Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Wpisuj że to szczurzy terier, ja bym od razu wlazła w aukcję obejrzeć, nie wspomnę, że Pucek idealnie pasuje do tej rasy, mogłybyśmy mu nawet jakiś rodowód spreparować:diabloti: ( jak znam Florentynkę, na pewno by jakiś "wyrzeźbiła ;) )

Posted

Jasne, się zrobi.... póki co robię zawodowe obrzydlistwa. Zaczynam się skądinąd wstydzić swojego zawodu - poszłabym na rurze tańczyć, gdyby nie ten wiek...

O, maila sprawdziłam, jest info o łapce:
Byliśmy u weterynarza z Puckową łapką (żeby nie stresować Pucka, zabraliśmy go z łapką do kompletu). I sprawa wygląda tak: łapka nie boli, weterynarz obejrzał, fachowo pościskał, troszeczkę powykręcał paluszki i tak orzekł. Przyczyny takiego stanu łapki-w sensie różnicy od zdrowej mogą być różne. Po pierwsze-Pucek mógł tę łapkę nadwyrężyć. Z racji kontuzji, jakie przeszedł, łapa może być słabsza. A druga wersja jest taka, że łapka taka po prostu jest, nie dolega nic Puckowi w związku z nią i wszystko jest ok. Zalecenia to obserwacja i sprawdzanie, czy łapka nie puchnie i nie boli. Fakt, faktem, ze Pucek nie kuleje, ani nie widać, ze łapka dolega. Możliwe, że taka ciutkę inna będzie, a pies będzie żył z nią bez bólu. Na razie obserwujemy. Koszt macania łapki=0 zł.

Posted

Florentynka napisał(a):
Jasne, się zrobi.... póki co robię zawodowe obrzydlistwa. Zaczynam się skądinąd wstydzić swojego zawodu - poszłabym na rurze tańczyć, gdyby nie ten wiek...


Ja mam z kolei kryzys korporacyjny i marzy mi się praca, która faktycznie sprawiałaby mi przyjemność (no, ale żyć z czegoś trzeba:shake:).
Jak połączyć przyjemne z dającym zarobić? :razz:

Posted

Andzike napisał(a):
Ja mam z kolei kryzys korporacyjny i marzy mi się praca, która faktycznie sprawiałaby mi przyjemność (no, ale żyć z czegoś trzeba:shake:).
Jak połączyć przyjemne z dającym zarobić? :razz:


Ja już rzygałam swoja pracą, więc zrobiłam sobie dziecko i jestem na L4:diabloti:
( oczywiście pomysł dla odważnych )

Posted

majuska napisał(a):
Eeej, no weź, Aśka niezła lasencja jest :)

Parówa Matka.
A, jakby kto nie widział - cofnijcie się wyżej - wkleiłam info o wynikach wizyty Puckowej łapki u weterynarza.

Posted

majuska napisał(a):
Ja już rzygałam swoja pracą, więc zrobiłam sobie dziecko i jestem na L4:diabloti:
( oczywiście pomysł dla odważnych )

Mi to nic nie da, bo L4 i tak nie dostanę. Pewnie by mnie jeszcze w zaawansowanej ciąży po rusztowaniach gonili. Wolny zawód ma swoje wady. Ale i zalety, niezaprzeczalne - cały dzień się mogę opierniczać, a pracować w nocy, na przykład. Urlop mam w wymiarze jakim chcę, wystarczy, że natupię, albo powiem że mi się akurat robić nie chce. Za to wszelkie końcówki - jak coś trzeba na termin - to nieprzespane noce, wiadra espresso, niejedzenie lub jedzenie spaghetti ( bo szybko), no i ogólnie ostra jazda.

Posted

majuska napisał(a):
Ja już rzygałam swoja pracą, więc zrobiłam sobie dziecko i jestem na L4:diabloti:
( oczywiście pomysł dla odważnych )


Fakt, pomysł dla odważnych :D

Posted

[quote name='Florentynka']Jasne, się zrobi.... póki co robię zawodowe obrzydlistwa. Zaczynam się skądinąd wstydzić swojego zawodu - poszłabym na rurze tańczyć, gdyby nie ten wiek...

O, maila sprawdziłam, jest info o łapce:
Byliśmy u weterynarza z Puckową łapką (żeby nie stresować Pucka, zabraliśmy go z łapką do kompletu). I sprawa wygląda tak: łapka nie boli, weterynarz obejrzał, fachowo pościskał, troszeczkę powykręcał paluszki i tak orzekł. Przyczyny takiego stanu łapki-w sensie różnicy od zdrowej mogą być różne. Po pierwsze-Pucek mógł tę łapkę nadwyrężyć. Z racji kontuzji, jakie przeszedł, łapa może być słabsza. A druga wersja jest taka, że łapka taka po prostu jest, nie dolega nic Puckowi w związku z nią i wszystko jest ok. Zalecenia to obserwacja i sprawdzanie, czy łapka nie puchnie i nie boli. Fakt, faktem, ze Pucek nie kuleje, ani nie widać, ze łapka dolega. Możliwe, że taka ciutkę inna będzie, a pies będzie żył z nią bez bólu. Na razie obserwujemy. Koszt macania łapki=0 zł.

[quote name='Andzike']Ja mam z kolei kryzys korporacyjny i marzy mi się praca, która faktycznie sprawiałaby mi przyjemność (no, ale żyć z czegoś trzeba:shake:).
Jak połączyć przyjemne z dającym zarobić? :razz:

Dobrze, że łapka nie boli. Trzymam kciuki, żeby było ok.

Może razem coś wymyślicie w kwestii pracy?
Może nawet taniec na rurze...

Posted

Dzika_Figa napisał(a):
Ale desperadoska sobie nie wypijesz....


Nadrobię straty potem:diabloti:

Wolny zawód wymaga samodyscypliny, nie?
Wiadomo jak jest wszystko ma swoje plusy i minusy.
Dobrze , że z Puckową łapka wszystko w sumie w porządku.

Posted

biedna ta psina, w sumie taka niczyja. Leżą mi teraz pod nogami dwa moje suczydła, takie spokojne, zrelaksowane i bezpieczne bo przy mnie. A Pucek tego swojego ludzia nie ma, co chwila inne twarze, inne miejsca i inne wymagania, brak stabilizacji. Strasznie mi go szkoda.

Posted

Pucek podobno jest specjalistą od wyglądania na najsmutniejszego psa świata - robi takie miny żałosne, a tak naprawdę całymi dniami szaleje z psami, bawi się i wcale nie jest smutny.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...