Becia66 Posted March 17, 2011 Posted March 17, 2011 ULKA12 napisał(a):. Nie potrafimy obdarzyć go zaufaniem i on się męczy, i my się męczymy. Separuje się, nie wygląda na szczęśliwego, a dla nas jest do dyskomfort. Prosimy o pomoc. P.S behawioryści nie wchodzą w grę." czyli co wchodzi w grę ? Tu już decyzja zapadła. Quote
Florentynka Posted March 17, 2011 Author Posted March 17, 2011 O żesz....zaraz, myśli musze zebrać. Quote
Florentynka Posted March 17, 2011 Author Posted March 17, 2011 Ulka, odpisz im. Moim zdaniem w odpowiedzi powinno się znaleźć coś takiego: Pierwsze pytanie – dlaczego „behawioryści nie wchodzą w grę?”, a co za tym idzie, czy państwo w ogóle chcą pracować z psem i spróbować wyprostować sytuację, czy też mamy traktować tego maila jak sygnał do szukania nowego domu dla Pucka. Jeśli to drugie, to prosimy o dwie rzeczy: - precyzyjny opis sytuacji - kiedy, w jakich okolicznościach u Pucka zaczęły się problemy, dlaczego pies zaczął się bać pana, jakie metody wychowawcze były wobec psa stosowane. Te informacje są istotne przy poszukiwaniu nowego domu. Optymalnie byłoby, gdyby państwo zgodzili się bezpośrednio z kimś spotkać i omówić problemy Pucka – nie wszystko wychodzi w korespondencji, bezpośrednia rozmowa może więcej wnieść do naszej wiedzy na temat problemów psa. - czy istnieje opcja ( jeśli państwo chcą Pucka oddać), żeby u państwa pozostał do czasu znalezienia nowego domu? Nie bardzo mamy co z nim zrobić i gdzie go ulokować. - czy rozważali państwo ewentualność, że zachowania Pucka mogą mieć podłoże somatyczne? Czy pies nie ma przypadkiem jakichś problemów zdrowotnych? Obawiam się, że czeka nas szukanie Puckowi nowego domu. Nie widzę woli pracy z psem, a prawdopodobnie zostały popełnione błędy wychowawcze. Jest możliwe, że pies kiedy poczuje się stabilnie i pewnie zaczyna ujawniać swoje prawdziwe oblicze, może się tak zdarzyć nawet parę miesięcy po adopcji, ale dla mnie wymowa tego maila jest jednoznaczna: pies się nudzi. Za mało spacerów, zabawy z psem, czasu dla psa. Prawdopodobnie chodzi o to wlaśnie, + głupie sposoby radzenia sobie z konsekwencjami - karcenie psa ( czemu "kuli się ze strachu?), zamykanie itp. co tylko powiększa jego stres. Chętnie poprosiłabym kogoś - ( może Kociabanda się zgodzi - już tam była na wizycie poadopcyjnej) żeby poszedł i porozmawiał - żeby się jak najwięcej dowiedzieć o całej sytuacji i prawdopodobnych przyczynach zachowania psa. Biedny Pucek.... Quote
ULKA12 Posted March 17, 2011 Posted March 17, 2011 Też nie rozumiem paru rzeczy, mi się pierwsze nasunęło a by Pucka zamykac w klatce ale w dalszej części listu ta opcja jest odrzucona,nie wiem dlaczego,spotkanie z behawiorystą też nie, dlaczego nie wiem. Myśłę, że po prostu trzeba tam iść i zobaczyc o co chodzi, oczywiście napisze do nich, przecież trzeba nowe zdjęcia. Najbardziej martwi mnie to, że Pucek był psem bezproblemowym, otwartym, ufnym, nie bał się ludzi a z opisu czytam, że to będzie zupełnie inny pies Quote
Florentynka Posted March 17, 2011 Author Posted March 17, 2011 Opcji jest kilka. Może po prostu Pucek im się znudził, może informacje w mailu są udramatyzowane, żeby przekonac nas jaki mają okropny problem z psem. Pies może się zmienić, ale jeśli te opisy zachowań odpowiadają prawdzie, to znaczy, że coś zostało poważnie zaniedbane albo do naprawiania problemu zabrano się od dupy strony. Bardzo bym chciała, żeby ktoś obiektywny zobaczył Pucka i opisał nam na spokojnie jakie faktycznie są z nim problemy i z czego mogą wynikać. Mam nadzieję, że jednak nie jest tak strasznie źle i Pucek nie zmienił się w diabła. Ręce mam opadnięte poniżej kostek, dobrze, że przynajmniej napisali do Ciebie, zamiast na przykład odstawić psa do schroniska. Z drugiej strony - szkoda że tak późno, bo wychodzi na to, że próbowali sobie radzić sami i narobili głupot... Quote
