Florentynka Posted August 29, 2010 Author Posted August 29, 2010 Pucuniu i co tam? Bo ja tu jak na szpilkach siedzę... Quote
ULKA12 Posted August 29, 2010 Posted August 29, 2010 Florentynka masz zapchaną skrzynkę, zadzwoń do mnie 660436321 Quote
Florentynka Posted August 29, 2010 Author Posted August 29, 2010 Skrzynka wyczyszczona. Beciu - masz PW. Quote
ULKA12 Posted August 31, 2010 Posted August 31, 2010 Bardzo przepraszam, że do tej pory się nie odzywała ale od niedzieli żyję w jakimś koszmarze. ale od początku po pierwsze Pucek nie miał kastracji ponieważ w niedzielę rano ok. 6 wykopał dziurę pod siatka i po prostu zwiał, zanim się zorientowałam, że go nie ma upłynęlo może 15 minnut, od razu ruszyłam w pogoń niestety bez rezultatu, psa już nigdzie nie było, uciekł na łąki za moim domem. Około godziny łaziłam po okolicy i go szukałam gdy to nie przyniosło rezultatu wsiadłam samochód i jeździłam po okolicy, nikt Pucka nie widział, po prostu kamień w wodę, około 9 zadzwoniłam do Florentynki i poinformowałam ja, że pies się zgubił i co robic dalej (jak później się okazało nie dodzwoniłam się do Florentynki tylko do pani Dominiki, która psa złapała, ale w tym stresie byłam przekonana, że powiadomiłam Florentynkę) Ustaliłyśmy, że trzeba psa szukać, ale może sam wróci, ja za każdym razem jak wracałam do domu miałam nadzieję, że on już tu będzie. Około godziny 14 zorientowałam się, że nie rozmawiałam z Florentynką tylko z p. Dominiką, od razu naprawiłam swój błąd. Od razu w niedzielę, wydrukowałam plakaty i porozwieszałam je po okolicy, robię to systematycznie do dzisiaj. Co zrobiłam, żeby odnaleźć Pucka. Na szystkie tablicach ogłoszeń i niektórych słupach wiszą ogłoszenia o zaginięciu Pucka, część czarno-białe, część kolorowe, okoliczne miejscowości tez oplakatowałam, w sklepach wiszą ogłoszenia w schronisku wisi ogłoszenie a pracownicy wiedzą, że takiego psa szukam i na pewno mi dadza znac jak się pojawi, lecznice mają ogłoszenia z Puckiem, okoliczni listonosze też mają ogłoszenia z Puckiem i maja się rozglądać, rozsyłam meilem po swoich znajomych informację, że taki pies zaginął i prośba aby te informację rozesłali do swoich znajomych, jutro ruszam na szkoły. Nie wiem co mogłabym jeszcze zrobić codziennie jeżdżę po okolicy, spaceruję z Misti ale ani śladu i jak na razie nikt do mnie nie dzwoni:-( .Bardzo przepraszam Wszystkich, którym dobro Pucka leżało na sercu, po prostu on uspił moją czujność, wiedząc, że to typ uciekiniera na początku mu nie spuszczałam go z oczu ale po miesiącu spokoju myślałam, że nie ucieknie i nie pilnowałam go tak bardzo. Jest mi bardzo przykro z powodu tego co się stało, mam nadzieję, że On się odnajdzie, nie mam teorii co się z nim mogło stać i brak mi już pomysłów jak Go mogę odnaleźć. Jeszcze raz bardzo przepraszam. Quote
Florentynka Posted August 31, 2010 Author Posted August 31, 2010 Ulka - wiesz już z naszych rozmów przez telefon, że nie mam do Ciebie cienia pretensji. Głupio mi, że Ci wtuliłam taką niewdzięczną pokrakę. Wiem, jak świetnie psy potrafią usypiać czujność i wiem, że jak pies postanowi uciec to nie ma mocnych. Mam nadzieję, że się znajdzie durna sobaka. Zrobiłaś wszystko co można było zrobić w takiej sytuacji. Czekamy na rezultaty. Quote
karolciasz28 Posted August 31, 2010 Posted August 31, 2010 Ech Pucek.. Trzymam kciuki, że wszystko skończy się happy endem! Quote
