Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

właśnie Pucek wykonał parę razy "poproś" ;) jest tak inteligentnym psem, że muszę to po prostu wykorzystać ;)ale...znów byli dziadek z babcią i znów warknął przy drzwiach, po czym został skarcony "fe" i później już nie warczał, nawet wszedł mi na kolana, a później dziadkowi:D ale jest właśnie jedno ale...jak dziadek wstał do WC to Pucek znów "rzucił się w pogoń" za dziadkiem i kłapał zębami koło jego kolan... więc wzmocniłam "fe" potrząsając puszką z wrzuconymi jednogroszówkami(kiedyś wyczytałam taki sposób na przerwanie złego zachowania u psa jak czytałam różniste poradniki jak jeszcze chciałam tego mojego domowego Petrusa jakoś wychować "na ludzi" ;)a że kiepsko mi z nim poszło to przynajmniej teraz wiem gdzie popełniałam błędy ;)wiecie co mnie najbardziej wkurza... jak przychodzą goście, pies na nich warknie lub kłapnie zębami, a wręcz ma zamiar ugryźć, ja go skarcę (fe oczywiście, nigdy nie uderzę mojego psa także niech nikt sobie nawet nie myśli ;)... ) a ten ktoś (gość) mówi na to " no co mu robisz?? przecież on mi nic nie zrobił (a przecież ja widzę, że zrobił i nie życzę sobie takiego zachowania bo boję się żeby nie było tak jak ztym Petrusem, że gość w dom, a pies rządzi i taki gość nawet do toalety nie może spokojnie pójść by nie być obszcekanym(akurat w przypadku Pucusia szcekanie nie wchodzi w grę ;) ale warczenie na moich gości też mi się nie widzi, gdyż jak przyjdzie do mnie ktoś z małym dzieckiem to samo warknięcie dla takiej matki dziecka może oznaczać ostatnią wizytę u mnie(taka prawda , że sama też nie będę ryzykować , że pies coś dziecku zrobi...)albo jeszcze mój dziadek nie może pojąć, że pies już jadł i że nie musi mu ciągle dawać smakołyków , a co gorsza karmić "ludzkim" jedzeniem i to przy stole...

Posted

No cóż, nic Ci nie poradzę... Niektórzy już tacy są, że do nich to po prostu nie dociera :wallbash:
Moją ciągle tuczą mi pod stołem, a prośić ich, to jak grochem o ścianę :roll:

Tak, puszka z pieniędzmi jest dobra. Ja (w schronisku, np. jak psy się gryzą) używam łańcuszka, też działa ;)

Posted

no ja przynajmniej to dobre , że mieszkamy sami to nie dokarmiamy ;) i jesteśmy jednego zdania ;)

a o co chodzi z łańcuszkiem?? ;)

dziś Pucek szukał w paisku zakopanych kółek Frolica ;) ale tylko 3 żeby się nie znudził ;) i chyba mu się ta zabawa podobała ;) później szaleństwo w niego wstąpiło, nawet miałam ochotę go puścić ... ale jednak się powstrzymałam ;)

a przed wieczornym spacerem rzuciłam mu moją skarpetkę, pobiegł po nią bo myślał, że się bawimy i przyniósł ładnie ;) znaczy zachęcałam go żeby przyniósł, ale lepiej mu idzie niż przynoszenie zabawek ;)
muszę go nauczyć przynosić buty albo kapcie skoro i tak je nosi sobie w pyszczku ;)

Posted

Jeszcze mam sąsiadkę, która ze swojego balkonu rzuca jej kabanosiki, kiedy ona się grzecznie opala na słoneczku... :roll:

Łańcuszek podrzucam (łańcuszek taki jak używany jako obroża, nie wiem, czy wiesz o co mi chodzi), ten dźwięk dziwi psy i przerywa niepożądane zachowanie ;)

Pucuch zdolniacha :cool3:

Posted

słuchajcie... Pucek to jednak jest... no już brak mi słów na niego!! wariat jeden...

odwiedziła mnie wieczorem siostra z chłopakiem i Costą i wymyśliła, żeby iść na wał... ja o tej porze nigdy nie chodzę bo tam ciemno... a nic nawet nie oświetla...

