Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

no co noc w nim śpi i w dzień czasami też, ale w dzień mu chyba gorąco ;) więc przeważnie sobie wygląda na balkonie...
a wczoraj byli u nas goście ;) Pucek zachowywał się zupełnie inaczej, była mama, siostra i jej chłopak z Costką ;) Pucek się na nich cieszył a z Costką też normalnie się zachowywał mimo, że ona w nim zakochana po uszy ;) a propo uszów to uwielbia go chwytać za uszyska i lizać i buziaczki też sobie dają ;) zwróćcie uwagę jaki Pucek zapatrzony w Costkę ;)




poszliśmy jako, że było tak gorąco nad Wisłę , tylko mojego TŻta nie było z nami bo mu się nie chciało iść,ale później żałował, że nie był ;)



powiem Wam news'a ;) Pucek pływał w Wiśle ;) wprawdzie pierwszy raz przypadkowo bo gonił Costę( i pierwszy raz też biegali sobie razem i się "bawili"), a zapomniałam dodać, że pierwszy raz był bez smyczy ;) biegał, gonił Costkę, a jak ta była w wodzie to ją oszczekiwał, śmiesznie było, nie zdążyłam niestety uchwycić jak Pucek pływa... ;/ ale może jeszcze kiedyś da się namówić na kąpiel...
opowiem Wam jak to było, a więc Costka ma teraz też długaśną smycz (linkę) i Pucek też był na niej, ale szliśmyw 4osoby więc było troszkę niewygodnie i Pucek oczywiście smyczą przeciął mi 2 palce, mamie nogę, i siotra też została uszkodzona
a jak już doszliśmy wąską dróżką między chwastami(wysokośći prawie człowieka...) to Aga stwierdziła, że najlepiej go odpiąć, ale Pucek jak to Pucek...wędrowniczek jeden...musiał zwiać na chwilkę bo przecież trzeba obwąchać wszystkie trawy...a nuż coś go ominęło...ale ładnie przylatywał po chwili do nas, oszcekiwał Costkę bo była w wodzie, a jak tylko się wynurzała to gonił ją i szczekał i się wreszcie wylatali oboje ;) mama nawet zauważyła, że on się tak uspokoił widać i zupełnie inaczej się zachowuje ;) (muszę znów dziadków zaprosić i sprawdzić ;))
no więc pierwszy raz siostra rzuciła Costce patyk do wody, a że Pucek ją gonił akurat to z rozbiegu wskoczył za nią (dosłownie wskoczył) do wody i się chyba zdziwił, ale podpłynął i jeszcze musiał takie krzaczki wyminąć , które widzicie na zdjęciu bo się tam na chwilkę zaklinował...



oczywiśćie po wyjściu z wody latał jak opętany, upaprał mi spodnie całe błotem, cały był od niego brązowy, a jak się otzrepywał to każdego upaprał ;) na mnie jeszcze wskoczył wtedy łapami więc miałam znak firmowy Puca, odcisk łapy ;) dobrze, że nasz blok pierwszy od str.wału jest i że nie musieliśmy spacerować przez osiedle tacy ubłoceni...



a drugi raz sam z siebie pobiegł za Costką do wody i znów pływali, a ja nie zdążyłam z aparatem wtedy bo się po prostu nie spodziewałam, że wskoczy do wody i to sam z siebie ;) sama też weszłam do wody i całe stopy miałam w błocie ;) ale miło było bo chłodna woda, a Pucek się napił oczywiście, ale też pewnie dobrze mu zrobiła ta kąpiel w tą gorącz, a Monika mówiła, że on w rzece nie lubił się kąpać ;) trochę go ochlapałam z wody i na mnie też ujadał, i podskakiwał i w ogóle był szczęśliwy ;)

no i na koniec przypięłam mu smycz, ale jeszcze wlazłam do wody opłukać japonki, a Pucek o dziwo wszedł razem ze mną i miał już wodę tak do ciałka swojego, że całe łapki zamoczone były ;)pewnie gdybym weszła nad jeziorkiem do wody to by do mnie przylazł ;) kiedyś sprawdzimy ;)

jak wróciliśmy to Costka jak tylko Pucek się gdzieś ruszył to ona za nim, a jak Pucek leżał sobie pod ławą to ona sobie zrobiła z niego poduszkę i położyła łepek na jego ciałku ;) komicznie to wyglądało

