Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Dzwoniłam do Puckowego DT. Pucek jest ogólnie w dobrym stanie, zadbany, czysty. Wyjechał ze swojego byłego domu z wyprawką - legowiskiem, karmą itp.
Jak na razie przemieszczają się samochodem, w towarzystwie innego psa, dużego. Pucek grzeczny, proludzki, do psa nastawiony dobrze. Zdjęcia wieczorem mają być jakieś.

Posted

Beciu, dziękuję bardzo bardzo!!!!

Wieści z DT takie, że Pucek z domowymi psami dogaduje się w miarę dobrze - żadnej agresji, za to wyścig o ludzką uwagę.
Oczywiście za wcześnie , aby coś powiedzieć na temat zachowań Pucka, na razie zdezorientowany.
Dostałam fotkę MMS -em, ale nie mam pojęcia jak ją tu wkleić , posiałam gdzieś instrukcję do telefonu...

Posted

Florentynka napisał(a):

Dostałam fotkę MMS -em, ale nie mam pojęcia jak ją tu wkleić , posiałam gdzieś instrukcję do telefonu...


najlepiej prześlij do majuski bo ona spec od wszystkiego :cool3:.

Posted

Jej,jaki smutny.Szczęśliwy to on nie był w tym domu.Nie zdążyłam doczytać, co się stało,że Państwo go oddali,ale sądząc po minie Pucka, to ci ludzie mieli jakiś głęboki konflikt,tkwiący w nich samych.Pucek wygląda na tym zdjęciu na bardzo nieszczęśliwego.

Posted

Kurcze faktycznie smutny, pamiętam,że on na początku był nieufny więc niech ten DT uważa. To ucho mu tak stanęło na stałe, czy tylko chwilowe. Ale bym chciała go przytulić.

Posted

Mam nadzieję, że jest silny. Na szczęście nie jest typem szczególnego wrażliwca. Na pewno przeżyje mocno to porzucenie, bo podobno garnął się i łasił do państwa jak DT go zabierał, chciał zostać, najwidoczniej jednak był z nimi związany.Pocieszam się, że u Pucka to tak falami chodzi - on raz na wozie raz pod wozem. Miał szczęście bo ocalał przed śmiercią z przegrzania, miał pecha bo uciekł i łapy pokiereszował, miał szczęście że Ulka go znalazła i udało się uratować obie łapy, miał pecha z adopcją - no to na co teraz kolej? Teraz będzie najlepszy dom na świecie, no musi być!!!

Edit: Ucho podobno na stałe tak. Jedno w górze, drugie powisa.

Posted

[quote name='Florentynka'] Miał szczęście bo ocalał przed śmiercią z przegrzania, miał pecha bo uciekł i łapy pokiereszował, miał szczęście że Ulka go znalazła i udało się uratować obie łapy, miał pecha z adopcją - no to na co teraz kolej? Teraz będzie najlepszy dom na świecie, no musi być!!!


I tego się będziemy trzymać!

Posted

Na ile poznałam Pucka osobiście ( a miałam z nim do czynienia przez blisko miesiąc), odniosłam wrażenie, że to silny psychicznie pies z charakterem. Inteligentny, otwarty i optymistyczny. Mam nadzieję, że te cechy jego charakteru pomogą mu się wyzbierać po tej nieudanej adopcji. Niewątpliwie - pies to przeżyje. Ale wierzę, że to go nie złamie.

Posted

Florentynka napisał(a):
Na ile poznałam Pucka osobiście ( a miałam z nim do czynienia przez blisko miesiąc), odniosłam wrażenie, że to silny psychicznie pies z charakterem. Inteligentny, otwarty i optymistyczny. Mam nadzieję, że te cechy jego charakteru pomogą mu się wyzbierać po tej nieudanej adopcji. Niewątpliwie - pies to przeżyje. Ale wierzę, że to go nie złamie.

Jestem pewna,że się wyzbiera przy właściwym "opiekunie na zawsze".Inteligencja niestety chyba nie pomaga w takich przypadkach.Pies nie myśli, "no dobra,tym razem mi nie wyszło,wyjdzie następnym-życie toczy się dalej".Z Puckiem trzeba popracować i poznać jego słabe i mocne strony,inaczej będzie wędrował od domu, do domu.

Posted

DT jest super jak piszecie, jeśli tylko Pucek będzie miał dużo zajęć i nie będzie się nudził a dobrze bawił, powinien szybko zapomnieć o tej części jego przeszłosci i zacząć nowy rozdział swojego życia..
Jesli on jest inteligentny i nastawiony na prace z człowiekiem trzeba mu to zapewnić. Takiego domu trzeba szukać.
Mam jednak cały czas nadzieję , że Pucek w ogóle się nie zmienił i to wszystko było jakąś pomyłką ze strony DS.