no, ale wybrałyśmy się we dwie z psami na wał bo była taka szarówka, ale jeszcze widno...
Costa oczywiście szalała na punkcie Puca ;) on też się cieszył na jej widok

później ona puściła Costę ze smyczy, więc ja Puca z linką, siostra biegła ja ich trzymałam i mieli ją gonić, Pucek wprawdzie biegł, ale jakoś bez entuzjazmu... ;)

aż nagle jak pognał w stronę Wisły, a my po drugiej str.wału... Costa oczywiście za nim, ale Aga stwierdziła, że ona zaraz wróci bo się boi po ciemku (ale nie Pucek..ten odważny się zanalazł...) stoimy, gwizdamy,wołamy...nic...

no to w końcu zdecydowałayśmy wejść na górę wału i znów wołamy,gwizdamy itd. i nic... po czym nagle słychać szczekanie...(to oczywiście był Pucek...(ten nieszczekający piesek ;) ) ale do końca pewna nie byłam, że to on, ale Aga w końcu mówi "no w końcu kto by szczekał o tej porze po ciemku...w tym miejscu..."

no i szłyśmy chwilę górą wału w stronę szczekania... wołamy , gwizdamy , a ten tylko szczeka i piszczy, Aga stwierdziła, że się na pewno tą smyczą zaplątał tam...(nie wiem czy zwróciliście uwagę na zdjęciach , że tam są drzewa ;))
no i w końcu zadecydowałyśmy, że trzeba zejść po niego... siostra bała się, że zjedzie bo trawa mokra, a ona w balerinkach... ja adidasy na szczęście miałam na sobie...

zeszłyśmy ,ale Pucka nie było widać tylko słychać jego szczekanie i piszczenie... już sobie pomyślałam, że coś się wariatowi stało...
Aga mówi może poświeć komórką w te drzewa to oczy mu sie zaświecą, ale niestety komórka nie dała rady świecić tak daleko, zajrzałam z Costą z dwa kroki w ten las, ale ciemnica taka, że szok...

i Aga na to, że musimy obejść z drugiej strony(tam są te wysokie trway i chwasty...) ale jakoś wlazłyśmy... rozglądamy się... i nic

Pucek co jakiś czas zapiszczał lub szczeknął...
miałyśmy nadzieję, że może Costa go znajdzie bo ciemno, że nic już nie widać...

świecę tą komórką i patrzę , a tam jakby szałas jakiś czy cholera wie co... więc trochę miałyśmy stracha przy d... ;) mówię, ani nic żadnych nożyczek, ani noża co by go ewentualnie odciąć tą smycz co by się wydostał jakoś...
w końcu Costa patrzymy wbiegła do tego szałasu... ale to takei z liści i gałęzi coś było lub jakiś małych drzewek czy czegoś w tym stylu... świeciłam komórką w tamtą stronę jak Costa tam weszła też ( i się faktycznie oczy zaświeciły), ale wyszła z drugiej strony... Aga liczyła,że może Pucek za nią pobiegnie...ale wyraźnie nie mógł...

bałam się, czy to jego oczy na pewno...czy jakiś wilk może albo inne zwierzę... no stracha nam napędził ładnego...

w końcu postanowiłam podejść, kaptur na łeb i wlazłam w te chaszcze odpiełam mu smycz jak tam dotarłam i wyskoczył więc chyba chciał przybiec do nas , ale nie mógł...

ale sobie mówię co mnie podkusiło, żeby go odpiąć po ciemku...

ale wiecie co... mam nauczkę i przestrzegam wszystkich, że lepiej już odpiąć psa całkowicie niż z jakąkolwiek smyczą...

no i Aga użyczyła mi swojej smyczy a Costa samopas latała... nikogo nie było tam tylko my dwie w tej ciemnicy i psy... byłam zła na niego i na siebie jednocześnie,... a tak się cieszył jak już go odpinałam w tym "szałasie"...

g...j jeden... no musi zwiewać... jakby nie mógł sobie latać koło nas...

a jak byłam po południu latał z nami ten mały psi koleżka co zwykle i Pucek sobie o nim przypomniał, że może można się z nim też pogonić i pobawić ;) i go odpinałam ze smyczy 3 razy i ładnie się bawił i wracał po chwili i go zpinałam...myślałam, że nie zwieje teraz...

a jeszcze po południu kopał chyba szukając kreta ;) takie doły, że łeb cały w środku miał ;)

Posted

no podejrzewam , że tak, ale tak nam stracha napędził.... gdybym była sama pewnie bym tam nie weszła bo ciemnica, i jakieś nie wiadomo co... ale mam nadzieję, że ma nauczkę na przyszłość... jeszcze gdybyw dzień zwiał co innego , a tak to nawet szukać nie ma jak...

ale chyba wie, że coś przeskrobał bo jakiś taki podkulony teraz jest... ale nawet na niego nie nakrzyczałam...

