Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Byliśmy znowu u weta, szwy zdjęte, wszystko idzie ku dobremu. Ten preparat zamówiony przez Florentynkę przyszedł dzisiaj, Pucek dostał juz pierwszą dawkę, zobaczymy co będzie dalej.

Posted

Nie było mnie parę dni (służbowe miotanie się), wczoraj zajrzałam do Pucka, ale nawet nie miałam siły nic pisać.
Ulka - jak Ci się udaje z unieruchamianiem Pucka? Leży biedak związany w kaftanie bezpieczeństwa?

Posted

Pucek ciągle w klatce, łapa nie może być usztywniona bo natychmiast puchnie, więc tylko szybkie siku i do klatki. Kupiłam mu taką ogromną prasowaną kość aby miał jakieś zajęcie i nad nią się teraz całymi dniami znęca. Zresztą on bardzo oszczędza te łapy. Nie mogę na niego narzekać on chyba wie, że tak trzeba.

Posted

no całe szczęście, że Pucek nie szaleje, zachowuje się grzecznie i cierpliwie znosi wszelkie zabiegi - jeszcze tego by brakowało, żeby jakieś numery robił.
Ma szczęście jak cholera ten kundel, że tak szybko się z tego "wylizywuje" (wylizuje?) i że cała historia skończy się tylko lekkim kuleniem.
Ulka, niezmiennie podziwiam oddanie z jakim się Puckiem opiekujesz, te wszystkie kurze łapki, kości... Przyznaj się, codziennie gotujesz mu rosołek, co? :diabloti:

Posted

W pewnym sensie:diabloti: Codziennie gotuję gar mięsa, z tego wychodzi taki rosołek i drugi ryżu dla psów. Myślałam, żeby nareszcie przejść na sucha karmę, ale ze względu na Borę i tak muszę gotować a reszcie tak smakuje, że nie mam serca ich karmić suchą karmą a potem Borce dawać pachnące, świeżutkie jedzonko:lol:

Posted

Dzika_Figa napisał(a):
Wiedziałam!

I wcale bym się nie zdziwiła, jakby się okazało, że Puckowi to nawet czasem robisz kluski lane do tego rosołu zamiast ryżu :-)


...taaaa.....i chudziutką cielęcinkę na drugie danie:evil_lol:

Posted

Ma swój rozum Pucek, skoro siedzi grzecznie na tyłku.
A z tą suchą karmą to różnie bywa. Ja najpierw miałam psi zestaw ze starego suczyska średnich rozmiarów, niedużej Florence ze skłonnością do tycia i gigantycznego szczeniaka. Kupowałam trzy rodzaje suchej karmy, w związku z tym. Oczywiście nikt nie jadł swojej - szczenior pochłaniał karmę dla sterylizowanych suczek mini, seniorka obżerała się karmą dla rosnących molosów. Ręce mi opadły i spędziłam dużo czasu na poszukiwaniu uniwersalnej karmy, która byłaby optymalna dla wszystkich a przy tym dobrej jakości. Znalazłam kilka opcji. I co z tego, kiedy ciągle z tego czy innego powodu muszę dodawać do karmy jakieś specyfiki, wymagające rozmieszania w czymś mokrym? Efekt jest taki, że codziennie gotuję gar psiej zupy i zlewam tym chrupki. No chyba, że mi się strasznie nie chce gotować - wtedy dostają chrupki z jogurtem.

Posted

Ulka, a nie oszczędziłoby Ci to pracy, jakbyś psiakom dawała surowe mięso z posiekanymi surowymi warzywami i owocami, zamiast gotowanego? I do tego ryż albo płatki owsiane... Zawsze to o ten jeden gar mniej do mycia ;-)

Posted

majuska napisał(a):
Mądra bestia i tyle, zdrowiej nam chłopaku, bo się do ogłoszeń dla Ciebie rozgrzewam :)

Oj, Majusko - miło mi to słyszeć.
Jakiś nowy tekst do ogłoszeń popełnię wkrótce.
Ulka - jak oceniasz sytuację? Kiedy można będzie startować z ogłaszaniem Pucka?

Posted

Becia66 napisał(a):
to tylko mielenie i siekanie, a wiesz ile trzeba sie namęczyć, żeby wrzucić do gara ?...:diabloti:


Wrzucić to pół biedy, ale potem taki gar umyć?
Na swoją obronę powiem, że nienawidzę myć garów.
Szklanki, kubki, talerze, nawet sztućce - ok.
Ale garnki napawają mnie przerażeniem.
A taki po zupie dla kilku psów, to duży musi być...
Wolałabym siekać przez godzinę, niż go umyć.

Posted

Dzięki Bogu sprawiliśmy sobie jakieś 2 lata temu zmywarkę i nagle poczułam, że żyję, nie dość, że czasu nagle tak dużo , to i ze "starym" się żreć przestałam o gary, nie wyobrażam sobie już teraz życia bez tego wynalazku. Tylko, e taki na prawdę duuuuży gar to tam się nie zmieści :)

Posted

Ja w gotowanie mamę wrobiłam, obiadów dla nas nie gotuje to niech chociaż przy psach się wykaże:evil_lol: Potem tylko obieranie kosteczek i mieszanie, dodaję im teraz mielone siemię lniane to podobno na sierść i stawy dobre. Co do ogłoszeń, to w przyszłym tygodniu można by już zacząć, można by było ten jego wypadek potraktować jako kanwę łzawej historyjki i może wtedy ktoś się na niego skusi. Zapytam weta o kastrację czy już można, bo skoro i tak ma ograniczone pole manewru to można by go ciachną, przytył już, je dobrze więc to chyba nie będzie jakieś wielkie obciążenie dla organizmu. Co o tym myślicie?

Posted

Ale ja bym chciała, żeby było jasne - nie waż się dopłacać do drania!
Naprawdę dość masz z nim kłopotów, a przecież on jest na płatnym tymczasie u Ciebie.
Koszty leczenia i kastracji Pucka to mój problem i ewentualnie dobrych ludzi, którzy zechcą pomóc, ale stanowczo uważam, że to nie powinien być Twój problem w najmniejszym zakresie.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...