość jak wyczytałam 10cm ;) i o dziwo się udało ;) jestem dumna z Pucusia ;) że taki mądry, a dziś rano TŻ był z nim w domu bo ma popołudniówkę i pisał do mnie smsa że Pucuch kręcił się i piszczał i z nim wyszedł bo coś podejrzany był i robił kupę 3 razy ;) z Pucka taki trochę że się tak wyrażę obesraniec ;) już cała rodzinka o nim wie ;) nie ma spaceru bez kupy ;)


akurat nie byłam przygotowana, że Pucek zaczai o co chodzi z tym kartonem i aparat leżał schowany, powiedziałam Pucusiowi "zostań" i grzecznie siedział w kartonie ;) ale w ogóle ospale się ze mną bawił :D chyba mu się nie chciało za bardzo ;) no i zdjęcie najpierw robiłam tel.przy zgaszonym świetle, później wstałam zapalić,a Pucek się ruszył,ale z powrotem usiadł w kartonie ;) więc macie i sobie zobaczcie ;)




no,a wracając do pakowania się do kartonu ;) Pucek się spakował chyba bo jutro wyjeżdżamy na ponad tydzień do Costuszki ;) bo jej pańciostwo wyjeżdża za granicę i bidulka sama zostanie ;) znaczy mama jedzie my z Pucuchem ;) także nie powinna być smutna ;) spróbuję jej też czegoś nauczyć klikerem ;)

próbowaliśmy się też nauczyć "wstydź się", ale coś Pucek nie bardzo czaił o co chodzi więc postanowiłam nauczyć go czegoś bardziej ruszającego się ;) czyli "turlaj się", ale chyba nie wiem kiedy dokładnie klikać i za późno to robię i ogólnie chyba nie wygodnie mu się kulać na łysych podłogach ;/ coś muszę wykombinować ;) i chyba uzyjemy też klikera dla wzmocnienia "waruj" bo coś Pucek zaczyna udawać , że niby on pierswszy raz słyszy takie polecenie i mi łapkę podaje ;)

Posted

Widzę, że tu klikanie pełną parą ;)
Ja moją 'wstydź się' uczyłam kładąc jej niteczkę na kufie, próbowała strącić ją łapką i wtedy 'klik' i smakołyk ;)

Ale on uroczo wygląda w tym kartonie... :loveu:

Posted

Pucek spakowany do pudła i gotowy do wysłania!
A czego niby on się ma wstydzić? Nie ma czego, to nie będzie się uczył, bo mu niepotrzebne ;).
Alexandra, ja do znudzenia będę powtarzać, że Pucek lepiej nie mógł trafić! Nawet, jak kombinuje jak obejść polecenia i się wykręca, to i tak ma przy tym kupę zabawy, jest zajęty, a przede wszystkim widzi, że jest ważny, bo coś się kręci wokół niego. A on właśnie tego potrzebuje!
Pewnie tydzień spędzony u Costki będzie bardzo rozrywkowy i pełen wrażeń.

Posted

ta jego laska, niestety nie daje mu spokoju ;) Pucek już tak jest wykończony, że nie ma siły wcale ;) zamęczy mi psa;) a dziś Pucek poznał maleńką koleżankę Yoreczkę ;) warknął na nią ze 2-3 razy , ale byćmoże , że go ugryzła bo ona jest na etapie podgryzania ;) a no i znów warczał na Kubę(syna cioci)... ale chyba on wyczuwa, że on jets chory na epilepsję... kiedyś w takim programie widziałam, że niektóre psy to wyczuwają... myślicie, że to może być powód??

moją mamę Pucek dziś przewrócił jak kucała i bawiła się z Costką ;) i Pucek jak to zobaczył to tak się rozpędził, przeleciał biegiem przez cały pokój i wskoczył jej na kolana i zaczął lizać po twarzy ;) łahahha...

na spacerkach po lesie ładnie wraca i nawet jak go nie wołamy i jest dość daleko to odwraca się za nami i patrzy czy, aby jeszcze mu nikt nie zwiał i czy w dobrą stronę leci ;)