Posted

z Puckiem to jest taki problem, że nie chcę go ciągle na krótkiej smyczy prowadzić, wolałabym żeby się też wybiegał, wymęczył na spacerkach... ale on nie chce aportować , nawet nie chce biec za patykami, kamieniami czy czymś podobnym...
nie mam pomysłu jak go zmęczyć

jest młodym psem wiec ma dużo energii, energia wręcz go rozpiera... musiałabym chyba sama zacząć biegać to by biegł wtedy... ale ja biegać na długie dystanse nie lubie :D no ale nie ważne...

z psami nie za bardzo chce hasać, no dziś chyba pierwszy raz tak dość długo latał z tym małym pikusiem... jak sami widzicie nie mogę go puścić ze smyczy bo ucieka sobie i wtedy nic go nie interesuje...

no a dziś straciłam nawet tą smycz 10metrową...

na automatycznej czuję, że ona nie jest zbyt mocna i mam obawy jak nagle Puckowi się zachciewa bawić , że szarpnie mocniej i sie ta linka zerwie...

doradźcie mi co ja mam z nim robić...

pływać też nie chce , nie lubi chyba...

jakbym go puszczała ze smyczy pewnie by wracał, ale że w 100% to nie jestem pewna...

nie chcę go ciągel na krótkiej smyczy prowadzać tak tylko na spacerki wolnym krokiem bo ten pies w końcu nie wytrzyma takiego czegoś... on uwielbia biegać i podskakiwać i jak dla mnie ma coś z charta więc powinien nawet biegać i to dużo...

puszczać go luzem nie chcę ciągle bo nie bardzo mogę bo chodzą tam też inni ludzie i to z psami lub małymi dziećmi... no i straż miejska od czasu do czasu też się tam pojawia... gdyby przybiegał to by było fajnie... albo chociaż biegł jakoś w pobliżu mnie ;) jak jest na smyczy i go wołam jak długo coś wącha to leci jak wariat do mnie, a jak luzem to już różnie...a tam nad Wisłą to już nawet nie za bradzo mam jak go gonić bo trawy i chwasty są prawie mojej wysokości...

Posted

Hmmm, znam to , znam bardzo dobrze. Jak chcę puścić Gjalpa, to po pierwsze - odpowiednio daleko od domu ( żeby się nie czuł zbyt pewnie), po drugie musi być pusto absolutnie - żadnych ludzi, bo nie wiem czemu, ale przeważnie na jego widok ludzie zaczynają się zachowywać idiotycznie ;) , na przykład zastygają i wrzeszczą, albo podskakują i wrzeszczą, no i najlepiej na wielkim, zaoranym ugorze, żebym mogła go widzieć, bo jak tylko jest jakiś chaszcz to on się w nim chowa. W dodatku nigdy nie biegnie do mnie, co najwyżej majestatycznie kroczy w moją stronę, częściej jednak staje i czeka, aż ja do niego przyjdę. Jedyny plus, że tam gdzie go puszczam nie występuje straż miejska. Za to teoretycznie mogą występować myśliwi, a to jest znacznie gorsza ewentualność.
Pucek, jak mi się wydaje, jest bardzo czuły na dezaprobatę. Może jak nie przychodzi od razu, powinnaś na niego ryknąć strasznym głosem, żeby sobie nie myślał.
Poza tym konsekwentnie ucz go przychodzenia - nagradzaj jak przybiegnie. I niech wie, że nie każde przywołanie kończy się zapięciem na smycz - bo to może psa zniechęcić. Wołaj go często, pochwal jak przyjdzie ( nie musi dostawać za każdym razem nagrody, ale od czasu do czasu tak - niech nigdy nie wie, czy tym razem będzie nagroda, ale niech wie, że jak przyjdzie to będzie fajnie - głask, pochwała, albo nagroda). Moje psy ( niektóre, oczywiście) reagują na zmianę tonu - świetnie wiedzą, że jak się drę bez przekonania, to mogą mnie mieć gdzieś, ale jak ryknę " natychmiast do mnie"! - to nieposłuszeństwo może mieć przykre konsekwencje ( na przykład w postaci powiedzenia " wstrętny pies" ;) ). Niektóre psy reagują dobrze na taki specjalny psi gwizdek - niesłyszalny dla ludzi.