Posted

a jeszcze muszę się Wam poskarżyć na Pucusia ... wkurzył mnie dziś nieziemsko dziś rano...
wzięłam go na rozciąganej smyczy na spacerek(miał być krótki...)ale...
węszył, węszył, nikogo na wale nie było , a że dzień wcześniej nad Wisłą ładnie przylatywał to postanowiłąm go odpiąć, żeby sobie polatał i się wybiegał...i nagle jak popędził w krzako-chwasty znad Wisły to tyle go widziałam...wołałam, gwizdałam i nic...
łaziłam w 2-3 wejścia nad Wisłę przez te chaszcze i nic...ani widu ani słychu...
aż byłam taka zła na siebie bo jak sobie pomyślałam, że mogło mu się coś stać i bym miała tylko kłopot gdyby wpadł w jakieś sidła znów albo co gorsza...
wlazłam na wał i przybiegł ten nasz mały towarzysz... i w końcu poleciał tam gdzie Pucuch, ale jak wołałam to usłyszałam takie brzęczenie i myślałam, że to Pucuch leci, a to mały przybiegł, a on ma łańcuszek na szyi ;)
no i wlazłam z wporotem na wał wypatrywać wariata... i mi się przypomniało za czym on tak latał ostatnio...za kotami... no to sobie pomyślałam, że pójdę w stronę tych krzaków co te kotki małe siedzą i patrzę taki wielki czarny kot skacze w trawie po stronie Wisły i sobie myślę, a Puca nima...
a tam zaraz Pucek leci i goni kota....a za moment kot wskoczył na drzewo, a Pucek pod drzewem stoi i szczeka na kota...no jak wariat jakiś , jakby był w amoku, nanic moje gwizdania, wołania...no jakby ślepy i głuchy był... tylko ja nie wiem czy on go gonił bo chciał gonić kota bo nie lubi czy dla zabawy... bo fajnie jest pogonić kota bo ucieka czy też ogólnie bo lubi koty i by chciał powąchać... jak myślicie??

mi to wyglądało na fajną zabawę, ale znowu to stanie tam i czekanie aż kot zejdzie...musiałam znów wejść w te chaszcze i wołałam a ten mały do mnie przyszedł jak powiedziałam chodź tu ,a Pucek nic...stoi pod drzewem...a dojść pod drzewo się nie da...musiałabym się czołgać bo gałęzie na dole...

i nie chciałam, ale musiałam go niemiłym tonem zawołać z dość bliskiej odległości to dopiero sobie o mnie przypomniał... wzięłam skubańca na smycz, a ten dalej chciał lecieć do drzewa...musiałam mu co jakiś czas jak się tam patrzył "fe" powiedzieć...

poszliśmy dalej na spacer jeszcze na smyczy, chociaż byłam wkurzona na psychola... a że się ufajdał cały to postanowiłam go wykąpać... a że on nie lubi to miał jakby karę ;) a chciałam go przyzwyczajać stopniowo, ale naprawdę był brudny... nie podobało mu się ale stał grzecznie i spokojnie ;) później ochlapał całą łazienkę jak się próbował otrzepać no, ale cóż ;) i latał jak opętany;) ale i tak bałam się, ze wskoczy na tapczany się wycierać bo dywanu jak mówiłam nie posiadamy ;)a ten na balkon jak wyszedł to cały szczęśliwy ;) dostał w nagrodę denta stixa bo uwielbia ;) ale obrażony na mnie był ;) jedzenia nawet zjeść nie chciał, ale nie wiem czy w czasie tej ucieczki nie zeżarł czegoś...