Posted

Prosiłam DT o wnikliwą obserwację Pucka, pod tym kątem, żeby zdefiniować czy jest z nim jakiś problem, a jeśli to jaki, i jaki dom w związku z tym byłby odpowiedni.
Jednak to musi potrwać parę dni, co najmniej. Na razie dla Pucka to nowa sytuacja i on się z pewnością nie zachowuje normalnie. W DT są warunki jakby dla Pucka wymarzone - bo jest w domu, z ludźmi przez cały czas, bo ma psie i kocie towarzystwo ( co mu z pewnością dobrze zrobi, psy potrafią wzajemnie na siebie wpływać, widząc domowe, zadowolone, spokojne psy łatwiej mu będzie się odstresować). Uzgodniłam z DT, że na razie dajemy sobie tydzień na spokojną obserwację psa. W tym czasie zostaną też zrobione dobre zdjęcia - DT nie dysponuje własnym aparatem, ( na bieżąco mogą być zdjęcia z komórki) ale pożyczy i w najbliższych dniach obfoci Pucka porządnie.
Na razie Pucek bezpieczny, więc wrzucamy na luz i czekamy, aż będziemy mieć więcej informacji - wtedy będziemy ruszać z ogłoszeniami. Nie ma co szukac domu w pośpiechu, tym razem to musi być strzał w 10, dom najlepszy pod słońcem i na zawsze. Selekcja będzie ostra, bo drugi raz takiego świństwa temu psu nie damy zrobić, prawda?

Posted

Dokładnie tak.
Wrzucamy na luz i spokojnie czekamy, bo tylko to pozwoli na uzyskanie odpowiedzi dotyczącej jego zachowania.
A co do tego wzajemnego współdziałania na siebie psów to niestety prawda :diabloti:.Chanelka nauczyła teraz moje psy wskakiwać wszędzie, chcą robić to co ona. Ale w drugą strone też działa - wczoraj jeszcze nie znała słowa 'zejdź', musiała kilka razy zobaczyć że Lara na to reaguje i tez się nauczyła. Fajne.

Posted

Przeklejam raport z Puckowego DT:

Witamy:)

Pucek spokojnie przespał noc. Położyliśmy mu jego pontonik, a on sam na niego poszedł. Nie było żadnego pakowania się na łóżko, płaczów etc. Cały wieczór siedział przy nas, wywalał się na plecy i zaczepiał. Fajne jest to, że nie robi tego nachalnie, brutalnie i bez wyczucia. Daje się wyczuć rezerwę w jego zachowaniu.

Tak, jak myślałam, widząc jak ładnie zachowywał się do byłego pana-Pucek woli mężczyzn. Nie oznacza to, że nie lubi kobiet, czy ma jakąś traumę związaną z kobietami, czy dziećmi. Po prostu wygląda to raczej tak, że mężczyzna to szef i np. do mojego męża przyszedł rano i zasygnalizował, jak się okazało potrzebę wyjścia na podwórko (normalnie się załatwił), a ja i córka to dodatki, które można wykorzystać do tego, żeby drapały po brzuchu i podsuwały coś pod pyszczek. Najtrafniej określę nasza rolę w planach Pucka, jako personel pomocniczy;)
Na wszelki wypadek pochowałam kable, buty. Zapędziłam dziecko do wyzbierania wszystkich zabawek, które zwykle dostają nóg i nie mogą trafić na swoje miejsce. Jeżeli Pucek rzeczywiście tak niszczy, to niech wyszuka coś sobie sam. Jeżeli pogryzie coś, co jest pozostawione na widoku, to raczej będzie moja wina, a nie jego.

Z psami w porządku, nawet niektóre zaczepia Pucek do zabawy. Koty go za bardzo nie interesują. Dopiero, kiedy młodszy z nich galopuje mu przed nosem, to on się podniesie i pogoni kilka kroków. Wszystko to na zasadzie: ja jestem kot-muszę uciekać, a ja pies, muszę ciebie gonić.

Poza tym, Pucek wygląda komicznie z tymi uszami nie od pary-jedno stoi na baczność, a drugie jest pięknie załamane jak u teriera.

Teraz Pucek sekunduje przy śniadaniu, ale nie dziaduje. Leży koło stołu i rozgląda się.
Na działkę wychodzi na smyczy. Wydaje mi się, że nie potrzebuje żadnych wizyt u weterynarza. Jedyne, co może podjadę to za długie pazurki-zwłaszcza na tylnych łapkach. Ale to nie na wszystkich palcach. Może to wynika z tego urazu łap, co przeszedł?

Oki. To na razie tyle.

Nie chcę zapeszać, ale początki naszej współpracy z Puckiem są obiecujące:)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...