Dzika_Figa Posted March 17, 2011 Posted March 17, 2011 Nosz cholera... majuska napisał(a):wg mnie tu juz mamy odpowiedź: to nie jest dom dla Pucka, lepiej nie będzie tylko coraz gorzej, pies czuje, że nie jest akceptowany i chciany Jak dla mnie tylko jedno wyjście: Ludzie niech się zmobilizują i wytrzymaja z Puckiem do czasu znalezienia mu nowego domu, a my zwieramy szeregi i przystępujemy do zmasowanej akcji szukania Puckowi nowego domu. To jest moje zdanie nie musicie się z nim zgadzać, wyczuwam w tym mailu jednak spore zrezygnowanie i wg mnie z tej mąki chleba nie będzie.... Jakoś tego nie widzę. Wydaje mi się, że jednak trzeba przejąć Puska i osobiście przekonać się jak on się zachowuje... Bo może się okazać, że wszystko jest ok tylko pies się nudzi, a może się okazać że wymaga długiej pracy i nie nadaje się do adopcji... Florentynka napisał(a):Opcji jest kilka. Może po prostu Pucek im się znudził, może informacje w mailu są udramatyzowane, żeby przekonac nas jaki mają okropny problem z psem. Pies może się zmienić, ale jeśli te opisy zachowań odpowiadają prawdzie, to znaczy, że coś zostało poważnie zaniedbane albo do naprawiania problemu zabrano się od dupy strony. Bardzo bym chciała, żeby ktoś obiektywny zobaczył Pucka i opisał nam na spokojnie jakie faktycznie są z nim problemy i z czego mogą wynikać. Mam nadzieję, że jednak nie jest tak strasznie źle i Pucek nie zmienił się w diabła. Ręce mam opadnięte poniżej kostek, dobrze, że przynajmniej napisali do Ciebie, zamiast na przykład odstawić psa do schroniska. Z drugiej strony - szkoda że tak późno, bo wychodzi na to, że próbowali sobie radzić sami i narobili głupot... Wszystko prawda... Nie wiem... Ja bym jednak kombinowała jak go gdzieś upchnąć u kogoś rozsądnego... Quote
Florentynka Posted March 17, 2011 Author Posted March 17, 2011 Dzika_Figa napisał(a): Ja bym jednak kombinowała jak go gdzieś upchnąć u kogoś rozsądnego... Ulka, masz miejsce jakby co ;) ? Quote
ULKA12 Posted March 17, 2011 Posted March 17, 2011 W tej chwili nie mam, dopiero w kwietniu coś się zwolni, w piątek jadę na wizyte przedadopcyjną jadę z Leonem jeśli Leon dogada się z ich psem wtedy idzie do adopcji i mam miejsce ale to jeszcze niepewne bo Leon jest charakterny, niestety. Quote
Dzika_Figa Posted March 17, 2011 Posted March 17, 2011 Czyli jutro jedziesz. To trzymamy kciuki za Leona, cóż nam zostaje? Quote
malawaszka Posted March 17, 2011 Posted March 17, 2011 masakra.... :shake: pół roku... myślę, że Pucek ma za mało ruchu, za mało uwagi i czuje, że jest niechciany bo tak to wygląda w mailu - jest niechciany i już... niekochany :( pewnie ma tyle z życia - tu nie wolno, tam nei wolno, nie ruszaj, zostaw - jak z góry są odrzucone wszelkie opcje mogą ce poprawić jego zachowanie to co to są za ludzie... wrr - szkoda, że nie napisali, ze zakup konga też nie wchodzi w grę.... szlag mnie kiedyś trafi... Quote
olalolaa Posted March 17, 2011 Posted March 17, 2011 Jak zobaczyłam tytuł to już myślałam że gdzieś zwiał.. Co za ludzie, w mailu chyba miedzy wierszami chcieli napisać że już go nie chcą, ale nie wprost. Nie chcą z nim pracować, tragedia. Pucek to przecież młody psiak, pewnie ni ma wystarczająco duzo zajęć i musi coś robić. Biedny pies. Quote
mysza 1 Posted March 17, 2011 Posted March 17, 2011 Brak słów :( znudził się chyba :-( po prostu. Quote
asiaf1 Posted March 17, 2011 Posted March 17, 2011 Sprawdzałam ten dom i wydawał się normalny, strasznie mi przykro, że tak się pomyliłam. Szkoda Pucka. Jeżeli zdecydujecie się na jego zabranie to obiecuję, że dołożę się do hotelu. Strasznie mi głupio bo po części ja się przyczniłam do jego nieszczęścia:-( Quote
