Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Pucek, głupku, nie przeszkadzaj Ulce!
Ulka, masz jakieś obserwacje na temat stanu ran? Coś się dzieje w którąś stronę?
Wczoraj pewnie był w szoku, działała adrenalina, a dziś już go odpuściło i pewnie bardziej boli i dokucza.
Czy fizjologia działa normalnie? Je i trawi?
Wychodzi chętnie?
I w jakim jest nastroju, tak w ogóle?

Posted

Je i trawi tutaj nie ma problemów. Łapy to jest problem, dzisiaj nie oglądałam tej gorszej łapy dokładnie bo był na niej ten żel a nie chciałam go odrywać na siłę, nic się nie sączy, rany są suche, nogi ma ciepłe. ogólnie jest smutny do momentu jak mu nie zdejmę kołnierza wtedy ożywia się, na spacery wychodzi niezbyt chętnie, szybko siada i nie chce iśc dalej ale to akurat nie jest dziwne też bym nie chciała chodzić w takim stanie. Sika w jednym miejscu i chce wracać. Dzisiaj koleżanka mi uświadomiła jedną rzecz, ja sobie wyobrażałam, że on jest gdzies blisko i tam się tak załatwił ale ona zwróciła mi uwagę na jedną rzecz gdyby tak było i Pucek dopiero co by sie wyrwał z tych wnyków, czy co to tam nie było, rany byłyby świeże a on jak wrócił to miał część ran w ogóle zasuszonych to nie były rany ociekające krwia to były rany wcześniejsze on musiał długo sie przemieszczać, nie powiem iść bo on nie chodzi. Więc chyba teoria, że był blisko upada.

Posted

Nie wiem - myślę,że mógł być blisko. Mogło być na przykład tak, że biedak zemdlał jak już się wyrwał z tych wnyków. Mógł wracać powolutku, po kawałku. Przecież jeśli teraz, na lekach przeciwbólowych nie jest w stanie chodzić to jak musiało być przedtem?
Mógł też wydrzeć się z tych wnyków, wpełznąć gdzieś i zbierać siły, zanim się zdecydował na powrót.
Grunt, że wrócił.

Posted

Pucek nie ma jakiejś specjalnej traumy, jest zainteresowany otoczeniem, na szczęście nie wyje ani nie panikuje zamknięty w klatce, je i pije nie wiem jak mu jeszcze pomóc, mam nadzieję, że jutro juz będzie jakaś poprawa. Dzisiaj jak dzwonił wet zapytać jak tam jego pacjent powiedział, że jutro go nie będzie będzie jego kolega ale on mu przedstawił wszystko i przygotował go psychicznie, ja nie wiem co on mu tam naopowiadał, pewnie dr Jarek spodziewa się ujrzeć jakiegoś Frankensztajna pozszywanego z kawałków.:evil_lol:

Posted

Byliśmy dzisiaj u weta, rany nie wyglądają źle, oczywiście kości nadal na wierzchu ale nie ma zapachu ropy jest tylko taki śłuz z opatrunków żelowych i chyba coś się tam zaczyna tworzyć ale nie zapeszajmy, martwicy nie ma tak że na razie Ok, dostał antybiotyk, a drugi podam mu po południu i oczywiście lek przeciwbólowy. Pucek jak to Pucek nie wiem jakim cudem wydostał się z klatki, ale to akurat dobrze bo znalazłam olbrzymią ku... i do tego rzadką więc tutaj błysnął inteligencją. Dzisiaj juz stawał na wszystkich czterech łapach ale na krótko, nie muszę mu już pomagać w chodzeniu. Rokowania są ostrożne ale optymistyczne
Jedziemy od pana doktora
[URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images48.fotosik.pl/308/1ab521dc469c5a38med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images43.fotosik.pl/336/ca9ab61a3585b5afmed.jpg[/IMG][/URL]
[URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images47.fotosik.pl/336/d3a82979112f7cb4med.jpg[/IMG][/URL]
Pucek jak ostatnio go ważyłam to miał cos około 20 kg a teraz tylko 14kg i to widać
[URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images39.fotosik.pl/332/33a594038832195cmed.jpg[/IMG][/URL]
A tak się przemieszcza
[URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images43.fotosik.pl/336/7fc712e4fc4bc513med.jpg[/IMG][/URL]
Znowu za kratami
[URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images48.fotosik.pl/308/e40f48cb81e9e085med.jpg[/IMG][/URL]

Posted

Uff. No to nie nakręcamy się, ale trzymamy kciuki - oby tak dalej, niech się goi ładnie!
Na tych zdjęciach mina już lepsza, zdecydowanie.
Biedak schudł makabrycznie! Jak został znaleziony był chudy jak nieszczęście, a wtedy to ważył 16 kilo.
Wydostał się z klatki...no cały Pucek, po prostu!