i później sobie poszedł leżeć do sypialni i nawte przyjść do mnie nie chciał ;)

ale możecie być pewni, że w związku z dzisiejszym wybrykiem na pewno go już nie spuszczę ze smyczy przynajmniej przez najbliższe pół roku ;) no chyab, że się znów smycz jakaś zerwie,... ale nie planuję ;)

Posted

No drań! Ale nie wytrzymasz, puścisz gadzinę ;). Bardzo się cieszę, że Puckowi zmienił się stosunek do gości. To oznacza, że te jego początkowe paskudne występy były po prostu wynikiem stresu po przeprowadzce. No i fajnie, że im się z Costką stosunki dobrze układają.
Z gonieniem kotów to na ogół jest tak, że pies goni, bo kot ucieka ;). Pucek u mnie miał koty, u Ulki miał kota, u Moniki też był kot - żadnych morderczych zamiarów nie przejawiał nigdy w stosunku do kotów. Nie zjadł też królika ( u mnie) ani fretki u tych swoich ex właścicieli. Z drugiej strony moje psy, które na co dzień mieszkają z kotami też gonią obce koty, które ośmielą się wleźć do naszego ogrodu. Często tak jest, że pies inaczej traktuje inne zwierzęta w domu, a inaczej na spacerze.

Posted

dziś jak nas nie było(byliśmy w pracy) to Pucek sobie wciągnał parę czekoladek... cukierków za alkoholem w środku z wisienką ;) i cukierki dwa fistaszkowe(ale, że były w papierkach to nie umiał ich sobie rozwinąć ;) dlatego były tylko pogryzione ;) no i obgryzł też róg programu telewizyjnego ;) coś się rozbrykał nam Pucuś ;)
a teraz przed chwilą jak z nim byłam poszłam za blok z nim, a tam raj dla Puca... pełno kotów...a ten wariat i do jednego i do drugiego by chciał lecieć... no wariat mówię Wam ;)
a teraz kolejne zdjęcia znad Wisły ;)








i buziak ;)

Posted

się Pucuś rozkręca:) nasza Klarcia odpukać w domu jak nas nie ma nie broi wcale (choć jedzenie trzeba chować bo by zdjęła wszystko) ale już zaczyna szczekać na spacerze co się jej nie zdarzało. najpierw tylko jak ktoś inny zaczął kogoś obszczekiwać ale dziś sama już postanowiła. koty wszystkie póki co nie istnieją dla niej.
Pucuś widać szczęśliwy po pływaniu:)

Posted

zeżarł, zeżarł,a pazłotka zostawił na podłodze, żebyśmy oczywiście zauważyli ;) a no i oczywiście w sypialni na łóżku leżał but TŻta ;)

a Pucek w związku z tym bał się go TŻta podejść... nie wiem czemu bo nikt nawet mu nic nie powiedział, nie nakrzyczał ani nic...
pewnie facet na niego krzyczał za takie "rzeczy" bo mnie się nie bał ;) a wiecie... jak byliśmy nad rzeką w sobotę to na koniec Pucek jak już go na smycz przypięłam mieliśmy iść do domu już to weszłam do wody jeszcze opłukać japońce i Pucek mimo swojego lęku wszedł ze mną ;) a moja siostra stwierdziła, że psy wchodzą z kimś komu ufają ;) mam nadzieję ;) musimy Pucucha przekonać do TŻta jeszcze bo on nawet jak się z nim bawi to Pucek jednak troszkę się boi ;)

a no i daliśmy mu w sobotę też kulę smakulę , a Pucek jak wyczuł, że są tam kulki to chciał je jęzorem wydłubywać zamiast kulać ;) i jak kulnęłam sobie brał piłkę w pysk i zanosił do swojego łóżka ;) i tam próbował wygrzebywać ;) musimy mu większą załatwić, żeby sobie pokulał ;) także coraz bardziej przekonuje się do zabawek ;)
a co jesczez mogę Wam powiedzieć Pucek umie przynosić skarpetki ;) a propo to dziś skarpetki też na podłodze leżały ;) no może by się nawte nauczył kapcie przynosić bo skoro sam sobie je bierze ;)

