Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

A skąd! Nasza ulubiona pro psia knajpa ( tam gdzie się chodzi na kawę z parówami) i okolice.
Do lecznic to chodzą ludzie co mają psy...no do knajp ( co poniektórych) niby też, ale zawsze większa szansa, że ktoś coś...

Posted

Florentynka napisał(a):
A skąd! Nasza ulubiona pro psia knajpa ( tam gdzie się chodzi na kawę z parówami) i okolice.
Do lecznic to chodzą ludzie co mają psy...no do knajp ( co poniektórych) niby też, ale zawsze większa szansa, że ktoś coś...


No niekoniecznie. Moja sąsiadka poszła z siostrą i jej psem do lecznicy i tam własnie znalazla ogłoszenie o bezpańskiej, starszej suni co sie gdzieś przyplątała.
I jeszcze z kielbaski parówe z niej zrobiła....
Mówiła wcześniej że do schroniska po psa za żadne skarby nie pojdzie, a na moje psie oferty zawsze miała czas,
A tu przypadek i od razu zaskoczyło.

Posted

każdy sposób dobry
czyli Pucek na razie bez DS , ale co by z nim było tam na tym słońcu...:shake:

Florentynko widzę ,ze psiaki nie dają Ci się nudzić..:cool3:

wiecie co ? ja sobie tak cichutko myślałam aby po drodze spotykać tylko zdrowe i kochane przez ludzi pieski i kotki ...
na szczęście widziałam z bezpańskich zwierząt lisy , kuny ( chyba? ) , zaskrońce i dużo ptaków , i niech tak zostanie , amen.
W sumie pomarzyć można...

Posted

jest, jest.. tylko cichutka wielbicielka Pucka ;)
zdjęć w aukcji niestety nie widać, tylko malutkie kwadraciki.
widoczne jest tylko jedno zdjęcie przy tytule aukcji i ostatnie, na samym dole, zresztą takie samo.
głaski nocne dla Pucka :)

Posted

Uff, trudno, trzeba zjeść tą żabę ( zresztą już jedną dziś zjadłam):

Wielce Szanowna Pani Matko,
Jeśli to czytasz, to zapewne zaraz zaczną narastać w Tobie takie macierzyńskie uczucia jak przemożna chęć uduszenia mnie lub urwania mi łba. Bo Pucek znów jest u nas. Na parę dni. Ja tylko chciałam powiedzieć, że po pierwsze uroczyście przysięgam, że nie oczekuję i nie będę oczekiwać od Ciebie żadnej współpracy w tej materii; a po wtóre że zdarzają się mimo wszystko gorsze pomioty niż ja; a po trzecie no co ja miałam zrobić, no co!?

Prędzej czy później i tak by się rypło, miejmy to za sobą, przez telefon nie udusi, Skypem nie udusi, do najbliższego osobistego kontaktu może trochę ochłonie i nie urwie łba...
Przywieziony dziś Pucek tęskni za p. Dominiką. Usiłuje zjeść drzwi (tybetaniszcze nie dało im rady, więc Pucek tym bardziej), wetknął łeb między pręty balustrady balkonu i utknął ( wyciągnęłam); w związku z tym, nie chcąc ryzykować ucieczki czy desperackich skoków przez płot odbyłam przed chwilą bardzo romantyczny spcer po własnym ogrodzie, z Puckiem na uwięzi. Reszta latała luzem, oczywiście. Gjalpo usiłował mi odebrać smycz. I tak fajnie świecą oczami ( bo miałam moją dyżurną czołówkę do nocnych polowań na parówki) - każde na inny kolor...

Posted

A dalej będzie mógł znów pojechać tam gdzie był, czyli do rodziców p.Dominiki. I tam sobie będzie czekał na dom.
Mamy cały stos plakatów, mamy allegro, dzięki Fidze33, mamy mnóstwo ogłoszeń - coś musi wypalić.Musi!
Łeb był zaklinowany w balustradzie balkonu już kilka razy w ciągu ostatniej godziny. Za ostatnim razem powiedziałam "więcej nie wyciągam, jak jeszcze raz tu łeb wpakujesz to będziesz tak siedział"...i przestał!!!

Edit: a zdjęcia w allegro faktycznie, są.