Posted

wet powiedział, że on ma takie oczy jak szczeniak, czyli cały czas kombinuje co by tu zbroić, niestety rozumek tez ma szczenięcy. Jutro muszę kupić jakieś dobre wino i smakołyki dla psiaków i iść podziękować Pani Sąsiadce za cynk o Pucku, ja pewnie bym tam poszła ale dużo później a tak można było od razu go leczyć.

Guest Elżbieta481
Posted

Oczka to on ma szelmowskie,a jednoczęśnie to są oczy psa co już wie jak podły może być człowiek ..Okropnie schudł...Szkoda,że nie może powiedzieć gdzie był bo jeśli faktycznie trafił we wnyki to żal,że nie można pójśc i zabrać to bestialstwo.
Ej chłopie,chłopie.....
E/W

Posted

Teraz wiem dlaczego część ludzi jak widziala Pucka twierdzila, że go skądś zna :-)
[URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images42.fotosik.pl/220/cf531df4399a42bdmed.jpg[/IMG][/URL]

Posted

Uleńko, nie chciałam do Ciebie dzwonić i ci przeszkadzać żeby pytać co z Puckiem , ale odnalazłam jego wątek. Tak się cieszę że Pucek wrócił. Wyobrażam sobie jaki horror przeżyłaś. Trzymam kciuki za tego Uciekiniera i ogromne wyrazy szacunku dla Ciebie :loveu::loveu::loveu:.

Posted

Ulka - ja w kwestii formalnej.
Przed momentem puściłam Ci przelew na 300 zł, za następny miesiąc pobytu Pucka u Ciebie.
To, co było przeznaczone na kastrację niech na razie idzie na leczenie łapek.
Jeśli nie wystarczy, to bardzo proszę, daj znać. Dość się przez gada nadenerwujesz i namęczysz i ja się nie zgadzam, żebyś jeszcze ponosiła w związku z tym jakieś koszty!

Posted

Florentynka pieniądze juz doszły, szczerze to zupełnie o nich zapomniałam i zastanawiałam się skąd one są i czy mogę je wydać :-) Jeśli chodzi o Pucka to dzisiaj poszedł za mną aż na drugi koniec ogrodu, chodzi coraz normalniej ale jeszcze prosze się nie cieszyć i kciuki trzymać za tego wariata. Koopa już normalna jeśli to kogoś interesuje:razz:. Dzisiaj znowu do weta, chce aby go obejrzał dr Michał bo on go przyjmował i fachowym okiem oceni czy jest jakaś poprawa.

Posted

O tak, koopa bardzo interesująca, dobrze, że normalna już.
Cieszę się, że Pucek lepiej łazi, kciuki oczywiście cały czas trzymam i nie tylko ja. Za Ciebie też trzymam, bo im lepiej Pucek się będzie czuł, tym bardziej będziesz musiała mieć oczy dookoła głowy, obawiam się!
Mam nadzieję, że po wizycie u weterynarza usłyszymy jakieś optymistyczne rokowania.

Posted

Weterynarz byl zaskoczony stanem Pucka, podobno goi się rewelacyjnie, ale to tak szeptem mówię aby nie zapeszyć, nie można jeszcze na 100% powiedzieć, że ta gorsza łapa będzie do uratowania ale jesteśmy na dobrej drodze, z drugą łapą też wszystko dobrze. Leki przeciwbólowe będzie teraz dostawał co 48h (teraz podawałam co 24h) ponieważ troszkę mi się Pucunio rozbrykał i coraz mniej chętnie siedzi w klatce, a chodzić mu ciągle jeszcze nie wolno.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...