Posted

Pucek coraz bardziej się rozkręca ;) i jest coraz pewniejszy siebie ;) dziś TŻtowi wskoczył na kolana jak ten siedział na fotelu :D
a wczoraj byli sami w domu na noc:D
pięknie już biega jak jets rozbawiony za piłeczką ;) ale jeszcze póki co mu się to nudzi ;)
za kotami nadal sie rozgląda ciągle ;) ale próbuję go oduczyć chociaż ciężko chyba czegoś takiego oduczyć ;)
a przy rowerzystach wieczorem ćwiczyliśmy siad i waruj ;) i pięknie to robił nie zwracając uwagi na ludzi ;) w nagrodę dostał kółeczko Frolica ;) a że mu zasmakowało to i wykonuje ładnie wszystko ;) a nauczył się też "zdechł pies" ;) więc możemy świrować , że taki cyrkowiec z niego ;)

a no i chyba Pucek przynosi szczęście faktycznie ;) dostałam normalną umowę wreszcie ;) bo 9m-cy na zlecenie dotychczas ;) myślę, że to dzięki niemu ;) mój mały talizman ;) a w sumie nie taki mały... ;)

Posted

No to gratuluję - i umowy i Puckowych postępów edukacyjnych.
Pucek, przynajmniej "za moich czasów" miał w sobie duże pokłady instynktu opiekuńczego. Dominika, ta która go znalazła, opowiadała, że Pucunio pozbierał i przyniósł małego pisklaka, który wypadł z gniazda. Może on po prostu uważa, że te koty potrzebują opieki?A wskakiwanie na kolana, no no, rzeczywiście, rozkręca się! I dobrze, bo to znaczy, że czuje się akceptowany i bezpieczny.

Posted

no, albo go sam gdzieś dorwał i przyniósł ;) ale on jak na moje to chce się bawić z tymi kotami i dlatego je goni ;) powiem Wam, że dużo psów warczy na Pucka, ale ogólnie to bardzo dużo ludzi , których spotykam na spacerach z Puckiem po prostu nawet nie chce żeby inny pies(nawet na smyczy) podchodził do ich psa...
a przez to później te psy są właśnie agresywnie nastawione do innych(wiem po swoim Petrusie ;))
tez jak był mały to mu nie pozwalaliśmy na kontakty z innymi psami ... i to był nasz błąd...

ale Pucek tak śmiesznie wygląda jak próbuje na kolana wskakiwać bo w sumie on jest dość duży ;)
muszę go jakoś namówić na ten kaganiec bo jednak do autobusu to bym musiała mu założyć ... ja wiem , że on krzywdy nikomu nie zrobi, ale ludzie się czepiają ogólnie...no i niektórzy się boją...

Posted

dziś skubaniec chciał ugryźć "teściową" ;/ i warczał na nią, ale później jej też wskoczył na kolana(wyjątkowo pozwoliliśmy mu an tapczanie posiedzieć ;) ;)
a ugryźć chciał chyba dlatego, że chciała zobaczyć jego kość i wyjęła mu z legowiska ;)

Posted

dziś na wieczornym spacerze(na smyczy) Pucek sobie znalazł w trawie na wale jakieś zawiniątko z żarciem w folii aluminiowej...musiałam wyrwać mu z mordy ;) (ale widzicie na mnie nie warczy,ani razu na nas w sumie nie warknął od początku...ciekawe... może wie , że w naszym domku mieszka ;) ) no wariat...a głodne to... ciągle by jadł ;) nie myślcie sobie, że tylko go futrujemy ciągle ;)