Posted

Ewentualnych zainteresowanych informuję, że nie zostałam uduszona.
Możliwe za to, że się uduszę sama - psy siedzą zamknięte w domu, bo nie mam możliwości ich cały czas kontrolować, a samopas do ogrodu nie wypuszczę. W dodatku balkon zamknięty, bo mam serdecznie dość wydłubywania Puckowego łba z barierki. Słowem nic pootwierać nie można, prócz okien, ale to troszkę mało przy tym upale.
Czy ktoś mi wyjaśni, jak to jest, że w jedną stronę łeb przechodzi bez problemu, a z powrotem nie? Przecież to ten sam łeb, ta sama dziura, te same wymiary...
Dla mnie jest tylko jedno wyjaśnienie - psy są twórcami alternatywnej fizyki, w ramach której wszystko działa jakoś inaczej.
Bo to samo zjawisko się tyczy przechodzenia przez dziurę w siatce - z reguły można przez nią wyjść, ale wrócić się nie da, bo pies się nie mieści. Jest to sprzeczne z logiką, ale kto ma psa ten wie, że zgodne z prawdą...

Posted

becia66 napisał(a):
a zostaw go tak na chwile z głową po drugiej stronie to pewnie więcej nie spróbuje....


Niestety, to nie zawsze działa...
Mój czarny kocur zapałał wielką namiętnością do lodówki i ilekroć otwieramy drzwi, wskakuje do środka i za cholerę nie chce wyjść. Trzeba go na chwilę zamknąć i dać mu tam posiedzieć, wtedy jest nieco bardziej skłonny do współpracy...
Ze wstydem przyznaję, że już dwa razy o nim zapomniałam i siedział w tej lodówce koło 10 minut, może nawet 15... I co? Ano nic! Otwierając drzwi spodziewałam się przerażonego kota, który wystrzeli stamtąd jak rakieta i nigdy już nie wejdzie, a on tymczasem zaczął się wspinać na wyższą półkę...
Tak więc pozostawiony samemu sobie z łbem utkwionym w balustradzie Pucek, może dojść do wniosku, że taka pozycja np sprzyja kontemplacji...
No i wie, że ludzie w końcu przyjdą i go uwolnią (jak mój kot wie, że i tak kiedyś będziemy musieli otworzyć lodówkę) - widać obaj należą do stworów obdarzonych dużą cierpliwością

Posted

może w lodówce to nawet teraz lepiej , chłodniej...
ja zamknęłam , to znaczy przymknęłam drzwi od łazienki w której siedziała moja Figa CAŁĄ NOC , bo ta pierdoła nie przejdzie
jak nie da się NIE DOKTKNĄĆ drzwi , a nie będzie przecież dama szczekać ..
juz nie mówiąc o tym ,ze ją zamknęłam na noc na balkonie juz nie raz , nawet zimą
i nic ,żadnego skrobania w szybę ani szczekotu , dobrze ,że się zapaleniem oskrzeli nie skończyło
jakbym tak Rudolfa zamkęła na mrozie , to nie wiem , chyba na pogotowie byśmy jechali , zapalenie płuc murowane

no takie mam odważne psy , ale za to na dworzu ,na smyczy , to ho , ho jakie lwy !!

Posted

Hihi, ten numer z niedotykaniem drzwi - o co tu chodzi? Florence też tak trochę ma, ale zawsze w końcu rzuca się w te drzwi z zamkniętymi oczami i przełazi.
Pucek zeżarł mi sandały w nocy.
A poza tym sika na nogi od stołu.
Ale jest słodki, pięknie się bawi z Gjalpem ( siedzi na nim okrakiem i warczy) i bardzo jest milutki dla ludzi. I ma u mnie plus za podejście do kota - z pełnym szacunkiem.
A kota troszkę prowokuje - snuje się przed psim nosem, powoli i z namaszczeniem.
Miasto oplakatowane, nasza wieś też. czekamy.
Jutro będzie sesja foto - jak ja strasznie dawno nie robiłam zdjęć naszym zwierzętom!Trzeba nadrobić, koniecznie.

Posted

Florentynka napisał(a):

Jutro będzie sesja foto - jak ja strasznie dawno nie robiłam zdjęć naszym zwierzętom!Trzeba nadrobić, koniecznie.


mam nadzieję że na wątku Łucji i Matyldy tez coś wkleisz.....

Posted

zrobiłam dla Pucka ogłoszenia
http://ale.gratka.pl/ogloszenie/6131801_pucek_wesoly_laciatek_uratowany_przed.html
http://www.cafeanimal.pl/index.php/ogloszenia/oddam-zwierzaka-do-adopcji/psy/Pucek,18853
http://www.przygarnijzwierzaka.pl/ogloszenia/?id=11498
http://krakow.gumtree.pl/c-Zwierzaki-psy-szczenieta-Pucek-wesoly-laciatek-uratowany-przed-udarem-W0QQAdIdZ219566738

i można by wypromować Pucka na facebooku, ale ja nie jestem tam zalogowana , uważam ,ze trzeba założyć tam takie konto dla psiaków
i mogę zrobić też ogłoszenia w lokalnej prasie krakowskiej , podpowiedzcie mi tylko gdzie?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...