Dzika_Figa Posted March 17, 2011 Posted March 17, 2011 asiaf1 napisał(a):Sprawdzałam ten dom i wydawał się normalny, strasznie mi przykro, że tak się pomyliłam. Szkoda Pucka. Jeżeli zdecydujecie się na jego zabranie to obiecuję, że dołożę się do hotelu. Strasznie mi głupio bo po części ja się przyczniłam do jego nieszczęścia:-( Asia, to nie jest Twoja wina i nikt nie ma do Ciebie pretensji. Równie dobrze mogłaby się obwiniać Ulka, do której po Pucka ludzie przyjechali i kociabanda, która była z wizytą poadopcyjną... To nie ma sensu! Tu są winni ludzie, którzy Pucka adoptowali, a nie osoby w adopcję zangażowane. To oni nie powiadamiali o żadnych problemach, nie prosili o rady, o pomoc, robili wszystko po swojemu i doprowadzili do tej sytuacji. Byłybyśmy Ci bardzo wdzięczne, gdybyś mogła tam podjechać i porozmawiać z nimi osobiście, ocenić sytuację... Quote
asiaf1 Posted March 17, 2011 Posted March 17, 2011 mogę podjechać może kociabanda ze mna też by podjechała (miałybyśmy okazję się poznać), napiszcie do nich i uprzedźcie o takiej wizycie-ja będe mogła podjechac ew. w niedzielę Quote
ULKA12 Posted March 17, 2011 Posted March 17, 2011 Ja wieczorem do nich napiszę. Obwinianie kogokolwiek nie ma sensu, szkoda tylko, że nie pisali o problemach wcześniej tylko teraz jak już sprawy zaszły tak daleko. Myślę, że oni juz postanowili i mawet gdyby przedstawić im jakies konkretne propozycje pomocy to on i by sie nie zgodzili, szkoda mi tylko Pucka, tyle przeszedł w swoim życiu a teraz czeka go taka zmiana. Quote
Mysza2 Posted March 17, 2011 Posted March 17, 2011 Też tu zajrzałam przekonana że pewnie znowu zwiał. I tak dobrze że do lasu nie wywieźli. Ech :(:(. Tyle waszych starań, Ulki starań.... asia a ty się nie obwiniaj bo nikt z nas duchem świętym nie jest ani jasnowidzem. Quote
UBOCZE Posted March 17, 2011 Posted March 17, 2011 asiaf1 napisał(a):Sprawdzałam ten dom i wydawał się normalny, strasznie mi przykro, że tak się pomyliłam. Szkoda Pucka. Jeżeli zdecydujecie się na jego zabranie to obiecuję, że dołożę się do hotelu. Strasznie mi głupio bo po części ja się przyczniłam do jego nieszczęścia:-( Żadna,nawet najbardziej wprawna wizyta przedadopcyjna nie jest w stanie do końca prześwietlić domu. Można tak ograniczyć liczbę nieudanych adopcji, ale nie można do końca ich wyeliminować. Twoje obwinianie się jest więc bezpodstawne... Bardzo dziwna ta informacja. Właściciel, któremu zależy na psie, informuje od początku o swoich niepokojach, a nie najpierw długo jakby wszystko OK, a potem nagle bach i pies musi być zabrany. A ja już dawno odhaczyłem Pucka jako szczęśliwca. Ech... Quote
Florentynka Posted March 17, 2011 Author Posted March 17, 2011 Ale odzew! Dziękuję wszystkim, którzy do Pucka zajrzeli - z taką ekipą na pewno gadzina nie zginie. Asiaf1 - no co Ty? Nie masz najmniejszych powodów żeby się poczuwać do odpowiedzialności. Przecież w najlepszej wierze sprawdziłaś dom, wydawało się ok. Wyszło jak wyszło... Wiecie co myślę? Zajrzyjcie na wątek szkodników - tam ludzie wylewają żale z powodu dokonanych przez psy zniszczeń, a spod tych żali przebija duma, ze pies taki sprytny i zmyślny. Jak się psa kocha, to się z nim pracuje, albo się znosi różne jego "uroki", nawet te wątpiliwe. Bo się kocha i już. Jeśli brakuje miłości to łatwo się na psa irytować z byle powodu, pojawia się napięcie, pies to czuje i jest coraz gorzej. Coś wymyślimy. Na teraz - potrzebne określenie się Puckowych właścicieli - czy mogą go jeszcze ewentualnie przetrzymać. Skądinąd ostateczną decyzję w tej sprawie ja bym odłożyła do czasu, aż ktoś z "naszych" Pucka odwiedzi i się zorientuje jak to wygląda - może nie ma sensu go tam na siłę przetrzymywać, wtedy będziemy się zastanawiać. Zaraz napiszę do Kociejbandy pw ( sądząc po podpisie wakacjuje się obecnie), pomysł wizytacji w skladzie Asiaf1 i Kociabanda mi się bardzo podoba, oby tylko ci ludzie się zgodzili. Pewnie będą potrzebne zdjęcia do ogłoszeń! Quote