Posted

No tak, pewnie biedaka głodzicie... Albo chciał coś konkretnego przegryźć, po tych wisienkach w czekoladzie. Miło, że dał sobie odebrać. Cokolwiek było w tej folii to i tak mały pikuś, w porównaniu z psami mojej koleżanki - znalazły zdechłą sarnę i usiłowały ją załadować do samochodu ;)

Posted

o fuuuuuuuuuuu...
a wycztałam u kogoś na wątku, że jego psiaki na jakiejś łące w trawie latają za myszami... i chyba teraz już wiem co Pucek tak węszy i podskakuje w tych trawach i co te koty tam szukają ;)
a dziś Pucek(panicznie boi się kąpieli i w ogóle moczyć łapki... dziwaczne ;) on nawet jak przypadkowo sobie osika przednią łapkę to odskakuje ;) ma wodowstręt ;) może to wścieklizna :D łahahah... ale Frolic zdziałał cuda;) bo najpierw ćwiczyliśmy z parówkami wchodzenie do brodzika ;) dziś już wchodzenie nie jets największym problemem, ale żeby tam chwilkę postał ;) pucek umie już "szukać" ;) i szuka czegoś smacznego pod prysznicem, w trawie na zewnątrz oraz ostatnio,ale póki co chwilkę na dworzu zakopałam w piasku kółeczko Frolica;) ale on tak delikatnie łapką drapie w piasku, żeby tylko nie nabrudzić albo łapek sobie nie ubrudzić :D
ale kółeczko znalazł ;)a no i zapomniałam co chciałam Wam powiedzieć ;) chociaż mam wrażenie, że tylko my we dwie gadamy tu ostatnio i już nikt o Pucunia się nie martwi ... ;(
no więc dziś Pucek miał przełom i wchodził "szukać" po prysznic i robił tam "siad" i "waruj" ;) nawet przy lekko otwartej wodzie spod prysznica położonego w brodziku ;) (ale to go przeraża widzę ;)) więc natychmiast po komendzie wyskakiwał ;)
a no i teściówka przywiozła większą kulę-smakulę ;) myślałam, że Pucek będzie się jej bał, ale chyba mu się spodobała i już próbował wydłubać kulki ze środka ;)

a jeszcze jedno, Pucek jest już u nas miesiąc ;)
teraz patrzcie jak Pucek wyglądał po przymusowej kąpieli po pogoni za kotem ;)


a po kąpieli gryzłem Dentastix'a ;) żeby mu się dobrze kąpiel kojarzyła i od razu poleciałem na balkon w końcu słoneczko i na kotki można popatrzeć z balkonu ;)

a czasem dają mi też posmakować jogurciki i inne rzeczy z kubeczków ;)

próbuję kubeczek zostawić czysty bo Pani czasem chce ich użyć później do sadzenia kwiatków ;)

Posted

ja tez zawsze ogladam Pucka poczynania, tylko malo co pisze :oops:
gratuluje bardzo pierwszej rocznicy!!! :laola:
powodzi sie Puckowi, pozazdroscic! jakie spacery i atrakcje rzeczne :p
a foty kapielowe (takze te rzeczne) - swietne!! :cunao:

Posted

widze coraz więcej podobieństw Pucusia i naszej Klary:) prawie tyle samo są w naszych domach (klara od 9.08) i tak samo szukają po trawie smakołyków. nasza psina ostatnio jakiegoś mega gnata śmierdzącego wynalazła. oszczędzę Wam szczegółów jakie były efekty zapachowe wieczorem:) na szczęscie jej też wszystko z pyska można wyjąć. róznice za to są w kąpieli bo klarucha grzecznie stoi w wannie i koty ją w ogóle nie interesują. do tego stopnia, ze ostatnio jeden ją pacnął w nos a ona i tak poszła dalej. aaa i jogurcik też lubi. naturalny jak mi kiedyś na podłogę uciekł z łyżki to się wydawało, że z płytkami wyliże.
a Pucka poczynania śledzimy tylko rzadko się ujawniamy:)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...