majuska Posted August 31, 2010 Posted August 31, 2010 Ulka ja osobiście wiem co czujesz , nie tak dawno temu szukałyśmy Buni, wiem jaki to koszmar , jakie wyrzuty sumienia, jaka okropna rozdzierająca bezsilność i jaki ogrom terenu do przetrząsania.....wiem, że zrobiłaś wszystko. Trzeba liczyć na to, że drań wróci, wysypuj mu żarcie koło bramki , staruszka Bunia raczej na pewno nie wróciłaby w miejsce skąd uciekła , bo była tam dopiero kilka godzin, ale Pucek u Ciebie trochę siedział i było mu dobrze, nie?? ....teraz pełno suk ma cieczki, jeżdżę dużo to widuję sfory psów biegające po polach, może i on poleciał na amory...czekaj na telefon, ja trzymam kciuki. My jeszcze zaczepiałyśmy przechodniów i pytałyśmy o naszą Bunię i kilka osób mówiło , że ją widziało, co nie zmieniło faktu, że nie odnalazła się, ona zresztą nawet na zawołanie nie zareagowałaby, natomiast Pucek chyba tak....on coś wyczuł chyba łobuz, że jajek go będą pozbawiać:shake: Ulka kciuki trzymamy!! Dobrze byłoby obiecać na plakatach jakąś nagrodę! Quote
Florentynka Posted August 31, 2010 Author Posted August 31, 2010 Na plakatach jest obiecana nagroda - Ulka naprawdę zrobiła wszystko co się dało, reszta w rękach ( łapach) Pucka... Tak BTW - odezwał się pan, który był zainteresowany Puckiem - strasznie przepraszając - sytuacja była taka, że stracili psa, dzieci tęskniły, postanowili zaadoptować nowego i chcieli Pucka, ale w międzyczasie siostra, która o Pucku nie wiedziała przywlokła im jakąś bidę której groziło wylądowanie w schronie... Ulka - pewnie nie jesteś w nastroju, ale możesz sobie poczytać o ucieczkach mojej osobistej parówy tu: http://www.dogomania.pl/threads/131791-Lucia-8-letnia-ma%C5%82a-sunia-z-wielkim-sercem.-MA-DOM-!!! gdzieś tak w okolicy str 50 wątku zaczyna się niekończąca się opowieść o ucieczkach parówy... Ja naprawdę dobrze wiem, co one potrafią. Quote
Dzika_Figa Posted August 31, 2010 Posted August 31, 2010 Ulka - trzymaj się i nie obwiniaj. Pucek, wracaj, kundlu cholerny! Quote
majuska Posted August 31, 2010 Posted August 31, 2010 Ulka wszyscy czekamy na dobre wieści i wierzymy że takie napiszesz jak najszybciej, trzymamy:kciuki: Quote
Florentynka Posted August 31, 2010 Author Posted August 31, 2010 A ja mam ochotę zmienić tytuł wątku, na "Ale ze mnie głupek..." Quote
ULKA12 Posted September 1, 2010 Posted September 1, 2010 Dalej nic codziennie rano najpierw sama wychodzę na dwór i go szukam, a dopiero potem wypuszczam psy, wieczorem w porze karmienia chodzę po dworze i drę się jak głupia Pucek, ani śladu, mnie zastanawia tylko jedno ja w zasadzie od razu go zaczęłam szukać, plakaty są wszędzie i ani jednego telefonu, nawet z nieprawdziwą informacją po prostu nic:shake: Jedno mnie tylko pociesza gdy w poniedziałek wracałam z Myszkowa (to miejscowość obok mojej) zauważyłam watache psów, oczywiście zatrzymałam się aby zobaczyć czy nie ma tam Pucka jego nie było ale był wychudzony hasior, zadzwoniłam do schronu przyjechali i go złapali, wczoraj okazało się, że psa szukał facet od 2 miesięcy, podobno aż się popłakał jak go odbierał, pies był w drugim końcu miasta oni go szukali i nie mogli na siebie trafić, też będę płakała jak się Pucek odnajdzie. Wczoraj w zasadzie nie rozwieszałam,żadnych plakatów na ulicach bo lało bez przerwy poroznosiłam tylko plakaty po sklepach w sąsiednich miejscowościach, dam ogłoszenie do "Gazety Wyborczej" i "Gazety Myszkowskiej" lokalnych dodatków, zawiozłam też plakat na fermę drobiu tam jest zawsze pełno błąkających się psów bo dostęp do jedzenia jest łatwy Quote