majuska Posted March 17, 2011 Posted March 17, 2011 Jeśli brakuje miłości to łatwo się na psa irytować z byle powodu, pojawia się napięcie, pies to czuje i jest coraz gorzej. O to to! Jak tylko będzie gdzie Pucka zabrać to jasne, że zabrać, pomogę na pewno w ewentualnych kosztach. Przewidzieć nikt tego nie mógł...ale ważne, że jest tu spora ekipa i Puckowi pomożemy. Quote
Kociabanda2 Posted March 17, 2011 Posted March 17, 2011 Dostałam pw. Moim zdaniem Pucka trzeba stamtąd zabrać, bo to zaszło za daleko :( On tam się "psuje" :( Na dodatek z listu nie wynika, by była jakakolwiek wola poprawy sytuacji, a błędów ludzie najwyrażniej popełnili multum czyniąc z psa bezproblemowego psa z niemałymi problemami. Tylko dokąd go zabrać? Może u Megii1 byłoby miejsce? Serock jest niedaleko. asiaf1 napisał(a):mogę podjechać może kociabanda ze mna też by podjechała (miałybyśmy okazję się poznać), napiszcie do nich i uprzedźcie o takiej wizycie-ja będe mogła podjechac ew. w niedzielę Mogę w niedzielę podjechać :) Tylko mam czas maksymalnie do 16.30. Wydaje mi się więc, że trzebaby się umawiać najpóżniej na 14.00, bo nie wiadomo ile się zejdzie. Rozumiem, że mamy zobaczyć w jakim stanie jest Pucek, bo odnośnie decyzji państwa chyba nie ma już o czym dyskutować? Ja teraz do kompa mam kiepski dostęp, więc proszę o telefony. Podam na pw Asif1 i Florentynce. Pomóc tym ludzim wiele nie potrafię, bo to duże problemy, a ja behawiorystą nie jestem. Zresztą z listu wynika, że oni już z nim pracować nie chcą :( Kurde... okropna wiadomość... a tak dobrze się zapowiadało :( Quote
Florentynka Posted March 17, 2011 Author Posted March 17, 2011 Kociabando - dzięki serdeczne za odzew! Chodzi przede wszystkim o to, żeby zdefiniować faktyczny stan Pucka - czy psu rzeczywiście coś się porobiło i stał się psem z problemami , czy też po prostu brak mu ludzkiego zainteresowania, jest niewybiegany, znudzony. Jeśli mamy mu szukać nowego domu, to musimy wiedzieć co się stało, na co Pucek zareagował w ten sposób, co doprowadziło do zmian w jego zachowaniu. Zabrać go pewnie będzie trzeba, ale chcę się nad tym na spokojnie zastanowić Quote
olalolaa Posted March 17, 2011 Posted March 17, 2011 z Częstochowy teraz pojechał do Dif starszy psiak który nagle zaczał gryżć :(, opowiadała, pisała że miała trudne przypadki dlatego go wzięła. Może na Pucka tez będzie miejsce. Mieszka koło Warszawy w Halinowie. Quote
ULKA12 Posted March 17, 2011 Posted March 17, 2011 Napisałam do tych ludzi maila: "Witam Bardzo mi przykro, że Pucek zaczął się tak zachowywac u mnie nigdy nie zdarzały się takie sytuacje. Proszę napisać jak dawno to się zaczęło tzn niszczenie, czy oprócz tego dzieje się coś jeszcze,wyje szczeka, wykazuje zachowania agresywne? Dlaczego nie wchodzi w grę wizyta u behawiorysty czy mają na to wpływ fundusze? Dlaczego również klatka nie będzie spełniac swojej roli, u mnie Pucek przez miesiąc przebywał w klatce i zachowywał się grzecznie czy to się zmieniło? Czy zgodzą się Państwo aby odwiedziły Was osoby, które wykonywały wizytę przedadopcyjną i poadopcyjną? Jest dla mnie ważne aby ktoś zobaczył zachowanie Pucka w jego domu. Rozumiem, że są Państwo zdecydowani na zwrócenie Pucka czy jest opcja aby Pucek przebywał w Panstwa domu do czasu znalezienia mu nowych opiekunów. Będę potrzebowała również aktualnych zdjęć Pucka aby zacząć go ogłaszać. Wiem, że zadaję dużo pytań ale to pomoże mi jak najszybciej znaleźć dla niego jak najlepsze wyjście, myślałam, że u Państwa wszystko w porządku a tutaj taka informacja." czekam na odpowiedź. Mam nadzieję, że o wszystko zapytałam. Teraz wykasuję ten list od tej Pani bo w sumie nie pytałam ją o zgodę czy mogę umieścić jej list na forum, kto miał przeczytać to przeczytał. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.