Posted

dziś Pucek zwiał w lesie... skubaniec jeden... a już tak ładnie przylatywał, a jak już po pół godzinie przyleciał to przyprowadził z sobą wielkiego kolegę...doga niemieckiego chyba... samotnie latającego po lesie...

patrzcie jaką wczoraj mieli malusią koleżankę ;) chciałam im zrobić ładne grupowe zdjęcie w "siadzie", ale malutka miała dużo energii i czmychnęła ;) a fajnie siedziała pomiędzy dużymi znajomymi;)





Posted

Pucek dziś oszczekał jakiegoś dziada co wylazł z lasu... i nie chciał przestać... a dziad coś mruczał pod nosem, że weźmie zaraz kija... nawet nie wiecie jaka byłam zestresowana całą tą sytuacją... Costa nie zdążyła szczekać bo mama ją złapała... a Pucka nijak nie można było odwołać...

a teraz boję się w ogóle go puścić po południu jak pójdziemy bo później jeszcze oszczekiwał jakąś dziewczynę co grzyby zbierała,ale był już na smyczy na szczęście, nakrzyczałam na niego, ale nic to nie dawało ;/ się rozbestwił chyba tu bo w ogródku jak biegają to też próbuje pilnować terenu... bo psy obok co pilnują to ciągle szczekają i chyba się napatrzył...

nie wiem co zrobić z tym szczekaniem... bo strach go puścić...nigdy nie wiadomo kogo się spotka ;/

Posted

dzisiaj Pucek przeszedł samego siebie!!

zwiał nam w lesie...a tak ładnie przychodził... byłam taka zła na siebie , że go puściłam ze smyczy... poczuł jakiś trop i leciał przed siebie, a później chodziłyśmy z mamą 3h po lesie w poszukiwaniu wariata...

tyle strachu, stresu co się najadłam to moje... a najgorsze , że już miałam najgorsze myśli... bo żeby z siostry domu dojść do lasu trzeba przez taką szosę szybkiego ruchu przejść,a właściwie przebiec... bo tyle samochodów jedzie... no tak się bałam o niego, że szok...

pytałam ludzi z psami i grzybiarzy czy go nie widzieli i nikt nigdzie go nie widział ;(

szły też takie młode dziewczyny z małymi pieskami, a że schronisko obok to chyba stamtąd psy wyprowadzały... i mówiły, że go widziały po drugiej stronie tej drogi właśnie...i się pytały czy w czerwonych szelkach... no to wiedziałam, że to Pucek, ale one wtedy widziały go jakąś godzinę temu , a on wtedy zwiał więc oczywiście już go tam nie było ;( już nie miałam nadziei, że się odnajdzie... albo, że go znajdę rozjechanego na drodze ;(

no i w końcu po bezsensownych poszukiwaniach bo nigdzie go ani słychać nie było, ani widać... przepadł po prostu...poszłyśmy do domu zrezygnowane...
mama mówiła, że też się bała, że go coś rozjedzie, albo że go znajdziemy leżącego gdzieś przy drodze ;(

no i wróciłyśmy do domu, a tam Pucek już pod domem... nie wiem jakim cudem udało mu się przejść przez tą szosę... to droga koło schroniska...Kamila wie co to za droga...uczęszczana przez samochody non stop dosłownie...

jak go zobaczyłam to byłam w szoku..., że jest cały i zdrowy... później musiałam odespać stres bo normalnie w duchu się cieszyłam, ale jakoś z tego wszystkiego nie miałam nawet siły się cieszyć...

Posted

No to Pucuch-Wstręciuch Wam numer wykręcił... :mad:

Też nie wiem, jakim cudem udało mu się przejść przez tę ulicę :crazyeye: Ale na szczęście znalazł się cały i zdrowy, i to chyba jest najważniejsze...

Pucek, łobuzie, nieładnie tak panią stresować... :mad:

Posted

Współczuje dzisiejszych przeżyć, wiem co czułaś. Jak u mnie Pucek zwiał to też sam wrócił, tylko w opłakanym stanie. Widać, że niczego go życie nie nauczyło. Nie ma się nad nim co litować i spacer tylko na smyczy, jak nie umie się zachować to niech cierpi na smyczy.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...