Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Mama była bardzo rozżalona - uważa, że została podle potraktowana przez psy.
Gjalpo dał się złapać po dłuższej pogoni drogą ostro pod górkę, po czym się oburzał i opierał.
Łucja uciekła na budowę, gdzie niegdyś chadzała z Burbonem - tym razem była z Puckiem, a jak mama ją dopadła, to Pucek grzecznie ruszył za nimi.
Po drodze Łucji udało się jeszcze wyjąć łeb z obroży, żeby zaatakować idącego z naprzeciwka człowieka z rotweilerem.
A w dodatku dziś bladym świtem wypuszczeni do ogrodu przewrócili biedną matkę w trawę, a następnie podeptali.
To są upiory, a nie psy!!!

Posted

Rozumiem, że matka juz nigdy więcej nie zostanie z waszymi psmai, chyba, że po gruntownej inspekcji ogrodzenia...
Złe psy, biedną matkę tak dręczą, która im zawsze przynosi jakiś kąsek smakowity i z takim poświęceniem się udaje do nich na wygnanie...

Posted

brygida999 napisał(a):
a ile Pucek ma lat?


około roku - jest młody z pewnością.

Florentynka jest bałaganiara i ani tekstu do ogłoszeń, ani banerków, ani linków do już zrobionych ogłoszeń w pierwszym poście nie ma.
Popraw to siostra, bo to zniechęca ludzi, jak nie mogą się z pierwszego postu wszystkiego dowiedzieć.

Posted

Dzika_Figa napisał(a):
około roku - jest młody z pewnością.

Florentynka jest bałaganiara i ani tekstu do ogłoszeń, ani banerków, ani kin ków do już zrobionych ogłoszeń w pierwszym poście nie ma.
Popraw to siostra, bo to zniechęca ludzi, jak nie mogą się z pierwszego postu wszystkiego dowiedzieć.


bądż ty litościwa trochę bo wiesz że siostra bardziej Moszną zajęta.....:cool3:

Posted

majuska napisał(a):
rzeczywiście, żadnych kin ków nie widzę...:p


ech... tak to jest, jak człowiek ma w domu dwa małe dzikie koty... albo mi siadają na klawiaturze i nie tylko piszą, ale i uruchamiają funkcje, o których istnieniu nie miałam pojęcia, albo rozpraszają straszliwie.... Postaram się pisać wolniej, ale ładniej.

Posted

dziękuję, Karolciu.
A dane osobowe Pucka przekleję zaraz w pierwszy post, słusznie.
A potem pójdę ich wszystkich udusić... Dziś zatkałam dwie nowe dziury w siatce. W międzyczasie ukradziono mi 1,5 pary obuwia, sekator, okulary słoneczne i książkę, oraz zajęto kocyk. Wydarłam morze chaszczy i pokrzyw, żeby mieć cały teren na oku - jestem poparzona pokrzywami i zła jak jeż.

Posted

Pucek będzie w najbliższym czasie zmieniał DT - jak na razie jest opcja, że pojedzie do rodziców p. Dominiki i tam będzie czekał, aż ktoś go pokocha.
U nas siedzieć nie może ( nie powtórzę tego, co usłyszałam od matki ;)) , do schroniska się nie nadaje, bo wyjdzie stamtąd jako wrak psa.

Posted

Panowie psy mają nową rozrywkę - interaktywny teatr kurzy.
Interaktywny, bo z udziałem widza, czynnym udziałem, wpływającym na treść przedstawienia.
Na kurę, występującą na scenie za siatką można: łypać spode łba, wybałuszać się pożądliwie, oblizywać się i ociekać śliną, patrzeć kątem oka, ewentualnie pozornie nie patrzeć. W zależności od tego kura różnie się zachowuje. Jeśli kura narobi wrzasku - punkt dla psów, co zostaje nagrodzone huczną owacją ze strony pań ( które na ogół gardzą kurzym teatrem, co każe mi podejrzewać, że ów kurzy teatr to odpowiednik jakiejś speluny, gdzie porządna kobieta nie wejdzie za nic.) Tak więc suczydła kryją się za garażem i tylko jak kura się rozedrze, to one też się rozdzierają - brawo, chłopaki, bis, bis!
Wtedy ja interweniuję, ściągam całe towarzystwo ze skarpy przy siatce, odsyłam do domu i mam spokój...przez jakieś 10 minut.
Bo nagle znów słyszę jazgot - najpierw kurzy, potem suczy - i okazuje się, że znów wszyscy siedzą w kurzym teatrze.

Posted

o, nie! Żadnych kurobijców! Kura tyż ma prawo do życia, a od tych konkretnych kur to my dostajemy wspaniałe jaja non violence.
Właśnie byliśmy na spacerze w lasku za cmentarzem i na łąkach. Trzeba było w tym celu zrobić krótki odcinek z pięcioma psami na uwięzi - ale była plątwa!

Posted

Nas było dwoje do tej zgrai...Potem już lżej, bo tylko tybetaniszcze na smyczy ( albowiem, jak ktoś mądry i doświadczony napisał "of course your tibetan mastiff wants to be near you, but for him it means being in the same country" ). Tybetaniszcze musi iść przodem, bo najważniejsze. Za nim drobią gęsiego trzy gracje, co z kolei bardzo mi utrudnia poruszanie się, bo one są między nim a mną, a ja jestem do niego przywiązana smyczą. Ale warto - one to lubią.

Posted

Florentynka napisał(a):
....albowiem, jak ktoś mądry i doświadczony napisał "of course your tibetan mastiff wants to be near you, but for him it means being in the same country" )


Oplułam monitor :D :D :D nie pierwszy raz na Twoich wątkach i na pewno nie ostatni :D

Posted

Ale zabawa! Jego Wysokość turla się z Puckiem po świeżo wykoszonym trawniku ( po co kosimy trawnik? Żeby psom było wygodniej się bawić), a ja tam tkwiłam, póki mi nadgarstek nie spuchł i robiłam im delikatną mgiełkę wodną z ogrodowego węża. Przebiegali przez tą wodę tam i z powrotem - szaleństwo! Łucja i Mati uciekły zgorszone. Flo załapała o co chodzi, bo ona też wodna. Orzeszki nie - absolutnie. Łucja nie wlezie do wody za nic, a Mati może wleźć po kostki, ale chętniej do błota niż do wody, natomiast takie moczenie od góry to nie dla nich.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...