Posted

no więc z Kamilą spotkaliśmy się na leśnym spacerku ;) gdyż byliśmy z Pucajło na wywczasach u Costki ;) na weekend ;) i powiem Wam, że tak się nalatali, nabawili, że teraz Pucek odsypia... ;) jest wreszzcie padnięty ;) puszczałam go i w lesie i na takiej wielkiej polanie koło domu i odbiegał wprawdzie wywęszyć i oblecieć swoje ;) ale pięknie przybiegał ;) a Costa jest w nim zakochana więc też latała za Puckiem, ale nie nadążała czasem bo on tak zasuwa ;) jutro wstawię foty to sobie popatrzycie ;)

Posted

no to macie ;) Kamilko- a czy ten malutki piesek który biegł z Wami luzem i wąchał się z naszymi pieskami to była Szyszunia??

tak sobie leżeli razem na skórze , którą kostka namiętnie z dnia na dzień skubie z futerka...




a tu na wyrąbanym polu ;)


Costa jak niedźwiadek, a Pucek sarenka ;)


a tu Pucek robił siad ;) i czekał aż Costka przyleci też wykonać komendę ;)


a tu widać , że sarenka ;)


i z mamuśką ;) zwróćcie uwagę jak Puckowi rozjechały się giry ;)


no i nasza sarenka w lesie ;)


i ja z Puczim ;)

Posted

Nie wiem o którego Ci chodzi (one wszystkie latały luzem, tylko jak ktoś szedł to je łapałyśmy), ale Szyszki tam z nami nie było ;)

Fajne zdjęcia, psiaki na nich takie szczęśliwe :)


P.S. max 5 zdjęć na post, pamiętaj ;)

Posted

to co to było takie maleńkie co wybiegło na przód w wilczkowym kolorze ;) a Szyszka mniejsza od Pucka rozumiem?? ;)

a takie malutkie fotki też muszą być max 5?

a jeszcze czy może Pucek wcześniej już do Was podbiegł ?? bo zwiał jak szliśmy inną drogą na przełaj i słyszałam chyba jego głos jak szczeknął, ale może to Wasze stado ;) a ten Siwy duży co wąchał się z Puckiem to kto... ? ;) bo ogladałam sobie na str.schroniska i widziałam w tych kolorach tego Pedro chyba , podobny mi się wydawał, ale chyba wyższy i chudszy od tego co miałyście na smyczy ;)

Posted

A, to była Koka, nasza wyszkolona suczka ;) tak, mniejsza.

Też max 5...

Nie, nie podbiegł do nas wcześniej. To jest właśnie Pedro (teraz zwany Aramisem), mój ulubieniec ;) On jest chudzinką, tylko pod tą kupą sierści tego nie widać ;)

Posted

Super zdjęcia, szczęśliwy, uśmiechnięty Pucek! I widać, że z Costką pełne porozumienie. Siedzi ten Pucek rzeczywiście, jak pokraka, ale nikt nie jest doskonały, przecież. Za to ma piękną, sportową sylwetkę.

Posted

mi tam jego pokractwo nie przeszkadza ;) a Costka tak zakochana w Pucajło, że szok ;) i Pucek po zabawach z nią ma ciągle mokre uszyska ;) ale jest oazą spokoju i daje sobie wejść na głowę... chyba, że Costka już przesadzi to wtedy ją też potrafi usadzić, ale ona znów się tym nie przejmuje i lata dalej za nim zachęcając do zabawy ;) najlepiej jak rano się spotykali, bo spali w innych pokojach ;) to tak się cieszyli na siebie ;) a stukali tymi pazurkami o podłogę przy tym ;)
a Pucek miał na wyjeździe też zrobiony częściowy manikir i pedikir :D Costa koniecznie chciała go przewieźć na swoim grzbiecie:D i właziła pod Pucucha głową jak już jie chciał się bawić ,albo jak tak sobie wymyśliła ;) w związku z tym właziła pod niego głową, podnosiła się, a że Pucek lekko niższy to podnosiła mu tyłek i obracała biedaka o 180 stopni ;) po czym on pokracznie złaził z niej ;) no nieziemsko to wyglądało ;) niestety na zdjęciu nie dało się tego ująć ;) ale nagrany mam filmik, tyle , że duży więc chyba nie da się go wstawić tutaj...

tak Pucek szybko pędził do mnie jak wołałam ;)

Costa próbowała go doganiać , ale Pucek ma dłuższe giry no i figurę wyścigowca ;)




Costa zapozowała , a Pucek w tle z dooopką sarenki ;)


a tak odpoczywamy po spacerze ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...