majuska Posted September 1, 2010 Posted September 1, 2010 Pędzę na wątek z nadzieją.....no cóż, czekamy dalej, wierzę, że się łobuz znajdzie...wzruszająca ta historia z haszczakiem, świetnie obrazuje jak trudno znaleźć zagubionego psa i pozwala nie tracić nadziei, Pucku wracaj!! Quote
Florentynka Posted September 1, 2010 Author Posted September 1, 2010 Młody, zdrowy pies ma duże szanse przetrwać. Była ta słynna historia że człowiek ponad rok szukał suki i w końcu znalazł. Nie można wykluczyć, że Pucek gdzieś się zadekował - po prostu wszedł komuś na podwórko i postanowił zamieszkać - to by mogło być w jego stylu... Ulka - może ja jednak zmienię tytuł wątku, że szukamy Pucka - bo mi coś przyszło do głowy - przecież on jak p. Dominika go znalazła to natychmiast jej wsiadł do samochodu! Nie możemy wykluczyć tego, że jakaś litościwa dusza się nim zaopiekowała i został gdzieś wywieziony, bo właśnie tak wskoczył. A w takim razie mógłby być gdzieś dalej... Quote
Florentynka Posted September 1, 2010 Author Posted September 1, 2010 założyłam Puckowi wątek na zaginionych [url]http://www.dogomania.pl/threads/192001-Zagin%C4%85%C5%82-%C5%82aciaty-%C5%9Bredni-kundel-Pucek[/url] [URL="http://www.dogomania.pl/#_ftn1"][FONT="][/FONT][/URL] Quote
Dzika_Figa Posted September 1, 2010 Posted September 1, 2010 zdjęcie nie działa na tamtym wątku Quote
Florentynka Posted September 1, 2010 Author Posted September 1, 2010 znaczy? Mas zna myśli mapę? mnie działa.... Quote
ULKA12 Posted September 1, 2010 Posted September 1, 2010 Wróciłam z objazdu, ciąg dalszy wieszania ogłoszeń i wypytywania, dzisiaj zrobiłam akcję "grzybiarz" i rozdawałam ulotki ludziom, którzy u nas przy drodze sprzedają grzyby, niestety nikt go nie widział ale obiecali się rozglądać. Pomysł Florentynki nie jest zły, tak sobie pomyślałam, ja do tej pory wysyłam maile z ibnformacją o Pucku do swoich znajomych z okolicy oni z kolei wysyłają to dalej, krąg osób się poszerza, taki łańcuszek to skoro nie wiadomo czy Pucek jest w okolicy zrobić coś takiego z nami ja wyślę do swoich znajomych oni wyślą do swoich, ktoś może wydrukuje plakat i zaniesie go do lecznicy w swoim mieście albo schroniska i może tak się odnajdzie. Liczę na panią Dominike ona musi mieć dużo znajomych, którzy jeżdżą w różne miejsca może się uda? Quote
majuska Posted September 1, 2010 Posted September 1, 2010 Ja tu jakby co cały czas kciukasy trzymam, chociaż tyle mogę... Quote
lola8338 Posted September 1, 2010 Posted September 1, 2010 mam nadzieje ze psiakowi nic zlego sie nie stalo trzymamy kciuki za niego Quote
Florentynka Posted September 1, 2010 Author Posted September 1, 2010 Dzięki za trzymanie kciuków! Myślę, że nie stało mu się nic złego - wszyscy sąsiedzi powiadomieni, wszystkie służby powiadomione, w lecznicach wiedzą, w schroniskach wiedzą. Najprawdopodobniej albo gdzieś się zadekował, albo z kimś się zabrał na przejażdżkę. Quote
Romka Posted September 1, 2010 Posted September 1, 2010 Jasny piorun ,u nas Balbina a u Was Pucek narozrabiał!Mam nadzieję,ze go znajdziecie.Trzymam kciuki. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.